Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

czwartek, 16 lutego 2017

Koniec z cycem !

Chcę się z Wami podzielić ważnym etapem w moim życiu. O postępach Adama obiecuję napisać w następnej notce, ponieważ jest co opisywać.  Dobrze wiecie, że Mateuszek pił w nocy mleko z piersi, choć czasem się zastanawiałam czy to już nie było Jego przyzwyczajenie a cyc służył bardziej jako smoczek - tak nietolerowany przez nasze dzieci. Czekałam na moment aż zostanę sama z dziećmi, ponieważ wiedziałam, że to będzie ciężki czas dla mnie i Matiego. I tak zaczęliśmy odcycowywanie dziewiątego stycznia i zajęło nam to cztery do pięciu dni. Pierwsze trzy były straszne, ale nie mogłam się poddać, byłam wyczerpana wstawaniem co godzinę lub dwie w nocy. Spanie ciągle w jednej pozycji również nie sprzyjało moim plecom. A więc zakleiłam plastrem pierś z której Mati zawsze pił, a pił tylko z jednej,  mówiłam Mu, że mnie boli i że jest "ble". Był płacz i częste wstawanie. W piątym dniu już tylko dwa razy (a nie siedem) Mateuszek wstał, troszkę jeszcze marudził i szedł spać. W kolejnych dniach kiedy się przebudził po prostu się wtulał i zaraz zasypiał. Po dwóch tygodniach poszedł spać do pokoju dzieci, tak więc odzyskałam sypialnie ( chciałabym napisać "odzyskaliśmy " ale w chwili obecnej tylko ja korzystam z sypialni). Nie ukrywam, że po tak długim czasie cycowania, jestem z siebie dumna. Po pierwsze obecna sytuacja mnie już do tego zmusiła, a po drugie - choć troszkę musiałam zacząć myśleć o sobie. Mati jest moim osobistym ogonkiem i cieniem. Kocha mamusie na zabój i tylko przy mnie wymusza płaczem, a tak jest bardzo grzecznym chłopcem. Przed snem wypija zwykłe krowie mleko. Już przeszliśmy mały bunt dwulatka, kiedy to Mati nie dał się dotknąć, gdyż wszystko chciał sam zrobić, nawet pieluchę chciał ubrać sam. Taka " Zosia Samosia " w wersji chłopięcej.  Babcia z Dziadkiem zawsze mówili , że jest najgrzeczniejszym dzieckiem. Nie ma problemów z jedzeniem, świetnie się sam bawi a do tego jest naszym przesłodkim chłopczykiem. Świetnie znosił pobyt w szpitalu u taty, kiedy jeździłam z nim a dzieci były w szkole. Teraz jest moja siostra, więc pomaga przy dzieciach. Rodzice Adama mieli już wykupiony lot na styczeń więc musieli wrócić, wiadomo, że maja swoich lekarzy w PL. Mamy codziennie kontakt. 
Jestem obecnie na etapie załatwiania przedszkola dla Mateuszka. Zobaczymy czy uda się przed 18 kwietnia, a także szukam większego mieszkania, żeby Adam miał warunki kiedy wróci do domu ( nie pytajcie kiedy - nie mam pojęcia ). 
Także chciałam się z Wami podzielić, że ten etap już za nami. 
Oczekujcie notki o postepach Adama a także o urodzinkach Michalinki i Michałka. 
Pozdrawiam!  


Uwielbiamy suszyć włoski

Z przyjacielem najlepsza zabawa

Pierwsza wizyta u fryzjera
Porwałem tablet to mama włączaj Peppe :)





6 komentarzy:

  1. Mati jest przeciwny sama się o tym przekonałam :-) Mamuśka a z ciebie jestem dumna trzymamy kciuki za dalsze postępy oby ich jak najwięcej ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za Was, za przedszkole i za Adama- powodzenia i czekam następnej notki. Pozdrawiamy piąteczką - wróć siódemką :-) bo dziewczyny już nastolatki było nie było :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochane masz dzieciaki a w dzieciach siła. Nadal trzymam kciuki za Adama. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mały przystojniak :) Zdrówka dla Adamia i dużo sił dla Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Całuję Was mocno mocno mega dzielna piąteczko :* Spóźnione ale z głębi serducha Sto lat dla solenizantów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzielny Mati i dzielna Ty :) śliczne fajne dzieciaki :) trzymam kciuki za przedszkole i za mieszkanie :)

    OdpowiedzUsuń