Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pierwsze dni po wyzerowaniu licznika czyli nowy kraj, nowe zwyczaje, nowe życie

Mija 4 dzień od wyjazdu. Czas więc na kilka słów, które zapewne będą szokiem dla wielu czytelników. Kilka osób wie - one czekają na zdjęcia :)

Wyjechaliśmy. Tak, nie wyjechałem, ale wyjechaliśmy. Nie pomyliłem się i nie trzeba drugi raz czytać. Decyzję podjęliśmy jakoś na przełomie stycznia i lutego. Utrzymywanie dwóch mieszkań, dwa razy opłaty za prąd, wodę, śmieci, rozłąka, zamykanie spraw w Polsce - to wszystko zdecydowało, że zdecydowaliśmy się wyemigrować razem, na zawsze. Ostatni tydzień przed wylotem, to była ostra jazda bez trzymanki. Tak naprawdę w piątek 12 lipca zaczęliśmy wszystko wyrzucać z szaf, wkładać do kartonów i wywozić z domu. Wcześniej to, co się dało sprzedaliśmy, albo oddaliśmy za pół darmo. Ale przynajmniej coś z tego mieliśmy. Następnie rozkładanie mebli, foliowanie, przewożenie, montowanie w miejscu docelowym. Później trzeba było "zdać" mieszkanie, dokonać odprawy online, przenocować u rodziny i wysłać kartony firmą przewozową. Dzięki Bogu udało się wysłać też klatkę i przewieźć króliczka, bez którego Misia by nie wytrzymała...Dziś się śmiejemy, że jest to najdroższy królik w historii :)
Nadszedł dzień wylotu...
 Żegnaj Polsko...

Do miejsca docelowego dotarliśmy o 23.00, więc nie było możliwości odebrania kluczy do nowego mieszkania. Przenocowaliśmy u przyjaciół, którzy wyciągnęli do nas rękę i dzięki którym w ogóle się zdecydowaliśmy na wyjazd. To wielogodzinne rozmowy z A. umacniały nas w przekonaniu, że to dobra decyzja, to Jej zapewnienia, że nam pomoże w sprawach formalnych na miejscu, sprawiły, że nie było strachu przed wylotem. Następnego dnia stanęliśmy przed drzwiami, szklanymi wejściowymi drzwiami ( tu to nie jest problemem, podobnie jak otwarte szyby w samochodach ).

 Pierwsze chwile po dotarciu do mieszkania....
\
 Kuchnię i łazienkę dostaliśmy odpicowane, z czego się bardzo cieszymy :)
 Przed wejściem do domu...
 Widok z góry :)
 Pierwszy dzień był dla mnie tragiczny, nie potrafiłem powstrzymać łez. Chciałem się nawet nie rozpakowywać i wracać następnym lotem. Ale mi przeszło. Jak wszystkim, którym zależało na Ojczyźnie. Nie jestem pierwszy, nie będę ostatni... 
Zdjęcie zrobione już po emigracyjnej depresji.

 Dzieci od początku czują się tu jak w raju. Cały czas mówią, że jest pięknie w nowym domu...
 Dużo spacerujemy, z podkreśleniem na My, gdyż dzieci biegają tylko i wyłącznie :P

 Kościół katolicki
 I ślub szkocki :) Żanetę zafascynowały kilty. Nawet wiem dlaczego :)

 Główna ulica miasteczka
 Pierwsze zakupy i pierwszy szok cenowy. Pisałem o tym już wiele razy, ale rzeczywistość jest jeszcze bardziej szokująca.Na zdjęciu każde z dzieci trzyma kartonik soczków Capri-Sun , zakupiony w sieci ASDA. W Polsce nasze ememsy też lubiły je pić, ale kupowaliśmy je od święta i tylko kilka sztuk. Różnica?
W Polsce jeden soczek kosztuje ok. 1,50, zależy gdzie się go kupuje. Najtaniej spotkaliśmy się chyba w Tesco z ceną 1,20. Czyli Polak zarabiający 1100 zł kupi sobie 916 soczków ze swojej "irlandzkiej" pensji. Tutaj karton, w którym jest 10 soczków, kosztuje 2 f. Czyli typowy mieszkaniec UK, kupi swojemu dziecku z pensji 500 kartonów czyli 5000 soczków. Różnica 1/5. Polak musiałby zarabiać 5000 zł, żeby żyć na poziomie mieszkańca wysp. I tak jest z wszystkimi rzeczami. A są jeszcze większe przeceny, przy których totalnie wysiadamy - np. 2 butelki Toniku Schweppes kosztują obecnie 1,49 - tzn. tyle kosztuje pierwsza butelka, a drugą bierze się za darmo. Takich produktów jest tysiące. Dokładając do tego fakt, że ilość rzeczy, o których w Polsce nawet nie słyszeliśmy ( np. Nesquik - kakao o smaku bananowym, truskawkowym czy kakao Snickers lub Milky Way ) jest ogromna, pokazuje, gdzie jest nasze miejsce w szeregu.
Za dwie pary butów 16 f. Drogo? Przeliczając na polskie złotówki 90 zł. Nie przeliczając - to jakby 16/1000 z wypłaty... Dodatek rodzinny na dzieci tutaj to ponad 130 f. Z dodatku za jeden miesiąc rodzic może kupić sobie i dziecku rower ( 70+40 f ) i jeszcze starczy na buty...
Misia ze swoim ukochanym wózkiem i lalą :)
Góry widoczne z naszej miejscowości
Okolice szkoły podstawowej
Miejski park
I radość, radość, radość. Tu ludzie są szczęśliwi. To widać, to nie jest kłamstwo. Oczywiście, są również ludzie po drugiej stronie, nawet widziałem takiego dzisiaj. Siedział na ławce, pił piwo i wyglądał nie za dobrze. Pomyślałem sobie, że może spotkało go jakieś nieszczęście, że może ma problem. I rzeczywiście go spotkało - gdy usłyszałem "która godzina?" zrozumiałem...
Jedno jest pewne, powódź nam nie grozi przy takim odpływie :P


Lody, które jedliśmy wczoraj. 8 rożków, w tym 4 Cornetto z Algidy i 4 z Cadbury. Na paragonie cena 2,4 f. Czyli 12 zł gdy ktoś przelicza, co daje 1,5 zł za jednego rożka. Nie przeliczając...nie, już nie będę Was dołował...
Szkoła podstawowa, do której Misia będzie chodziła za rok
i przedszkole, które być może już w sierpniu ją powita ( w listopadzie Michałka - wszystko zależy od tego, czy będą miejsca )

Na koniec dzisiejszy widok z okna w naszym domu...
... i śpiące po 7-godzinnym spacerze nasze kochane MM-sy
Na koniec podkreślę - to inny świat, w którym ceny są dostosowane do możliwości obywatela ( dobre żelazko Philipsa 20 f, dobra pralka 230 f, dobra lodówka Samsung 600 f, telefon Samsug Galaxy SIII - 300 f - razem 1150 f). Kupicie tyle z jednej minimalnej pensji w Polsce? Nawet na lodówkę chyba nie starczy...

Tutaj wszystko się dzieje spokojnie, powoli, bez pośpiechu. Wszyscy sobie starają się pomóc, nie oczekują potwierdzenia na papierze na każdą pierdołę i są przede wszystkim życzliwi. Wiem, że będę spał spokojnie, gdyż brygada K-T-R nie wpadnie mi do mieszkania, szukając dowodów na oszukanie fiskusa, nie będzie pytała o przekazy pocztowe czy przelewy. Chore Państwo - moja Ojczyzna została hen daleko. Tęskno mi do Niej i nie tęskno. Jeśli znajdę pracę, już na pewno nie będę chciał wrócić, nigdy. Odwrotnie - tu będę chciał sprowadzić najbliższych. W końcu dom jest tam, gdzie my, a pierwsze cztery dni pokazały, jak europejczycy, którym się nie przykręca śruby żyją. 

Z emigracji pozdrawiają Ż, A & MM

129 komentarzy:

  1. Jestem Wasza wielka fanka.... Od dawna ... Tak bardzo Wam kibicuje trzymam kciuki ostatnia Twoja notka Adamie mnie zdolowala bo domyslala, sie co przechodzisz co czujesz . Po przeczytaniu tej notki zrobilo mi sie lzej , ze nie jestes sam ze masz kolo sie tych ktorych kochasz ponad wszystko.... Choc opis calej waszej wyprawy tak troche poczulam uklucie bo to przykre jak trzeba wrecz uciekac zeswojej Ojczyzny. Ale ciesze sie , ze dostrzegacie juz na samym poczatku w nowym miejscu plusy to wazne.... Zycze ci dobrej pracy wiary i wszystkiego co najlepsze dla Was!!! Pisz i rob zdjecia na kazdym kroku... Anglia tez byla moim pierwszym przystankiem w zyciu emigranta. Dzis szczesliwa jestem obywatelka Kanady . Pozdrawiam
    Karola 30.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za ciepłe słowa. Jest i będzie ciężko. Ale walczymy o przyszłość dla naszych dzieci. Pozdrawiamy

      Usuń
  2. Odetchnijcie pełną piersią i żyjcie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego i powodzenia. Mam nadzieję, że będą Państwo szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Też mamy taką nadzieję...

      Usuń
  4. Jak się cieszę że jesteście razem! Pięknie tam jest, zazdroszczę Wam normalnie! :) Dzieciaki radosne i uśmiechnięte, Wy także :) Zobaczycie będzie Wam dobrze! :) Dzieciaki na pewno szybko załapią język :) Buziaki, no i piszcie i jeszcze raz piszcie! :)) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jest ciężko, ale wierzę, że znajdę szybko pracę i wszystko ruszy do przodu. Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. aaaa tak czułam!! jak pisaliście, że przeprowadzka i wielkie pakowanie, to tak czułam, że jedziecie razem, tylko w tym ostatnim poście informacje mnie zmyliły:) cieszę się Waszym szczęściem, faktycznie wygląda na to, że odetchniecie finansowo. Trzymam kciuki za znalezienie pracy i czekam na dalsze wieści:)
    pozdrawiam,
    eM. - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciepłe słowa. Będziemy pisać jak tylko pozwoli czas i dostęp do neta :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Wiem że ciężko bylo wam wyjechać ale zazdroszczę bo sama chciałbym mieć takich przyjaciół którzy pomogą na emigracji :( jednak takowych brak i dalej trzeba być tu liczyć każdy grosz :( Marze o pieknej Anglii
    MM sa cudni :) a wy promieniejcie pomimo jak piszesz emigracyjnej depresjii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UK jest piękne, wszystko poza rozłąką jest cudne...

      Usuń
  7. i jeszcze jedno.. piszecie chyba trochę zazkoczeni (ja to tak odbieram), że Wasze Miśki takie radosne i szczęśliwe... a ja się temu nie dziwię. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci. Dziecko wyczuwa emocje rodzica, jak widzi, że w kółko czegoś nie można kupić, bo za drogo, jak po cichu szepczą, rozmawiają nerwowo... nagle rodzic radosny, uśmiechnięty, bez stresu idzie na zakupy to i dziecko promienieje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesady :) ale rzeczywiście przez ostatnie kilka dni śmialiśmy się częściej niż kilka miesięcy w Polsce. Pozdrawiamy!

      Usuń
  8. Pisałam w poprzednim poście jako pierwsza:) Nie wiedząc że Żanetka i dzieciaczki są z tobą :) ale się ciesze w takim razie teraz na pewno wam się ułoży w końcu jesteście razem :) Powodzenia :)Śliczne fotki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Pozdrawiamy również!!!

      Usuń
  9. Jak ja Wam zazdroszczę (oczywiście tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu! :D) tych właśnie wszystkich niedostępnych tu słodyczy, gadżetów,a przede wszystkim niskich cen. Wiadomo... w innych krajach jest lepiej, ja przynajmniej jako osoba niepełnosprawna wiem, że miałabym lepiej. Ale nie jestem tak odważna jak Wy i nie wyjechałabym. Po pierwsze boję się samolotów, a po drugie... gdybym miała zabrać ze sobą wszystkich, z którymi czuje się związana to... chyba byśmy musieli lecieć na 4 samoloty ;)
    Pozdrawiam z Polski! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrościmy tylu znajomych i przyjaciół :) ale my też mamy kilkoro cudownych :) a tu rzeczywiście byłoby Ci lepiej. Pozdrawiamy z UK. ŻA&MM

      Usuń
  10. Bardzo się cieszę, że Miśkom się podoba, a i Wy - mimo tęsknoty - powoli się klimatyzujecie.

    Zdziwiło mnie Adamie, że piszesz o szukaniu pracy. Sądziłam, że masz już coś "nagrane" na miejscu.

    A zdradzicie, gdzie mieszkacie? Pytam z czystej ciekawości.

    Pozdrawiam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tak lekko :) szukam, szukam, a mieszkamy niedaleko Edynburga. Pozdrawiamy!

      Usuń
  11. A... gdzieś w Szkocji widzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciesze sie razem z wami. Duzo szczęście wam życzę

    OdpowiedzUsuń
  13. ja typuję Irlandię...:)

    OdpowiedzUsuń
  14. yyy nie podpisałam się pod tym "ja typuję Irlandię" - eM. - Marta :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super,że jednak wszyscy razem wyjechaliście. Dzieci pójdą do przedszkola język po kilku tygodniach załapią będzie dobrze
    I te place zabaw zawsze mi się bardzo podobały

    Igulka1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę teraz innego rozwiązania. Każda inna decyzja byłaby błędna.

      Usuń
  16. Cieszę się, że jesteście razem! Po ostatnim pocie zastanawiałam się właśnie nad tym jak dzieciaki zniosą rozłąkę z Tobą... Sama nie raz myślałam o wyjeździe, ale... Nie wyobrażam sobie tego - sama wychowuję dziecko, w UK nie mam nikogo, kto by mi pomógł chociaż na początku. A w ciemno bałabym się jechać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jazda w ciemno to najgorsza rzecz która może się zdarzyć. Ile nocnych rozmów było z A. o obozach pracy :) - taki mały żarcik, z którego dziś się śmiejemy.

      Usuń
  17. Wzruszylam sie bardzo tym wpisem, przywolales moje wspomnienia sprzed prawie 3 lat, kiedy to nasza rodzina wyemigrowala.Nasz pierwszy spacer, zimowa pora. Moje pierwsze wrazenia z Morrisonsa byly nacechowane ogromnym przerazeniem-Boze jakie tu wszystko drogie-bo wszystko liczylam razy piec. Pozniej...jak to...moge kupic paczke pampersow i wziac druga gratis?Cooca Cola 2 litry-3 butelki za 3 funty...to chyba w Pl nie kupie 2 litrowej Coli za 5 zl. Bedzie dobrze, czego Wam serdecznie zycze. Najwazniejsze, abys pracowal.Ja typuje, ze jestescie niedalego Edynburga?Pozdrawiam serdecznie. Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa. Trafiłaś z lokalizacją :P. Co do cen, to my przygotowywaliśmy się do wyjazdu kilka miesięcy i już teraz nie porównujemy do PL pod tym kątem. Samo dorobienie kluczy ( 13f ) mogłoby wprowadzić w depresję :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  18. Glasgow, nie Irlandia.
    "Tutaj wszystko się dzieje spokojnie, powoli, bez pośpiechu. Wszyscy sobie starają się pomóc, nie oczekują potwierdzenia na papierze na każdą pierdołę i są przede wszystkim życzliwi. Wiem, że będę spał spokojnie, gdyż brygada K-T-R nie wpadnie mi do mieszkania, szukając dowodów na oszukanie fiskusa, nie będzie pytała o przekazy pocztowe czy przelewy. Chore Państwo - moja Ojczyzna została hen daleko. Tęskno mi do Niej i nie tęskno. Jeśli znajdę pracę, już na pewno nie będę chciał wrócić, nigdy. Odwrotnie - tu będę chciał sprowadzić najbliższych. W końcu dom jest tam, gdzie my, a pierwsze cztery dni pokazały, jak europejczycy, którym się nie przykręca śruby żyją. "
    Zacznij szukać pracy najpierw a potem wypisuj takie głupoty, ze nie potrzebują niczego, zadnego potwierdzenia na papierze.Przekonasz się, jak bardzo się mylisz.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzymam kciuki, żeby żyło Wam się lepiej. Jednak z drugiej strony czuję olbrzymi niesmak po tym poście. Tam jest wszystko NAJ, tu jest wszystko BE. To nieprawda, w Polsce chcieć to móc, tak jak w innych państwach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie tak. Źle odebrane. Ceny jak najbardziej - firmy ustalają ceny na świecie na podstawie nie wiem czego - u nas wszystko jest podobne cenowo, tylko 5 razy drożej ( waluta jest 5 razy tańsza ), a praca minimalna za pełny etat wynagradzana jest w zasadzie 1/1 ( UK 1000 f, Polska 1100 ). Nie mam racji? Polskę kocham, to kraj piękny, pisałem o tym wiele razy. Ale obecna władza robi wszystko, żeby trzeba było z niego wyjechać. Chcieć to móc? Zapewniam Cię, że nie zawsze. Ale to nie rozmowa na tym kanale :)

      Usuń
  20. Drodzy rodzice M'n'M. Wielka Brytania, lacznie ze Szkocja w ktorej mieszkacie nie jest rajem na ziemii. Zapewniam Was jako mieszkaniec wysp, ze jeszcze wiele przed Wami. Przede wszystkim zainteresujcie sie szkola. Dziecko ktore ukonczy 4 lata przed wrzesniem ma tutaj juz obowiazek szkolny! Mam nadzieje, ze juz aplikowales po numer NINo (ubezpieczenie), bez ktorego w zasadzie nie mozesz pracowac (0845 600 0643). Nie podoba mi sie to, ze porownujesz ceny polskie do tych brytyjskich. Moze i faktycznie slodkie napoje, czy kilogramy czekolady sa tutaj tanie, ale w ten sposob mam nadzieje ze nie karmicie tylko i wylacznie swoich dzieci :). Kilogram kurczaka to juz nie taniocha £7, albo i £10, mieso wolowe, mimo ze duzo lepszej jakosci tez tanie nie jest (nawet £7 kg za mielone). Owoce czy warzywa tez tanie nie sa £2/1kg pomidorow, £2/1kg jablek, itp. Przykladow jest mnostwo. Rachunki tez sie same niestety nie oplaca. Tax za mieszkanie moze Was wyniesc £90 (moze mniej, nie wiem dokladnie, zalezy od miejsca pobytu). No i jedno - pensja. Jak ktos Wam mowi, ze dostaniecie pensje minimalna, to £6.19/h jest kwota brutto! Przy pelnym tygodniu pracy (37.5h) dostaniecie do reki £212, lub nawet mniej, bo pierwszy tzw. tax code dostaniecie na pewno 'awaryjny', czyli... £175 za tydzien pracy chocby w magazynie! Podziwiam Was za odwage, bo jezeli nie znacie rynku, nie macie pracy, nie wiecie nawet jak sie starac o jakiekolwiek benefity to bardzo szybko Wasz budzet po prostu stopnieje! Ja juz mam za soba troche doswiadczenia i jako osoba pracujaca w wydaje sie dobrze prosperujacym IT tez mialem ciezki start. Teraz mam tu rodzine, normalna prace mieszkanie w naprawde dobrych warunkach, ale samo to nie przyjdzie, niestety. Ogarnijcie sie szybko i przestancie przeliczac jednostki angielskie na polskie, bo przeciez tam nie zyjecie!

    BTW. Galaxy S III na amazonie £280-290, na allegro 1480 zl. Wiec gdzie ta roznica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że aplikowałem o NINo. Piszesz, że kilogram kurczaka za 7f to nie taniocha, a w Polsce ile kosztuje kg? A mielone w Polsce kosztuje 8 - 9 zł. Więc i tak drożej :) Pomidory 2f za kg drogie? No chciałbym takie ceny w Polsce, nie musiałbym wyjeżdżać... Rachunki dawno mamy policzone i wiemy co możemy a czego nie. I wiemy, że start będzie ciężki. Jesteśmy na to przygotowani, ale decyzji nie żałujemy...

      BTW - GALAXY S III 300 f - z pensji 900 f kupić można 3, z polskiej minimalnej przy cenie 1480 ani jednego :) :) :)

      Usuń
    2. Raczej Galaxy jeść sie nie da.Przekonacie się sami, jak jest, życzymy Wam jak najlepiej.

      Usuń
    3. Ja nie mówiłem nic o jedzeniu Galaxy... ale o tym, że wszystko, nawet jeśli tylko o odrobinę, jest tańsze. Sprzęt audio, video, gry to już przepaść, po prostu wszystko jest tańsze!

      Usuń
    4. Adamie nie chce byc tym co zle wrozy, ale naprawde musicie sobie uzmyslowic, ze zycie w Wielkiej Brytanii nie jest uslane rozami. Zycze Wam dobrze, ale niestety jeszcze sie przekonacie jak wiele przeszkod przed Wami. Pensja £900/msc jest niestety malo realna na poczatek (bo zakladam, ze Twoja pierwsza praca na pewno nie bedzie zwiazana z Twoim zawodem i doswiadczeniem). Licz na £180 tygodniowo, co jest kwota realnie duzo mniejsza. Nie ma co przeliczac, tak jak Ty to robisz na jednostki, bo sam koszt zycia jest tutaj po prost duzo wyzszy. Nie bede sie rozpisywal, czy probowal Ci to udowodnic, ale pensja minimalna starczy Wam na bardzo skromne zycie. Wezmy takie mieszkanie za £400, tax £90, kolejne rachunki (prad i gaz) za £60/msc, wode z £20. Jedzenie (my wydajemy okolo £600/msc). A dziecko trzeba do szkoly poslac i kupic mu ubrania, wiadomo na co dzien tez trzeba kupowac coraz to nowsze rzeczy. Nie mowie juz o rozrywkach. Glupi bilet do kina to £8, zoo - £15, internet - £25. Bilet na autobus to minimum £15/tygodniowo. Jedna osoba z pensji minimalnej nie utrzyma rodziny. Owszem sa benefity i mozna zyc baaardzo skromnie, no ale to chyba nie o to chodzi? Zobacz na samo porownanie: http://www.numbeo.com/cost-of-living/compare_cities.jsp?country2=United+Kingdom&country1=Poland&city2=Glasgow&city1=Katowice, gdzie koszt zycia Katowice jest o polowe mniejszy niz relatywny koszt zycia w Glasgow. Nie przekonam Cie, bo sam wyjezdzajac tutaj myslalem ze to raj na ziemii, a ludzie wszyscy sa szczesliwi i usmiechnieci. Przekonasz sie niestety (choc mam nadzieje, ze sie myle) ze zycie tutaj tez nie jest uslane rozami, choc fakt jest duzo lepiej i prosciej. I prosze Cie uwazaj na ludzi, ktorzy sie usmiechaja i sa mili niestety tylko z pozoru.

      Usuń
    5. Dziękuję, będę pamiętał. Dodam tylko, że nie wiesz w jakiej byliśmy sytuacji w Polsce, więc nie zrozumiesz naszych intencji. Dla nas to nie ma być życie w różach, lecz praca, praca, praca. Byle ją znaleźć. Wiemy, że będzie trudno, ale będziemy walczyć. W Polsce mieliśmy czynsz 1030 zł, a dostawałem pensję 1130 zł ( minimalną, gdyż miałem potrącenia komornicze, których się nie wstydzę. Do kredytu zmusiło nas życie, a później wylądowałem w szpitalu i została mi jedna pensja zamiast dwóch ), zostawało 100 zł. Więc tutaj nawet przy 180f tygodniowo ( daje to 720 f miesięcznie ) po opłaceniu czynszu zostaje 320 f. Tax 90, gaz, energia 80f być może i zostaje 150f - zasilenie telefonu - to jedna z "przyjemności" i reszta na życie zostaje. Jak będzie, zobaczymy.
      Z innych przyjemności nie będziemy na razie korzystać.

      Jeśli uważasz, że jest tutaj gorzej niż w PL to może wyjedziesz z powrotem? Bez złośliwości oczywiście...

      Usuń
    6. Oczywiscie nie uwazam, ze zycie w Polsce jest latwiejsze czy prostsze. Mam nadzieje, ze faktycznie Wam sie tutaj pouklada i zycie bedzie prostsze. Na szczescie tutaj jest kilka rodzaji benefitow o ktore mozecie sie starac. Najwazniejsze dla Was na pewno w tej sytuacji bedzie housing benefit, bo moze pokryc prawie caly koszt mieszkania (poza taxem i rachunkami). Jak dostaniesz juz prace to skontaktuj sie z HMRC, ktore bedzie Ci moglo zmienic kod podatkowy na lepszy (bo te £100-£150 miesiecznie to niemalo). Oczywiscie benefity na dzieci, ktore Wam przysluguja z urzedu (choc ich przydzielanie trwa do 180 dni). Przekonaj swoja rodzine, zeby w Polsce kupili sobie chociaz z 1 karte sim Lycamobile, wy zrobcie tak samo i dzwoncie niemal za darmo miedzy soba. No i przede wszystkim zapiszcie sie do lokalnej sluzby zdrowia (surgery) i zainteresujcie sie szkola dla dzieci, bo nawet jezeli Wasze dzieci nie mowia po angielsku to i tak dostana szeroka pomoc od nauczycieli, a obowiazek nauki zaczyna sie tutaj duzo wczesniej. Nasz syn co prawda jeszcze nie mowi, ale we wrzesniu zostanie dumnym 'zerowkowiczem'. Poza tym w szkolach jest mnostwo polskich dzieci, wiec na pewno nie bedzie zle :). Prosze nie odbierajcie moich slow zle, czy jako atak. Moja zona czyta Was od kiedy tylko Misia sie urodzila. Stad po prostu pewne obawy, ktore sami przechodzilismy.

      BTW. Jak szukasz pracy to przede wszystkim korzystaj z jobcentreplus, jobsite.co.uk czy gumtree.com. Nigdy, przenigdy oczywiscie nie daj sie nabrac, ze za rozpoczecie pracy trzeba cos placic. Wiem, ze jako nauczyciel mozesz przetlumaczyc swoje papiery i kontynuowac swoj zawod tutaj, ale najpierw dowiedz sie co i jak - jezeli Cie to oczywiscie interesuje - http://www.polska-anglia.co.uk/praca%20dla%20nauczycieli%20w%20anglii_i.htm. Jezeli jednak nie bedziesz tego robil, to polecam na przyklad za pol roku zainteresowanie sie praca jako kierowca autobusu (bo musisz tyle byc w UK, zeby moc aplikowac) - mozna spokojnie zarobic po £300-£350/tydz. Jezeli Twoja zona chcialaby pracowac to przy Waszej sytacji przysluguje Wam rowniez zwrot pieniedzy za opiekunke, czy nursery. Mozliwosci jest wiele, panstwo jest otwarte na pomoc, bo po prostu liczy, ze kiedys to Wy bedziecie swoimi zarobkami mogli pomoc innym (jak na przyklad sam college, ktory kosztuje bardzo duzo, ale Panstwo daje na niego kredyt, ktory moze sie okazac, ze dziecko nigdy nie bedzie musialo splacac).

      Jeszcze dosc przydatny link: http://www.benefity.org.uk/

      Usuń
    7. Nie obdbierajcie Nas zle, nawet nie wiesz, jak bardzo rozumiemy Twoją sytuację.W takim razie, nie pozostaję Nam nic jak trzymać za Was kciuki, bo na pewno Wam sie pouklada, to kwestia czasu, nie nalezę do ludzi złośliwych którzy chcą Wam coś uprzykrzyć.Macie super dzieci i życzę Wam jaknaszybszej stabilizacji w życiu i cieszenia się szkockimi widokami za oknem.Pozdrawiam D

      Usuń
    8. Dziękuję za ciepłe słowa. Nie liczymy, że będzie cudownie, chcemy żyć normalnie, bez luksusów, ale i bez biedy. Dzięki za przydatne linki. Pozdrawiamy

      Usuń
    9. Witam ja tez jester na emigracji I Prague w pol skim sklepie I ceny £7 za kurczaka to lekka przesada, u mnie w sklepie prowadzonym przez Polaka cały kurczak kosztuje £2 mięso mielona £3,20kg to nie dużo i nie mówcie ze tutaj jest złe, jezeli wszystkim tak na wyspach jest złe to wracajcie do polski.

      Pozdrawiam
      Kamila

      Usuń
    10. Prosze bardzo, to jest cena z Tesco http://www.tesco.com/groceries/Product/Details/?id=279302325.Szkoda,że nie rozumiecie o czym piszę.Ja mówię tutaj o piersi z kurczaka, o czystym miesie.Nie wiem tylko, gdzie ktoś w naszych komentarzach doszukał się, zniechęcania do pobytu tutaj, my uczciwie mówimy Adamowi i Żanecie, że jest cieżko, chyba lepiej.Ale i tak duzo lepiej niz w Polsce, tylko trzeba mieć pracę i przede wszystkim znajomość języka bo bez tego ani rusz.Nie lubię agresywności, jaką można wyczytać w Twoim komentarzu Kamilo, bo żadne z Nas nie życzy im źle, wręcz przeciwnie stąd nasze komentarze.B

      Usuń
  21. Ciesze sie, ze zdecydowaliscie sie jechac razem! O wiele latwiej bedzie Wam przejsc przez te pierwsze miesiace aklimatyzacji w nowym miejscu. Jestescie mlodzi, dzieci sa jeszcze male - wybraliscie naprawde bardzo dobry moment na taki krok! Bedzie dobrze - jestem tego pewna:)) Trzymam kciuki i powodzenia:))
    PS Nie podawalabym tutaj na blogu do wiadomosci gdzie mieszkacie (chodzi mi o miejscowosc)Roznie to bywa, i rozni sa ludzie, na pewno znajda sie tacy, ktorzy w ktoryms tam momencie beda zawistni. A moze juz sa tacy, ktorzy zazdroszcza Wam odwagi?

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeżeli macie jakieś pytania, bo widzę, że na razie jesteście bardzo zafascynowani, ale za miesiac, zobaczycie, ze nie jest tak różowo jak Wam się wydaje, nie licz Adamie na jakaś pracę która będzie szczytem Twoich marzeń, niestety, to jest to co moj mąż napisał powyżej.Zwlaszcza zainteresujcie się szkołą dzieciaków, My tez mamy synka i teraz idzie do szkoły, sam mundurek z butami to kwota okolo 100-130 f.Wy macie dwójkę.Zaryzykowaliście z dziećmi, szczerze Wam powiem,że nie pochwalam tego, bo nie ma nic gorszego jak brak stabilizacji.Oczywiście, życzę Wam żeby Wam sie szybciutko poukladalo, zeby bylo jak najlepiej, żebyscie mogli normalnie żyć:)Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, nie pochwalam Twojego tonu, ale szanuję Twoje zdanie. My mamy inne. W Polsce stabilizacji też nie mieliśmy nawiasem mówiąc. Pozdrawiam

      Usuń
    2. 100-1390£?? Haha, to Twoj synek mundurek ma z dolce&gabbana?
      W kazdej szkole, tesco czy asdzie dostaniecie dobre mundurki w przestepnej cenie ;)) nie dacjie sie wystraszyc
      Pozdrowienia z Londynu!

      Usuń
    3. Nie kupujesz dziecku, jednej zmiany, tzn jednych spodni ani jednej bluzki, jednego sweterka czy koszuli, nie kupisz dzicku sztucznego poliestru, zeby ne moglo w tym swobodnie siedzieć caly dzien, jezeli tak serdecznie ci wspolczuję, bo nie moglabym spokojnie zyc z tym, ze moje dziecko chodzi przez 6 godzin dziennie w ubraniach ktore w ogle nie "oddychaja".

      Usuń
  23. O jaaaaa!!!! Zdecydowanie naleze do grupy, ktora przezyla szok! ;) Ale bardzo, bardzo sie ciesze, ze jestescie razem! To znacznie ulatwia zycie, szczegolnie na poczatku, bo tesknota potrafi byc paralizujaca! No i macie racje, ze utrzymywanie na dluzsza mete dwoch domow byloby meczace i kosztowne. Swietnie tez, ze macie przyjaciol, dzieki ktorym od razu dostaliscie wlasne mieszkanko, nie musicie mieszkac "pokatnie" u kogos. :)
    Mysle tez, ze idealnie wybraliscie pore wyjazdu, ze wzgledu na dzieci. Bedziecie mieli czas na spokojne urzadzenie sie, a Misiaki na przyzwyczajenie sie do nowego domu (chociaz oni wygladaja, ze JUZ sie przyzwyczaili!), zanim pojda do przedszkola.
    Ja tez uwielbiam kilty! ;) Tutaj, w USA, osoby pochodzenia szkockiego tez bardzo cenia sobie tradycje i zawsze ubieraja sie w kilt na wesela! :)
    I ja tez typuje Irlandie, ale moge sie kompletnie mylic. Moj "typ" bazuje bowiem na kosciele katolickim w Waszym miasteczku. Mam szwagra w Anglii, ktory twierdzi, ze katolickie koscioly sa tam bardzo rzadkie poza wiekszymi miastami. Ale moze byc to oczywiscie kompletny nonsens. ;)
    Tak czy owak gratuluje decyzji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciepłe słowa :) Decyzja była trudna, żaden opis tego nie wyjaśni, nie przybliży. Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Wierze. Pamietam jak sama bilam sie z myslami, zanim podjelam decyzje o wyjezdzie. A ja bylam wtedy mlodziutka dziewczyna konczaca studia, bez meza, dzieci, odpowiadalam tylko sama za siebie. Moge sobie tylko wyobrazic jak ciezko jest podjac decyzje o przeprowadzce calej rodziny...

      Usuń
    3. Dokładnie, a wielu ludzi ocenia własną miarą. I to jest najgorsze. Nie wiedzą co przeżywaliśmy w Polsce, a próbują nam wmówić, że zrobiliśmy źle...

      Usuń
    4. Przeczytalam niektore komentarze i smiac mi sie chce. Niektorzy pisza do Was jak do nieodpowiedzialnych smarkaczy, ktorzy mieli taki kaprysik, zeby sobie wyjechac za granice. Poczatki bywaja trudne i juz widze te same osoby komentujace w stylu "a nie mowilem?". Ale najbardziej nie rozumiem zarzutow, ze wyjezdzajac pozbawiliscie dzieci poczucia stabilizacji. Wiekszej bzdury nie czytalam! Dzieci najszybciej przywykna do nowego miejsca, a chyba nie ma dla nich wiekszego poczucia bezpieczenstwa niz bycie razem z mama i tata! Ja uwazam, ze decyzja wyjazdu z cala rodzina byla jak najbardziej sluszna!

      Usuń
    5. Dzięki Agato. To ważne słowa dla nas. My wiemy, że będzie trudno. Spanie na materacu przez kilka miesięcy to nie luksusy, ale co się nie robi dla dzieci, dla ich lepszej przyszłości. Gdybym mógł, wykrzyczałbym rządzącym w PL w twarz, co o nich myślę, ale nie zasługują nawet na spotkanie face to face. Żal mi ich, nie interesuje ich człowiek, ale stanowisko i kasa.

      Usuń
  24. 130 na dziecko jedno zdrowe dziecko?! Planowaliśmy wyjazd, ale rodzina która jest w Anglii, najbliższa rodzina, nas od tego pomysłu odsunęła. Mówili, że na zdrowe dziecko jest 40-50, nie pamiętam. A na dziecko, które jest chore ponad 90-100. Poza tym, powiedzieli że z jednej pensji to nie wyżyjemy (w Polsce żyjemy teraz z jednej). Wyszło, że zamiana Polski na Anglię byłaby ogromnym błędem i żyłoby nam się tam dużo gorzej.
    Jak to jest w końcu z tą Anglią tak naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście napisałem z rozpędu dodatek na dwójkę dzieci - gdyż tyle my dostaniemy. Na jedno jest 65f.
      Co do pensji - jeśli w Polsce zarabiacie ponad 5 tys. na osobę, to rzeczywiście nie ma co wyjeżdżać.

      Usuń
    2. Poprawka - na pierwsze dziecko jest 81 f, a na drugie 53 f . Przepraszam za wprowadzenie w błąd

      Usuń
  25. Wooow! Adamie, Żanetko, moim zdaniem, to wspaniała decyzja - o wyjeździe razem. Osobno, żadne z Was nie byłoby przecież szczęśliwe, a co dopiero dzieciaczki. To byłby dla Was straszny czas. A tak, pomimo trudności, depresji i wszystkiego, co trudne, macie siebie - czyli tę najważniejszą cząstkę. Wierzę, że z każdym dniem będzie u Was coraz lepiej i spokojniej. Wierzę, że odnaleźliście swoje miejsce na ziemi. Może tak właśnie musiało być. Cieszę się, że znalazła się dobra dusza, która Wam pomogła. Ściskam za Was mocno kciuki i życzę Wam wszystkiego...
    A cenami, rzeczywiście już nas nie dołuj. Tragedia w tej Polsce.I nie ma widoków na lepsze jutro.
    Więcej takich pogodnych notek poproszę.
    I kto mi teraz doradzi w sprawie szczepień? Basia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) uśmiałem się. Też liczę na to, że będzie dobrze. Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Uśmiałeś się? Ze szczepień? Dla mnie to prawdziwy fart, że kiedyś przypadkiem trafiłam na tego bloga. Gdy podejmowałam ważne decyzje. Gdybyś poznał historię mojego synka, uśmiechnął byś się jeszcze bardziej;-)
      Gdy się tak do kogoś zagląda od lat, to staje się on, jak rodzina. Sam coś o tym wiesz, nieprawdaż?
      Fajnie, że jesteście razem i że się uśmiechacie. Najważniejsze, żebyście szli swoją drogą i zawsze w miłości. Czyż jest coś ważniejszego na świecie?
      Ucałuj Misiaków od blogowej ciotki:-)) Basia.

      Usuń
    3. Chętnie poznamy tę historię. Napisz nam w komentarzu swój adres e-mailowy. Nie opublikujemy komentarza. Odezwiemy się

      Usuń
  26. Piękne zdjęcia.
    Jednak bardzo mi będzie brakowało Twojej gry aktorskiej Adamie.
    Szkoda,że już nie uczysz w gimnazjum.
    Co na to Twój szef,gdy dawałeś mu wymówienie z pracy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej gry? Ja nie grałem, nie potrafię. Co do nauki w gimnazjum - to nigdy nie uczyłem, chyba masz błędne dane. A szefowa się ucieszyła, że wreszcie odchodzę i nie będę Jej truł .... Pozdrawiam

      Usuń
    2. A szkoda,że nie zostałeś w Polsce,Adamie.
      Co do szefostwa to przecież byłeś lubiany w pracy a młodzież za Tobą przepadała o czym pisałeś nawet na tym blogu.
      Razem angażowałeś się z młodzieżą w różne akcje i festyny jak na przykład Pola Nadzieji i tak dalej.
      Szkoda mi bo podobało mi sie jak statystowałeś.
      Gdzie mogę obejrzeć odcinki z Twoim udziałem jeszcze raz???

      Usuń
    3. Nie wiem gdzie możesz obejrzeć. Mam nadzieję, że nigdzie, bo lepsze komedie widziałem. Co do pracy w gim - było, minęło.

      Usuń
    4. A szkoda bo stawiałabym Cię za wzór dla młodzieży.Jednak to Twój wybór,że chciałeś wyjechać.Ja ceniłam Twoją grę aktorską ale Ciebie jako pedagoga i kierownika świetlicy i właściciela ogniska wychowawczego.

      Usuń
  27. Widać Waszą radość i szczęście :)
    Trzymajcie się Misiaki, oby było Wam tam tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo dobra wiadomość,że wyjechaliście razem:) Rozłąka z rodziną to najgorsza sprawa. Trzymam kciuki o jak najszybsze znalezienie pracy. Jak Misiaki znieśli pierwszy lot w życiu, bo ja już latałam troszkę, ale w zeszłą sobotę miałam strach lecieć aż 4h, bo zawsze max było 1,45h?? Takie Wasze zdjęcia uwielbiam,oby jak najwięcej:)) Życzę żeby wszystko się Wam poukładało jak najlepiej:) Pozdrowionka i buziaki ze słonecznego Śląska:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4h? To chyba Egipt lub coś w tych odległościach :) Pozdrawiamy również i całuski dla ukochanego Śląska!!!

      Usuń
  29. Och Wy..al numer wykręciliście:) Aż mi łzy w oczach stanęły na widok uśmiechniętych buziek Waszych dzieci cieszących się z wyjazdu. Gratuluje odwagi, podjęliście słuszną decyzję, przynajmniej moim zdaniem,dzieci sie szybko odnajdą. Wkurza mnie ta różnica cenowa, moi przyjaciele już mi donieśli nie raz co można kupić za jedną pensje tam a co w Polsce, ciśnienie mi skacze później, bo to jest dramat. Wszystko poszło w górę do pułapów unijnych oprócz zarobków...chory kraj. Mam nadzieję, że kiedyś się w Polsce zmieni i mój syn nie będzie żył w takich warunkach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ma Pan wspaniałą rodzinę :) . aż mi łzy poleciały jak to przeczytałam. Życzę powodzenia w szukaniu pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, przyda się trzymanie kciuków :)

      Usuń
  31. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Nie wiem kto pisze, ale jeśli szukasz szczęścia, a jeszcze go nie znalazłaś, może warto przeskoczyć pewne granice własnych możliwości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Teraz tylko praca i bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Gratuluję odwagi i życzę powodzenia ;) Mam tylko takie pytanie, znacie język angielski? Chodzi mi o to, że nie baliście się problemów z komunikacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy dość pobieżnie, ale mamy słowniki, a poza tym trzeba stawiać sobie pewne cele. Chcemy w pół roku opanować w stopniu komunikatywnym j.ang. Zobaczymy

      Usuń
  34. Trzymam kciuki za Waszą rodzinkę, razem będzie Wam zdecydowanie lepiej, a Misiaki wyglądają na bardzo szczęśliwych - ich rodzice zresztą także :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Wam też życzymy wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  35. Witam Panie Adamie,

    Podczytuje Waszego bloga od dawna, ale jeszcze nigdy nie pozostawilam zadnego posta, choc bardzo kibicuje calej Waszej Rodzince. Gratuluje decyzji i odwagi! Zawsze w Was wierzylam, dacie rade!
    Niektore komentarze osob anonimowych pozostawiaja niesmak. Przepraszam, jesli moj jezyk polski nie jest idelany, ale mieszkam od lat w Stanach, moj maz jest Amerykaninem a moje dzieci nie mowia prawie w ogole po polsku. Staram sie otaczac ludzmi, ktorzy nie sa swiezymi emigrantami z oczywistych powodow, ktore widac bylo w niektorych komentarzach. Niestety nasz narod bardzo czesto jest bardzo zawistny na emigracji i jeden Polak utopilby drugiego w lyzce wody. Ja nie mam takich problemow, gdyz czuje sie Amerykanka i to jest moja ojczyzna i nie otaczam sie Polakami. Zupelnie inaczej sytuacja przedstawia sie z 2 czy 3 pokoleniem emigrantow i to zdecydowanie na korzysc. Prosze sie nie przejmowac zazdrosnymi, zawistnymi ludzmi, ktorzy sami wyemigorwali a teraz widzac Panstwa szczescie probuja swoja zolc i niepowodzenia przelac na Panska Rodzine.
    Ceny w USA sa diametralnie rozne niz w PL, produkty spozywcze sa tansze nawet przeliczajac, wiem to od znajomych, ktorzy przyjezdzaja do mnie na wkacje z PL! Chocby steaks, wezmy takie porterhouse T-bone steaks, jesli sa on sale mozemy miec jednego wielkie steak w cenie $5! Malze $99 za 2 funty, mleko 2.89 za gallon ( prawie 4 litry), nie wspominajac paliwa, kosmetykow, samochodow. Moj 7 osobowy Chrysler Town and Country kosztowal okolo $20.000 rok temu, w PL to cena nieralna w szczegolnosci w porownaniu do zarobkow. Moge miec dom, basen, 2 samochody, a zaznaczam, ze tylko moj maz pracuje, nie mamy zadnych dodatkow od panstwa, maz placi alimenty na corke a ja jestem law student. I sie da a w PL to byloby nierealne!
    Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo duzo wytrwalosci!

    Vicky

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa. No tak, w wielu krajach jest dużo lepiej niż w PL. Pytanie dlaczego? Żal, że tyle milionów Polaków musiało wyjechać. Piszę musiało na swoim przykładzie, bo gdyby nie sytuacja materialna, nigdy bym się nie zdecydował na taki krok. Pozdrawiamy!

      Usuń
  36. o matko... nim się człowiek zdąży nacieszyć, że udało mu się coś w życiu zmienić, to już wszyscy wujkowie i ciocie "dobra rada" mu tę radość próbują zepsuć... Ludzie przestańcie traktować Pana Adama jak niedorozwiniętego. Mając dwójkę malutkich dzieci nie sądzę, żeby decyzję podjął w pięć minut nie wiedząc co robi. Od miesięcy się na to przygotowywał, ma przyjaciół tam, gdzie poleciał, którzy już mu na pewno realia życia w WB przedstawili, zapewne łącznie z minimalną wypłatą i wydatkami na życie. Widać uznał, że mimo wszystko będzie Jego rodzinie lepiej tam niż w Polsce! Trzeba trzymać mocno za niego kciuki (i za całą rodzinę),a nie biadolić i podcinać skrzydła... Będzie dobrze! Ja w to wierzę! Jeżeli ktoś po zapłaceniu czynszu miał w Polsce na przeżycie 100 zł to gorzej już być nie może!!
    Pozdrawiam i powodzenia!
    eM. - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedostatnie zdanie jest kwintesencją całej tej debaty :) Pozdrawiam Marto!

      Usuń
  37. Ja również życzę powodzenia :-) Nikt nie mówi że będzie łatwo ale poradzicie sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I nikt tak nie pomyślał nawet! Pozdrawiamy!

      Usuń
  38. oo a ja byłam od początku pewna że jedziecie razem wszyscy od razu :-) nie wiem z czego to wynika, ale byłam święcie przekonana, że o tym pisaliście :)
    Ja uważam, że to chyba najlepsza z możliwych decyzji - dzieci są małe, za rok będą mieć język w paluszku - w końcu mały umysł taki chłonny.. To smutne, że trzeba wybierać wyjazd by żyć godnie, ale miłością do kraju się dzieci nie wykarmi, niestety... Zdziwiłam się co prawda, że nie macie jeszcze pracy, ale skoro jesteście chętni i gotowi to na pewno szybko uda Wam się coś znaleźć. Czasem nie ma innego wyjścia jak tylko kupić bilet w jedną stronę.. Tylko potrzeba sporo odwagi.

    Komentarze u góry niestety pokazują ,że Polak Polakowi wilkiem, także na obczyźnie.. Skoro przebywający zagranicą rodacy twierdzą, że w polsce tak źle nie jest to czemu nie wracają?
    Przecież nikt nie oczekuje że świat padnie mu u stóp na emigracji - ale że dzięki pracy- tak samo ciężkiej jak i tutaj- stać ludzi na życie - a nie na wegetację, to różnica...

    przyjemnie patrzeć na uśmiechnięte twarze. niech Wam się wiedzie:) z ciekawością będę czytać Wasze emigracyjne zapiski..
    pozdrawiam z polski!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, nawet nie wiesz jak budują takie słowa :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  39. wszystkiego dobrego życzę i trzymam kciuki żeby Wam się udało:) Mam wrażenie, że w naszym kraju coraz częściej udaje się nie tym co mają w sobie jakiś potencjał, a niesteety tym, którzy urodzili się w zamożnych rodzinach:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca. Czasem osoby z potencjałem trafiają na dobry grunt w PL i udaje im się. Jednak należą one do mniejszości... Pozdrawiam

      Usuń
    2. Przepraszam ze się wtrącam, ale krew mnie zalewa, kiedy czytam takie komentarze. Najlepiej jest doszukiwać się drugiego dna, w tym, ze komuś w Polsce, dodam młodemu, się dobrze powodzi. To właśnie my-Polacy :-/ jesteśmy z mężem młodzi, nie mamy jeszcze 30-tki. Mamy małe dziecko. Cholernie ciezka pracą doszliśmy do tego, co mamy. Stabilizacje, swoje mieszkanie, auto. Chciało nam się zapieprz** po 14-16 godzin dziennie. I nie, nie pochodzimy z bogatych rodzin!!!!!! Ale dzięki temu, ze chciało nam się wziąć byka za rogi moje dziecko moze spać spokojnie,a ja nie muszę się martwic o jego przyszłość!!!

      Usuń
  40. Optymizm bije z tego postu , aby tak dalej było. Dzieci szczęśliwie ,kiedy rodzice szczęśliwi. Życzę z całego serca powodzenia. Odzywajcie się w miarę możliwości.Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Będziemy się odzywać. Pozdrawiamy!

      Usuń
  41. czytam Waszego bloga prawie od poczatku, raz nawet widzialam Was w parku kosciuszki, ale juz dzieci ciagnely mnie do domu i nie podeszlam..
    Mam 2 chlopcow w wieku Waszej Misi kibicowalam Wam, w wyjezdzie..

    Moj maz ma wlasna dzialalnosc od ponad 7 lat, zaczynal jeszcze w lepszych czasach i to nam pozwolilo przetrwac. Jak przyszla fala kryzysu nie odczulismy tego tak, jednak w zeszlym roku juz bardziej..

    Owszem mamy kredyt na mieszkanie, placimy za przedszkole dzieci, ale wiem, ze takich ludzi wcale nie jest duzo.

    To w wiekszosci zasluga mojego meza, jego pomyslowosci, determinacji i wiem ze nie kazdy taki jest.

    Sama po sobie widze, ze sa sprawy dla mnie nie do przeskoczenia i np nie umialabym tak poprowadzic firmy, i dlatego mu pomagam, zajmuje sie niektorymi sprawami.

    W obecnej sytuacji w PL trzeba umiec liczyc, duzo pracowac, i ciagle czuwac.. To przynosi efekty, choc zdaje sobie sprawe ze dla spolecznestwa powiedzmy sredniego jest ciezko..

    Bo zasilki, pomoc, jest nizsze niz u nas i wiele rodzin ma ciezka sytuacje.

    Kuzyn mojego meza wyjechal 7 lat temu do UK, byl taksowkarzem, jego zona w biurze pracowala do Polakow i spokojnie dali rade, maja 2 dzieci.. Pamietam ze opieka zdrowotna byla lepsza, plus pomoc w oplatach za przedszkole, czego u nas nie ma.. jest pomoc dla trojki dzieci i wiecej, ale to kropla w morzu..

    Mysle ze bedzie Wam tam lepiej, choc jak piszesz o cenach to faktycznie nie sa to takie roznice, bo nawet buty mozna dla dzieci kupic w smyku obecnie za ok 30 zl/ sztuka, lub czesto LIDL mial rozne promocje.

    Ale wiem ze tu nie chodzi tylko o to, a o ogolnie zycie i zadowolenie z niego.

    Trzymajcie sie,

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy. Ja szkoliłem się 6 lat, aby pracować w zawodzie. Po 16 latach wyjazd z PL i utrata pracy, są dla mnie dużym ciosem. Ale niestety pomimo siedzenia w pracy w nadgodzinach, w moim zawodzie nie płaciło się za to. Więc trzeba było schować sentymenty i radość z wykonywanej pracy do kieszeni i wyjechać. Te buty z Lidla za 30 zł to my wiemy, też kupowaliśmy. Ale tutaj buty są za 6 - 8 f w Asdzie, więc patrząc przez pryzmat pensji którą miałem i którą mogę tu mieć gdy znajdę pracę, to i tak 5 razy taniej niż w PL. Pozdrawiamy. Może kiedyś się w tym parku jeszcze spotkamy :) Adam

      Usuń
  42. Poryczałam się jak bóbr. Wspaniała wiadomość że możecie być razem! Te Twoje przeliczenia dopiero teraz tak na prawdę uświadomiły mi jaka przepaść dzieli państwa. Życzę Wam kochani by wszystko układało się po Waszej myśli. Jestem przekonana że zaklimatyzujecie się tam i będziecie szczęśliwi. buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Longino :) również pozdrawiamy!

      Usuń
  43. Kochani napiszcie jakies wiesci jak Wam mijaja dni jak dzieci ?? Moze jakies zdjecia .. Jak z praca twoja Adamie???
    Pozdrawiam serdcznie

    OdpowiedzUsuń
  44. Życze powodzenia !!! wiem , ze Wam bedzie tam lepiej i lzej.
    Życze szybkiego znalezienia pracy .
    Ja wrocilam do Pl po 6 latach mieszkania na wyspach, i niestety zaluje,nie mam tu pracy od roku :(
    Pozdrawiam Agnieszka G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre. Czytaliśmy kilka takich historii o ludziach którzy wrócili i żałują decyzji. To musi być przemyślane i to bardzo. Jeśli nam się uda, nie zamierzamy wracać. Nie ma takiej opcji. W PL po 16 latach pracy nie dorobiłem się niczego, poza długami i zszarganymi nerwami. Tak, oczywiście, mogłem wybrać inny zawód, lepiej płatny. Tylko dlaczego w Szwecji, Norwegii, UK, nauczyciele są dużo lepiej opłacani i żyją nawet z jednej pensji godnie? Adam

      Usuń
    2. nauczyciele nawet u Nas w Pl nie mają jak inni ludzie pensji minimalnej 1181zł tylko dużo więcej...

      Usuń
    3. Wcale nie mają dużo więcej. Ja od 10 lat pracuję w szkole, jestem nauczycielem dyplomowanym i na rękę dostaję niewiele ponad 2 tys. Nie są to kokosy. Nauczyciel początkujący zarabia właśnie tyle, ile napisałaś. Kasia.
      A za Waszą rodzinkę trzymam mocno kciuki, poradzicie sobie, jestem tego pewna.

      Usuń
  45. Jezu jak tu Wam kazdy polak w Gb odradza mieszkanie tam... to niech wracaja jeżeli jest tak źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt przecież nie odradza, tylko radzi realnie spojrzeć na sytuację. Mieszkam w Polsce, więc zjawisko emigracji jest mi obce, ale nawet mnie zdziwił taki ''hura-optymizm'' na początku.
      Żanetko, Adamie- życzę Wam jak najlepiej i naprawdę będę się cieszyć, jeżeli Wam się uda, ale wiadomo- GB to nie raj na ziemi i pojawi się ta szara rzeczywistość. Chociaż, z Waszych opisów, chyba nie aż tak szara jak ta w PL ;) Nawet gdyby było tragicznie i musielibyście zaciskać pasa, to chyba warto się poświęcić, bo Wasze dzieci mają szczęście i o wiele większe szanse na dobrą pracę i naprawdę duże pieniądze w przyszłości.
      Kasia

      Usuń
  46. Ja mysle ze bardzo dobrze zrobiliscie wyjezdrzajac z pl,poczatek na pewno bedzie ciezki,zeby tylko znalez prace to reszta bedzie z gorki,i oczywiscie zeby zdrowie bylo.Bylismy z nasza rodzina na swita BN po 8 latach bycia w usa,to zauwazylismy zmiany na kazdym kroku,nie powiem bo mimo iz jestesmy z mezem juz prawie 9 lat to jest nam przykro ze jestesmy tutaj a cala nasza najblizsza rodzina w pl,ale niestety cos za cos.Moze Zaneta sprubowala by bawic komus dziecko u was w mieszkaniu,napewno jest pelno polskich sklepow w okolicy I tablic ogloszen mozna by napisac ogloszenie ja tak pracuje jestem ze swoimi dziecmi,zawoze,odwoze ze szkol I biore te dzieciaki ktore bawie.A co do tych soczkow Capri-sun czy one nie sa bardzo slodkie?Magda

    OdpowiedzUsuń
  47. I zapomnialam dopisac jednej rzeczy jak czasami zal mi serce sciska jak nasza 6 cio letnia corka pyta czemu nie moze mieszkac w pl z cala nasza rodzina,mowie jej ze ciezko jest tam z praca,ona mowi to czemu wojek ten I tamten pracuja tam,juz nam zapowiedzial ze jak bedzie dorola to na wraca do pl:( Magda

    OdpowiedzUsuń
  48. A ja życzę Wam jak najlepiej mimo, że sama z Polski nie zamierzam nigdy wyjeżdżać - tu jest mój dom. Ciężko tu, u władzy siedzą złodzieje, wszystko drogie, ale... dobrze mi tu, mojej rodzinie też. Mam nadzieję, że tam w końcu odetchniecie i problemów będziecie mieć mniej niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  49. Czytam Waszego bloga niemal od początku, jeszcze jak mieliście tylko Misię. Życzę Wam z całego serca powodzenia, z ciekawością będę obserwować wasze dalsze, oby LEPSZE losy, bo fakt u nas w kraju nie jest lekko. Z mężem mamy od 2 lat kredyt na mieszkanie, ja od paru miesięcy nie mam pracy, ale radzimy sobie dzięki determinacji mojego męża, który jak na polskie warunki jak zrobi nadgodziny dostaje pensję, która wystarcza na życie i wszystkie niemałe rachunki,ale o dzieciach to póki co możemy zapomnieć.Czasami nachodzą nas myśli żeby wyjechać choć na 2 lata... Jeszcze raz powodzenia i szybkiego znalezienia pracy, kto wie, może nas zainspirujecie ;) Natalia z 3 miasta

    OdpowiedzUsuń
  50. Kochani kiedy jakies nowe wiesci zdjecia ?? Tesknimy za Wami i ciekawi jestesmy waszej nowej drogi .. Napiszcie cos !! Pozdrawiam
    Karolcia30

    OdpowiedzUsuń
  51. Goraco Wam kibicuje! na pewno wszystko sie ulozy,bo skoro tyle zaryzykowaliscie,to teraz moze byc tylko lepiej. Uwazajcie tylko na rodakow,bo nie wszyscy sa tacy mili,na jakich wygladaja.Wiem, co mowie,przerabiam to na wlasnej skorze od 8 lat i ciagle sie nabieram,o ja naiwna!najwazniejsze to moc polegac na sobie-a Wy mozecie,bo jestescie silna i kochajaca sie rodzinka! Pozdrawiam goraco emigrantka ze Slaska :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Ogromnie się cieszę, że wyjechaliście razem! Będzie Wam ciężko z pewnością, bo wiadomo że nigdzie nic nie dają nikomu za darmo, ale jesteście razem i przynajmniej nie będziecie tęsknić za sobą,będziecie się wspierać. Moja kuzynka w Anglii jest już chyba z 8 lat. Wyjechała jako jeszcze podlotek ( tyle co stała się pełnoletnia), pojechała do pracy na zmywaku aby trochę zarobić. Została, ma niezłą pracę i ani myśli o powrocie do Polski!! Choć tęskni za Rodziną ( mamą, siostrą),to nie chce wracać!
    Życzę Wam by się udało, byście byli szczęśliwie szczęśliwi, nie myśleli jak powiązać koniec z końcem. Zacznijcie ŻYĆ!!!

    OdpowiedzUsuń
  53. a ja Gratuluje odwagi wyjazdu z dziecmi
    czekam na waszą notkę jak wam się żyje
    ładne zdjęcia na Fb wstawiłaś ;)

    i mam nadzieję że Adam znalazł dobrą pracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Mieliśmy kiedyś możliwość zostanie w Szkocji i bardzo żałuję, że tam nie zostaliśmy. W jakiej dzielnicy jesteście?

    OdpowiedzUsuń
  55. Panie Adamie, Pani Żaneto jak Wam się żyje na emigracji? Nie odzywacie się, ani na tym blogu, ani na "emigracyjnym"... wszystko u Was w porządku?
    pozdrawiam,
    eM.

    OdpowiedzUsuń
  56. Kurcze... czy wszystko ok? U Was cicho, u tosinków cicho... mam schizę że coś się stało! Odezwijcie się, napiszcie nawet że nie macie czasu pisać na blogu, chociaż to! ;/

    OdpowiedzUsuń
  57. Kochani napiszcie co u Was ?
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  58. Oj, nie fajnie, nie faknie tak dlugo trzymac czytelnikow bez nowego posta ;)
    Tak dlugo, ze az anonimowa czytelniczka czyli ja osmielilam sie napisac.
    Serduchem zyczylam i zycze jak Naj lepiej.
    Poplakalam troche, gdy zobaczylam zdjecie dzieci spiacych na materacach. Nie, zeby nie bylo wygodnie, ale z powodu moich wspomnien jak to bylo.
    Maz wyjechal pierwszy , ja z dwojka dzieci dojechalam jak juz bylo mieszkanko i maz mial prace. Zreszta chodzilo o to, ze te ok 20 -30 lat "inaczej" sie dostawalo paszporty i tp.
    Nasz dzieci wyemigrowaly w wieku lat 5 i 2.
    Mowia i pisza po polsku. W domu rozmawialismy z dziecmi Tylko po polsku.
    Och nie bede tu opisywala mojej przeszlosci. Byly rozne stopnie "ciezkosci". Nie zalujemy naszego wyboru z przed lat, choc nieraz bywalo wcale nie latwo.

    Wszystkie Dzieci Cudne sa... Wasze Tez, ale Misi usmiech Uroczy, Sliczny.

    Pozdrowienia z deszczowej Danii.

    OdpowiedzUsuń