Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 25 stycznia 2013

I choróbsko nas dopadło

W poniedziałek Michalinka wstała z kaszelkiem, ale napiła się i więcej tego dnia nie kaszlała. Pomyślałam więc, że przez suche powietrze. Michaś pociągał noskiem, miałam nadzieję, że szybko przejdzie. Misia poszła do przedszkola ( miała występ z okazji Dnia Babci i Dziadka ) a Michaś był ze mną, później powędrował do dziadków. Wtorek rano budzimy się, chcąc wyprawić najstarszą do przedszkola, a ta rozpalona na całego. Gorączka ponad 38 stopni i tak utrzymywała się w ciągu dnia, spadała do 37,3, a po paru godzinach znowu wracała. Wczoraj gorączkę miała całą noc. W dzień sięgała do 39,2 do tego katar, kaszel, osłabienie, czasem ból brzuszka i brak apetytu. Michaś ma to samo tylko bez gorączki jedynie stan podgorączkowy ( 37,4 ). Wezwaliśmy pediatrę na wizytę domową, bo jak tu z dwójką chorych dzieci wybrać się do przychodni bez samochodu? Michalinka ma ostre zapalenia gardła i migdałków, musi brać antybiotyk. W nocy śpimy z dziećmi, albo ja śpię z dwójką, albo każde z nas z jednym. Dzieci osłabione, marudzą, trzeba ich karmić by cokolwiek zjadły. Mają chwile kiedy szaleją, ale bawić muszą się w mojej asyście. Ech... 
Ta noc była dla mnie najgorsza... nieprzespana . Michaś całą noc stękał, jęczał i popłakiwał. Musiałam być przy nim, trochę nosiłam, gdy rozpłakał się bardzo z powodu bólu brzuszka, dawałam pić, bo i kaszel miał okropny - odrywający. Chodziliśmy siku, i tak do 4 spałam po parę minut, bo gdy tylko poszłam do Michalinki się położyć, On jakby wyczuwał, że mamusi nie ma na Jego łóżku i zaraz wstał i płakał. Mówił przez sen, ale najgorsze były te jęki, ciężki oddech i świst w klatce. Później już oka nie zmrużyłam wcale. Boję się, że kroi się coś poważnego. Osłuchowo niby było czysto, ale ja słyszę co innego. Adam zerwał poprzednią noc na pracę, więc nawet Go nie budziłam by mi w czymkolwiek pomógł. 
Trzeba to przetrwać i cieszyć się z tego, że nie mają sepsy lub innej strasznej choroby. Byle do przodu. Nie ukrywam, że wiosny oczekuję jak nigdy dotąd! 
Od końca grudnia podajemy Misiakom tran, jak na razie pomógł o tyle, że zachorowały po miesiącu a nie po dwóch tygodniach chodzenia do przedszkola... Liczę, że im dłużej będą brać tym mniej chorób. Więc trzymajcie kciuki :)









19 komentarzy:

  1. Bidulki.. Pocieszające jest to ze teraz się wychorują a potem będą jak robocopy:)
    Pozdrowionka

    MadziaBK

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, współczuję. Życzę szybciutkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, niestety Michaś dziś w kiepskiej formie, te świsty w klatce są niepokojące...

      Usuń
  3. Biedne Misiaki:/Zdrówka życzę oby z każdym dniem lepiej było. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedne Misiaki:/ Zdrówka życzę oby z każdym dniem było lepiej. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby, bo jednak wole rozrabiaków niż "zdechlaków" "P. Serce ściska jak tak się męczą... Pozdrawiamy

      Usuń
  5. Wracajcie Misiaki do zdrówka,a Rodziców proszę o częstsze notki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaramy się :) W tym będzie się działo więc i o notki nie będzie trudno. :)

      Usuń
  6. Szybkiego powrotu do zdrowia.
    Buziaczki i pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedne Misiaczki, zdrowiejcie szybciutko! :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam dzisiaj jakiś koszmarnie zły dzień (aż mi się płakać chce), a jak jeszcze zobaczyłam biedne i chore Misiaczki to cudem powstrzymałam łzy. Biedne maluszki. Przypomniało mi się, jak sama byłam poważnie chora tak, że majaczyłam, nie ogarniałam świata... dokładnie tak samo było jak u Misiaków.
    Pora chyba spać, bo będę płakać z powodu rozsypanej kociej karmy zaraz...

    DOBRANOC I ZDRÓWKA :*

    aga-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie Michaś jest w takim stanie, że majaczy. Oby jutro dzień zaczął i skończył się szczęśliwie, a u nas mam nadzieję będzie poprawa.

      Usuń
  9. jak tam Kochani???zwalczacie choróbsko???
    całujemy:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwalczamy, zwalczamy. Michał dwa dni po Misi łapał wszystko co najgorsze, więc On jeszcze mniej zdrowy. Kaszelek dokucza najbardziej... ale się trzymamy :)

      Usuń
  10. Cześć. Poczytuję czasem Waszego bloga i tak jak, też jestem mamusią, tyle, że trójki. Najstarsze ma pięć lat i mam to samo co Wy. Jak tylko pójdzie do przedszkola, to zaraz chora i przynosi bakterie do domku. Potem parę nocy z rzędu nie śpimy. W styczniu już przeszła grypsko. Doskonale rozumiem zaniepokojenie. Wiem jak to jest słuchać całą noc oddechu chorych malców. Warto zainwestować w inhalator, szukać promocji, ewentualnie pożyczyć z przychodni i inhalować- 2ml sól fizjologiczna i 1ml np mucosolvanu. To rozrzedza wydzielinę, wydmucha się i lepiej śpią. Powodzenia i dużo zdrówka. D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z inhalatorem mieliśmy do czynienia. Pożyczyliśmy kiedy Michalinka kaszlała bardzo długo i często. Ale był to suchy, duszący kaszel. Teraz ładnie im się odrywa, mam nadzieję, że leki pomogą i duża ilość płynów. Pozdrawiamy!

      Usuń