Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 25 stycznia 2014

Przedszkolne wieści

Swoją przygodę z przedszkolem Michalinka zaczęła na początku września. Odprowadzaliśmy Ją razem z Michałkiem, czasem szłam sama, ale Michaś nigdy nie okazywał zazdrości z tego powodu - widzieliśmy, że też chciałby chodzić, lecz był troszkę nieśmiały. Kiedy Michał zaczął chodzić do przedszkola tuż po swoich trzecich urodzinkach, chodził w pierwszym tygodniu ( 3 dni ) z Misią do grupy - cieszyliśmy się, bo troszkę wprowadziła brata w szeregi przedszkolnej grupy, jak się bawić na podwórku, troszczyła się i mu tłumaczyła co i jak. Od początku Misia była zadowolona i szczęśliwa, co za każdym razem mówiły nam Panie, że jest bardzo "happy" i bawi się z dziećmi. Początki Michałka były troszkę trudniejsze, bo został przydzielony już na całe 5 dni do innej grupy na przeciwko sali Misi. W każdej z tych sal są dwie grupy, liczące do 8 dzieci i w małej sali też jest jedna grupa. Czyli jest pięć grup ( czerwona, niebieska, fioletowa, żółta i zielona ) . Trafiliśmy na cudowne Panie, zresztą wszystkie są tam bardzo miłe i sympatyczne, dbają o dzieci, mówią przy odbiorze dzieci, że te płakały lub się zadrapały, by rodzic był na bieżąco. 
Michał nie był zbyt zadowolony, bo chciał chodzić razem z Misią i raz się dość mocno popłakał, ale tatuś wszedł z nim do nowej sali, pokazał zabawki i kiedy kryzys zażegnał, mógł spokojnie wyjść. Nie powiem - targały mną wtedy straszne uczucia, nie wiedziałam, czy lepiej, żeby byli razem czy osobno, teraz wiem, że dobrze się stało. 
Najśmieszniejsze jest to, że Misiaki widząc się, płakały za sobą, nawet Misia widząc brata na podwórku płakała za nim, a w domu to się "gryzą" :) Nauczycielka Michałka powiedziała, że jest uśmiechnięty i się bawi, ale jak zobaczy Misię to zaczyna płakać. Trwało tak około tydzień, później już było dobrze - zresztą dzieci  i tak się widują, bo grupy są łączone podczas zajęć na jakiś czas i wszyscy razem się bawią lub patrzą na bajkę. 
Za każdym razem gdy przychodzimy, Michalinka odprowadza Michałka do grupy, potem idzie do swojej i mówimy sobie "bye". Podsumowując dzieci są bardzo zadowolone z przedszkola, my również. 

Napiszę jeszcze kilka słów o samym przedszkolu.
Dostaliśmy formularz w języku polskim, żeby zapisać dzieci, co bardzo mile to nas zaskoczyło. Oczywiście poradzilibyśmy sobie bez problemu, ale jeśli już mają opracowany to czemu nie skorzystać :) Dzieci dostają czasem książki do wypożyczenia, żeby im przeczytać i napisać co się w danej książce podobało dziecku i rodzicom. I tu kolejny szok - dostajemy książeczki polsko - angielskie. Niestety nie pomyśleliśmy, by to udokumentować zdjęciem :P 
W przedszkolu są wywieszone "Golden Rules", a ich przedstawicielem jest Golden Bear, którego dzieci dostają w plecaczku na weekend do domu. Ma on swój paszport, gdzie wkleja się zdjęcie. Misia miała już go dwa razy. Pierwszym tematem była podróż z misiem, a za drugim razem była opieka, wtedy też misia dostał Michaś :) 
Oprócz tego dzieci mają w przedszkolu własne szafki na swoją twórczość, rysują na gazetki śliczne obrazki, a co najważniejsze każde z dzieci ma swoją księgę ( format A3 ), gdzie jest opisywany rozwój dziecka, są wklejane na bieżąco zdjęcia, z danego tematu ( np. jak uczyli się znaków drogowych, budowali z klocków ) i ogólnie podczas zabaw. Misia często mówi, że ubierała sukieneczkę :) Jest też w sali piaskownica ( w okresie zimowym ), dzieci wycinają i wyżywają się twórczo co czasem widać po ich rękach i bluzkach. Michał raz popisał sobie buzię czarnym mazakiem...
Jak dla nas to przedszkole jest wspaniałe, a najważniejsze, że dzieci Je tak uwielbiają. 

 



 Początki Michałka
Pierwszy dzień




Halloween!


   
 

Golden rules 


 

 Książeczki w teczkach






Ostatnio Misi grupa piekła pierniczki :) Ten został podzielony na cztery nierówne części :) Bo właścicielka zjadła najwięcej :P
 

Zdjęcie robione podczas rozmowy z babcią i dziadkiem przez skype'a :)
                                                                     Do przeczytania!

15 komentarzy:

  1. U mojej Nadii, w przedszkolu ( gdy jeszcze do niego chodzila ) nie mozna bylo robic zdjec niestety, chociaz czasem cos tam po kryjomu pstryknelam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie robią problemu, choć pewnie nie powinnam pokazywać twarzy dzieci, ale wiem, że tutaj nie ma z tym problemu, a nauczycielki widziały, ze robię zdjęcia i nic nie powiedziały. W przedszkolu też są wywieszone zdjęcia dzieci. :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Fajnie że dzieci są zadowolone,to najważniejsze :) Pozdrawiam http://jaikamilek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, to najważniejsze, choć cieszą się dziś z wolnego :) ostatnio lenia małego mają :P Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dzieciaczki jakie szczęśliwe! :)) Będę odwiedzać bloga, bo bardzo ciekawie, "życiowo" piszecie, a do tego jesteście przesympatyczną rodzinką. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i zapraszamy! :) Również pozdrawiamy!

      Usuń
  4. a ja jak zwykle "z czapy"-ale Michaś ma cuuudną pościel! zakochałam się:***
    Fajnie, że w przedszkolu tak się odnaleźli, duże dzieci....kurcze, duże dzieci...

    a zdjęcie przy laptopie-mi to się łza zakręciła-nostalgia...tęsknota.
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też uwielbiam te kolory pościeli Michałka :) Rosną nam i Wam szkraby, oj rosną...

      Usuń
  5. Potwierdza się teoria, że dzieci szybciej się do nowych warunków przyzwyczajają i aklimatyzują. Miło popatrzeć, że Wam tam dobrze i chyba decyzja o wyjeździe mimo, że trudna, to jednak była słuszna. Mam odnośnie przedszkola dwa pytania: czy dalej dzieci chodzą tylko na kilka godzin, czy na cały dzień? jak jest z opłatą za przedszkole? czy w angielskim przedszkolu dzieci śpią/leżakują?

    pozdrawiam,eM - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzieci chodzą dalej na kilka godzin. Nie ma w takim wypadku opłaty za przedszkole. Nasze dzieci chodzą do przedszkola katolickiego ( których jest większość ) i tu nie leżakują, ale nie wiemy jak jest w innych. Pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Ciesze sie, ze Misiaki tak szybko przyzwyczaily sie do nowego przedszkola!
    Nie moge sie doczekac kiedy moje maluchy tez zaczna swoja przygode z tutejszym przedszkolem, chociaz jak kazda matka juz na zapas martwie sie jak sobie poradza. Na szczescie mam jeszcze 1.5 roku na takie zmartwienia, bo chcemy oddac Bi rok przed zerowka, kiedy bedzie miala 4 lata. Chcemy zeby zdazyla poduczyc sie angielskiego zanim zacznie szkole. Chociaz nawet u polskiej opiekunki podlapuje angielskie slowka od dwujezycznych dzieci. Ostatnio przyszla do kuchni i zamiast jak zwykle marudzic, ze "ciem ciacio (chce ciastko)", wypalila "ciem cookie". :) Maluchy to szybko lapia jezyki, tylko pozazdroscic. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, łapią szybko i zdajemy sobie sprawę, że jak Misia pójdzie do szkoły to szybko zacznie mówić po angielsku, choć jeszcze to do nas nie dociera. Rozumiem Twoje obawy, ja tak miałam z Michałkiem, bo Misia chodziła rok w Pl do przedszkola, więc miała już kontakt z tą instytucją :) :P Ale po miesiącu to już wszystkie obawy znikną, a nawet wcześniej :) Na pewno sobie poradzi, tym bardziej , ze już 4 latka będzie miała :) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. ja pierwszy dzien szkoly mojej Zuzi wspominam zle, pamietam jak stala ostatnia w rzedzie, smutna, nie rozmawiala z nikim ( bo jeszcze nie umiala mowic nic po angielsku, bylismy dopiero dwa miesiace w UK), dzieci szalaly, cieszyly sie, rozmawialy, a ona stala i wpratrywala sie w dzieci swoimi smutnymi oczkami, a ja stalam i obserwowalam ja i plakalam w ciszy serca by tego nie widziala.Ale naszczescie miala wspaniale panie, ze po paru tygodniach chodzila chetnie do szkoly. Widze ze wasze dzieci sa usmiechniete, szczesliwe, szybko sie zaaklimatyzowaly,bedzie dobrze, milosc przezwyciezy wszystko.pozdrawiam Wiesia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Żanetko! Jak te Twoje dzieciaki rosną, niesamowite! Widać, że wam tam lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. swietne to przedszkole naprawde takie z prawdziwego zdarzenia w polsce trudno takie znalezc.. a dzieciaczki swietnie sobie daja rade super ze michas odnalazl sie sam w grupie bez siostry jak troszke potesknia za soba to im dobrze zrobi dla ich wzajemnych relaci, pozdrawiam Ula

    OdpowiedzUsuń