Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 19 stycznia 2016

Święta minęły szybko, lecz pozostaną na długo w pamięci

Kochani! Ostatnio nie mamy weny do pisania przez nasze chorowanie. Lecz nie oznacza to, że mieliśmy złe święta. Choć spędzone tylko w naszym mały gronie, to był to miły czas dla nas i dzieci. Chcieliśmy stworzyć wspaniałą atmosferę świąt, dzieci cieszyły się, że lampki zdobią nasze okna, a najbardziej ucieszyły się z prezentów, bardzo trafionych, a do tego list Mikołaja z przesłaniem. Michalinka to popłakała się ze szczęścia! Wspaniały widok szczęśliwych dzieci.  W szkole dzieci miały przedstawienie, które wyszło wspaniale! Same pochwały. Jak już pisałam choroba troszkę popsuła nam plany, gdyż bardzo chcieliśmy zabrać dzieci do większego miasta - Glasgow lub Edinburgh , bo tam na prawdę można poczuć magię świąt. Jarmarki, lampki, atrakcje dla dzieci, lecz nie w tym roku... 
Kilka fotek świątecznych a później postaramy się pisać na bieżąco. 






 Spotkanie ze Świętym Mikołajem






 Świąteczne zakupy - każdy się na nie cieszy :)
 Szkolne przedstawienie


 Wigilia
Z pozdrowieniami 
Mama Żaneta

4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia :) Mateuszek jaki już duży. Misiaki wyglądają na zdjęciach na wyjątkowo zgodnych. Chyba rodzicom też Mikołaj przyniósł prezent na czterech kółkach :)
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie jest gdy widać radość dzieci - a dzieci szczególnie pięknie potrafią tę radość pokazać w te właśnie święta - ważne ,że byliście razem- choroby niestety - niejednokrotnie spychają plany na dalsze "półki". ale najważniejsze,że radość mimo tego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na choroby niestety nie ma odpowiedniego czasu... Nas przemaglowala jelitowka, ale na szczescie maz przechorowal jako ostatni, 3 dni przed Swietami! ;)

    Misiaki juz takie duze, a najmlodszy widze dorobil sie juz calkiem pokaznego uzebienia! :)

    OdpowiedzUsuń