Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 9 listopada 2014

5 listopada - dzień Guya Fawkesa

Poniżej zdjęcia z dnia 5 listopada czyli hucznie obchodzonego w UK dnia Guya Fawkesa ( dzień spisku prochowego ). Jeżeli ktoś jest zainteresowany historycznym aspektem tego dnia, odsyłam go na koniec tego postu, gdzie przytaczam tekst zamieszczony pierwotnie w "Nowej Myśli Polskiej" w styczniu 2003r. Tekst ten zamieszczam jako ciekawostkę, gdyż po jego przeczytaniu znacznie zmieniłem zdanie dotyczące obchodów tego dnia, moja świadomość wzrosła i pojawiło się wiele znaków zapytania. Bo przecież intrygi rzeczywiście są nieodłączną częścią władzy...
To tyle zdjęć. Teraz rys historyczny tego wydarzenia, który pozwala zrozumieć, skąd takie zamiłowanie Brytyjczyków do pokazów sztucznych ogni oraz palenia ognisk w tym dniu. W większości mniejszych miast ten dzień jest huczniej obchodzony niż Nowy Rok, tylko wielkie miasta w Sylwestrową Noc proponują porównywalne lub lepsze pokazy niż w noc Guya Fawkesa...

W listopadzie 1605 roku mieszkańców Londynu zbulwersowała nagła wiadomość: grupa katolickich spiskowców zamierzała wysadzić w powietrze gmach angielskiego parlamentu, by zlikwidować całą rządzącą elitę polityczną kraju...

Schizma
Od czasu schizmy Henryka VIII, który zerwał z Rzymem, nie mogąc wymusić na papieżu zgody na unieważnienie małżeństwa, w Anglii szalał antykatolicki terror. Już w 1534 r. tamtejszy parlament zadecydował, że każdy, kto nie uzna nowej pozycji króla, jako głowy Kościoła anglikańskiego, winien jest zdrady stanu, zagrożonej karą śmierci. W tym samym roku na londyńskich szubienicach zawiśli pierwsi katoliccy kapłani; oprawcy, z iście sadystycznym zacięciem, zdjęli ze stryczka jeszcze żywe ofiary, by wykastrować je, wypruć wnętrzności i serca, następnie zaś obciąć głowy i poćwiartować ciała. W roku następnym zginęli pod katowskim toporem kardynał św. Jan Fisher i kanclerz królewski Tomasz More.

Szacuje się, iż w okresie panowania Henryka VIII męczeńską śmierć poniosło 72.000 katolików, w tym 2 kardynałów, 2 arcybiskupów, 18 biskupów, 13 opatów, 500 przeorów i zakonników oraz 38 doktorów teologii i prawa. Jan Kalwin, jeden z proroków Rewolucji Protestanckiej, w swych listach wysyłanych do Anglii, zachęcał jeszcze do zaostrzenia represji: „Kto nie chce zabijać papistów, jest zdrajcą: broni wilka, a owieczki pozostawia bezbronne”.

Równie surowe były późniejsze rządy Elżbiety I, zwanej Wielką. Podczas represji wymierzonych w wiernych Kościoła rzymskiego zgładzono wtedy więcej ofiar, niż miały ich na sumieniu Inkwizycja hiszpańska i rzymska razem wzięte, na przestrzeni trzech wieków! To wówczas (1585) parlament uchwalił prawo, na mocy którego można było skazywać na śmierć wyświęconych za granicą księży, powracających do kraju (w samej Anglii katolickie święcenia kapłańskie były od dawna zabronione), jak również wszystkie  osoby udzielające im pomocy.

Sprzysiężenie
Następca Elżbiety I, Jakub I, prezbiterianin ożeniony z katoliczką, początkowo przychylnie odnosił się do „papistów”. Ich nadzieje na poprawę losu okazały się jednak płonne. W procesach rekuzantów (osób uchylających się od udziału w nabożeństwach anglikańskich) sędziowie królewscy nadal ferowali surowe wyroki.

W 1604 r. grupa katolickich konspiratorów, pod wodzą Roberta Catesby, właściciela ziemskiego z Warwickshire, opracowała niezwykły plan usunięcia znienawidzonych władz. Postanowili oni zaatakować Pałac Westminsterski, będący siedzibą parlamentu, w dniu otwarcia posiedzenia, gdy wśród obradujących miał się znaleźć Jakub I, królowa oraz następca tronu. Sposób realizacji tego zamierzenia był, jak na owe czasy, wielce nowatorski...

Przygotowania
Uczestnicy sprzysiężenia wynajęli budynek, sąsiadujący z Pałacem Westminsterskim. W piwnicy domu jęli drążyć tunel, który prowadził pod gmach parlamentu. Niestety, grube na 3,5 m fundamenty okazały się za trudne do sforsowania, a sam tunel zalała woda. Wkrótce jednak udało się wynająć pomieszczenia magazynu węgla -  w budynku Izby Lordów, pod samą salą obrad! Spiskowcy rychło złożyli tam trzydzieści sześć beczek, zawierających łącznie 1630 kg czarnego prochu strzelniczego. Eksplozję spowodować miał płomień lontu, sporządzonego z konopnej liny, nasączonej roztworem azotanu potasu.
 Plan zakładał, że w dniu otwarcia parlamentu monarcha oraz wszyscy przywódcy polityczni protestantów zginą w gigantycznym fajerwerku. Zaraz po zamachu miało się rozpocząć powstanie w środkowej Anglii oraz desant emigrantów  z Flandrii na południowym wybrzeżu.

Wśród konspiratorów wyróżniał się zaangażowaniem i fachowością Guy Fawkes, pochodzący z szanowanej rodziny z Yorkshire. W 1593 r. Guy opuścił Anglię, by w szeregach armii hiszpańskiej walczyć przeciw protestantom w Niderlandach. Zasłynął tam odwagą, inicjatywą i wielką pobożnością. Teraz wykorzystywał zdobyte za granicą kwalifikacje w przedsięwzięciu, które miało wszelkie szanse zmienić bieg historii jego ojczyzny.

Kontratak władz
26 października 1605 roku lord Monteagle, jeden z nielicznych katolików w Izbie Lordów, otrzymał anonimowy list, ostrzegający go przed przybyciem na otwarcie parlamentu, przewidziane na dzień 5 listopada. Lord natychmiast powiadomił o liście władze.
5 listopada 1605 roku w magazynie węgla w budynku Izby Lordów aresztowano Guya Fawkesa, zaopatrzonego w krzesiwo i hubkę. Guy zdołał już zapalić lont, a do detonacji zabrakło zaledwie 15 minut!

Rozpoczęła się kontrakcja władz, nad podziw precyzyjnie wymierzona w uczestników sprzysiężenia. Robert Catesby i dwaj inni konspiratorzy nie dali się wziąć żywcem, polegli z bronią w ręku. Innych aresztowano, poddano okrutnym torturom i postawiono przed sądem.
30 i 31 stycznia 1606 roku, na dziedzińcu Pałacu Westminsterskiego, powieszono ośmiu spiskowców, wśród nich Guya Fawkesa; wydarto im wnętrzności, a ciała poćwiartowano. Parlament angielski nie omieszkał przy tej okazji określić prochu strzelniczego mianem „wynalazku tak nieludzkiego, barbarzyńskiego i okrutnego, że o podobnym nikt wcześniej nie słyszał”...

Teoria spisku
Niektórzy historycy skłaniają się dziś ku tezie, że afera Spisku Prochowego mogła być prowokacją angielskich służb wywiadowczych, dążących do skompromitowania „papistów” i zaostrzenia represji względem nich.

Intrygi i procesy fałszywie oskarżonych nie były w ówczesnej Anglii niczym nadzwyczajnym, o czym przekonały się na własnej skórze choćby dwie połowice Henryka VIII, Anna Boleyn i Katarzyna Howard, stracone wraz z domniemanymi kochankami, pod absurdalnym zarzutem spisku na życie monarchy.

Za panowania Elżbiety I mistrzami antykatolickich intryg byli zausznicy królowej – William Cecil, lord Burghley i sir Francis Walsingham. Ówczesne tajne służby angielskie zatrudniały ogromną liczbę agentów, penetrujących środowiska „papistów”. Szereg ówczesnych „spisków katolickich”, zdemaskowanych „w ostatniej chwili”, faktycznie od początku znajdowało się  pod kontrolą władz. Wątpliwości budzi dziś np. autentyczność dokumentów, zdobytych przez agentów Walsinghama, rzekomo potwierdzających knowania Marii Stuart, w efekcie uzasadniających wysłanie królowej Szkotów na szafot (jak się zdaje, chodziło tu o usunięcie prawowitej pretendentki do tronu Anglii, wszak wnuczki najstarszej siostry Henryka VIII, Margarety; dla katolików panująca wtedy Elżbieta I, owoc nieuznanego przez papieża związku Henryka VIII i Anny Boleyn, była bękartem, pozbawionym prawa do korony).

Znaki zapytania
Czy zatem uprawnione jest twierdzenie jednego z badaczy,  iż Spisek Prochowy „nie był konspiracją katolików przeciwko władzy, lecz raczej spiskiem władzy przeciwko katolikom”? Na to pytanie trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Prowadzący śledztwo Robert Cecil, lord Salisbury, przewodniczący rady królewskiej i osobisty sekretarz króla – w istocie szara eminencja i prawdziwy władca kraju – znany był z wielu intryg, jak i z nienawiści do wiernych Kościoła rzymskiego. Otwarcie wzywał on do „wytępienia katolików” za ich „zdradzieckie praktyki” i „nikczemność”. Zdemaskowanie kolejnego „spisku papistów” było mu niewątpliwie na rękę.

Pozostaje faktem, iż w sprawie tej pojawia się wiele wątpliwości. Przygotowania do zamachu, prowadzone w centrum Londynu, trwały 11 miesięcy (!). Czy można było niepostrzeżenie, w tak ruchliwym miejscu, drążyć tunel, pozbywając się jakoś (jak?) wielkiej ilości ziemi? Gdzie spiskowcy  zaopatrzyli się w tak ogromną ilość prochu (ponad półtorej tony), skoro od 1601 r. jego dystrybucja odbywała się pod ścisłą kontrolą władz? Czemu dzień otwarcia parlamentu był dwukrotnie odraczany? Kto był autorem anonimowego listu do lorda Monteagle’a, który umożliwił odkrycie konspiracji? Czy nie jest zastanawiająca sprawność stróżów porządku, którzy w ciągu zaledwie czterech dni pojmali lub zabili wszystkich uczestników sprzysiężenia?

Dzień Guya Fawkesa
5 listopada ustanowiono w Anglii „Dniem Dziękczynienia” oraz „Dniem radości narodowej”. Potocznie określa się go jednak jako Guy Fawkes Day – Dzień Guya Fawkesa. Z tej okazji, co roku, odbywają się pokazy ogni sztucznych i fajerwerków, a popularny obyczaj nakazuje palenie „guyów” – figurek przedstawiających katolickiego zamachowca.

Niegdyś, przed wiekami, Święta Inkwizycja zadowalała się często egzekucjami in effigie (w wizerunku) – miast prawdziwego heretyka palono jego portret lub kukłę. Guy Fawkes, katolicki żołnierz z Niderlandów, bojownik o rekatolicyzację Anglii, stracony rzeczywiście, wśród niewyobrażalnych mąk – każdego roku zabijany jest in effigie, w rytualnej zemście za „prochową zdradę” sprzed czterystu lat.

Więcej o samym Guyu Fawkesie możecie poczytać tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz