Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 4 marca 2014

Przeznaczenie

Nie wiem jak Wy, ale ja wierzę w przeznaczenie. To co jest nam pisane i tak się stanie. Możemy oczywiście kierować w jakim zakresie swoim losem, ale tak czy inaczej nasz byt na ziemi ma już jakąś obraną drogę, którą możemy z lekka modyfikować. Oczywiście, są ludzie, którzy kompletnie nie wierzą w przeznaczenie i dobrze im z tym - każdy ma prawo do swojego zdania. Inną sprawą jest to, że los pisze nam czasami taką historię, że najlepszy film się chowa. Pierwszy raz przekonałem się, że coś się wydarzyło bo tak miało być, gdy straciłem pierwszą pracę. Był ktoś lepszy na moje miejsce, ktoś kto miał szersze plecy... Wtedy mój świat się zawalił, przeżywałem bardzo to, że zostaję z niczym, że zostanę bezrobotnym, że będę bezużytecznym człowiekiem, który żyje z zasiłku - tak o sobie myślałem. Poszedłem zarejestrować się do Urzędu Pracy i tego samego dnia dowiedziałem się o ofercie pracy w innym zakładzie w innym mieście. Zadzwoniłem. Okazało się, że jeszcze jest miejsce i mam przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. Tego samego dnia miałem nową pracę. Ale to nie koniec przygody, Po latach okazało się, że w mieście, w którym podjąłem nową pracę, mieszkała dziewczyna, która została moją żoną, której nigdy bym nie spotkał na swojej drodze, nie tracąc poprzedniej pracy. Nie byłoby naszej miłości, nie byłoby Michalinki i Michałka. Dziś nie wyobrażam sobie tego, że los mógłby inaczej pokierować moim życiem. Czasem upadek jest potrzebny, żeby odbić się od dna i wzlecieć hen wysoko do gwiazd. Ja złapałem swoją gwiazdkę i już Jej nigdy nie wypuszczę. 
Oczywiście przeznaczenie człowieka nie zawsze jest dobre. Sam nie potrafię zrozumieć, dlaczego czasem giną dzieci, całe rodziny, jakie było ich przeznaczenie, dlaczego siła najwyższa zdecydowała o ich odejściu. Pewnie tego nigdy nie zrozumię... ale pozwólcie, że nie będę się zagłębiał w ten temat, bo jest on dla mnie przykry i że wrócę do głównego wątku.
Później były kolejne, ale nie tak oczywiste sytuacje, które pokazywały, że przeznaczenie pisze nam swój scenariusz i że akurat w naszym przypadku nie jest on jak do tej pory zły. 
Z drugim większym przypadkiem przeznaczenia spotkaliśmy się w roku 2013. Wtedy to nasza sytuacja finansowa stanęła na granicy niewypłacalności, moja pensja nie wystarczała nawet na pokrycie rachunków, a praca Żanety nie była prawie w ogóle opłacalna. Wedy właśnie pojawiła się Ona - pozwólcie, że nazwę Ją "Pani X", gdyż wiem, że nie chciałaby, abym wymienił tutaj Jej imię. Pani X odezwała się do nas mailowo w chwili, gdy szukaliśmy rozwiązania naszej sytuacji. Nie będę tutaj opisywał szczegółów, bo to nie istotne, a zanudzać Was też nie mam zamiaru. Najważniejsze jest to, że dzięki Pani X, dzięki setkom rozmów e-mailowych, na Skype, telefonicznych, uwierzyliśmy, że wyjazd z Polski może nie być tak tragiczny, że gdzieś indziej, też żyją Polacy, którzy również wyjechali i którzy "dają radę". To dzięki Pani X zdecydowaliśmy się na emigrację do Szkocji. To Pani X opisywała nam każdą, najmniejszą rzecz której byliśmy ciekawi. To Pani X wraz z mężem pomogła nam w pierwszych dniach, odbierając nas z lotniska, oferując nam nocleg w noc przyjazdu, szukając lanlorda, który wynajmie nam mieszkanie, ofiarowując nam najpotrzebniejsze rzeczy na początek ( mieszkanie było nieumeblowane, a do samolotu ciężko było zmieścić np. telewizor... ). To Pani X poszła z nami zarejestrować nas do przychodni, otworzyć konto w banku, wypełniała z nami pierwsze formularze, kiedy jeszcze nie umieliśmy tego robić. To Pani X wskazywała nam, gdzie szukać pracy. Gdyby nie fakt, że Pani X kiedyś trafiła na naszego bloga, gdyby nie fakt, że zdecydowała się do nas odezwać, pewnie nigdy nie znaleźlibyśmy się w tym miejscu, gdzie teraz się znajdujemy. Nie odważylibyśmy się wyjechać w ciemno... A czym się różni życie w Szkocji, życie w UK od życia w Polsce? Opiszemy to w kolejnym poście. 
Jesteśmy wdzięczni losowi, a w szczególności Pani X i Jej mężowi, za okazaną pomoc, za wyciągnięcie ręki, za to, że dzięki Nim stajemy pomału na nogi. Tak miało być, takie było nasze przeznaczenie, w które ja osobiście wierzę. Jak widać, nie zawsze Polak Polakowi wilkiem, choć za granicą warto jednak czasami ugryźć się w język niż powiedzieć coś w języku polskim...
Patrząc dziś na szczęśliwe dzieci, którym możemy kupić coś słodkiego, które cieszą się drobnymi szczegółami, widzimy, że podjęliśmy dobrą decyzję. A że do tego nadchodzi wiosna, to chce się nam śpiewać, chce się nam skakać z radości. Wam też życzymy pozytywnej energii i tego, by los kierował Was zawsze właściwą, szczęśliwą drogą. Bo dobrze jest żyć!
A więc zaśpiewajmy wraz z Bombikiem:


Pozdrawiamy!!! Tata Adam

11 komentarzy:

  1. Sama wyjechalam przed laty z Polski i wiem ze poczatki sa trudne.Zycze wam dalej szczescia ,powodzenia w kazdym dniu,jestescie wspaniali,macie przecudne dzieci,kochacie sie-tylko tak dalej.Pozdrowienia:) Joanna

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasze życie ma swoją drogę już zapisaną w gwiazdach...nie pamietam kto tak mówił, ale co ma być to i tak będzie. Ja straciłam dzieciaczki w marcu i w listopadzie po jakimś czasie urodziło się dwoje moich chłopców dokładnie w tych samych miesiącach. To było przeznaczenie, że przyszli na świat później ale wtedy gdy byli nam najbardziej potrzebni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja na przeznaczenie mówię - Bóg - i działa cuda w moim zyciu, jest ono coraz lepsze....pozdrawiam z Anglii

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że wyszliście na prostą! Poznaliście w internecie przynajmniej kilka (tyle, ile mi wiadomo z lektury bloga) wartościowych osób - tylko pozazdrościć!

    A tak a propos Waszego poznania - już dawno miałam Was o to pytać i, o ile to nie tajemnica, to prosiłabym ,abyście opisali, jak się poznaliście. Jest między Wami spora róznica wieku i, sądząc po dacie ślubu, Żaneta była jeszcze niepełnoletnia, gdy się poznaliście. Chętnie poznałabym Waszą historię!

    Żanetko, wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Teraz można Wam już życzyć chyba tylko zdrowia i aby dalej wszystko się tak pięknie układało!

    Pozdrawiam,

    zuzana

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez wierze w przeznaczenie, ale wierze tez, ze mamy na nie jakis wplyw.
    Ja rowniez wyjechalam z Kraju i na obczyznie ukladam swoje zycie. I ciesze sie, ze tak sie stalo. Gdybym zostala w Polsce nie znalabym ani mojego meza, ani nie miala moich wspanialych dzieciaczkow. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech naprodukowałam się komentarza i mi się coś zresetowało
    To jeszcze raz
    Bardzo pięknie i prawdziwie napisane.
    Kiedyś moja Siostra poznała taką Panią X i dzięki temu kilka lat już mieszka w Londynie. Mimo tęsknoty bardzo chwali sobie tę zmianę a od jakiegoś czasu sama jest taką Panią X i pomaga wyjechać innym.
    Pewnie też będziecie mieli okazje komuś pomóc
    Bardzo się cieszę, że się Wam powiodło i Dzieciaczki są szczęśliwe.
    Mam jedno pytanie: Jak M&Msy radzą sobie z językiem w przedszkolu, w kontaktach z rówieśnikami? Moja Siostrzenica miała 8 lat jak wyjeżdżali i lekko nie było. Długo płakała w szkole, że nic nie rozumie.
    Pozdrawiam
    Igulka1

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mieszkam w tej chwili 450 km od domu rodzinnego z narzeczonym (przy granicy niemieckiej), mamy oboje pracę, jakoś żyjemy, tęsknię strasznie za mamą (wiem wiem, nie mam 5 lat, ale nic na to nie poradzę) mam nadzieję że kiedyś staniemy na nogi na tyle, że ją tu ściągnę (może nawet szybciej niż myślę? ;) ) Nie wiem, czy to przeznaczenie i nie będę się w to zbytnio wgłębiać. Mamy większe plany, by nauczyć się języka na tyle dobrze i zrobić krok za płot (do granicy mamy 20 min spacerkiem) Ogólnie mieszkam tu 1,5 roku zobaczymy co będzie dalej.. Mnie się raczej wydaje, że póki co, moje życie zmierza nie w tym kierunku co trzeba, często czuję się zagubiona i cholernie samotna w, bądź co bądź, dalej obcym mieście. Ale może po prostu będę z wiatrem gonić kolejne dni i zobaczę co z tego wyjdzie. Może jestem zbyt niecierpliwa? :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. ja również wierzę w przeznaczenie w życiu... super, iż ludzie są tak dobrzy i pomagają :)
    Teraz już możecie się w pełni cieszyć swoim nowym życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To zupełnie normalne, że .." Coś kończy się żeby coś mogło trwać". Po prostu życie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiara w przeznaczenie mnie przeraża...choć przyznam,że pewne sytuacje, osoby,wydarzenia na pewno spowodowały wiele zmian w moim życiu, ale w samo przeznaczenie nie wierzę tym bardziej po zobaczeniu filmów o tym tytule staram się o tym nie myśleć - koszmar filmu zablokował widzenie innej wersji tego słowa:))

    OdpowiedzUsuń
  11. wspaniale spotkać kogoś kto poda pomocną dłoń.

    OdpowiedzUsuń