Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

czwartek, 10 lipca 2014

Glasgow - ciekawe aczkolwiek trochę zaniedbane miasto

 Wyruszamy na wycieczkę do Glasgow :)
Nazwa Glasgow pochodzi prawdopodobnie od celtyckiego słowa Glas – cu (ukochane zielone miejsce). Rozwój miasta nastąpił w XVIII w., kiedy to Glasgow zbiło fortunę na handlu (bawełną, włóknem, rumem, tytoniem). Wówczas powstało tam wiele wspaniałych budowli. Architektem i projektantem większości budynków w mieście był Charles Renni Macintosh. Stylem, który kojarzy się z nim oraz z samym Glasgow jest styl nouveau. W XIX wieku ludność Glasgow zwiększyła się dziesięciokrotnie, a stocznie nad rzeką Clyde rozwijały się w zawrotnym tempie. Dziś to szkockie miasto należy do jednych z najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejscowości na całym globie.
Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy na sam szczyt stromej ulicy High Street. Następnie skręciliśmy w prawo na John Knox Street, by po kilku minutach dotrzeć do żeliwnej bramy miejskiej nekropolii z czasów wiktoriańskich. Przy krętej ścieżce wiodącej na szczyt wzgórza zobaczyliśmy wspaniałe pomniki najwybitniejszych obywateli XIX–wiecznego Glasgow.
Strzeliste obeliski, ogromne kamienne anioły i mauzolea są odzwierciedleniem pozycji społecznej pochowanych tu zmarłych. Szczególnie finezyjnie prezentują się groby kupców, których w czasach, gdy Glasgow było światowym centrum handlu, darzono ogromnym szacunkiem. Na szczycie wzgórza znajduje się pomnik Johna Knoxa – 18-metrowa kolumna zwieńczona figurą przywódcy szkockiej reformacji. Warto poszukać również miejsca spoczynku niejakiego Andrew McCalla. Choć o nim samym wiadomo niewiele, to na jego grobie znajduje się krzyż celtycki zaprojektowany przez słynnego szkockiego architekta Charlesa Rennie Mackintosha.
Podczas zwiedzania Glasgow warto zobaczyć średniowieczną wieżę zegarową Tolbooth Steeple znajdującą się w samym centrum miasta. Stąd, kierując się ulicą Gallowgate na wschód, dotrzemy po chwili do baru rybnego Glasgow’s Oldest Chippie (otwartego w 1884 roku), gdzie prócz ryb jednym z przysmaków jest baton Mars smażony w głębokim tłuszczu. Ta część miasta jest mniej reprezentacyjna i próżno szukać tu pięknych zabytkowych kamienic, ale to właśnie tutaj czuć prawdziwy charakter Glasgow.
Przy 244 Gallowgate mieści się klub taneczny Barrowland Ballroom, ze sławną elewacją przyozdobioną neonowymi gwiazdami. Klub ten otworzył podwoje w 1934 roku i działał aż do 1958, gdy strawił go pożar. Dwa lata później otwarto go ponownie, tym razem również jako salę koncertową, w której występowały tak znane gwiazdy, jak Bob Dylan, David Bowie, Oasis czy The Proclaimers. Plotka głosi, że w celu lepszego wygłuszenia i zamortyzowania podłogi tanecznej, umieszczono pod nią tysiące przeciętych piłek tenisowych. Dziś, zapewne, udogodnienie to doceniają widzowie, skaczący ile sił w nogach na koncertach organizowanych w Barrowland Ballroom. Obok klubu znajduje się brama wiodąca na targ Barras, który odbywa się w weekendy od godziny 10 do 17. Handluje się tu głównie płytami winylowymi i bibelotami.
Zwiedzając Glasgow nie można ominąć placu George Square, gdzie znajduje się budynek Glasgow City Chambers ( Miejskiej Izby Handlowej ) – dumy wszystkich Szkotów. Spacerując po 120 komnatach, natrafimy na wiele odniesień do historii miasta. Na przykład w sali bankietowej znajdują się olejne murale ukazujące młodych mężczyzn pracujących w dokach na rzece Clyde. To dowód, że na przełomie XIX i XX wieku Glasgow było stolicą międzynarodowego przemysłu stoczniowego.
Budynek City Chambers został uroczyście otwarty w 1888 roku przez królową Wiktorię i od tamtego czasu jest siedzibą rady miejskiej. Znajdziemy tu również jedne z największych marmurowych schodów w Europie, wiodących aż na trzecie piętro. Marmurowe łuki w kolorze ciepłej sepii, grube skórzane obicia ścian i mosiężne żyrandole sprawiają, że miejsce to znacząco różni się od pozostałych brytyjskich instytucji i panuje w nim bardziej kontynentalna atmosfera. Jest to głównie zasługa londyńskiego projektanta Williama Younga, który inspirował się włoską architekturą.
 

Jednym z ważniejszych punktów na trasie naszej wycieczki było odwiedzenie głównej ulicy handlowej w Glasgow czyli Buchanan Street.
Idealnym miejscem na odpoczynek są ogrody botaniczne Great Western Road na West Endzie. Ta miejska oaza istnieje od ponad 150 lat. W szklanej oranżerii Kibble Palace z 1873, która z daleka wygląda jak kosmiczny biały spodek, mieści się prawdziwa tropikalna dżungla. I mimo że przychodzą tutaj matki z dziećmi, a studenci wpadają na kawę czy lunch, zawsze panuje spokój. Dzieci mają tutaj plac zabaw a dorośli małą siłownię :)
Po drugiej stronie od wejścia do ogrodów zaczyna się żywa i ruchliwa Byers Road - studencka ulica z licznymi kawiarniami i restauracyjkami. A w bramach kryją się prawdziwe skarby - dwustuletnie brukowane alejki z parterowymi domkami, w których można kupić stare książki albo spróbować narodowej szkockiej potrawy haggis (owcze żołądki nadziewane siekaną wątróbką i płatkami owsianymi, podawane z purée z ziemniaków i rzepy).
Podczas zwiedzania mijamy Central Station
Nie możemy nie odwiedzić rzeki przepływającej przez Glasgow czyli River Clyde
Tuż przed powrotem do domu natykamy się na małe wesołe miasteczko - dla MMsów to woda na młyn :)
Pożegnalne zdjęcie z Glasgow, przygotowującego się do XX Commonwealth Games - igrzysk rozpoczynających się w lipcu.
W placie wycieczki mieliśmy jeszcze Muzeum Transportu w którym znajduje się wiele interesujących pojazdów - od wózków dziecięcych zaczynając, a kończąc na modelach lokomotyw i okrętów. Jednak tym razem nie mieliśmy już ani czasu ani sił na ten punkt programu :) Mamy więc powód do kolejnych odwiedzin w Glasgow :)

1 komentarz:

  1. Jestem oczarowany zdjęciami i wspaniałym opisem historycznym zwiedzanych obiektów, myślę że autorka (mama Żaneta) powinna zastanowić się, nad pisaniem przewodników lub mini przewodników w formie książeczek lub na blogu internetowym. Oprócz tego, że rozsławiała by pokazując wspaniałe zabytki i piękne miejsca cudownej Szkocji, to mógłby to być jej sposób na zarobek - myślę, że warto się nad tym zastanowić. Kochane dzieciaczki, jesteście wspaniali, Wasze roześmiane ze szczęścia buzie mówią wszystko. Gdy patrzę na wasze zdjęcia też udziela mi się to szczęście, po prostu serce się raduje. Jeszcze jedno ta piękna blondynka, znam Ją, zastanawiam się dlaczego nie zrobiła sobie zdjęcia z posągiem lwa? Pozdrawiam.






    OdpowiedzUsuń