Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 21 października 2016

Zmagania z codziennością

Kochani. W sumie to nie mam nic nowego obecnie do napisania o  stanie zdrowia Adama, bo jest tak jak było. Kiedy został przeniesiony na inny oddział to po dwóch dniach był odwodniony, kiedy zaczęli podawać więcej płynów, to woda zaczęła gromadzić się w rękach i były bardzo powiększone. Adam przeszedł również zapalenie skóry, głównie na rękach i plecach oraz udach, teraz już jest dobrze, wszystko się ładnie goi a ręce mają już swój rozmiar. Nie ma zbytnio postępów jeśli chodzi o wybudzanie się Adama. Codziennie ma podwyższoną temperaturę, choć z ciała nie zawsze to czuć. Kiedy zmienia się Adasiowi pozycje leżenia, bądź chcemy poprawić mu głowę czy poduszkę, On bardzo się krzywi, czyli robi grymas bólu na twarzy. Tam w Jego głowie trwa teraz walka, i mam nadzieję, że nas słyszy jak dopingujemy go by wyzdrowiał i się obudził, bo ma dla kogo....

Ciężko mi czasem pozbierać myśli, a czasem mam wielką pustkę w głowie jak i sercu. Nie wiem co będzie, ale serce podpowiada mi, że wszystko się ułoży, tylko potrzeba czasu. Minęło 5 tygodni odkąd Adam jest w tym stanie. Ciągle nie dowierzam jak do tego doszło. Nie tak miało być. Jakby tego było mało, problemów nam przybywa. Wszystko wali się jak domek z kart! Problemy z którymi muszę uporać się sama, wszystko jest teraz na mojej głowie, dam radę, niech tylko Adam wraca, będę również czuwać i nad nim by odzyskał siły i sprawność. O niczym innym nie marzę. Dzieci tęsknią za tatusiem. W sobotę Michała urodziny będą bez taty, tak jak pokaz strojów na Halloween czy Dzień Prochu na początku listopada... i tak wymieniają, że szkoda, że nie będzie z nami tatusia. To tata zaraził Michała piłką nożną, tata grał z nim w FIFA i kopał piłką, uczył jak podawać.... wspólne wygłupy i żarty - wszystkiego nam brak. Mnie tylko stać na gry planszowe, bo na nic innego nie mam sił, choć staram się ukrywać przed dziećmi mój psychiczny stan, ale czasem też muszę przypomnieć by mnie wspierali a nie denerwowali głupimi kłótniami o pilota. Nas również łapią wirusy. Michała najdłużej trzyma bo już dwa tygodnie kaszle, dziś byliśmy drugi raz u lekarza bo antybiotyk skończył brać a poprawa minimalna. Dostał kolejny silniejszy, jak to nie pomoże to ani myślę wracać do poradni, tylko jadę prosto na emergency. Z doświadczenia już wiem, że jak w przychodni nie pomogą to nie mam co tam szukać. Pozostanie nam tylko szpital. Mati w nocy pije jeszcze z cyca więc podejrzewam, że moje mleko pomogło mu na gardło i to, ze go smarowałam. Ma jeszcze lekki katar ale to już końcówka. Mam wokół siebie grono osób, które mnie wspiera dobrym słowem wesprze i zrozumie jak mało kto. Proponują pomoc, ale ja nawet nie umiem powiedzieć czego mi brak, po prostu chcę by było jak dawniej. Nie mam sił opisywać każdemu moich wszystkich problemów, uporam się z tym sama, pokażę Adamowi, że jestem silna i może liczyć na moje wsparcie. 
W szpitalu zaczynam się już czuć jak u siebie, kończę właśnie czytać Adamowi książkę Wojciecha Cejrowskiego, super się czyta, muszę dokupić kolejne, bo mam tylko Podróżnika.  Puszczam ulubioną muzykę, opowiadam o codzienności naszej. Jakoś to będzie. Musi. Miłość zwycięży ! Zwalczymy to choróbsko, Adasiu dla Ciebie i z Tobą na zawsze. Nie może być inaczej , nie przyjmuję innej wersji zdarzeń. CZEKAMY!!!! 

Dla tych którzy nie czytali komentarzy we wcześniejszym poście napiszę, że przy dzieciach pomaga babcia. Mama Adama przyleciała po tygodniu jego pobytu w szpitalu. Zmieniamy sie również w szpitalu. Jesteśmy codziennie przez pół dnia przy Adasiu a drugie pół przy dzieciach. Tu również mam wsparcie i jestem wdzięczna za pomoc. 



P.S. Dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w Mszy Świętej w intencji powrotu do zdrowia Adama, oraz wszystkim tym którzy modlą się o Niego, wielkie Bóg zapłać! To również jest wsparcie, a w dodatku u Najwyższego, oby wysłuchał naszych próśb. 


Żaneta


 Nasze ostatnie wspólne rocznicowe zdjęcie <3
 Codziennie do pokonania długi korytarz, już stres minął i ściskanie w żołądku
 widoczne na zdjęciu pompy - dwie bo na pokarm i wodę
 Ściana na wprost Adama

 Osobne wejście od strony parkingu a nie głównego wejścia

Czekamy tatusiu, by móc Ciebie tak tulić !

61 komentarzy:

  1. Czytam i nie dowierzam!!!! Dużo sił kochana. Wszystko musi się ułożyć z całych sił wam tego życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie dziękujemy za tę notkę bo zdaję sobie sprawę,że dużo Cię to wszystko kosztuje. Życzę Wam wszystkim sił w pokonywaniu tego jakże trudnego czasu.Pamiętam zawsze. Serdecznie pozdrawiamy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mysle o Was, caly czas wierze ze ten dzien gdy Adam wroci jest tuz za rogiem. Trzymaj sie mocno Zanetko. Jestes wspaniala kobieta,zona i matka. Adam napewno jest z Ciebie dumny.
    Sciskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  4. Żaneta musi być dobrze i będzie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymajcie się, pomodlę się w intencji Adama. Bardzo ciężka próba przed Wami, ale dacie radę. Wszystko będzie dobrze.
    Cejrowskiego bardzo lubię czytać, a najbardziej polecam "Gringo wśród dzikich plemion".

    OdpowiedzUsuń
  6. Na Wasz blog trafiłam z Onetu, przypadkiem.Zainteresował mnie datą urodzenia Michalinki.Mój wnuczek Jasio urodził się dokładnie miesiąc po Michalince. Trzynastego w piątek. Od tego dnia często zaglądałam, porównywałam etapy rozwoju dzieci.Widziałam ciepło Waszej rodziny, zmagania z codziennością, wreszcie Wasz wyjazd.Byłam wtedy i dalej jestem wściekła na nasz kraj, że takie fajne dzieci zmuszane są na poniewierkę, bo tu nie mogą zwyczajnie i skromnie przeżyć i wychować swoje dzieciątka. Pamiętam, kiedy Adam miał krwotok z nosa i wysokie ciśnienie.Nie obwiniam Go za obecny stan, do którego doszedł, choć sam mógł wiele zrobić, by tego nie było.Nie dziwię się, bo młody chłopak czuje się mocarzem, młodym bogiem,nie chce być słaby, chory.Sama, choć już jestem babcią-emerytką nienawidzę się leczyć i... się nie leczę.Jakoś samo przechodzi.W przypadku Pani męża zaszło zbyt daleko... Nie powinno tak być.Teraz jest mi Pani bardzo żal, wyobrażam sobie Pani przeżycia, strach, trud.Straszne to. Jednocześnie widzę, że jest Pani mocną babeczką i udźwignie Pani wiele.Proszę pomyśleć w tej tragedii, mimo wszystko o sobie. Choć pięć minut dziennie coś miłego dla siebie.Mam nadzieję i życzę wyprostowania się tej pętli na Waszym życiu.Mocy Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanetko łzy stają w oczach, a oddech przyspiesza...jestem z Wami całym sercem. Adam na pewno się obudzi to tylko kwestia czasu. Organizm musi dojść do siebie po tym wszystkim. Z Waszą Miłością nie ma innej opcji. Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na ten dzień... Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki i kibicuje!! Będzie dobrze, jeszcze będziecie razem świętować!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana tak mi Was żal, tak bym chciała aby Wasze marzenia się spełnily, aby Wasze dzieci miały tatę przy siebie abyś Ty miała męża codziennie rano przy sobie w życiu...tsk trzymam za Was kciuki♡♡♡kochana pisz ,pisz, poplacz to nie jest tak że musisz być najsilniejsza masz prawo do płaczu, do gorszych dni ,przytulam Cię mocno.
    Kasia z Ujsstka

    OdpowiedzUsuń
  10. Żanetko zssiegnelam opinii pewny h znajomych i bardzo dobrym miejscem dla osób takich jak Adaś est Krakowie na ul golikówka 6 jest to miejsce specjalnie dla osób e śpiączce. Wiem ze maja na koncie nie jedni wybudzenie. Może warto tam zadzwonić, dowiedzieć się czegoś. Kasia z Ujastka

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dużo pomoga teraz babcia - mama Adama. Zmieniamy się w szpitalu i przy dzieciach. Bardzo chciałabym spędzić święta z ukochanym mężem... Wierzę bo tylko to mi pozostało. Napisałam dla Was bo wiem że sa6tu osoby ktore kibicuja nam i są z nami od dawna , czytając bloga. Dziękuję za słowa wsparcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście widać po zdjęciu, że mąż wymęczony bólem i chorobą. Zupełnie inna twarz niż wcześniej. Współczuję bardzo. Na pewno Bóg nad Wami czuwa. Wierzę bardzo, że pozwoli na szybki powrót do zdrowia. Trzeba się modlić i wierzyć w cud. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Żaneto proszę poczytać o metodzie Talara, o stymulowaniu w śpiączce, trzymam kcuki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam Was od poczatku, moje dzieci są w wieku Waszej Misi. Mocno zaciskam kciuki,i przesyłam pozytywne myśli,choć to wszystko brzmi tak banalnie. Codziennie zaglądam do Was, i wierzę w p. Adama. Jesteś silna,nie ma wyjścia,ale dbaj również o siebie. To nie egoizm, tylko zdrowe podejście. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  15. podczytywałam Wa od czasu do czasu, teraz trzymam mocno kciuki za Adama! wyjdzie z tego! musi, ma dla kogo!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymajcie się kochani! Czytam wasz blog praktycznie od początku. Ja również rodziłam mojego synka na Ujastku ale rok później po was. Zawsze urzekał mnie w was ten ogrom miłości i ciepła.
    Dalej nie dowierzam w to co was aktualnie spotyka. Wierzę, że Adam niedługo zacznie powracać do zdrowia i do was.
    Żanetko, nie wahaj się prosić o pomoc kogokolwiek w tak trudnej sytuacji i nie udowadniaj przede wszystkim sobie, że dasz radę, bo w to nie wątpię.
    Jeżeli masz obok siebie życzliwych ludzi to korzystaj z ich pomocy. Do niedawna byłam samotną matką i wiem jak trudno taką pomoc od innych przyjąć. Ja się przełamałam i wiem, że bardzo mi to pomogło.
    Przesyłam pozytywne fluidy i ściskam waszą cudowną rodzinkę.
    Musi być lepiej...musi!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Żanetko, trzymaj się mimo wszystko. Dbaj o siebie, bo to Ty dżwigasz teraz na swych barkach całe brzemię trosk, trudności i kłopotów.Aby wszystkiemu podołać, musisz mieć dużo pozytywnej energii. Tego Ci życzę z całego serca.Dobrze, że masz przy sobie mamę Adama. Jest z kim porozmawiać, podzielić się opieką nad rodziną, a nawet popłakać. Adam ma pięknie ozdobioną ścianę - gdy otworzy oczy, zobaczy swoje Skarby i ich piękne serduszka na obrazku.A Miłosierdzie Boże nie ma granic, Wy też je odczujecie.Wciąż się o to modlimy.Michałkowi życzę urodzinowo dużo zdrówka, radości i szybkiego powrotu Taty do domu. Ściskam Was wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  18. I ja przyłączam się do modlitw za zdrowie Adama. Mam nadzieję, że jak najszybciej uda mu się wrócić do zdrowia. Trzymajcie się :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Zanetko, tak mi przykro, ze to Was spotyka... Dopiero co wyjechaliscie, ulozyliscie sobie lepsze, spokojniejsze zycie na obczyznie... A tu taka tragedia! A co w ogole mowia lekarze, jakie sa perpektywy Adama? Na Waszym wspolnym zdjeciu juz wyglada zle, widac, ze cos mu dolega... :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Michasiu z całego serduszka życzę ci dziś byś był zawsze zdrowiutki Ty i cała Twoja rodzinka :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochani zmienił się coś stan. Czy to juz nie zadlugo Adam jest w śpiączce. Czekamy na dobre wiadomości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minęło już 7 tygodni. Adam przeszedł infekcję lewego płuca, gdzie dopiero trzeci antybiotyk zaczął działać. Od paru dni już nie gorączkuje. W poniedziałek była u niego kobieta od uszkodzeń mózgu, która będzie przychodziła do Adama na tzw sesje, by go obserwować i ustalić na jakim poziomie jest uszkodzenie i czy jest postęp. Na razie dowiedziałam się, że to nie śpiączka ( coma ) tylko stan wegetatywny. Ludzie w śpiączce tylko leżą i niczym nie poruszają i nie otwierają oczu. Adam oczy otwiera, ziewa, oblizuje usta, robi grymasy na twarzy, porusza lekko nogami i rękami, lecz nie ma z nim kontaktu czyli brak mu tej świadomości. Po trzech tygodniach tych sesji, zbiorą się specjaliści i będą decydować co dalej. Cały czas lekarze mówią że to długi proces i musimy czekać....

      Usuń
    2. Tak strasznie mi przykro Żanetko ;( Straszne to co Was spotkało. Modlę się by Adam wrócił do Was jak najszybciej.

      Usuń
    3. Dzień dobry. Czy w Anglii osoba w takim stanie jak Pani mąż będzie przebywała w szpitalu czy są jakieś ośrodki które walczą o przywrócenie świadomości?

      Usuń
  22. Bardzo duzo zdrowka dla meza, wytrwalosci dla Pani! Tak naprawde bardzo trudno lekarzom zdiagnozowac stan wegetatywny i jest nadzieja, ze jednak maz ma jakas minimalna swiadomosc (to juz rola kobiety od uszkodzen mozgu, aby to okreslic) i poprzez wlasciwie prowadzona terapie uda pokonac sie przeciwnosci losu. Trzymam kciuki, aby nastapil postep, a uszkodzenia, jesli juz sa, byly tylko minimalne. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!!!! Victoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo ludzi w stanie wegetatywnym ma świadomość. Pan Adam pewnie ma ją "uwięzioną", trzymam kciuki bardzo mocno, by lekarzom udało się tą świadomość "uwolnić". Będzie dobrze no... no nie ma innej opcji !!

      Usuń
  23. Codziennie o Was myślę! Modlę się o szybki powrót do zdrowia dla Adama. Będzie dobrze. Trzymaj się dzielnie, taka miłość jak Wasza zawsze zwycięży!

    OdpowiedzUsuń
  24. Trzymam za Was kciuki!! Oby było już tylko lepiej. Daj znać jak się ma Adam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Długo milczę wiem, wiem, ze czekać na wiadomość. Chciałabym napisać, że jest super. I jest lekka poprawa, przynajmniej my tak to odbieramy. Ada więcej się porusza - całymi nogami i rękami, mocno zaciska dłonie w pięści, podnosi głowę, a wcześniej nic z tych rzeczy nie robił, więc jakiś postęp jest i to jest nasza nadzieja. Dziś minęło 8 tygodni odkąd Adam przebywa w szpitalu. Musimy być dobrej myśli. Teraz przez trzy tygodnie do Adama będzie przychodziła kobieta od uszkodzeń mózgu ( dokładna nazwa organizacji to Community traumatic brain injury team ) i będzie prowadziła takie sesje, gdzie będzie obserwować Adama ruchy i oceniać stan uszkodzenia mózgu. Dokładniej to się nazywa Senory Modality Assessment and Rehabilitation Technique. I kiedy minie te 2 tygodnie zbiorą się specjaliści i będą decydować co dalej. Więc czekamy.
    Dzieci wszystkie kaszlą, babcia także, więc sezon chorobowy uważam za otwarty ( w sumię już miesiąc temu ). Michał miał już 3 antybiotyki a Mati dostał dziś swój pierwszy w życiu. Michalinka na razie na paracetamolu. Musimy przez to przejść i być silnym. Trzymajcie kciuki za Adama, to najlepsze co może Go od Was spotkać,Wasze dobre i ciepłe myśli czuję i ja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błędy przed opublikowaniem nie sprawdziłam tekstu a lewdo patrzę juz na oczy. Wybaczcie.
      * czekacie a nie czekać
      * Adam a nie Ada
      * 3 tygodnie a nie 2
      i może coś jeszcze po drodzę znajdzie się.

      Usuń
    2. Witam Was Kochani. Jesteś bardzo dzielną kobietą Żanetko i na pewno wszystkiemu podołasz, mimo że do choroby Męża dołączają się choroby dzieci.Ale to wszystko przejściowe, dacie radę.Cieszy fakt, że u Adama - choć powoli - następuje poprawa. To z pewnością jest dla Ciebie motorem napędowym do dalszej walki o lepsze jutro własnej Rodziny.Trzymam za Was kciuki i życzę całej Rodzince dużo, dużo zdrowia. A Ciebie mocno przytulam do serca Dzielna Dziewczyno <3

      Usuń
  26. Witaj Żaneto, podczytywałam Waszego bloga kiedy jeszcze pisaliście na onecie, dziś po długim czasie postanowiłam zajrzeć na Waszego bloga i dowiaduję się, że Adam jest chory. Życzę mu dużo zdrowia i by niebawem do Was wrócił, a Tobie dużo siły w zmaganiu się z codziennością i chorobą męża. Gdy będę się dziś modlić wspomnę Bogu o Was. Pozdrawiam Was serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Żanetko
    Przesyłam pozytywne myśli i proszę daj znać jeżeli czegokolwiek Wam potrzeba! Jestem w Anglii więc nawet jakbym mogła pomóc finansowo lub obojętnie jak to się zgłaszam na ochornika!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Śledzę Wasze losy od lat, dość dawno nie wchodziłam na Waszego bloga, a tu takie smutne wieści. Wierzę w to i życzę Wam z całego serca, aby wszystko potoczyło się ku najlepszemu. Dużo zdrowia dla Adama, aby wrócił do Was jak najszybciej, a Tobie dużo siły każdego dnia, bądź dzielna. Wasza miłość zwycięży wszystko, głęboko w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Żanetko....
    Nie mogę w to uwierzyć co się stało. Z niecierpliwością czekam na wieści co z Adamem. Powiedz mu, że bardzo mu kibicujemy i trzymamy mocno kciuki za Niego.
    Dużo sił życzę.Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  30. Pani Żanetko nie poddawajcie się.ludzie w stanie wegetetywnym czesto sa uwiezieni w ciele,choc wszystko slyszą. Ale brak wladzy nad cialem sprawia,ze wykonuja tylko niezborne ruchy.REhabilitacja potrafi zdziałać cuda.Bardzo trzymam kciuki zeby nastąpił pozytywny przelom!!!!
    P.s. jest Pani bardzo dzielna w tej sytuacji i wierzę,ze niedlugo mąż sam to pani powie :)!!!

    Ula

    OdpowiedzUsuń
  31. przesyłam ogrom sił i ciepłych myśli!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Żanetko wszyscy jestesmy z Tobą.Macie piękne dzieci.Również mam koszmarny okres w życiu,więc doskonale Cię rozumiem.Trzymam mocno kciuki za zdrowie Adama
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  33. Zanetko! Czekamy na pozytywne wieści. Codzień moje myśli leca w Wasza stronę, wiele nas łączy - Katowice, emigracja, brak rodziny na miejscu, trójka dzieci... tym bardziej Wam gorąco kibicuję od lat i w końcu musi być lepiej! Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  34. Kochani odezwę się za dwa tygodnie, kiedy team od uszkodzeń mózgu zdecyduje co dalej. Adam kończy sesje w piątek. Teraz na środę ma planowane przeniesienie tej rurki z jedzeniem prosto do żołądka przez brzuch, a teraz ma przez nos. Ogólnie Adam dalej nie ma z nami kontaktu. Większość dnia ma otwarte oczy, mocno zaciska dłonie i bolą Go palce przy prostowaniu palców. Codziennie jesteśmy przy nim na zmianę z mamą Adama. Czuwamy by miał dobrą opiekę oraz same wykonujemy ćwiczenia oraz pielęgnujemy skórę. Dużo mówimy do niego. Niestety ciągle temperatura ciała skacze - raz jest 37,2 a raz 38,2 lu utzymuje się 38. I najgorszy jest kaszel, suchy , męczący kaszel, i kiedy dostaje nebulizator troszkę się zaczyna luzować. Są to ataki kaszlu trwające dobrych parę minut i Adam robi się cały czerwony oraz ma reakcje wymiotne. Czekamy zobaczymy co powiedzą za dwa tygodnie. Musimy być cierpliwi, bo to powolny proces... Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa!

    OdpowiedzUsuń
  35. Żanetko!Przytulam Cię bardzo mocno. Adam czuje Twoją miłość, wierzę, że wkrótce będzie jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kochani! Adam zaczął się uśmiechać, rozumie wszystko co do niego mówię, reaguje na moje żarty. Śmieje się całym ciałem ( podnosząc ramiona ). Te małe postępy to dla mnie wielkie znaki ku lepszemu. A nawet więcej, jestem pewna że widzi a wcześniej miałam wątpliwości. Podążał wzrokiem za kremem i roześmiał się na moją minę, która zawsze powodowała u niego uśmiech. Moje serce się raduje, bo mam kontakt z moim mężem. Okazuje mu jak najwięcej uczuć by wiedział jak bardzo go kocham i jestem przy nim na dobre i złe. Musimy walczyć razem.... Będzie lepiej, wierze w to bardzo! Pozdrawiam!
    P.S. 7 grudnia mam spotkanie z zespołem od uszkodzeń mózgu, to dowiem się więcej. Co planują i zamierzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Please tell Adam I am thinking of him in my prayers. Polish Steve from Prime Staff

      Usuń
    2. Do tej pory nie komentowałam,po prostu nie wiedziałam co napisać w tych trudnych dla was chwilach...ale to co teraz napisalas sprawiło,że łezki poleciały ze wzruszenia...bardzo sie cieszę,że wszystko idzie ku dobremu.Przed Wami jeszcze długa droga ale i światełko na jej końcu 😊

      Usuń
    3. Bardzo sie ciesze i wierze, ze bedzie lepiej, lepiej i juz tylko lepiej. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Kochana! Bardzo się cieszę, że jest poprawa w zdrowiu Adama.Wyobrażam sobie, jak wiele to dla Ciebie znaczy, ile dobrej energii płynie do Ciebie z każdego "nowego" gestu, spojrzenia, uśmiechu kochanej osoby ... Twoja miłość dała Adamowi siłę do walki o siebie, a nasze modlitwy bardzo Was w tym wspierają. Życzę Wam dużo wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do lepszego jutra.Serdecznie pozdrawiam całą Rodzinkę.

      Usuń
  37. A przed chwilą miałam pisac i pytać jak się Adam czuje, tylko dzieciaki się rozkrzyczaly. Ale się cieszę!cudowne wieści! Żanetko, będzie dobrze! Miłość wszystko przezwyciezy, a Wasza Miłość jest ogromna. Jestem użytkownik Wami każdego dnia! Powiedz, czy Ty w ogóle masz jakieś 5 minut dla siebie? Dbaj o siebie i nie zapominaj, że w tym wszystkim też jesteś ważna. Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  38. Codziennie zaglądam, dziś wreszcie jest wiadomość. I to jaka! Bardzo się cieszę, choć wiem, że do pełni zdrowia jeszcze jakiś czas upłynie. Wyobrażam sobie jaka to dla Pano ulga i jakie nadzieje rozbudza ten postęp. Adam jest młody, z pewnoscią szybko odbuduje zdrowie. Dobry prezent na mikołajowy czas. Życzę szczególnie Pani dużo zdrowia i sił do samodzielnego ogarniania tylu trosk.

    OdpowiedzUsuń
  39. Super☺ małymi kroczkami, powoli mąż wróci do zdrowia. Nadal trzymam kciuki.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  40. To CZEKAmy na więcej informacji i by Adam mógł święta spędzić z wami. By wam się jakoś życie ulozylo

    OdpowiedzUsuń
  41. Jakie piekne wiadomosci z ranka! Tak bardzo sie ciesze, ze sytuacja zmierza ku lepszemu! Duzo zdrowia dla meza, szybkiego powrotu do sil i pelnej sprawnosci! Wierze, niedlugo bedziecie mogli zapomniec o tym koszmarze. Trzyamm kciuki! Vicky

    OdpowiedzUsuń
  42. Będie coraz lepiej ,musi być ... Trzymam kciuki i przesyłam moc pozytywnej energii <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetne wieści. W końcu czekają na niego dzieciaczki 😁😁Kasia z ujastka

    OdpowiedzUsuń
  44. Żanetko , zaglądam tu w każdy dzień.
    Bardzo się cieszę!!!
    Dacie radę, jesteście wspaniałym małżeństwem.
    Będzie jak dawniej , zobaczysz.
    Trzymam mocno kciuki!!!!:)
    I czekam na kolejne wspaniałe wieści:)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  45. Super!!!! Bardzo się cieszę, teraz już będzie tylko lepiej !!! Trzymanie kciukow pomogło, trzymam dalej !!! :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  46. Na pewno będzie lepiej . Jestem przekonana o tym .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. niesamowite wiadomosc;) strasznie sie ciesze , teraz powinno juz pojsc z gorki , nasze kcuki rowniez masz;)

    OdpowiedzUsuń
  48. czekamy na informacje co powiedza 7 go grudnia:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Kochana daj proszę znać co z Adamem. Trzymamy kciuki! Bardzo przeżyłam Waszą historię....

    OdpowiedzUsuń
  50. Codziennie zaglądam na bloga. Przesyłam pozytywne myśli,po Pani ostatnim poście, ucieszyłam się, i nie puszczam kciuków. Pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń