Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 15 lutego 2013

Pusia - wymarzony prezent Michalinki

Michalinka bardzo pragnęła mieć króliczka. Marzyła o nim już od kilku miesięcy. Nie mieliśmy więc innego wyjścia - musieliśmy go kupić, pomimo niezbyt wielkich funduszy. Marzenia małego dziecka są bardzo ważne, szczególnie te "jedyne", "wyśnione". Ich niespełnienie jest dla dziecka małą"tragedią". Dlatego ważne jest, aby potrzebę posiadania zaspokoić. I nie chodzi o to, żeby spełniać każdą zachciankę dziecka, ale wybrać te najistotniejsze i przy okazji uczyć dziecko, że nie zawsze dostajemy tego co chcemy, ale gdy jesteśmy grzeczni, wywiązujemy się ze swoich obowiązków, to czeka za to nagroda ( niekoniecznie droga i zależna od sytuacji materialnej rodziców ). Michalinka początkowo prosiła o wiele rzeczy, ale tłumaczyliśmy Jej, że to wszystko kosztuje, że nie mamy tyle pieniędzy i ostatecznie tuż przed urodzinami na pytanie "co chcesz dostać na urodziny?" usłyszeliśmy odpowiedź: "królika. I nic więcej! Jeden prezent, ale jaki taki piękny!". Jakoś tak to zabrzmiało. Byliśmy dumni z córeczki.
Króliczek przyjechał dzień przed urodzinami, wieczorem. Pierwszy raz widziałem Michalinkę aż tak szczęśliwą, wyściskała nas chyba za cały kolejny rok :). Wspólnie urządziliśmy klatkę, nasypaliśmy królikowi jedzonka, daliśmy poidełko i włożyliśmy go do klatki. Michalinka wymyśliła imię - Pusia.
Pusia na początku bardzo się bała, ale wczoraj chodziła już po naszym łóżku, a Michasia co chwilę ją głaszcze co wcale Pusi nie przeszkadza. Cieszymy się, że mogliśmy sprawić radość córeczce w tak ważnym dla Niej dniu. To pierwsze urodziny, które na pewno zapamięta :)











Wybrane zdjęcia z imprezy urodzinowej poniżej
















Tort - 70 zł, składniki na sałatki - 30 zł, chleb - 15 zł, 
makijaż zrobiony Żanecie przez dzieci - bezcenny



A teraz trochę inny temat...
Padło w e-mailu pytanie o co chodzi z lipcem z poprzedniego posta. Jak s stali czytelnicy zapewne domyślają, chodzi o wyjazd. Podjęliśmy decyzję o opuszczeniu naszego kochanego kraju - niestety nie czujemy tej wielkiej miłości, którą obdarza nas Ojczyzna, a o której mówią rządzący tym krajem. Wręcz przeciwnie. Ciągle mamy wrażenie, że szuka się sposobu jak by tu dokręcić śrubę i znaleźć nowy przychód do ogródka ( czyt. budżetu Państwa ). Jak to jest, że w jednym kraju zwykła pensja wystarcza na opłaty, wyżywienie i jeszcze zostaje na małe przyjemności, a w drugim nie pokrywa nawet bieżących opłat. Dlaczego czuję się źle w swoim kraju? Dlaczego żeby przetrwać trzeba żyć na kredytach, pożyczkach albo mieć dobrze płatną pracę, o której marzy 90% społeczeństwa, a ma ją pozostałe 10? Dlaczego jak jednemu powodzi się dobrze, a drugiemu źle, to w gdy drugi się odzywa, mówiąc o trudach i złych chwilach, wczas pierwszy szuka dziury w całym, próbując wykazać jak to jest sam sobie winien i że nikogo to nie interesuje. 
Dlatego w lipcu wyjeżdżam, biorę swoje życie w swoje ręce. Mam już kupiony bilet oraz załatwione ubezpieczenie. Czy nie żal mi będzie pracy? Oczywiście. To wiele lat doświadczeń i szkoleń w różnych zakresach. To chwile radości, ale i przelanych łez. To z jednej strony poświęcenie do końca, a z drugiej smutek, gdy patrzy się na konto po przelanej wypłacie. Praca, którą pozostawiam za sobą kryła wiele pozytywów, ale i negatywów - to cudowni przyjaciele i zawistni obłudnicy. To docenianie, słowa pochwały, ale i teksty o tym, że nie ma ludzi niezastąpionych.To wreszcie wspaniała młodzież o której media trąbią, że niby jest taka zła. Moim skromnym zdaniem, młodzież w większości to zdolni i inteligentni ludzie. To media chcą byśmy tak postrzegali świat - pełen złych ludzi i tragicznych wydarzeń. To dla nich pożywka. Ale to nie o młodzieży wątek. 
Tak więc wyjeżdżam. Będę od lipca pisał na blogu na bieżąco co się działo po przylocie oraz w kolejnych dniach. Mam nadzieję, że uda mi się w 3 miesiące sprowadzić mo Rodzinę do siebie. Gdzieś usłyszałem, że jak się nie uda w 3 miesiące, to może być krucho. Wierzę, że w obcym kraju znajdziemy zrozumienie i będziemy mogli odbić się od finansowego dna. Są dwa wyjścia - albo zrealizuję marzenia, albo skończę gdzieś na ulicy w obcym kraju, z dala od bliskich. Patrząc na dzieci bawiące się z Pusią jestem optymistą. Co będzie po wyjściu z samolotu? Nie wiem. Szczerze - boję się.

37 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że prezent się podobał i Wy go zaakceptowaliście, bo u nas by raczej to nie przeszło!
    Co do wyjazdu - nie dziwi mnie ten fakt wcale. Jeżeli nie ma tu na miejscu możliwości na lepsze życie to nie zostaje przecież nic innego jak próbować! Fakt, potrzeba na taki krok dużo odwagi, ale z pewnością warto czasami podjąć radykalne kroki. Są dwa wyjścia- albo się uda i będzie cudnie, albo się nie uda, ale nie będziesz miała sobie nic do zarzucenia, że nie próbowałeś( ale oczywiście tego Wam absolutnie nie życzę). Oby Wam się udało żyć lepiej gdziekolwiek nawet jeżeli z dala od naszego "cudownego kraju", byle RAZEM! Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chcemy po prostu normalnie żyć, nie martwiąc się jak przetrwać od 1 do 31

      Usuń
  2. Moim zdaniem sprawiliście Michalince jeden z najpiękniejszych prezentów. Oprócz tego, że Pusia była jej marzeniem (a ono się spełniło) to jeszcze Misia będzie mogła nauczyć się opiekować zwierzętami. Popieram jak najbardziej :)
    Poza tym przypomniał mi się mój królik (Miki), którego dostałam w wieku 5 lat na dzień dziecka. Niestety był bardzo agresywny i były z nim same problemy :(

    Jeżeli chodzi o wyjazd to jak najbardziej popieram i jestem pewna, że wszystko się uda! Trzymam kciuki i życzę powodzenia!!!

    PS wczoraj w Polskim Busie (Katowice-Warszawa) widziałam mężczyznę bardzo podobnego do Pana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nasz króliczek jest spokojniutki :) Co do busa - podobno każdy ma swojego sobowtóra :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Króliczek jest piękny! Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i zgadzam się... Polska nie jest w stanie zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwa, socjal w naszym państwie jest tragiczny i nie dziwię się, że chcecie kraj opuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że my nie chcieliśmy żyć na socjalu. Ale w TYM kraju pracować nie oznacza być opłacanym w takim stopniu, aby nie martwić się o byt. A króliczek jest piękny :)fakt

      Usuń
  4. My również planujemy wyjazd. Tutaj nie ma przyszłości... Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To również trzymamy kciuki i może zrobimy kiedyś spotkanie na emigracji :)

      Usuń
  5. Cudowny prezent urodzinowy, Michalinka będzie mogła dzięki niemu nauczyć się pewnego rodzaju odpowiedzialności - świetny wybór, a króliczek przesłodki :) Mam nadzieję, że wszystko ułoży się tak, że całą Rodziną będziecie szczęśliwie żyli. Nie jest tak ważne, gdzie, ważne, że razem i na lepszym poziomie, niż w Polsce, bo naprawdę nawet z wykształceniem, z pracą jest bardzo krucho, a często pracuje się za nijakie pieniądze. Polskie realia, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wyższe wykształcenie, wiele lat pracy, nie zarabiam nawet 500 euro na rękę...

      Usuń
  6. Kochani, życze Wam jak najlepiej. Czasem trzeeba podjac decyzje odcinajace nas definitywnie od tego, co jest, aby bylo lepiej...... gtauluje odwagi. sama decyzja juz jest odwaga. trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, choć powiem szczerze, że to raczej determinacja niż odwaga, gdyż....ch....rnie się boję...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyjazd za granice to bylo najlepsze co moglismy zrobic z mezem z poczatku bylo cholernie ciezko zero znajomych,jedyna ciotka mieszkala niedaleko ale dzwoniac o pomoc raz odebrala i pomogla za drugim i trzecim juz nie,tesknota byla straszna z poczatku, ale jak poszlismy do pracy to nie bylo czasu na myslenie jak pracowalo sie po 10 godzin w niedziele szkola jezykowa zeby moc normalnie funkcjonowac w kraju.Moja pierwsza praca bylo sprzatanie i nie wstydze sie tego,idac do sklepu mozna bylo brac na co sie ma ochote a nie na co ma sie pieniadze i z kazdego miesiaca udawalo sie jakos sume odlozyc po oplaceniu wszystkich rachunkow.po 3 latach urodzilam pierwsza core i przez prawie rok bylam bez pracy bo co z dzieckiem zrobic, a potem wpadlam na pomysl dac ogloszenie do sklepu ze zajme sie czyims dzieckiem i tak siedzac w domu ze swoimi dziewczynami( w miedzy czasie urodzilam druga core), pracuje i dosyc dobrze zarabiam i ani myslimy o powrocie do pl na stale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest koszmarem - że pisze się że nie myśli się o powrocie do Polski na stałe. To wizytówka naszej Ojczyzny - kocham Cię obywatelu, daj pieniążki do kasy, potrzebujemy na wypłaty za ciężkie posiedzenia w sali przy Wiejskiej.....

      Usuń
  9. Jestem z Wami od narodzin Michalinki, ale chyba jeszcze zadna notka nie wywolala we mnie tyle emocji, co dzisiejsza. Najpierw ten krolik... (Michalinko, zdrowka, bo to najwazniejsze, co mamy w zyciu). Adam, dobrze robicie. My wyjechalismy daaaaaawno temu. Skonczylam w Polsce studia. Moj maz mial nawet przez jakis czas stala prace w Polsce. W szpitalu. Zarabial 1300 zl. Tu pracujemy fizycznie. Ale to nie znaczy, ze jestesmy gorsi. Jestesmy takimi samymi ludzmi, jakimi bylismy w Polsce. Tylko stac nas na wiecej. Nadal robimy zakupy w Lidlu, ale juz nie patrzymy na ceny... Glupstwo, prawda? Wierze i z calego serca zycze Ci, zeby udalo Ci sie jak najszybciej sciagnac do siebie Zanetke i dzieciaki. Innej opcji nie ma. Dokad wyjezdzasz?
    My zyjemy w Holandii. Jesli bedziesz akurat tu to moge zostawic jakis namiar. Tak na wszelki wypadek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja udaję się w innym kierunku, ale nie chcę teraz pisać, aby nie zapeszać... Co do wyjazdu - chciałem dawno wyjechać, ale nadzieja, ta głupia nadzieja, ta zwykła ludzka nadzieja że będzie lepiej, że nie trzeba, że przecież się ułoży, że będzie nowy rząd, że.....

      Usuń
  10. Piękny prezent!

    A co wyjazdu... Będę trzymać kciuki, chociaż i tak jestem pewna, że nigdzie nie może być gorzej niż w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, chyba że gdzieś w Mongolii... chociaż śmiem wątpić...

      Usuń
  11. Fajowy prezent:)Zadowolone dziecko to najważniejsze:) Piękny tort Misia miała na urodzinki:)Co do wyjazdu to gratuluję odwagi bo ja osobiście nie wiem czy bym wyjechała chyba szkoda byłoby mi całą rodzinę zostawiać, ale wiem, że czasami sytuacja zmusi i nie ma innego wyjścia. Życzę powodzenia, żeby wszystko się udało po waszej myśli. Mam nadzieję, że nadal bloga będziecie pisać. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisać będziemy, oczywiście. Mam zamiar dodać nową zakładkę - na emigracji. Tam będę zamieszczał wszystkie posty od momentu wyjazdu do czasu sprowadzenia rodziny lub powrotu. Dziękujemy za odwiedzinki na naszym blogu :)

      Usuń
  12. Po 1. Misiu, wszystkiego najsłodszego na 4. urodzinki! :) prześliczna z Ciebie panienka. A prezent cudowny, najważniejsze, że taki wymarzony, to pełnia szczęścia.

    co do drugiej części notki.. rozumiem Waszą decyzję.
    Tak, wiadomo, że ciężko wszystko zostawić, ale w Polsce żyć się nie da normalnie... nie da się.. bo co to za życie, jak dwoje rodziców pracuje, a nie można raz do roku na wakacje pojechać? jak trzeba myśleć tylko czy starczy od 1 do ostatniego, że nie można sobie pozwolić na cokolwiek wykraczającego poza podstawowe potrzeby.. kończy się studia, podyplomówki a pensja taka, że wystarczy na opłaty.. jakieś jedzenie i tyle.. To nie jest życie tylko wegetacja a to różnica.
    Nie mogę powiedzieć, żeby mi czegoś brakowało, ale wiem jaką za to płacę cenę.
    Nie wspomnę nawet o tym jak są tutaj w tym kraju traktowani ludzie chorzy.. Dzisiaj oglądałam reportaż o człowieku któremu odmówiono terapii na raka poleconej przez onkologa, bo NFZ stwierdza, że ma tylko 50% skuteczności i się nie opłaca.
    A mój brat choruje na SM... i nie wiem skąd weźmiemy pieniądze na leczenie (3tys/ miesiac) jak skończy się płatny program (choroba nieuleczalna, refundacja lat 3) Nie wspomnę nawet o tym, że nawet na SŁowacji czy w Czechach jest dożywotnia.. Już nie piszę o UK czy DE.

    Kochani, długo Was czytam, kibicuję niezmienne. Szukajcie szczęścia dla siebie, trzymam kciuki..
    klara
    (przywedrowalam z tosinkowa.)

    OdpowiedzUsuń
  13. Klaro. O wakacjach już nawet nie marzymy. Chcieliśmy mieć na podstawowe potrzeby właśnie... Dziękujemy za odwiedziny i zapraszamy ponownie. 3maj kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. ale super imprezka!!! Misia wyglądała bombowo!! Kłóliczek śliczny, bardzo popieram zakup.Wyobrażam sobie radość Jubilatki.Wiem, jak długo mówiła o tym stworzonku.Sama wykopałabym w takiej sytuacji pieniążki spod ziemi, byleby tak mocno uszczęśliwić dziecko!Polecam kupić zawieszane poidełko na klatkę, wygodniejsze i nie ma opcji, że króliczek zostanie bez wody (no, chyba że nie uzupełnicie;), gdy np przewróci miseczkę.Przypomniała mi się "Bunia" Lubka....super prezent, super!
    Tort śliczny, dziewczęcy, starannie wykonany i ...niedrogi.U nas ceny wyższe takich specjałów.Ogólnie bardzo miło obejrzeć te zdjęcia.Szczęśliwe dzieci, zmalowana Żanetka;P, Kasia, Celinka-pozdrowienia:*
    Aż żałuję, że mnie z Wami nie było kochani:***

    Adasiu co do Twojej/Waszej decyzji o wyjeździe.Rozumiem.W pełni popieram, choć przyznaję smutno mi na myśl, że będziecie jeszcze dalej:(
    No, ale co robić, jak u nas coraz gorzej i gorzej....wszyscy to odczuwamy.Żyć, żeby przeżyć ciężko a ciągła rezygnacja z najmniejszej przyjemności dobija...Domyślam się, jakie myśli chodzą po Twojej głowie, jakie to wszystko trudne.Sytuacja w naszym chorym państwie decyduje za nas.Ciężko godzić się z tym, zwłaszcza wykształconym, chętnym do pracy ludziom.Nie można tutaj wziąć życia w swoje ręce, wciąż musisz się "dostosować".Wiem, że za granicą nawet jeśli ludzie nie mają kokosów odłożonych na koncie, to na bieżąco żyją na poziomie.Nie oszczędzają na jedzeniu, pozwalają sobie na zakup ciucha, bez wielokrotnego przemyśliwania każdej pierdoły, bo czy mnie stać na pewno? Jak tak patrzę na to wszystko, to sama zwinęłabym żagle.I nie o socjal tu chodzi (bo wiele dzieci, bo byłby wysoki), a o pracę, która oprócz wyczerpania, da coś więcej.U nas głównie to pierwsze...no może jeszcze załamanie, że pracujesz jak wół, a na nic pozwolić sobie nie możesz.Musisz ściśle trzymać się planu.Zero spontanicznosci, życie robota.
    Będę mocno zaciskała kciuki za Waszą pomyślność.
    Tak mocno, jak tylko się da.
    A to, że się boisz świadczy tylko o tym, jak poważnie do tego podchodzisz.
    ech, smutno jakoś...

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za ciepłe słowa. Poidełko mamy ale Pusia na razie nie czai bluesa a miski jeszcze nie wylała. Za klatką kupek nie robi - to dobrze wychowany królik :). Co do wyjazdu - mam nadzieję że nie jadę na zawsze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. :) Trzymam za was mocno kciuki napewno sobie poradzicie :D
    I cieszę się, że Michalinka taka szczęśliwa:)
    A tak z innej beczki na Załężu otwierają od marca bajkową krainę projekt dofinansowany z unii europejskiej dzieci o1 do 3 lat :) taki mini żłobek prowadzimy obecnie nabór ( będę tam opiekunką)
    koszt pozostawienia dziecka do 5 godzin wynosi 130 złotych :) Przekażcie rodzicą, którzy nie wiedzą co zrobić z dzieckiem :)
    Nadal mamy dużo wolnych miejsc :)
    Kasia Sosnowiec

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzisiaj na zakupach spotkałam koleżankę i powiedziała, że z rodziną uciekają co UK za kilka tygodni:( Coraz więcej ludzi emigruje, wszystko drożeje, a oni sobie nagrody dają. Jak usłyszałam, że w NFZ też sobie przyznali, to miałam ochotę głową walnąć w ścianę. Brak słów...:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Misiu, spełnienia marzeń i mnóstwa uśmiechu z okazji urodzin :) A Państwu życzę, żeby wszystko się szybko ułożyło tak, jak powinno. To bardzo smutne, że w dzisiejszych czasach trzeba wyjeżdżać za granicę, aby zapewnić godne życie rodzinie.
    Trzymam kciuki i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Aż miło popatrzeć, jak dziecko jest szczęśliwe:)Najważniejsze to spełnić marzenia:) Tort super, dzieci zadowolone, mama wymalowana gratis, nic więcej nie trzeba:D

    Co do wyjazdu, popieram. Moje rodzeństwo też jest za granicą, i ani trochę nie żałują. Najgorsza jest tylko ta rozłąka na początku. Moja siostra dopiero po roku czasu zabrała męża i dzieci i nie żałują, wracać też nie chcą. Tak samo mój brat. Żyjąc tutaj nie mieliby tego, czego dorobili się tam i są szczęśliwi. Więc trzymam mocno za was kciuki, żeby się wam udało. Nie poddawajcie się:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla Michalinki przesyłam najserdeczniejsze życzenia. Piękny taki wymarzony prezent i szczęście wymalowane na buzi dziecka:)Panie Adamie trzymam kciuki aby Wam się udało, wierzę, że tak będzie, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Michalinko kochana z okazji Twoich czwartych urodzinek życzę Ci dużo zdrowia,spełnienia wszystkich marzeń, radosnego uśmiechu na buzi na codzień oraz samych wspaniałych chwil w Twoim zyciu! Sto lat skarbie! :)
    Króliczek jest przesłodki. Adasiu czy to jakaś rasa jest? Bo przyznam że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :)
    Imprezka widać udana. Zabawy co nie miara. No i tort bajeczny. :) Chodź pewnie zaraz ktoś Wam zarzuci że kupiliście za drogi chleb ;)
    Co do Twojego wyjazdu to jestem przekonana że przegadaliście na ten temat bardzo dużo czasu i że ta decyzja jest jak najbardziej słuszna. W ogóle mnie nie dziwi Twój strach ale wiem że z Waszym podejściem do życia uda się wszystko tak jak sobie postanowicie. Życzę Wam kochani byście w końcu mogli "odkuć" się finansowo. Nie ma sensu tkwić w kraju w którym nie da się godnie żyć. Serduchem z Wami. buziaki :* Trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
  22. Spoznione ale szczere zyczenia wszystkiego najlepszego Michalinko! Obys zawsze byla tak wspaniala dziewczynka. Spelnienia marzen!

    Adamie bede trzymala kciuki, zeby ci sie udalo i jak najszybciej sprowadzil rodzinke do siebie.
    Ja od prawie 6 lat mieszkam w Holandii o nawet mi sie nie sni wracac. Czasami jest ciezko bo jednak rodzina zostala 1200 km dalej itp ale nie wyobrazam sobie zycia w Polce. Badzmy szczerzy, w Polsce nie ma przyszlosci!

    Pozdrowienia z Eindhoven

    OdpowiedzUsuń
  23. Poczytuję Was od jakiegoś czasu, jak się samemu zostaje rodzicem to ciągnie do opowieści o dzieciach :)

    Najlepsze życzenia Michalino :)

    A co do wyjazdu... początki mogą i pewnie będą bardzo trudne, sama pamietam... ale po osmiu latach życia na emigracji już wiem, że lepiej nie mogłam postąpić. Będzie dobrze, zobaczycie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Moge sobie tylko wyobrazic jaka Misia byla zachwycona nowym czlonkiem rodziny! :)
    Co do lipca, to tak podejrzewalam, ze chodzi o wyjazd. Jako inna emigrantka moge tylko napisac, ze gratuluje i z calych sil trzymam kciuki! Musi sie Wam udac, najwazniejsze to byc razem! My z mezem wyjechalismy zaraz po studiach, jako mlodzi ludzie, tutaj zalozylismy rodzine i uwazam, ze to najlepsze co moglismy zrobic, chociaz poczatki byly rozne, oboje zaczelismy od prac fizycznych i zajelo nam rok-dwa, zeby sie "ustawic". Czasem nachodzi nas mysl, ze moze wrocic do kraju, bo smutno nam, ze nasze dzieci wychowuja sie bez dziadkow, cioc, kuzynostwa... Ale do czego niby mamy wracac? Do ciaglego strachu przed utrata pracy, zycia od pierwszego do pierwszego, ciaglych wyrzeczen? Nie dziekuje, tutaj mamy dom, auta, stac nas zeby zabrac dzieci na wakacje, czyli podstawowe potrzeby mamy zapewnione, czego mozna chciec wiecej?
    Bede sledzic Wasze dalsze losy z zapartym tchem i przesylac wirtualne zyczenia powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem w sumie z Wami od początku, ale jakoś trudno było zawsze coś napisać.
    A po przeczytaniu tej notki jest jeszcze trudniej.. Choć chciałoby się wesprzeć choć dobrym słowem..
    Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej, po Waszej myśli.
    Trzymajcie się ciepło, wszyscy razem przede wszystkim.

    No i spóźnione, ale szczere życzenia dla Michasi!

    OdpowiedzUsuń
  26. Cóż za cudowne, podwójne Michałkowe szczęście! Miło się i patrzy, i czyta :) Też mam córeczkę, Michasię, ale troszeczke mniejszą :)

    Ja właśnie 2 lata temu wróciłam z emigracji, mieszkaliśmy 7 lat w Hiszpanii. Z tym że... wyjechałam z mamą jako dziecko, wróciłam jako osoba pełnoletnia. Dla mnie, jako 11-letniego dziecka to było straszne przeżycie, przez pierwsze... 2 lata? Może i stać nas było na wszystko, ale to jak tęskniłam za resztą rodziny nie pozwalało mi normalnie żyć. Mam nadzieję że Wasze dzieciaczki zniosą zmianę łagodniej, w końcu będą młodsze :) Ale to i tak smutne, większość moich znajomych polaków mieszkających za granicą, którzy żyją poza granicami naszego kraju od dziecka, często nie potrafią ani dobrze czytać ani pisać po polsku, wypierają się Polski i że są polakami. Życzę powodzenia i pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem pewna, ze wszystko sie Wam ulozy tak, jak sobie zaplanujecie. Poczatki na emigracji nie sa latwe ale jesli jestescie zdeterminowani i nie boicie sie pracy, to na pewno sie uda. Ja sama wyjechalam bardzo dawno temu, jeszcze za czasow komunizmu, nie bylo latwo na poczatku, tez zaczelam od sprzatania, teraz mam to, co powinien miec kazdy czlowiek na ziemi, rodzine, prace, stac nas na wakacje i normalny byt. Nigdy nie myslalam o powrocie. Zycze Wam wszsytkiego najlepszego, duzo szczescia, odwagi i determinacji. Bedzie dobrze

    OdpowiedzUsuń