Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 21 października 2016

Zmagania z codziennością

Kochani. W sumie to nie mam nic nowego obecnie do napisania o  stanie zdrowia Adama, bo jest tak jak było. Kiedy został przeniesiony na inny oddział to po dwóch dniach był odwodniony, kiedy zaczęli podawać więcej płynów, to woda zaczęła gromadzić się w rękach i były bardzo powiększone. Adam przeszedł również zapalenie skóry, głównie na rękach i plecach oraz udach, teraz już jest dobrze, wszystko się ładnie goi a ręce mają już swój rozmiar. Nie ma zbytnio postępów jeśli chodzi o wybudzanie się Adama. Codziennie ma podwyższoną temperaturę, choć z ciała nie zawsze to czuć. Kiedy zmienia się Adasiowi pozycje leżenia, bądź chcemy poprawić mu głowę czy poduszkę, On bardzo się krzywi, czyli robi grymas bólu na twarzy. Tam w Jego głowie trwa teraz walka, i mam nadzieję, że nas słyszy jak dopingujemy go by wyzdrowiał i się obudził, bo ma dla kogo....

Ciężko mi czasem pozbierać myśli, a czasem mam wielką pustkę w głowie jak i sercu. Nie wiem co będzie, ale serce podpowiada mi, że wszystko się ułoży, tylko potrzeba czasu. Minęło 5 tygodni odkąd Adam jest w tym stanie. Ciągle nie dowierzam jak do tego doszło. Nie tak miało być. Jakby tego było mało, problemów nam przybywa. Wszystko wali się jak domek z kart! Problemy z którymi muszę uporać się sama, wszystko jest teraz na mojej głowie, dam radę, niech tylko Adam wraca, będę również czuwać i nad nim by odzyskał siły i sprawność. O niczym innym nie marzę. Dzieci tęsknią za tatusiem. W sobotę Michała urodziny będą bez taty, tak jak pokaz strojów na Halloween czy Dzień Prochu na początku listopada... i tak wymieniają, że szkoda, że nie będzie z nami tatusia. To tata zaraził Michała piłką nożną, tata grał z nim w FIFA i kopał piłką, uczył jak podawać.... wspólne wygłupy i żarty - wszystkiego nam brak. Mnie tylko stać na gry planszowe, bo na nic innego nie mam sił, choć staram się ukrywać przed dziećmi mój psychiczny stan, ale czasem też muszę przypomnieć by mnie wspierali a nie denerwowali głupimi kłótniami o pilota. Nas również łapią wirusy. Michała najdłużej trzyma bo już dwa tygodnie kaszle, dziś byliśmy drugi raz u lekarza bo antybiotyk skończył brać a poprawa minimalna. Dostał kolejny silniejszy, jak to nie pomoże to ani myślę wracać do poradni, tylko jadę prosto na emergency. Z doświadczenia już wiem, że jak w przychodni nie pomogą to nie mam co tam szukać. Pozostanie nam tylko szpital. Mati w nocy pije jeszcze z cyca więc podejrzewam, że moje mleko pomogło mu na gardło i to, ze go smarowałam. Ma jeszcze lekki katar ale to już końcówka. Mam wokół siebie grono osób, które mnie wspiera dobrym słowem wesprze i zrozumie jak mało kto. Proponują pomoc, ale ja nawet nie umiem powiedzieć czego mi brak, po prostu chcę by było jak dawniej. Nie mam sił opisywać każdemu moich wszystkich problemów, uporam się z tym sama, pokażę Adamowi, że jestem silna i może liczyć na moje wsparcie. 
W szpitalu zaczynam się już czuć jak u siebie, kończę właśnie czytać Adamowi książkę Wojciecha Cejrowskiego, super się czyta, muszę dokupić kolejne, bo mam tylko Podróżnika.  Puszczam ulubioną muzykę, opowiadam o codzienności naszej. Jakoś to będzie. Musi. Miłość zwycięży ! Zwalczymy to choróbsko, Adasiu dla Ciebie i z Tobą na zawsze. Nie może być inaczej , nie przyjmuję innej wersji zdarzeń. CZEKAMY!!!! 

Dla tych którzy nie czytali komentarzy we wcześniejszym poście napiszę, że przy dzieciach pomaga babcia. Mama Adama przyleciała po tygodniu jego pobytu w szpitalu. Zmieniamy sie również w szpitalu. Jesteśmy codziennie przez pół dnia przy Adasiu a drugie pół przy dzieciach. Tu również mam wsparcie i jestem wdzięczna za pomoc. 



P.S. Dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w Mszy Świętej w intencji powrotu do zdrowia Adama, oraz wszystkim tym którzy modlą się o Niego, wielkie Bóg zapłać! To również jest wsparcie, a w dodatku u Najwyższego, oby wysłuchał naszych próśb. 


Żaneta


 Nasze ostatnie wspólne rocznicowe zdjęcie <3
 Codziennie do pokonania długi korytarz, już stres minął i ściskanie w żołądku
 widoczne na zdjęciu pompy - dwie bo na pokarm i wodę
 Ściana na wprost Adama

 Osobne wejście od strony parkingu a nie głównego wejścia

Czekamy tatusiu, by móc Ciebie tak tulić !