Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Co się ze mną dzieje?

Nie wiem czy przechodzę jakiś dołek czy ta pogoda mnie wykańcza i choroby, ale co raz częściej łapie się na tym, że jestem zbyt nerwowa. Za szybko się unoszę ( krzyczę ). Może dlatego, że brak mi chwili dla siebie? Ale nie zamierzam narzekać. Dzieci właśnie cieszą się z padającego śniegu i wyglądają przez okno, a o wyjściu mowy nie ma, bo jeszcze katar i kaszel trzyma. Zresztą dzieci też tęsknią już za wiosną, prosząc o wyjście na plac zabaw, huśtawki a śnieg jest po prostu dla nich ekscytujący. 
Człowiek jest inny kiedy może wyjść na spacer i odetchnąć troszkę. W domu robię wszystko, przez gotowanie, sprzątnie, pranie i prasowanie skończywszy na zabawą z dziećmi, a one często wołają " mamusiu, chodź się pobawić, chodź na chwilkę ", a ja zajęta mówię "za chwilkę", lub daję dzieciom kredki i rysują. Lubimy bawić się w różne gry i zawsze znajdę czas by się z nimi bawić, ale najbardziej denerwujące jest to, że nie słuchają, wykańcza mnie to, kiedy niszczą coś, lub wspinają się choć tyle razy prosimy by tak nie robili.  Dokuczają sobie i chyba mnie, odnoszę wrażenie jakby robili mi na złość. To tylko dzieci i mają prawo tak się zachowywać, ale czasem myślę czy gdzieś nie popełniłam błędu? Pragnę cieszyć się życiem, bo mam wspaniałą rodzinę, bywają gorsze dni, kiedy chcielibyśmy by wszystko samo się zrobiło, a my możemy bez patrzenia na zegarek poświęcić sobie maksymalnie dużo czasu. Podobno jestem zbyt dobra, a mnie wciąż coś w sobie nie pasuje. Pocieszające jest to, że nie ma ideałów :)
Dobrze jest się tak emocjonalnie wyżyć tu na blogu.


Tatuś nam pomagał!


 Mały złośnik. Uparciuch nie miał ochoty ubrać tej bluzki, więc sam próbował zdjąć. Poszliśmy na kompromis i ubraliśmy inną. Chory na golasa ? Nie ma mowy ! :P ( krzyk ma bardzo donośny )

No to pozujemy

 Nie tak mocno!


Mama Żaneta

4 komentarze:

  1. Myślę, że każdy ma swoje gorsze dni, okresy, chwile. I każdy potrzebuje chwili dla siebie. Może warto o tym pomyśleć? Odpocząć? Żeby naładować akumulatory i mieć jeszcze więcej siły. Czasami wystarczy jeden dzień, a tak dużo może zmienić.
    Do wiosny coraz bliżej! Głowa do góry :)
    Trzymam kciuki za zdrówko całej rodzinki :*

    aga-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to tylko przejściowe nerwy spowodowane szarością za oknem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak do południa to sypał ten śnieg a sypał:) Żanetko to pewnie chwilowe, na pewno minie. Dzieci jeszcze nie mam, ale czasami sama krzyczę po młodszej siostrze. Wieżę dzieciaki z pomocą taty super wybudowali:) Zdrówka dzieciakom, żeby jeszcze tej zimy mogli z niej skorzystać, przecież przed nami jeszcze ferie:)Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak czasu dla siebie, brak pieniędzy na małe przyjemności... Źródło frustracji wielu ludzi... Znam to z autopsji niestety.

    OdpowiedzUsuń