Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 13 maja 2013

Teoria spiskowa, kartony i brak czasu

Bardzo przepraszam wszystkich czytelników, że dopiero dziś opublikowałem Wasze komentarze. Niestety nie przypuszczałem, że wpis będzie promowany na stronie głównej portalu i przez trzy dni nie sprawdzałem skrzynki :) Niestety "siedząc na kartonach" -  jak to określa nasza dobra znajoma nie da się zrobić wszystkiego :) A przygotowania do wyjazdu trwają. Jest strach, ale jest też nadzieja, której brakowało przez ostatnie miesiące. Zanim przejdę do meritum dzisiejszego postu, chciałem podziękować wszystkim komentującym post o polityce prorodzinnej. Jak widać z komentarzy ( opublikowałem wszystkie poza trzema - dwie reklamy i jeden wprost obrażający moje dzieci ) 90% osób ma niestety podobne doświadczenia w tym zakresie. Szkoda, że jest grupa osób krótkowzrocznych, którzy twierdzą, że "nie trzeba dzieci, bo Ziemia jest przeludniona", "że dziecko to problem rodzica, a nie Państwa", "że z jego składek nie będzie łożył na cudze dzieci". Chciałem tylko zauważyć, że jeśli nie będzie dzieci - ludzkość wyginie, a już na pewno nie przetrwa ZUS, gdyż już dziś brakuje, a gdy obecni pracujący przejdą na emerytury, a dzieci będzie ubywać, to aż strach myśleć... Moim zamiarem nie jest skłócanie, ale znalezienie rozwiązania. A żeby je znaleźć, trzeba widzieć problem - i tu jest cały szkopuł. Wydaje mi się, że są osoby, które założyły ciemnie okulary i w z związku z tym napisałem sobie taką teorię, kompletnie zmyśloną sytuację, która nigdy nie zaistnieje. Aż się sam przestraszyłem, gdy przeczytałem ją po raz drugi...
Teoria spiskowa...

Zastanawiałem się dzisiaj, co bym zrobił, gdybym był cichym okupantem i chciał zniszczyć dany naród, w którym wpuściłem swoje robaki.

Nie myślałem długo, gdyż mnie olśniło... przede wszystkim wyganiałbym młodych, wykształconych ludzi "za chlebem" na emigrację poprzez manipulacje gospodarcze utrzymujące pensje na niskim poziomie, podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe. Poza tym dawałbym podwyżki i kolejne przywileje podległym sobie urzędnikom oraz resortom siłowym. Postawiłbym 1000 nowych radarów i wzmocniłbym inwigilację obywateli. Likwidowałbym państwowe szkolnictwo poprzez osłabienie roli przedmiotów takich jak historia, biologia, sztuka, wzmacniając rolę zajęć fizycznych - w końcu trzeba "wyprodukować" siłę roboczą. Wprowadziłbym chaos w służbie zdrowia, ograniczając do niej dostęp i przyznając kontrakty tym, którzy niekoniecznie są najlepsi...

Oddałbym banki, media i handel w ręce zagranicznych korporacji. Szukałbym możliwości przejęcia SKOK-ów, które byłyby zagrożeniem, gromadząc polskie środki finansowe, do których nie miałbym wpływu. Zlikwidowałbym OFE i przelałbym wszystkie pieniądze do ZUS-u, w którym miałbym swoich ludzi. Tam rodziny po śmierci obywatela, nie otrzymywałyby zgromadzonych środków, tak jak działo by się to w OFE. Wyśmiewałbym wszelkie wartości i religię, skłócałbym młodych ze starszymi, prawicę z lewicą - w końcu ludźmi skłóconymi najlepiej się rządzi. Sprawiłbym, żeby ludzie się zadłużali na początku życia, biorąc kredyt na mieszkania, jak również na końcu życia, gdzie poprzez "odwróconą hipotekę" banki będą mogły przejąć za bezcen ich mieszkania i domy.

Zachęcałbym kobiety do szeroko rozumianej wolności seksualnej, prostytucji i aborcji, aby nie nadawały się na dobre matki i żony. Sprawiłbym, żeby nie zależało im na dzieciach, albo nie mogły ich mieć ze względów finansowych. Zadłużałbym całe rodziny bezpośrednio oraz pośrednio przez państwo i gminy, aby nie mogli się temu sprzeciwiać - na przykład poprzez ustawę śmieciową, uwolnienie cen energii, gazu czy TBS-y, które staną się zmorą tysięcy Polaków. Zlikwidowałbym przemysł, sprzedał majątek narodowy, dopuszczałbym do rządzenia złodziei i degeneratów, a w radach nadzorczych głównych mediów posadziłbym ludzi układu...

Żeby utrzymać swoich ludzi przy władzy, przesyłałbym dane z wyborów przez swoje serwery, aby "wzmocnić" pozycję tych, którzy powinni wygrać.
No i na koniec - wpływałbym na miejsce konserwacji sprzętu technicznego, który używają przedstawiciele rządu, aby w momencie ich niesubordynacji, skrócić ich kadencję...

Spokojnie, przecież to tylko teoria spiskowa. Oby nigdy taka władza nie rządziła Polakami...
Adam

6 komentarzy:

  1. Generalnie się zgadzam, choć nie rozumiem na czym miałaby polegać rola władzy w kwestii, czy komuś zależy na posiadaniu dzieci, czy nie i rzekomym promowaniu wolności seksualnej.

    Pozdrawiam.

    P.S Wyjeżdżacie niebawem, czy po zakończeniu roku szkolnego?

    OdpowiedzUsuń
  2. To tylko przeinaczona rzeczywistość :) Ale chodziło mi o to, że przyzwalając na wolność seksualną, pewien ułamek procenta małżeństw rozpadnie się, co spowoduje, że nie będą dążyć do posiadania potomstwa, a ludzie będą uprawiać sex wyłącznie dla przyjemności i zaspokojenia swoich marzeń, broniąc się przed posiadaniem dzieci. Ale nie jestem ekspertem w tej dziedzinie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, rozumiem:)

      Pozdrawiam raz jeszcze:)

      Usuń
  3. Trafne... I powodzenia

    Mama - też parki kochanych dzieciaczków

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem mamą wspaniałego synka, ma prawie 3 lata i właśnie z powodów finansowych nie możemy sobie pozwolić na rodzeństwo dla niego. Niby oboje pracujemy, niby nie jest to najniższa krajowa, ale na kredyt mieszkaniowy nas nie stać (mąż ma na umowie mniejszą pensję, resztę dostaje 'pod stołem' aby szef miał niższy zus), na wakacje jeździmy po sezonie aby było taniej. Oczywiście do publicznego przedszkola syn się nie dostał więc od września zęby w ścianę.
    Spłacamy kredyt, na szczęście pozostały tylko dwa lata...a może aż?
    Widzę, że odważyliście się i wyjeżdżacie. My też o tym myślimy, ale wciąż mamy wielkie obawy. Chcielibyśmy dzieci wychować w Polsce. Widać może nie warto.
    Byłabym bardzo szczęśliwa gdybyś na blogu pisał jak jest i jak to wszystko wygląda. Może to nam pomoże w podjęciu decyzji.
    Życzę powodzenia i wiele zdrowia dla Ciebie, Twojej Żony i przesłodkich Dzieciaczków!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, gdybyśmy i my mieli szczęście, ze ktoś by nam pomógł w nowej Ojczyźnie.... i nas tu już by nie było..... Trochę mi się smutno zrobiło, że tu tak jest ciężko. Niedługo urodzi nam się pierwsze dziecko. Też chciałabym dla Niego co najlepsze.... Z dwóch pensji (minimalne) stać nas było ostatnio na 4 dni urlopu - ani dnia więcej. Choć cieszymy się, że dostaliśmy urlop w jednym terminie. I że w ogóle mamy pracę. Boże, czy tu w Polsce cokolwiek zmieni się na lepsze???
    Pozdrawiam serdecznie z nadzieją na lepszą przyszłość. I.K.

    OdpowiedzUsuń