Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 16 maja 2015

Jestem silną kobietą

 Tak, uważam się za osobę silną nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Jestem wieczną optymistką i nigdy nie mam w głowie czarnych scenariuszy. Moją siłę wyniosłam z porodów, gdyż po każdym czułam się mocniejsza. To bzdura, że kobiety to słaba płeć. Chciałabym zobaczyć mężczyznę, który przechodzi to co my podczas porodu. Teraz są możliwości podłączenia do brzucha mężczyzny aparatury, która wywołuje podobne skurcze jak u kobiety podczas porodu, jednak to nie jest ta skala oraz ilość czasu - testy trwają 2 - 5 minut. 
Niesamowite jest to, jak szybko my kobiety zapominamy o bólu, nie rozpamiętujemy tego co przeszłyśmy, by cieszyć się rodzicielstwem w pełni. Tak, cud narodzin ma także drugą stronę medalu - niewyobrażalny ból oraz męczarnię fizyczną - przynajmniej w moim odczuciu. Mogłabym to porównać jakbym pierwszy raz startowała w maratonie. Zmęczenie organizmu jest niewyobrażalne dla kogoś, kto tego nie doświadczył. Lecz moje ciało, choć tak niedoskonałe, to szybko regeneruje się, a to wszystko dzięki jednemu małemu człowiekowi...
Rodziłam po raz trzeci. Niektórzy wyznają pogląd, że jest łatwiej z każdym kolejnym porodem, jednak ja uważam, że to nie do końca prawda - duże znaczenie ma odstęp między porodami. W miarę łatwo to poszło za drugim razem przy Michałku, 20 miesięcy po pierwszym porodzie. Być może organizm jeszcze nie do końca powrócił do stanu sprzed poprzedniego porodu. Ale poza tym, to każdy poród jest inny, jedynie gdy już raz się dało życie, to z każdym kolejnym jest trochę mniejszy strach niż za pierwszym razem, bo wiemy czego się spodziewać i już wiadomo co i jak. Ale to też nie do końca prawda, gdyż po głowie krążą myśli "jak będzie w tym szpitalu", "na jakich ludzi trafimy" itp. 
Siła jest w nas samych, lecz wiem po sobie jak mnie zmieniają takie doświadczenia. Najpiękniejszą nagrodą za nasz wspólny (partnera także ) trud jest zdrowe dziecko. Mnie bardzo dużo dało wielkie wsparcie Adama i życzyłabym każdej kobiecie takiego wspaniałego "opiekuna" przy porodzie, bez względu na to czy to będzie mąż, przyjaciółka czy ktoś z rodziny. On był przy mnie cały ten czas i wspierał słowem, gestami i uściskiem ręki, to On przypominał po co znajdujemy się w danym miejscu, a najpiękniejszy widok, to wzruszenie tatusia gdy widzi pierwszy raz swojego ukochanego bobaska. Dziękuję Ci kochanie za wszystko! 

Jestem silniejszą kobietą niż kilka lat wstecz i pomimo wielu obowiązków, czuję się jeszcze bardziej zorganizowana niż wtedy, gdy nie miałam dzieci, bo musi mi się chcieć. Nie ma czasu na lenistwo. I cieszę się, że wszystko ogarniam, bo niezależnie od pogody trzeba wyjść z domu i zaprowadzić Misię do szkoły na 9.00, następnie Michałka do przedszkola na 13.00, o 15.00 odebrać Michalinkę. Tata przeważnie odbiera Michała o 16.00 wracając z pracy ( chyba, że ma overtime, wtedy muszę jeszcze przejść po raz drugi 2 km po synka). A mimo to w domu zawsze jest czysto - posprzątane, wyprane, wyprasowane (co jakiś czas), ugotowane. By żyło nam się miło i wesoło ( nie mylić z hasłem "by żyło się lepiej" - to nie moja bajka ). Reasumując - szczęśliwy dom to podstawa! 

 Mama Żaneta


11 komentarzy:

  1. Cudne dzieciaki! Pociecha i radosc dla rodzicow. Jeden usmiech nagradza wszystkie trudy! Pozdrawiam. Nieustannie Wam kibicujaca i myslami wokol Was krazaca Cappucino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Zgadza się, uśmiech dzieci wszystko wynagradza :) Teraz w domu mamy takiego małego i kochanego śmieszka, a rodzeństwo uwielbia stroić do niego miny by tylko śmiał się do nich :)

      Usuń
    2. Znam to, u mnie rowniez maly skrzat i starszy brat. Oboje zakochani w sobie :) pozdrawiam cala Piatke

      Usuń
  2. Nie myślałaś o tym, żeby podali Ci znieczulenie zewnątrzoponowe w kręgosłup? Ja również rodziłam trzy razy, właśnie ze znieczuleniem i wspominam bardzo miło i bezboleśnie te porody. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety za bardzo bałam się tego znieczulenia. Po pierwsze wbijają się w kręgosłup, a mój nie jest w dobrym stanie, po drugie nie wiadomo czy to nie wpływa źle na maluszka i to w sumie dla jego bezpieczeństwa się nie zdecydowałam, choć obiecałam sobie , że za trzecim razem wezmę znieczulenie by miło wspominać ten czas. Pominąwszy ból był to najpiękniejszy czas, kiedy kładą na Ciebie wyczekiwane przez tyle miesięcy dziecko.

      Mama Żaneta

      Usuń
    2. Trzeba być, mówiąc bardzo delikatnie, człowiekiem niezbyt mądrym i odpowiedzialnym, aby z własnej woli dać sobie wbijać igłę w kręgosłup. Wiem, jakie są tego konsekwencje, bo sama miałam kilka razy taką wątpliwą przyjemność. Nie, nie ja o tym decydowałam.

      Ależ śliczne te dzieciątka! :*

      Usuń
    3. Wiesz każdy ma różne zdanie na ten temat i poglądy, i nie nam to oceniać, i pewnie są osoby, które mają powikłania i takie, które nie miały nic po znieczuleniu.
      Dziękujemy !

      Usuń
    4. Jasne - każdy ma prawo do swojego zdania. Nawet jeśli jest głupie. Nie neguję tego prawa.

      Usuń
    5. Tak, ale to już jest ocenianie, co mnie osobiście się nie podoba. To jakby nazwanie tych matek głupimi, bo się zdecydowały na znieczulenie... Zbyt ostro powiedziane, ktoś może czuć się urażony. A nie chciałabym by dochodziło do jakiś kłótni przez to. Pozdrawiam

      Usuń
  3. "zaczytana Dębniki" chyba mówi Pani o swoim zdaniu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Maleńki jest śliczny! Bardzo podobny do Mamy ;).

    OdpowiedzUsuń