Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 3 sierpnia 2012

Wypadek w parku

Nie pisaliśmy o tym zdarzeniu od razu, bo to było jakieś dwa dni po naszym powrocie z wakacji. Wybraliśmy się do Parku na akcję "Z Kujawskim pomagamy pszczołom". Była fajnie, poszliśmy na lody, byli z nami dziadkowie. Dzieci biegały obok nas, szliśmy po bezpiecznej drodze, gdzie szło jeszcze dużo ludzi i pech chciał, że na nas trafiło. Rozpędzony rowerzysta, młody chłopak, wjechał w Michałka. Wyglądało to strasznie! Pisk opon i duży ślad hamowania. Michaś biegł w naszą stronę, a ten pii... zamiast go wyprzedzić z tyłu, to on skręcił i wtedy nastąpiło zderzenie. Michaś upadł mocno na kolanka i głową uderzył w nogi tego chłopaka. Myślałam, że go zabije własnymi rękami. Ciężko mi nawet opisać strach jaki czułam i czarne myśli jakie miałam. Serca mieliśmy w gardle. To było szczęście w nieszczęściu, gdyż Michałkowi poza obtarciami nic nie było. Oczywiście pojechaliśmy na pogotowie na zdjęcie główki i kolanka. Mały usnął w karetce, był zmęczony i zapłakany. Policja zjawiła się szybko, gdyż akurat przejeżdżali ( tą drogą rowerową, którą miał jechać ten chłopak ). Nie miał prawa jechać tą drogą, którą szliśmy i to z taką prędkością, w dodatku z butelką w ręce. Tłumaczył się, że głupota, nie pomyślał. Adam czekał jeszcze na drogówkę, musiał zeznać wszystko, a później zjawili się wszyscy w szpitalu. Michalinka bardzo płakała za Michałkiem jak odjeżdżałam z nim karetką. Stres przeżywaliśmy wszyscy. I nawet nie chcieliśmy myśleć co mogłoby się stać... Rowerzysta dostał mandat, lecz nie wiem jakiej wysokości.
Uraz mam po tym wypadku, boje się jak widzę rower, że zaraz Misia lub Michaś zrobią o krok za dużo i wpadną pod koła rowerzysty, który jedzie po chodniku. Tak niedawno było z Misią jak staliśmy na przystanku. Dobrze, że stała przy wózku, a nie biegała jak zawsze, bo młody chłopak pędził jak szalony po chodniku. I właśnie Ci młodzi chłopcy jeżdżą tak nierozważnie nie patrząc na to kto idzie. Starsi jadą ostrożnie i dużo wolniej. Wystarczy chwila, a może stać się tragedia, dlatego takie rzeczy uświadamiają nam jak bardzo trzeba mieć "na oku " nasze pociechy.


Ślady hamownia


Zdjęcia z akcji " Z Kujawskim pomagamy pszczołom"







17 komentarzy:

  1. teraz dzieci małe to każdy krytykuje "dzieci duże". Sama pamiętam jak moje sąsiadki gdy miały maluchy złościły się że starsze grają w piłke lub jezdza na rowerze, wyzywały groziły. Dziś ich dzieci są duże i to oni grają a one twierdzą że dzieci muszą się gdzieś bawić. :)apropo tych duzych chlopcow... no a tak na prawde to to racja, że trzeba uwazac na innych. A rodzice tym bardziej w tlumie nie moge pozwolic dzieciom na biegi, od tego jest park i podworko a nie chodnik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie krytykuję, tylko piszę własne spostrzeżenia. I nie jestem osobą, której przeszkadzają inni, bez względu na wiek. U nas na osiedlu jest dużo młodzieży i nic a nic mi nie przeszkadzają. Jednak rowerzysta powinien być ostrożny, to tak jak kierowca na przejściu dla pieszych. A dzieci na smyczy nie trzymamy, mają prawo biegać, staramy się jak tylko możemy by uchronić od niebezpieczeństwa jak każdy rodzic. I tak jak pisałam, wypadek zdarzył się właśnie w parku. Na chodniku przy ulicy dzieci nie puszczamy samym sobie. Ale myślałam, ze chociaż w parku można czuć się bezpiecznie. Mam nadzieję, że zrozumiałeś anonimie mój wpis, bo ja troszkę Twój odbieram jak atak. A morał jest taki, ze na każdym kroku należy uważać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że nic poważniejszego Michałkowi się nie stało. Na pewno przeżyliście ciężkie chwile. Ja sama jestem rowerzystką. Po chodniku staram się nie jeździć, a jak już muszę to jadę wolno. U nas jest nawet sporo ścieżek rowerowych. Niestety nie można nawet się rozpędzić, bo ludzie chodzą po tych ścieżkach :/ Później mają pretensje, kiedy coś się wydarzy. Już miałam różne sytuacje np. kobieta z wózkiem (bliźniaczym) wlazła mi pod koła, innym razem rodzice zupełnie nie pilnowali swojej córki i wbiegła dokładnie pod rower, jak dobrze, że wtedy jechałam wolno i mogłam przewrócić się na bok. Dziecku się nic nie stało, ja miałam rozwaloną nogę, uderzyłam jeszcze głową o latarnie. Liczyłam na najmniejsze słowo od strony rodziców, ale gdzie tam? Rzucili się na mnie, że to wszystko moja wina. Ja byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co powiedzieć. Dopiero jeden mężczyzna, który widział całe zdarzenie powiedział rodzicom dziecka co myśli i pomógł mi wstać. Dlatego ja wychodzę z założenia, że osoby na rowerze nie powinny jeździć po chodnikach, a piesi nie powinni chodzić po ścieżkach rowerowych. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, zgadzam się z Tobą. Sama irytuję się gdy widzę ludzi na drodze rowerowej. To tak jakby ślepi byli i znaków na jezdni nie widzieli. W tym wypadku nie puściłam samopas dziecka, byłam od niego ok 4 metry. Ty nie byłaś winna, bo to Tobie dziecko wleciało pod koła i zrobiłaś wszystko by uniknąć zderzenia i jeszcze odbiło się to na Tobie. Tak jak pisałam ta sytuacja sprawiła, że obawiam się, że się to kiedyś powtórzy. Oby nie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Zgadzam się z tym!

      Jak patrzę na niektórych ludzi, na ich zachowanie, to coraz częściej dochodzę do wniosku że myślenie rzeczywiście musi co niektórych mocno boleć ;/

      Dobrze że Misiaczkowi nic nie jest!!!

      Usuń
  4. A ja napiszę dosadniej - jak rodzic jest egoistą i jest zapatrzony w siebie i w swoją rodzinę to w każdym wieku rozwojowym swojego dziecka, te "inne" ( starsze, młodsze ), będą złe. Jeżeli rodzicowi zależy na wychowaniu własnej pociechy, to dba o to, aby obiektywnie oceniać każdą sytuację. W naszym przypadku, gdy idę w parku, środkiem alejki z CAŁKOWITYM ZAKAZEM RUCHU, mam prawo czuć się bezpiecznie. To, że przejeżdżają obok deskorolkarze i małe dzieci na rowerach, nie stanowi dla mnie zagrożenia. Jednakże w tamtym momencie, gdy zobaczyłem tego chłopaka w ostatniej chwili wyłaniającego się slalomem zza spacerujących ludzi, zdążyłem spojrzeć do tyłu i krzyknąć do żony "uważaj". Życie dziecka, które szło obok, stanęło mi przed oczami. Wiedziałem, że rowerzysta jedzie z prędkością około 30 - 40 km/h. Dodatkowo trzymał w ręce butelkę, która utrudniała mu kierowanie. Zaczął hamować. Jechał jednak tak szybko, że potrzebował pięciu rzutów do całkowitego zatrzymania - na naszym dziecku. Na zdjęciu powyżej są tylko trzy ślady, dwa pozostałe są na innym. Droga hamowania wyniosła około 7 metrów. Nie wiem z jaką prędkością jechał. Dziękuję aniołom w które wierzę, że nie stało się nic gorszego, a było naprawdę groźnie. Nie wiem, co bym zrobił, gdybym nie zobaczył, że Michałek płacze, że normalnie reaguje i poza obtarciami "chyba" nic mu nie ma. Wiem co czułem patrząc na owego chłopaka. Ale wiem też, że gdyby kiedyś moje dziecko zrobiło by coś podobnego, nie głaskałbym go po głowie, nie broniłbym go. Należy być sprawiedliwym i obiektywnym, czego wielu rodzicom brakuje.
    A wracając do wypowiedzi "teraz dzieci małe to każdy krytykuje dzieci duże" - drogi anonimie - bez zbędnych zapędów personalnych proszę o wstrzemięźliwość i umiarkowanie w wypowiedziach. Każdy na tym blogu nie istnieje, tu jesteśmy MY i wymagamy szacunku w wypowiedziach, a uogólnianie jest zbędnym zaczepianiem, które nie przystoi kulturalnemu człowiekowi. Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, zgadzam się co do joty!!!
      Podpisuje się obiema rękami, dalszy komentarz jest zbędny. K

      Usuń
  5. Jak miałam 4 lata potracił mnie rowerzysta, który jechał po chodniku zamiast wyznaczonej dla siebie ścieżce. Też mi się nic nie stało, ale przecież moglo być różnie..
    Hmm, no jeśli rowerzysta wjechał w dziecko poza drogą rowerową to ewidentnie jego wina. MOżna sobie jeździć po parku czemu nie? tylko wolno, bo jeśli wybiegnie jakies dziecko to przecież można zahamować. No cóż, trzeba myśleć, grunt że Dziecku nic nie jest :) A idiotów nie brakuje. Ja sama często jeżdze po chodniku dla bezpieczeństwa, ale zawsze wolno, bo wiadomo - na chodniku piesi mają pierwszeństwo!!!

    a co do Anonima, ja mam podobny problem z sąsiadami. Dopoki jej dziecko bylo male i spało to nikt nie mogl siedziec pod klatką bo jej to przeszkadzało. teraz jej dzieci urosły i dosłownie drą ryje, bo inaczej tego nie da się nazwać ( krzyk to za mało ) i jeszze kupili sobie szczekającego ratlerka.. wiec jesli o to chodzi to nie znoszę hipokryzji.

    Zdrówka Michałku! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobną sytuację mieliśmy ostatnio u nas w parku. Nastoletni chłopak pędził po deptaku jak szalony i zamiast zwolnić to już z daleka krzyczał "Pani uważa na dziecko" :o Aż jakiś Pan co szedł obok krzyknął do niego, że to przecież on powinien uważać, a nie ludzie spacerujący po parku...
    Jezu zero fantazji tacy ludzie mają, przecież takim rozpędzonym rowerem można zrobić komuś ogromną krzywdę, nie tylko dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
  7. oj pamiętam jak mi skóra ścierpła,gdy przeczytałam sms od Ciebie...jak to dzieci trzeba wszędzie pilnować,bo nigdy nic nie wiadomo...nawet w parku jak widać idiotów nie brakuje.Najwazniejsze,że małemu nic nie jest.
    Misia na fotelu dentystycznym prawdziwy zuch:)))
    całusy:***

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że tylko tak się to skończyło!!
    Ja rozumiem, że na dzieci trzeba uważać i pilnować jak oka w głowie, ale dlaczego tych debili nikt nie pilnuje?! To chyba nigdy się nie zmieni, i jeszcze taki wariat ma pretensje niejednokrotnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sama już nie raz byłam świadkiem, że jakiś rowerzysta wjechał w pieszego... I na ogół dzieje się to na chodnikach i pasach :/ Zresztą tak samo wkurzam się jak widzę pieszych beztrosko wchodzących na ścieżki rowerowe... Ehhh, ludzie to jednak mają za mało wyobraźni :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczęście, że Miśkowi nic nie jest! Głupoty wśród ludu i nie brakuje i mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz gorzej.
    Ja ostanio często robię wycieczki rowerowe i notorycznie muszę zwracać uwagę ludziom wchodzącym na ścieżkę. Wczoraj szła sobie taka rodzinka z dzieckiem przy wózku, a tatuś wydarł na mnie mordę, żebym nie jechała tak szybko, choć to oni złamali przepisy wchodząc na ścieżkę przeznaczoną tylko dla rowerzystów. (Obok był chodnik) Czasem zastanawiam się, czy by celowo nie wjechać w takiego debila, albo - lepiej - w jego dziecko, to może wtedy raz na zawsze nauczy się rozumu! Bo innej metody chyba nie ma!

    Pozdrawiam i życzę udanych i bezpiecznych spacerów!:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cale szczescie, ze Michalkowi nic sie nie stalo, bo moglo sie to skonczyc znacznie, znacznie gorzej... Dobrze tez, ze chlopak dostal mandat, bo to ewidentnie byla jego wina. Moze na przyszlosc nauczy sie trzymac sciezek rowerowych i przyzwoitej predkosci...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy nie opublkowaliście mojego komentarza, bo użyłam w nim słowa "debil"?

    OdpowiedzUsuń
  13. Trafił do spamu. Nie zaglądamy tam i dopiero Twój komentarz nam to uświadomił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na szczęście nic się nie stało!
    Przypomniało mi się od razu zdarzenie, jak rozpędzony rowerzysta wjechałby we mnie, jak byłam w siódmym miesiącu ciąży. Też jechał chodnikiem, to były ułamki sekund, nogi się podemną ugieły......

    OdpowiedzUsuń