Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 11 grudnia 2016

Powoli ruszamy do przodu

Piszę dla Was, bo tak wiele życzliwości dajecie od siebie, pytacie wciąż i czekacie na wieści. Powrót Adama do zdrowia to bardzo powolny proces i wszyscy musimy czekać. Teraz wszystko leży w decyzjach lekarzy i specjalistów. Kiedy ściągną Adamowi rurkę z tracheotomii i jak to wszystko dalej się potoczy sama jeszcze nie wiem. Na spotkaniu  z Team Brain Injury głównie omawialiśmy raport z tych trzech tygodni, podczas których Adam był badany i ma kwalifikacje na minimalny stan świadomości ale na tym dolnym poziomie. Według nich ten stan może trwać dwa do czterech lat. Dla mnie Adam zrobił już duże postępy w porównaniu do tego co było. Czas pędzi a widać po oczach Adama, że dużo rozumie. Śmieje się na moje żarty lub kiedy mówię coś zabawnego, wzrusza się kiedy słyszy piękną melodie i coś mu przypomina lub kiedy czytamy książkę. Czasami mnie bardzo zaskakuje w pozytywnym sensie. Ciągle czekamy na kolejne znaki i umiejętności. Adaś ma w nas wsparcie i miłość. Niech wie jak bardzo jest dla nas ważny i jak bardzo Go potrzebujemy.

Adama nie ma już trzy miesiące, a nam wydaje się, że dłużej ale to z tęsknoty. Ile bym dała by ten koszmar się już skończył... żeby było tak jak kiedyś...
Nie martwcie się o nas, dla dzieci te święta będą bardzo udane o co postarała się parafia i szkoła. Jestem ogromnie wdzięczna za pomoc. Nie ukrywam, że dla mnie to będą najgorsze święta i chcę by już było po. 

Często rozmawiam z Michalinką o tatusiu jak mi brak i jej także. Dobrze wie i widzi to ile dla nich robię, widzi i docenia. Z Michałem niestety nie za dobrze się dzieje ostatnio bardzo się buntuje, jest złośliwy i dokucza, chyba skorzystam z pomocy psychologa dziecięcego w Nowym Roku, bo za dużo tego. Może to brak taty, nie wiem, Ja nie zamierzam dawać się wciągać w jego gierki i złośliwości. Pożyjemy zobaczymy.  

Dzieci mają wymalowany pokój oraz nowe piętrowe łóżko dzięki czemu w pokoju zrobiło się dużo miejsca na zabawę. We wszystkim pomagała mi przyjaciółka Karolina za co w tym miejscu bardzo chciałam Jej podziękować. Narobiłyśmy się , a nie jest prosto malować z dwoma małymi pomocnikami poniżej 2 lat! Muszę dokupić jeszcze parę rzeczy i pokój będzie skończony, następnym razem dam zdjęcia. 

Dziękuję również mamie Adama, że mimo choroby jest z dziećmi i chodzi do Adama do szpitala, trzymamy kciuki by wirusy odeszły od nas na dobre. Niestety taką mamy pogodę raz jest na minusie a dnia następnego czternaście na plusie. Oby było tylko lepiej. 

Niedługo tata Adama będzie mógł Go odwiedzić , bo przylatuje na czas świąt i Nowy Rok, Adam z pewnością się ucieszy. 

 Widok remontu za oknem nie zachwyca, ale to zawsze ciekawsze niż szpitalny sufit i lampa.
 To jest fotel na który sadzają Adama na kilka godzin dziennie ( 2,3 h )
 Zmiana rurki z jedzeniem z nosa prosto do żołądka
 Tu chciałam uchwycić jak Adam podnosi rękę
 A tak dzieci korzystają z fotela, odpoczynek mile widziany :)

Do napisania.
Żaneta

piątek, 21 października 2016

Zmagania z codziennością

Kochani. W sumie to nie mam nic nowego obecnie do napisania o  stanie zdrowia Adama, bo jest tak jak było. Kiedy został przeniesiony na inny oddział to po dwóch dniach był odwodniony, kiedy zaczęli podawać więcej płynów, to woda zaczęła gromadzić się w rękach i były bardzo powiększone. Adam przeszedł również zapalenie skóry, głównie na rękach i plecach oraz udach, teraz już jest dobrze, wszystko się ładnie goi a ręce mają już swój rozmiar. Nie ma zbytnio postępów jeśli chodzi o wybudzanie się Adama. Codziennie ma podwyższoną temperaturę, choć z ciała nie zawsze to czuć. Kiedy zmienia się Adasiowi pozycje leżenia, bądź chcemy poprawić mu głowę czy poduszkę, On bardzo się krzywi, czyli robi grymas bólu na twarzy. Tam w Jego głowie trwa teraz walka, i mam nadzieję, że nas słyszy jak dopingujemy go by wyzdrowiał i się obudził, bo ma dla kogo....

Ciężko mi czasem pozbierać myśli, a czasem mam wielką pustkę w głowie jak i sercu. Nie wiem co będzie, ale serce podpowiada mi, że wszystko się ułoży, tylko potrzeba czasu. Minęło 5 tygodni odkąd Adam jest w tym stanie. Ciągle nie dowierzam jak do tego doszło. Nie tak miało być. Jakby tego było mało, problemów nam przybywa. Wszystko wali się jak domek z kart! Problemy z którymi muszę uporać się sama, wszystko jest teraz na mojej głowie, dam radę, niech tylko Adam wraca, będę również czuwać i nad nim by odzyskał siły i sprawność. O niczym innym nie marzę. Dzieci tęsknią za tatusiem. W sobotę Michała urodziny będą bez taty, tak jak pokaz strojów na Halloween czy Dzień Prochu na początku listopada... i tak wymieniają, że szkoda, że nie będzie z nami tatusia. To tata zaraził Michała piłką nożną, tata grał z nim w FIFA i kopał piłką, uczył jak podawać.... wspólne wygłupy i żarty - wszystkiego nam brak. Mnie tylko stać na gry planszowe, bo na nic innego nie mam sił, choć staram się ukrywać przed dziećmi mój psychiczny stan, ale czasem też muszę przypomnieć by mnie wspierali a nie denerwowali głupimi kłótniami o pilota. Nas również łapią wirusy. Michała najdłużej trzyma bo już dwa tygodnie kaszle, dziś byliśmy drugi raz u lekarza bo antybiotyk skończył brać a poprawa minimalna. Dostał kolejny silniejszy, jak to nie pomoże to ani myślę wracać do poradni, tylko jadę prosto na emergency. Z doświadczenia już wiem, że jak w przychodni nie pomogą to nie mam co tam szukać. Pozostanie nam tylko szpital. Mati w nocy pije jeszcze z cyca więc podejrzewam, że moje mleko pomogło mu na gardło i to, ze go smarowałam. Ma jeszcze lekki katar ale to już końcówka. Mam wokół siebie grono osób, które mnie wspiera dobrym słowem wesprze i zrozumie jak mało kto. Proponują pomoc, ale ja nawet nie umiem powiedzieć czego mi brak, po prostu chcę by było jak dawniej. Nie mam sił opisywać każdemu moich wszystkich problemów, uporam się z tym sama, pokażę Adamowi, że jestem silna i może liczyć na moje wsparcie. 
W szpitalu zaczynam się już czuć jak u siebie, kończę właśnie czytać Adamowi książkę Wojciecha Cejrowskiego, super się czyta, muszę dokupić kolejne, bo mam tylko Podróżnika.  Puszczam ulubioną muzykę, opowiadam o codzienności naszej. Jakoś to będzie. Musi. Miłość zwycięży ! Zwalczymy to choróbsko, Adasiu dla Ciebie i z Tobą na zawsze. Nie może być inaczej , nie przyjmuję innej wersji zdarzeń. CZEKAMY!!!! 

Dla tych którzy nie czytali komentarzy we wcześniejszym poście napiszę, że przy dzieciach pomaga babcia. Mama Adama przyleciała po tygodniu jego pobytu w szpitalu. Zmieniamy sie również w szpitalu. Jesteśmy codziennie przez pół dnia przy Adasiu a drugie pół przy dzieciach. Tu również mam wsparcie i jestem wdzięczna za pomoc. 



P.S. Dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w Mszy Świętej w intencji powrotu do zdrowia Adama, oraz wszystkim tym którzy modlą się o Niego, wielkie Bóg zapłać! To również jest wsparcie, a w dodatku u Najwyższego, oby wysłuchał naszych próśb. 


Żaneta


 Nasze ostatnie wspólne rocznicowe zdjęcie <3
 Codziennie do pokonania długi korytarz, już stres minął i ściskanie w żołądku
 widoczne na zdjęciu pompy - dwie bo na pokarm i wodę
 Ściana na wprost Adama

 Osobne wejście od strony parkingu a nie głównego wejścia

Czekamy tatusiu, by móc Ciebie tak tulić !

czwartek, 15 września 2016

Życie zbyt brutalnie nas doświadcza

Nie będzie szybkiego powrotu do pisania. Zbyt dużo złego u nas się dzieje. Mieliśmy pisać o wakacjach, ale tak czasem w życiu bywa, że choroby niszczą nam życie, niszczą nas od środka, bo zlekceważyliśmy swoje własne zdrowie. Przechodzimy bardzo ciężki okres w naszym życiu, dla mnie to najgorsza chwila w życiu kiedy patrzę na cierpienie ukochanej mi osoby. Proszę módlcie się za zdrowie Adama, bo wierzę w to, że im więcej aniołów od Was dostanie tym szybciej wróci do zdrowia. Nie będę miała czasu rozpisywać się w komentarzach co i jak. Stan jest stabilny i czekamy aż wybudzi się ze śpiączki farmakologicznej. Zapalenie płuc spowodowane sepsą. Oddychać pomaga Adamowi tuba. Jest na oddziale intensywnej terapii, gdzie opiekują się nim i czuwają cały czas lekarze.


Adasiu czekamy i bardzo Cię kochamy!!!! 
Wiemy, że wyjdziesz z tego i zaczniesz dbać o swoje zdrowie dla NAS! 

Dbajcie o siebie kochani! 



poniedziałek, 4 lipca 2016

Jesteśmy. Wracamy

Kochani, bardzo nam miło, że o nas pamiętacie i piszecie do nas co u nas słychać. Strasznie nam źle z tym jak zaniedbaliśmy bloga. Koniec z tym. Bardzo nam brakuje wpisów, bo u nas dużo się dzieje. Warto jest zapisać w naszym pamiętniku jakie nowe miejsca zwiedziliśmy lub tak po prostu napisać co u nas. Była wielka cisza i mam zamiar to zmienić. Kopnęłam się już w tyłek i wezmę się do roboty. Ostatni wpis jest z marca - no wstyd i tyle. Teraz jest u nas rodzina, więc notek aż tyle się nie spodziewajcie ale po wakacjach wracamy na pewno! Mamy do pokazania cudne zdjęcia z pobytu cioci Celinki ( mamusi chrzestnej Mateuszka ) i nie tylko. Może opiszemy jak dzieci nasze odnajdują się w szkole? O tym jak dzieci uwielbiają rowery i jak Michał jeździ na dwóch kółkach razem z siostrą oraz o najmłodszym. Jest na co czekać. Pomimo problemów i czarnych chmur, które nad nami wiszą to przeżywamy tu piękne chwile. Ja osobiście jestem zakochana w Szkocji i czuję się tu wspaniale. Sami zobaczycie jak pokażemy Wam zdjęcia. Wracamy do blogowania i szczerze przyznam, że rzadko wchodzę i czytam Wasze blogi, ponieważ czasu i sił mi brak. Będę dodawała posty o tym co było wcześniej aż dojdę do czasu obecnego :) Miło, że czytacie i jesteście. Pozdrawiamy !

Mama Żaneta
 

 
 
 
 
 
 
 




 Nie będę opisywała zdjęć, bo z pewnością opiszę przy następnej okazji. Owieczki są tu wszędzie, całe pola, a te były wyjątkowe gdyż pewnie stanowiły tło reklamy. Na wiosnę można podziwiać owce wraz ze swoimi małymi jagniętami a teraz w lecie ogolone latają :) I jeszcze nie widziałam tu rudej wiewiórki - same szare :) 

 

piątek, 4 marca 2016

" Przyjaciel potrzebny od zaraz "


Wspaniale mieć takich przyjaciół z którymi można "konie kraść" , poszaleć i być po prostu sobą. W lutym gościliśmy u nas Celinę. Stanowczo był to zbyt krótki pobyt i mamy ogromną nadzieję na więcej. Było pełno śmiechu, zwiedziliśmy piękne miejsca i spędziliśmy miło czas. Ciężko było wybierać z tylu pięknych zdjęć, więc postanowiłam dać te najciekawsze oraz te gdzie jesteśmy razem. Kiedy przeglądałam te wszystkie fotografie to ciągle uśmiechałam się do komputera. Cudnie było powspominać te chwile. Dziękujemy za ten wspólny czas! 

Miłego oglądania! 
Z Ciocią
Glasgow - cz1 - Czy choć trochę przypominamy te ptaki nad nami? :)
Bez komentarza - ubaw po pachy - polecam przebieranki !
Muzeum Transportu
Loch Lomond
Cudne szkockie włochate krowy :)
Edynburg
Obowiązkowo zdjęcie ze Szkotem grającym na dudach
Glasgow - zwiedzanie miasta
Buchanan street - Centrum Glasgow
George Square
Kelvingrove Museum
 Tym wieczornym zdjęciem kończymy relację z pobytu cioci Celiny. Do następnego razu! 

Mama Żaneta