Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 30 maja 2015

Misiakopress

Dawno się nie odzywaliśmy, więc czas pomału nadrabiać zaległości. Wiosna już za oknem, a każdy dzień przybliża nas do lata. Oczywiście wiosna w UK to nie to samo co wiosna w PL, ale i tak jest się z czego cieszyć. Mateusz rośnie nam jak na drożdżach, a Jego oczka są już tak bystre i uśmiechnięte, że serce podskakuje z radości.
 Oczywiście są momenty, gdy Mateusz widzi lub "przeżywa" coś nowego. Wtedy Jego mina jest bezcenna, mniej więcej jak na zdjęciu poniżej, kiedy włożył palec w miejscu gdzie jest dziura w kurtce na guzik. Zaskoczenie, szok, niedowierzanie - palec trzyma kurtkę, czy kurtka palec? :)
 No i momenty snu - rozbrajające jak zawsze
 Starszaki dają się we znaki - tak można by podsumować "działalność" Michalinki i Michałka :) Czasem rzeczywiście zachodzą za skórę mamie i tacie swoimi tekstami i niezależnością - ale gdy patrzymy wokół, to nasze dzieci przy innych są "aniołkami".
 Niedawno w prezencie nasze MMsy dostały rowery
 Już odbyliśmy pierwszy rowerowy "spacer". Michalinka bez problemu przesiadła się na większy model, a Michał nie miał oporów przed ujarzmieniem czterokołowca - na początku znosiło go w lewo, ale po chwili jechał już symetrycznie :)
 Drugi prezent dla naszych skarbów w ostatnim czasie to nowe hulajnogi. Ze starych już wyrośli, a i zużyły się trochę. Radość z nowego sprzętu jeżdżącego była ogromna :)
 I na koniec z ciekawostek - ostatnio zobaczyliśmy u nas efekt "halo" - na żywo widzieliśmy go po raz pierwszy :)
        To był Misiakopress. Do przeczytania wkrótce! Pozdrawiamy!

2 komentarze:

  1. ale Mateusz szybko rośnie :D Zrobił się z niego duży chłop, a przecież dopiero napisaliście, że się urodził! Ale czas szybko leci ;)
    Obserwuję was, obserwowałam waszą wyprowadzkę, wasze perypetie i ... zdaję sobie sprawę z tego, że emigracja może mieć dużo minusów, ale jeśli ktoś spytałby mnie o szczęśliwych emigrantów - bezsprzecznie bylibyście to wy :)
    Spokój i szczęście płynące z waszych zdjęć i słów jest kojący :) Nie wiem czy to perspektywa czasu i to, że już dawno nie piszecie do nas z Polski to sprawiła, ale mam wrażenie, że emigracja wam służy. A to, że nie musicie martwić się o to czy pod koniec miesiące będziecie mieli co jeść, czy wystarczy wam w tym miesiącu na (niezbędne) nowe buty dla dzieciaków - to widać w każdym waszym poście i chciałabym wam bardzo pogratulować decyzji i tego, że udało wam się odnaleźć w obcym kraju mimo braku znajomości języka : )
    Nurtuje mnie tylko to Mateuszowe "Matthew" na górnym zdjęciu bloga, ale już chyba kiedyś gdzieś pisaliście, że najmłodszy ma w papierach na imię Matthew a zwracacie się do niego Mateusz, więc chyba nie będę o to pytać :D (wcale nie pytam, co nie? ;) )

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy za ciepłe słowa :) rzeczywiście - zdecydowaliśmy się na imię Matthew, a mówimy w domu do małego Mateusz i czasem dodajemy Matthew. Zrobiliśmy tak z dwóch powodów - widzieliśmy, że w szkole mają trudności z mówieniem Michalina i jest to dla nich obcobrzmiące imię podobnie jak Michał, a poza tym Mateusz urodził się tutaj, zapewne tu zostanie i nie chcieliśmy, żeby do końca życia czuł się obco. My nie damy mu zapomnieć kim jest z pochodzenia, ale nie musi się to manifestować w polskobrzmiącym imieniu - jeśli kiedyś zdecyduje się wrócić, zawsze będzie mógł zmienić imię na Mateusz.

    OdpowiedzUsuń