Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 11 marca 2014

Żyć aby przeżyć czy żyć by cieszyć się życiem?


Zanim przejdę do meritum postu, kilka słów o popularnym w Polsce określeniu ‘średnia krajowa”. Wynagrodzenie zwane "średnią krajową" jest liczone w Polsce tylko i wyłącznie w firmach, które zatrudniają powyżej 9 osób czyli firmy zatrudniające mniej niż 9 osób w ogóle nie są brane pod uwagę. W lutym 2011r. w przedsiębiorstwach zatrudniających 10 osób i więcej pracowało niemal 5,5 mln osób. Biorąc pod uwagę, że na koniec 2011 roku pracujących ogółem w Polsce było 14,2 mln osób, to możemy szacować, że dane na temat przeciętnego wynagrodzenia zbierane są od ok. 40 proc. pracujących ( na tamten czas ). Bezrobotnych i tych zatrudnionych na umowach śmieciowych w ogóle nie liczy się do średniej... Poza tym w Polsce 95,8% to mikroprzedsiębiorstwa. Czyli obliczanie średniego wynagrodzenia odbywa się na podstawie danych z 4,2% firm... Gdy zaś w firmie jest 25 pracowników i prezes, to nawet jeżeli pracownik zarabia 2000 zł, a prezes 50.000 zł to średnia wynosi 3850 zł...
LINK: http://stat.gov.pl/gus/5840_826_PLK_HTML.htm ( do strony z której pobrałem wykres )

Tak podawana średnia krajowa ma wiele zalet: wywołuje uśmiech na twarzach obywateli, podnosi poczucie wartości politykom z Wiejskiej i korzystnie przedstawia sytuację kraju na arenie międzynarodowej. A że tak liczona średnia nic nie wnosi dla szarego człowieka? To już nikogo z „góry” nie interesuje. Dlatego dla potrzeb niniejszego tekstu nie będę używał danych ze średniej krajowej, a tych z wynagrodzenia minimalnego, które m.in. i ja zarabiam będąc w UK. Na co mogłem sobie z rodziną pozwolić w Polsce, a na co w UK? Jak to wpływa na życie naszej rodziny?

Porównanie, które zaprezentuję, oparłem na tym, na co mnie stać po przepracowaniu godziny pracy w UK, a na co było mnie stać w Polsce. Niektórzy przeliczają funty na złotówki po kursie dnia i porównują ceny, ale taki zabieg nie jest właściwy dla osób, które są gotowe wyjechać do UK na stałe i tutaj pracować. Przeliczniki są dobre tylko dla turystów…
W Wielkiej Brytanii jest kilka dużych marketów spożywczych – m.in. ASDA, Tesco, Sainsbury's i Morisson. Poza nimi są jeszcze inne sklepy typu Poundland, Farmfoods, Aldi, Iceland czy Lidl. Dwa z wymienionych sklepów w których robimy zakupy, są również w Polsce – Tesco i Lidl ( Aldi nie biorę pod uwagę, gdyż rzadko się do tego sklepu wybieramy ). Tak więc porównanie spróbuję zaprezentować na przykładzie tych dwóch sklepów, ale nie tylko – również wezmę pod uwagę sklep Farmfoods, gdyż są w nim duże przeceny, które są istotne dla oceny porównawczej życia w Polsce i w UK.

Płaca minimalna w Wielkiej Brytanii to 6,31 funtów brutto na godzinę. W Polsce przy umowie o pracę minimalne wynagrodzenie to 1680 zł brutto czyli 1237 zł netto, a to daje "na rękę" około 7,35 zł/godzinę ( mam świadomość, że jest gro osób zarabiających mniej, ale pozwólcie, że zostanę przy tej stawce – i tak znajdą się w komentarzach osoby, które napiszą, że zarabiają 5 razy więcej na godzinę niż ja tutaj przytaczam ).

Zanim porównam kilka produktów, pokażę Wam tabelę stworzoną na przykładzie naszej rodziny ( w tabeli przychód netto w Polse jest większy od pensji minimalnej, gdyż zarabiałem właśnie tyle, a mimo to brakowało nam do życia sporo... )


POLSKA (PLN )

UK - SZKOCJA (GBP)

Wypłata netto

1900
900
Zasiłki
0
550
( przy min. pensji 6,31f/h i 2 dzieci )
Uwierzcie mi, że to nie jest max, znam rodziny, które otrzymują ponad £1000 ...


1900 PLN
1450 GBP

Wydatki podstawowe



Czynsz
1030
( TBS Katowice 47m2-  z ogrzewaniem, wodą, ściekami )
400
( 2 Bedroom )
Podatek lokalny
0
( nie dotyczy)
120
( woda, ścieki, śmieci, podatek lokalny )
Wywóz śmieci
40
0
( w podatku lokalnym )
Energia
130
35
Gaz
0
20
Ogrzewanie
w czynszu
120
Internet/tv
130
( bez opłaty radiowo-telewizyjnej )
65
( w tym TV license 15 GBP )
Telefon
50
15
Bilet miesięczny
130
( imienny )
56
( na okaziciela )
Wyżywienie
800
200


2310

( brak 410 PLN)
1031 GBP

( zostaje 419 GBP)

Przykładowe ceny



Lekarstwa
100
( średnia )
0
( na receptę )
Chleb
4
1
Mleko
2
0,55
Ser gouda 500g
9
2
Jajka 15 szt
6
1,5
Czekolada Milka
2,5
1
( 3 sztuki )
Podręczniki
Min 300
0
( zapewnia szkoła )
Przybory szkolne
50
0
Mundurek
0
 ( nie obowiązują )
80
 ( komplet )
Daniny na rzecz Państwa


ZUS / National Insurance

600
48

Kwota wolna od podatku

3091 PLN
9205 GBP

Próg podstawowy w skali podatkowej

23%
20%
** na końcu tekstu jeszcze dodatkowe, ważne informacje do tabeli

Co mogę sobie kupić po godzinie pracy w Wielkiej Brytanii? To zależy od dnia, dlatego, że tutaj często są ogromne promocje. Swoje porównanie oprę na kilku produktach.
1. Obecnie w sklepach Farmfoods czekolady Milka są za 0,19f czyli za godzinę pracy mogę sobie kupić 33 czekolady. W Polsce te same czekolady kupię najtaniej za 3,20 zł czyli będzie mnie stać na kupno 2 czekolad ( w portfelu zostanie jeszcze 1 zł ). Poza promocją w sklepach Farmfoods czekolady Milka są po 1f czyli mógłbym kupić 6 czekolad po godzinie pracy.
2. W tym tygodniu w sklepach LIDL w UK można kupić wiadro do mopa z wyżymaczką + mop 3d action ( oba produkty Viledy ) za 10f ( bez 2 pensów ), czyli stać mnie będzie na zakup tegoż zestawu po mniej więcej 1,5h pracy. W Polsce produkty te będzie można kupić w sklepach Lidl od 13 marca i będą kosztowały 55 złotych ( bez 2 groszy ) – czyli mógłbym sobie kupić je po mniej więcej 7,5 h pracy.
Pozwólcie, że kolejne przykłady nie będę opisywał, tylko przytoczę ceny, bo nie chcę Was zanudzać. Jeśli ktoś będzie miał jakieś pytania, to chętnie odpowiem na e-maila.

3.  Coca Cola 2l
     Polska 4,79 zł ( 1,5 butelki za godzinę pracy )
     Wielka Brytania £1,98 ( 3 butelki za godzinę pracy ) - w promocji 2 szt. za £2.50

4. Delicje Szampańskie
    Polska 3,99 zł ( prawie dwie paczki Delicji za godzinę )
    Wielka Brytania £0,99 ( 6 paczek za godzinę)

5. Mleko Łaciate 2% 1 litr
    Polska 2,99 zł ( 2, 5 kartonika za godzinę )
    Wielka Brytania £0,89 ( 7 kartoników za godzinę )

6. Ser gouda 500g
    Polska 9,99 zł (LIDL) ( 1 paczkę sera można kupić po 1,5 h pracy )
    Wielka Brytania £1,99 ( 3 paczki sera za godzinę )

7. Timotei Shampoo Pure 400ml
    Polska 9,99 zł ( 1 szampon za godzinę pracy i zostaje 2,6 zł )
    Wielka Brytania £2,99 ( 2 szampony za godzinę i zostaje £0,3 )

8. Mr Muscle 5in1 Lemon Kitchen Płyn w rozpylaczu 500 ml
    Polska 7,99 zł ( 1 płyn za godzinę – zabraknie 0,3 zł )
    Wielka Brytania £1 ( 6 płynów za godzinę )

9. Bilet miesięczny autobusowy sieciowy
    Polska - Katowice: 134 zł ( imienny ) – można go kupić po 18h pracy
    Wielka Brytania – Szkocja: £56 ( na okaziciela! )- można go kupić po 9h pracy

Mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Jest pewnie sporo produktów, które wyjdą po przeliczeniu funta na złotówki drożej w UK niż w Polsce, ale to tylko i wyłącznie wtedy gdy ktoś jest turystą i przelicza pieniądze zarobione w Polsce, które chce wydać w UK. Bo gdy bierzemy wartość liczbową bez patrzenia na walutę, to za godzinę pracy można w UK kupić 3 do 6 razy więcej niż w Polsce. Wyłania się nam więc przepaść dzieląca ludzi żyjących w tych obu krajach, a zarabiających minimalne pensje... W UK dzięki wsparciu państwa można coś odłożyć, zaoszczędzić.  W Polsce przy minimalnej pensji brakuje na wiele rzeczy. Oczywiście są osoby, które zarabiają więcej niż minimalna pensja, ale na ich przykładzie wyszłoby dokładnie to samo - życie w Polsce jest realnie droższe o kilka razy niż życie w UK.

I na koniec jeszcze jedno porównanie wzięte z tabeli – danina na rzecz ubezpieczeń/emerytury.
POLSKA –  360 zł - dla pensji minimalnej( 49 godzin trzeba pracować, żeby zarobić na pieniądze na ubezpieczenie od pensji minimalnej ), moje składki wynosiły 600 - 700 zł miesięcznie...
WIELKA BRYTANIA – 48f ( 8 godzin trzeba pracować, żeby zarobić na pieniądze na ubezpieczenie )
Pozostawię to bez komentarza.

* * UWAGI DO TABELI
a)      Przy minimalnej pensji w UK dentysta i okulista są za darmo!
b)      W UK podręczniki szkolne są za darmo
c)      Przepisy podatkowe w zakresie podatku VAT różnią się od polskich tym, że w Wielkiej Brytanii nie zapłacimy VAT-u za większość produktów spożywczych, książki, gazety, czasopisma, ubranka dziecięce oraz np. sprzęt dla osób niepełnosprawnych.

 Tym których zainteresowałem, zapraszam do dyskusji. Oczywiście mam świadomość, że mogłem gdzieś popełnić błąd w wyliczeniach, że coś ktoś uzna za moją subiektywną ocenę - wtedy możemy podyskutować. Bezspornym jest fakt, że w Polsce nie starczało nam na wiele rzeczy. Stali czytelnicy pamiętają, jak często byliśmy zdołowani, jakie dylematy musieliśmy podejmować - kupno chleba czy czekolada dla dzieci. Tu w UK jesteśmy szczęśliwi. Nawet to, że czasem sobie popada, czasem powieje, że tak daleko od "domu" nie przeszkadza nam wcale. Jest ogromna tęsknota w sercu, boli okropnie rozstanie z osobami, z miejscami, ale ta różnica w poziomie życia, w radości z przeżywania każdego dnia powoduje, że mniej tęsknimy, a bardziej patrzymy w przyszłość. Poza tym są telefony, jest Skype... 
Trzeba żyć i cieszyć się życiem, ale jak już kiedyś pisałem - jest to możliwe tylko wtedy, gdy nie ma się pustego portfela. Bo gdy "to co szczęścia nie daje" znika, a na koncie pojawia się 0, zaczyna się rozgrywka "żyć aby przeżyć". W Polsce jest ona aż nadto widoczna. Najgorsze jest to, że Ci, których wybrała większość w demokratycznych wyborach, mają to gdzieś - przynajmniej znaczna część tychże wybrańców. Może kolejne wybory odmienią polską rzeczywistość, może ludzie wybiorą takich przedstawicieli, którzy będą mieli tyle na koncie, że nie będą patrzyli na swoje szczęście, ale właśnie tych, którzy ich wybrali. Może będzie normalniej... ale my już nie wrócimy, nie ma takiej opcji. Przyzwyczailiśmy się do tych miejsc, do pięknych okolic, do małomiasteczkowego trybu życia, do czystego powietrza, do innej kultury, gdzie ludzie witają Cię z uśmiechem, do społeczeństwa, które akceptuje ludzi odmiennych ( niepełnosprawnych itp. ), gdzie nie odwracają głowy za parą mężczyzn trzymających się za ręce czy za kobietą, idącą w zielonym kapeluszu, czerwonym żakiecie i niebieskich spodniach, której spod kapelusza wystawają różowe włosy...
Po prostu - przyzwyczailiśmy się do uśmiechu, który widzimy na swoich twarzach budząc się rano i zasypiając wieczorem. Czego i Wam życzymy!

19 komentarzy:

  1. Ktokolwiek nie będzie rządził w Polsce to i tak będzie źle. Cały czas te same twarze, układy, kolesiostwo - lepiej zatem wybierać mniejsze zło, skoro nie ma alternatywy.
    Myślę, że może coś się tu zmieni za kilkadziesiąt lat :-) ha ha

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz nie wspomne o ubrankach dla dzieci. Ile trzeba pracowac w Polsce, by kupic dwojce dzieci firmowe, skorzane adidaski? Tu wystarczy na to 1 dniowka. I wyjscie do Maca z dziecmi, badz wyprawa do "clowntown" nie rujnuje naszego budzetu. Nam tez jest dobrze w UK, co nie zmienia faktu, ze niejednokrotnie lezka w oku sie zakreci z tesknoty za najblizszymi... I za Polska rowniez. W koncu to nasza Ojczyzna... Nie wiem tylko, czy nadal przez wielkie "O" :( Pozdrawiamy z pochmurnego Londynu. Ps. Chyba nigdy nie napatrze sie na oczka Waszego Michalka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja namawiam męża na wyjazd do DE, z naszymi zawodami (on programista, ja położna) żyłoby nam się o wiele lepiej...uparł się i nie będzie zaczynał wszystkiego od nowa i powtarza mi ciągle że za dużo od życia wymagam, powinnam cieszyć się z tego co mam..

    a tak po przeliczeniu w tym miesiącu wydatków, odłożeniu na 3 wesela w tym roku, zostało nam na koncie 600zł....a mąż zarabia ponad 4 razy więcej niż średnia krajowa...

    bez VIVUSA się w tym miesiącu nie obejdzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekny post, jakze pozytywny:) Bedzie tylko lepiej, bo przeciez nie ma takiej opcji aby bylo gorzej. W Polsce nie tylko ceny ale mentalnosc ludzi musi sie zmienic a na to potrzeba pokolen.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie te porownania sa straszne. Utwierdzaja w tym, ze podjelam wlasciwa decyzje. Bo to zalezy kogo sie slucha. Moja wlasna matka np. usilnie namawia nas na powrot do Kraju, a na moje pytanie, co my niby mamy w Polsce robic, odpowiada, ze JAKOS sobie poradzimy, skoro WSZYSCY sobie radza. Tylko, ze dla mojej matki, ci "wszyscy" to moja siostra i jej maz. Szwagier pracuje w firmie swoich rodzicow i zarabia 3-4 razy tyle niz normalnie zarabialby mlody pracownik. Nie mowiac o tym, ze normalnie w zyciu nie dostalby bez doswiadczenia stanowiska dyrektora... W takich warunkach to oczywiste, ze na wszystko ich stac, maja nowiutkie mieszkanie, dziecko chodzi do prywatnego przedszkola, a siostra pracuje sobie "hobbistycznie", zeby nie siedziec w domu...
    Dopiero kiedy pogadam z rodzina meza, albo poczytam Wasze porownania, docieraja do mnie polskie realia. Widze wyraznie, ze aby moje dzieci mialy w zyciu szanse na szczesliwe zycie i prawdziwe perspektywy, powinnam zostac tu gdzie jestem. To prawda, czasem brakuje nam wiekszej rodziny, szczegolnie podczas Swiat, a dzieci maja na codzien tylko jednego dziadka, ktory zreszta na emeryture planuje wrocic do Polski. Ale, do cholery, czy w Polsce stac byloby mnie i meza na splate domu, dwoch samochodow i wyjscia na zakupy, czy to spozywcze czy ubraniowe bez przeliczania kazdej zlotowki? Watpie. Nawet taki zakup jak nowa komorka, aparat czy drukarka do komputera przyszedl nam latwo, bez wyrzeczen, bo elektronika jest tu o wiele tansza. Juz o takich rzeczach jak sprzet gospodarstwa domowego nie wspomne...
    Dziekuje wiec bardzo, do Polski chetnie wpadne, ale na wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilkoro znajomych, którzy jeżdżą do Polski, kiedy muszą - pogrzeb, ślub itp. Jeden z nich był całkiem niedawno. Wrócił z taką deprechą że szkoda gadać. Myślałem, że depresja z tęsknoty, a to była depresja ze zderzenia z rzeczywistością w Polsce - stwierdził, że najchętniej już by się tam nie wybrał...

      Usuń
  6. Mi się marzy wyprowadzka od mojej mamy i wynajem mieszkania dla siebie i młodego... Tylko skąd wziąć na to pieniądze przy zarobkach 1680 zł brutto? Myślałam ostatnio o wyjeździe, ale boję się jechać w ciemno sama z dzieckiem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Duzo w tym co piszecie jest prawdy,zycie w Wielkiej Brytanii jest zdecydowanie latwiejsze niz w Polsce.Sama przyjechalam tutaj 6lat temu jako mloda osoba i powrot do Polski nie wchodzi wogole w gre.Ale powyzsze zestawienie troche mnie dziwi jak np.nie ma oplaty za lekarstwa,tak rzeczywiscie nie placi sie za nie,ale za kazde zrealizowanie recepty owszem(7,85£)czyli jezeli mamy do wykupienia kilka lekarstw kwota nie jest mala.Tak samo jesli chodzi o dentyste,z tego co sie orietnuje placi sie za wizyty,ale sa to kwoty zdecydowanie nizsze niz prywatnie.Moje rachunki zdecydowanie roznia sie od powyzszych,zastanawiaja mnie rowniez wydatki na jedzenie 200£ na miesiac???Sama korzystam z Aldiego i Morrisona i to bez szalenstw wydaje znacznie wiecej.Niewiem co macie na mysli poprzez zasilki czy chodzi o Working tax credit i Child Benefit?Fakt jest tutaj wiecej akcepetacji,a sami ludzie sa bardziej kuluturalni,gdzie teraz jadac na wakacje do Polski strasznie razi mnie chamstwo i brak kultury.Stac mnie tutaj na duzo wiecej niz moglabym pozwolic sobie w Polsce.Jak dla mnie jedynym minusem jest sluzba zdrowia,gdzie wiekszosc chorob chca wyleczyc paracetamolem i bronia sie nogami i rekami przed atybiotykami,wiem to z wlasnego doswiadczenia i znajomch.Tesknota zostaje na zawsze,ale z czasem po prostu uczymy sie z nia zyc,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każde zrealizowanie recepty płaci się 7,85 ( a od 01.04 będzie to 8,05 po podwyżce - http://polemi.co.uk/informacje/zdrowie/od-kwietnia-podwyzka-10138 ) ale tylko w ANGLII.
      Walia, Szkocja i Irlandia Północna zrezygnowały z tej opłaty całkowicie...
      Co do dentysty to nie mam pojęcia jak to jest gdy się przekracza tą minimalną pensję w Szkocji, ale w tekście wyraźnie napisałem, że przy minimalnym dochodzie rodziny dentysta i okulista są w Szkocji za darmo - wiąże się to z otrzymywaniem zasiłku WTC.
      Zasiłki które można otrzymywać to CHB, WTC i CHTC.
      Wydatki - tak, wydajemy 50f tygodniowo - daję słowo, że się da :) czasem nawet mniej... Mamy w Polsce jeszcze pewne zobowiązania i musimy odkładać pieniądze na ich spłatę. Ale gdyby nie one to i tak dużo więcej byśmy nie wydawali. I to nie jest tak, że jakoś bardzo skromnie żyjemy. Przy tych 50f tygodniowo jest nas stać na wiele więcej rzeczy niż nas było stać w Polsce, dzieci mają słodycze, lody itp. ( to jest 7 obiadów - raz spaghetti 5f, raz kotlety z piersi z kurczaka z ziemniakami i surówką 4f, raz potrawka z kurczaka z ryżem 3f, raz pizza 2szt za 2f, raz udka w saszetce pomysł na coś tam 4f, raz ryba w panierce z ziemniakami i surówką 6f i raz rosół 3f, to 7 śniadań i kolacji - 2 chleby 2f, flora 1kg 3f, ser gouda 500g 2f, ser do smarowania 1f, pomidory 1f, ogórek zielony 0,7f, pasta 1f, pasztet 1f, nutella 1f, 2 szt, mleka 1,10f a na przyjemności zostaje jeszcze z 7 funtów - 2 czekolady za 1f, 2 paczki ciastek za 1f, 2 paczki lodów za 2f, lizaki 1f ). Są tygodnie, gdy wydajemy 57f, a w drugim 43, ale staramy się nie przekraczać 50f. Z tego co zostaje w wypłaty po opłatach dokupujemy za 5-15 f jeśi brakuje środków czystości, czy jeśli chcemy kupić coś ponad to... ale obiecaliśmy sobie, że przez pierwszy rok zaciskamy pasa, żeby spłacić zobowiązania i drugi rok rozpocząć z zerowym, a nie ujemnym kontem...
      No i ze służbą zdrowia mieliśmy po 8 miesiącach dopiero pierwszy raz do czynienia i powiem tak: w Szkocji bajki o paracetamolu można włożyć na półkę pomiędzy książkami dla dzieci. Wizyta była naprawdę przyjemna, Pani w recepcji podczas rejestracji zapytała czy zechcemy przyjść jutro czy zaczekamy, ale może to potrwać z godzinę, bo jest dużo ludzi chorujących.... Godzinę! W Polsce to ze 4 byśmy czekali... Poprosiła abyśmy usiedli i poczekali, aż na monitorze wyświetli się imię i nazwisko dziecka oraz numer pokoju. Pomimo KILKUDZIESIĘCIU osób w poczekalni, po 30 minutach byliśmy już w gabinecie lekarskim - czystym, miłym, gdzie dziecko zostało przyjęte z uśmiechem przez sympatyczną Panią doktor. Po zakończeniu badania wypisano nam receptę i poszliśmy do apteki, żeby odebrać antybiotyk. Tam poproszono nas, abyśmy usiedli i zaczekali 10 minut. Dziwiłem się, po co komuś 10 minut na wydanie jednego lekarstwa. Okazało się, że tutaj nie wydają antybiotyków w proszku, ale sami wyrabiają i wydają już gotowe do spożycia. Na butelce było wydrukowane dla kogo jest ten antybiotyk i w jakich dawkach ma go spożywać... nie ma w ogóle porównania, to się w głowie nie mieści jaka różnica w podejściu, w kulturze bycia, w technologii... Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w kolejnych latach pobytu na emigracji :) Adam

      Usuń
    2. Mam pytanie, gdzie w tym wszystkim są jakieś owoce, witaminy, zdrowe soki dla dzieci, gdzie te produkty ktorę dzieci powinny jeść dla zdrowego rozwoju, gdzie nabiał, serki, jogurty.Nie da się słodyczami wyplenić pustki.50 f na 4 osobową rodzinę, to dla mnie przymieranie głodem.Ja rozumiem, ze jest Wam lepiej, ale skoro piszecie ze macie 1450 na miesiac i po zaplaceniu wszysktiego zostaje jeszcze 400, dlaczego 200 z tego nie przeznaczycie jeszcze na jedzenie.Przecież nie da sie oszczedzać na zdrowiu.Ja rozumiem jakies zoobowiązania w Polsce, ale Was tam teraz nie ma, wiadomo dlugi trzeba placic, ale nie kosztem wszystkiego, liczy sie tu i teraz, żyjecie tutaj na pewno nie zamierzacie wracać.Porcja 200 f na jedzenie to zdecydowanie za malo.Jak na dorosłego faceta ktory pracuje fizycznie i jego cala rodzinę...

      Usuń
    3. "Z tego co zostaje w wypłaty po opłatach dokupujemy za 5-15 f jeśli brakuje środków czystości, czy jeśli chcemy kupić coś ponad to..." - i z tych środków kupujemy owoce, nabiał. Pisałem o przykładach. Czasem nie kupujemy w ogóle ciastek, tylko owoce i soki. Zależy od tygodnia. W Polsce nie było nas stać ani na owoce, ani na nabiał, ani na soki. Tu na wszystko starcza i nawet gdybyśmy się obłożyli owocami, jeszcze by zostało... A co do wydatków ogólnie - to są tygodnie, gdy kupujemy coś tańszego, jemy "bogatą" zupę na obiad jednego dnia i już zostaje kilka funtów więcej na dodatki. Nie da się w jednym poście opisać wszystkiego. MOIM ZDANIEM żyjąc tutaj normalnie, bez oszczędzania i tak ze 150 f w naszym wypadku by zostawało... Tata Adam

      Usuń
    4. W Anglii dentysta i lekarstwa rowniez sa za darmo, jezeli ktos ma przyznany WTC.Co do paracetamolu...chmm moze faktycznie naduzywaja, ale wydaje mi sie, ze my chcielibysmy naduzywac antybiotykow.Moje dzieci rzadko choruja, ale jak juz zdarza mi sie pojsc do przychodni, to nigdy nie zostalam zlekcewazona i odeslana z paracetamolem, kiedy dzieci byly powaznie chore.Pozdrawiam.Marta

      Usuń
  8. http://finanse.wp.pl/kat,1033691,title,W-Stanach-czy-Niemczech-kupisz-nawet-o-polowe-taniej,wid,16454105,wiadomosc.html
    a tu dzisiejszy artykuł jak "robią w konia" ludzi w Polsce - najmniej zarabiający Polacy, największe ceny mają.........

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda jest taka, że jesteśmy za biednym krajem i socjal jest na żadnym poziomie.. Te dodatki dla rodzin 3+, czy zakup pierwszego mieszkania dla młodych, obłożone takimi wytycznymi że śmiać się chce.. Jak doczytałam , że mieszkanie 100m2 mogą starać się rodziny które mają 3 dzieci to usiadłam. Czyli ja majac dwójke nie mialabym prawa ubiegac sie o pomoc w zakupie.

    Dlatego też jak kupowalismy mieszkanie wlasnie 100m2, wiedzielismy ze nie mamy co liczyc na pomoc panstwa..

    Jest przepasc miedzy tymi biednymi a tymi na samej górze. My sie czujemy sredni, i jak pisales, wiekszosc w PL to sa wlasnie mikroprzedsiebiorstwa , o których sie zapomina i dowala tylko kolejne podatki..

    W Pl nie maja szans ludzie, i wykształceni ( górnik ma wyższą emeryturę niż moja tesciowa lekarka!), i ci którzy nie maja sily przebicia, i nie główkują. Gdyby nie mój mąż i jego głowa na pewno byśmy stąd wyjechali.

    Adamie z ciekawości jakie macie mieszkanie chodzi mi o metraż?

    Moja przyjaciolka wlasnie kupila dom w Anglii po 10 latach pobytu , tam to jest normą mieszkanie w domu, a u nas normą jest mieszkanie w góra 60 m2 ;). I widze rowniez na jej przykladzie, ze pomimo "tylko" matury jest duzo dalej tam i lepiej sie jej zyje niz naszym wyksztalconym znajomym w PL.


    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Tutaj nigdy tego nie podają, tylko ilość sypialni jest podawana w ofercie ( wtedy liczy się +1 bo salon nie liczą jako pokój ). Ale te obecne mieszkanie nie jest duże, to około 55 - 60 m2. Co do życia - oczywiście lepiej jest tutaj, nie ważne wykształcenie. Ja z wyższym pracuję tu jako zwykły robotnik i zarabiam realnie 2 razy więcej niż w Polsce jako nauczyciel...

      Usuń
  10. Witam, waszego bloga czytam już od bardzo dawna, śledziłam waszą wyprowadzkę do Szkocji, ale to jest mój pierwszy komentarz :)
    Przeczytałam cały post a nawet dałam do przeczytania mojemu narzeczonemu i oboje załapaliśmy totalnego doła dyskutując właśnie o tej beznadziejności w Polsce, państwu które nie robi nic by zapewnić godne warunki życia młodym i wykształconym (oboje jesteśmy po studiach i bezskutecznie poszukujemy pracy), nie wspominając już o jakimkolwiek własnym mieszkaniu i założeniu rodziny.
    Mimo, iż mam kilku członków rodziny za granicą (m.in Niemcy, Anglia, Irlandia) to nikt kompletnie nie chce nam pomóc w starcie za granicą, a sami w ciemno nie jesteśmy w stanie w ogóle gdziekolwiek się ruszyć i jak tylko mielibyśmy taką możliwość to zwiewalibyśmy z Polski najszybciej jak się da...
    Dlatego też podziwiam was, że się zawzięliście razem z 2 dzieci i wyjechaliście,
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też z rodziny nikt nie chciał pomóc. Gdybyście potrzebowali rozmowy, wskazówek, po prawej stronie bloga jest zakładka prywatna wiadomość. Możecie się z nami skontaktować, może rozmowa coś da :)

      Usuń
  11. Mieszkam w Anglii i napewno jest lepiej niz w Polsce. U mnie jednak wydatki są większe, bo dzieci sa nastolatkami i chodza do collegu. Ksiazki trzeba kupic, wynajecie 3 pokojowego domu - 670 funtow, no i na jedzenie wydajemy ok 500 miesiecznie. Napewno plusem jest to, ze mozna liczyc na panstwo jesli straci sie prace lub mało zarabia....wtedy sa zasiłki....pozdrowienia i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za wpis. Gdybym tylko mogła wyjechać z rodziną, nie zastanawialibyśmy się ani chwili.

    OdpowiedzUsuń