Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 3 października 2012

To znęcanie czy kochanie ?

Ciężkie ostatnio miałam dni. Wynikało to ze złego zachowania dzieci i ich ciągłych kłótni i krzyków. Co jestem z nimi sama mam wrażenie, że robią wszystko by mi "dowalić". Nie zapeszam na razie jest w miarę dobrze, ale tamten tydzień chcę jak najszybciej zapomnieć. Dwa dni w tygodniu jadę z Michałkiem do pracy, by podrzucić Go do dziadka. Wychodzenie stało się masakrą, syn się zawziął, nie chce iść, krzyczał ( darcie się nie da się nazwać płaczem ) na całe osiedle i tak właśnie dawał w kość.Wszystko na "nie".  Na siłę nie umiałam doprowadzić Go na przystanek, co chwilę gubił celowo buty. Ja spocona i zdyszana, miałam dość choć to był początek dnia. Kolejnym razem niosłam Michałka całą drogę na rękach, gdyż nie chciał iść, bo nie pozwoliłam Mu zabrać rowerka. Zakwasy mam w rękach, w kolanie mnie coś boli, ale nie chce tu narzekać. I nie było mowy by zdążyć na autobus. Misia również mnie nie oszczędza. Nie słucha co się do niej mówi, potrafi krzyknąć głośno " NIE", gdy o coś Ją po raz kolejny proszę. Czasem zrobi minę lub pokaże język. Ale najgorsze są kłótnie między rodzeństwem. Ledwo zdążymy wrócić a już zaczynają się krzyki i kłótnie. No ręce opadają. Kocham Ich nad życie i zaczynam się zastanawiać, że może ja popełniłam gdzieś błąd. Czasami czuje się złą matką, która nie radzi sobie z emocjami. Załamuje mnie taka bezsilność. Nauczyło mnie to jednego - większego spokoju i opanowania. Czasami zbyt szybko się denerwowałam. Nie ma sensu Ich przekrzykiwać, lepiej rozdzielić i poczekać aż się uspokoją. Może niektórym wyda się to dziwne, ale w pracy to ja odpoczywam. Pisząc tą notkę Misiaki zdążyły pokłócić się trzy razy o wiaderko, o mopa no i szarpanina i ryki...ech... Kiedy to się skończy nie wiem, oby trwało jak najkrócej. Pozdrawiam z Łobuzowni! :)

Jak tańczyć to tylko w sukience
 Tańczymy labada, labada ( jak widać uszka były) :)



 Oczywiście Świnka Peppa ( Misia już śpi )
 :P
 "duda juja" czyli duża zjeżdżalnia

 co za radość!

P.S. Żeby nie było, że narzekam na własne dzieci, bo są wspaniałe, lecz swoje za uszami mają. A kryzysy to chyba każdy swoje ma :P

26 komentarzy:

  1. swoich kryzysów nie liczę juz..... Mnie u krzysia bunt dwulatka ominął ale i tak potrafi czasami byc niegrzeczny szczególnie w przedszkolu. Julka to okropna pyskuła która mysli że rządzi i potrafi dowalic az do bólu ze zabic to mało...
    Chudy tez nie słucha i do tego zaczął uciekac a dogonioc go jest kłopot
    Walki miedzy nimi też są Jula wywala go z pokoju notorycznie

    Ja tez odpoczywam w pracy mimo wrzasków i przekleństw papaja czy innych Dziwne ale prawdziwe

    I polecam Wam ksiązki : Rodzenstwo bez rywalizacji oraz Jak mówic aby dzieci nas słuchały i jak słuchac żeby dzieci do nas mówiły autorstwa Adele Faber

    Pozdrawiam i wytrwałosci Ty i tak masz wiecej cierpliwosci niz ja... bo z wiekiem jej coraz mniej...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pocieszenie, dobrze wiedzieć, że nie tylko nasze dzieci potrafią dać w kość. Pozdrawiam! :)

      Zobaczymy, może z wiekiem im przejdzie :)

      Usuń
    2. Trudno uwierzyć ze Miśki to diabełki- na konferencji były mega aniołkami... Krzys by nie wytrzymał:)

      Usuń
    3. Muszę przyznać, ze jak pisałam notkę to było to po ciężkim tygodniu kiedy mieli chyba oboje wielki kryzys i non stop kłótnie. Teraz już rzadziej się szarpią, a "gdzieś" to zawsze aniołki - szczególnie Misia. W domu tylko pazurki pokazują :) Już ładnie się razem bawią...

      Usuń
  2. A ja jak przeczytałam o Waszych łobuzach, to uśmiech zawitał na mej twarzy. U mnie jest tak non stop, czasami zastanawiałam się czy moje dzieci są jakieś inne??? Teraz mi zdecydowanie raźniej:)))
    Pozdrawiam, Ratka

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się zdaje że to całkiem normalne, i to nie jest kwestia dobrego czy złego wychowania. Ja z bratem też tak żeśmy się "szarpali" dosłownie o wszystko. I minęło nam to na dobre jak ja miałam lat 16 a on 19 :P Ale mam nadzieję że misiaczkom przejdzie dużo szybciej :P:) Być spokojnym i do bólu wszystko tłumaczyć. Misiaczki apeluję, dajcie mamci odpocząć!! Bo ciocia przyjedzie i poskleja wam ustka gumą balonową :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie rozbawiłaś tą gumą balonową :D Jestem pełna nadziei, ze minie to wcześniej, bo jak nie to całkiem osiwieję!

      Usuń
  4. Az nie moge uwierzyc , ze twoje Misiaki takie male diabelki . Przejdzie im to dzieci wyszalec sie musza ... Ja wciaz zakochana jestem w misi to taki moj idol na wlasna coreczke jest sliczna i nie moge troszke uwierzyc w to jej gorsze zachowanie bo wyglada jak Aniol mysle , ze pokazywanie jezyk czy krzyki do Ciebie wyniosla z przedszkola a nawet dam se leb uciac:-) zycze ci cierpliwosci i usmiechu najwazniejsze , zezdrowe dzieci ... Bywaj czesciej bo teskno bez Was!!!!!

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, najważniejsze, ze są zdrowi. A co do przedszkola, to wątpię, Misia jest tam taką przodowniczką, ale jest grzeczna i angażuje się we wszystkie zajęcia. To Aniołek, który lubi postawić na swoim. Cieszymy się, że tak przypadła Ci do gustu nasza córcia :) Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Doskonale Cie rozumiem, bo ja w pracy tez odpoczywam. ;) Ja mam na glowie tylko jednego (narazie) buntownika, a czesto mam dosc! Moja mala tak samo drze sie, odmawia chodzenia, siada na podlodze i albo czlowieku nies ja wierzgajaca jak zrebak, albo zostan w sklepie godzine az jej przejdzie. Masakra! I tak samo czesto lapie sie na tym, ze na nia krzycze, czasem az mnie reka swierzbi, zeby dac klapsa... Zle sie z tym czuje, ale mysle, ze kazdy rodzic ma takie momenty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie denerwuje mnie takie darcie się bez powodu. W takich chwilach pomaga mi spokojne liczenie do 10 :) Ale jak dziecko ma bunt gdzieś w sklepie lub na dworze, to jest straszne i podwójnie męczące. Wytrwałości w tych cięższych chwilach życzę.

      Usuń
  6. Oj tak te łobuzy takie niedobre a zarazem takie kochane , małe diabełki :)

    Pozdrawiamy :)

    majeczka-michas-mati.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalka... pamietam z doswiadczenia :) mysle o sobie i braciaq :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się szarpałam z siostrą dwa lata straszą, ale aż tak? Nie pamiętam na szczęście :)

      Usuń
  8. Chyba nawet cieszę się, że narazie mam w domku jednego łobuza. Dwóch bym chyba nie wytrzymała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żaneto wszystkie dzieciaki dają popalić więc Wasze też i to Broń Boże nie oznacza że jesteś złą mamą. Dużo dużo sił życzę. buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne masz dzieci :) Jednak dobrze Cię rozumiem mimo, że mam jednego łobuziaka w domu! A czasami sił i cierpliwości brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wiem, że są cudowni, bo ogromu miłości nie da się nawet opisać, ale czasem to sił brak...

      Usuń
  11. Też czasem mam myśli, że coś zrobiłam źle, że gdzieś popełniłam błąd i temu moje (dopiero pół roczne) dziecko jest takie a nie inne... ale podświadomie wiem, że to nie prawda, a to, zasłyszane już 100 razy zdanie "Każde dziecko jest inne" jest w 100% prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Każde dziecko jest inne :) Pozdrawiam

      Usuń
  12. no cóż, są dni lepsze i gorsze - jak to w życiu. Jak jest dwójka dzieciaków, to zawsze znajdzie się powód do kłótni :) głowa do góry, pierś do przodu - jesteś Cudowną Matką swoich Dzieci! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głowa podniesiona, pierś uniesiona :P A nawet dwie :D Będzie dobrze

      Usuń