Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 4 marca 2016

" Przyjaciel potrzebny od zaraz "


Wspaniale mieć takich przyjaciół z którymi można "konie kraść" , poszaleć i być po prostu sobą. W lutym gościliśmy u nas Celinę. Stanowczo był to zbyt krótki pobyt i mamy ogromną nadzieję na więcej. Było pełno śmiechu, zwiedziliśmy piękne miejsca i spędziliśmy miło czas. Ciężko było wybierać z tylu pięknych zdjęć, więc postanowiłam dać te najciekawsze oraz te gdzie jesteśmy razem. Kiedy przeglądałam te wszystkie fotografie to ciągle uśmiechałam się do komputera. Cudnie było powspominać te chwile. Dziękujemy za ten wspólny czas! 

Miłego oglądania! 
Z Ciocią
Glasgow - cz1 - Czy choć trochę przypominamy te ptaki nad nami? :)
Bez komentarza - ubaw po pachy - polecam przebieranki !
Muzeum Transportu
Loch Lomond
Cudne szkockie włochate krowy :)
Edynburg
Obowiązkowo zdjęcie ze Szkotem grającym na dudach
Glasgow - zwiedzanie miasta
Buchanan street - Centrum Glasgow
George Square
Kelvingrove Museum
 Tym wieczornym zdjęciem kończymy relację z pobytu cioci Celiny. Do następnego razu! 

Mama Żaneta

czwartek, 3 marca 2016

Kochany maluszek

Mam dziś dobry humor od rana i troszkę czasu, bo Mati śpi spokojnie, a ostatnio budzi się bardzo często ponieważ ząbkuje. Wszystkie cztery czwórki wychodzą na raz i dają się we znaki. A z Niego to cycoch taki, że nie da mamie odpocząć. Zamęczenia już tak nie odczuwam, gdyż przyzwyczaiłam się już do nie przespanych nocy. Minął rok odkąd karmię małego i to jest mój sukces. Chciałabym spróbować powoli odstawiać małego od piersi, lecz na razie nie mam serca by zabierać mu jego ukochanego mlecznego przyjaciela. Ale możliwe, że los nas do tego zmusi. Wszystka zależy od zdrowia Adama.
Każdy dzień nam tak szybko ucieka, dlatego rzadko bywamy na blogu. Częściej wstawiamy zdjęcia na facebooku, by znajomi wiedzieli, że żyjemy i mamy się dobrze.

Chciałam dziś napisać o tym jaki jest Mateuszek choć jest dużo zaległych postów.
Mati to taki nasz promyczek i przytulasek. Jest bardzo czuły i wesoły , a dla obcych troszkę nieśmiały. Kopiuje nasze zachowania w uroczy sposób. Podaje nam zabawki, czasem sam sprząta, lub pomaga. Uwielbia porządkować szuflady, dlatego musieliśmy zakupić zabezpieczenia na szafki, żeby kuchenne rzeczy pozostawały na swoim miejscu. Wspina się gdzie tylko może, dlatego oczy trzeba mieć dookoła głowy, ale jego największą zaletą jest to, że po prostu podchodzi i się przytula i daje całować, a nawet sam wystawia i otwiera buzię do całusków. Nasz kochany słodziak, uwielbiany przez rodzeństwo. Najlepszy kontakt ma z Misią, bo Michał to jeszcze się wygłupia przed nim, a Michalinka bardziej opiekuńczo podchodzi do brata. Sama przyjemność z oglądania ich jak się wspólnie śmieją w głos. To jest właśnie szczęście , którego u nas pełno w domu. Oczywiście są chwile gorsze kiedy mamy już dość chorób, zmęczenia i codzienności, ale to mija i zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko przeszkody w naszym życiu, gdyż nie może być ono doskonałe, bo bylibyśmy zbyt próżni by cieszyć się z małych rzeczy.
Mateuszek miał ostatnio bilans i wyszło, że rozwija się ponad swój wiek, waga i wzrost idealna, lecz przewyższa zachowaniem i umiejętnościami, oczywiście duma nas rozpiera, tym bardziej, że Pani Health Visitor pochwaliła całą trójkę, bo mamy na prawdę grzeczne dzieci - w domu czasem szaleją, ale poza nim zachowują się nienagannie. Cóż tu więcej pisać, cieszę się ogromnie, że mamy samochód i może wybierać się na przejażdżki, bo uwielbiamy rodzinne wypady. Nawet krótki pobyt nad jeziorem karmiąc łabędzie sprawia nam wiele radości. Wiosno przybywaj!