Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Tak kończą się marzenia

W zasadzie nie wiem od czego zacząć. Tyle myśli kłębi się w głowie, tyle słów ciśnie się do ust, ale nie słyszę żadnego dźwięku. Czuję tylko słone krople wody płynące po policzkach... Chciałbym wrócić czas, zmienić przynajmniej jedną rzecz, żeby "dziś" było trochę lepsze, żeby "jutro" nie było jeszcze gorsze. Zrozumiałem dziś, że od jakiegoś czasu odsunąłem się od Przyjaciół, odsunąłem się od wielu osób. Dlaczego? Bo czuję się gorszy...

Kilka lat temu sprowadziłem naszą rodzinę na manowce, wpadliśmy przeze mnie w tarapaty gdyż wziąłem kredyt na urządzenie mieszkania, które dostaliśmy od urzędu miasta oraz na wyprawkę dla dziecka. Dziś wiem, że była to decyzja, która tak naprawdę była pierwszym elementem układanki, który pociągnął nas na "dno" w którym dziś się znajdujemy. I wiem, że jest to wyłącznie moja wina. Nic tego nie zmieni. Mam świadomość, że jestem nieudacznikiem, który nie potrafi utrzymać Rodziny, którą kocha nad życie. Przestało mnie obchodzić zdanie innych i słowa "co ludzie pomyślą". To, co inni powiedzą, to jedno, to co sam myślę o tym co się dzieje, to drugie.

Chcieliśmy się ratować wspólnie, otworzyć sklep, już nawet znaleźliśmy i wynajęliśmy lokal wpłacając kaucję, jednak zabrakło nam pieniędzy na otwarcie. Tak więc kaucja przepadnie, praca, którą włożyliśmy w odświeżenie lokalu także...

Bez działalności Żanety, nie wystarczy nawet na same opłaty, nie mówiąc o codziennym życiu, zakupach itp. Moja praca, którą bardzo cenię, nie jest opłacana tak, jak podają media. A poza tym blisko połowę pensji zabiera komornik, więc decyzja może być tylko jedna. Będę musiał się rozstać z moją cudowną żoną i dziećmi i wyjechać. Na razie nie mam nawet na to pieniędzy, ale muszę je uzbierać. Chcę spłacić długi i zacząć żyć normalnie. Przerasta mnie świadomość, że mamy tyle zaległości i jesteśmy nawet dłużni osobie, która jest nam bliska, a której nie mamy jak oddać pieniędzy. Uprzedzę pytanie o pomoc Rodziny - nie mamy Rodziny, która mogłaby nas wesprzeć finansowo w tej sytuacji. W sumie chyba nawet honor by nam nie pozwolił na to.
Chyba każdy człowiek ma marzenia. Ja również. Miałem. Skończyły się z chwilą ostatniej szansy na lepsze jutro tu, w Polsce. Jeżeli nawet uda mi się wyjechać, to już nie będzie to samo. Może znajdę tam nową Ojczyznę, dostatek, ale nie będę szczęśliwy. To jedno wiem na pewno...
Modlę się tylko, aby nasza Rodzina przetrwała rozłąkę. I to nie jest kwestia zaufania...

34 komentarze:

  1. :-(((((( brak slow tak uwielbiam Wasza rodzinke i tak szalenie mi Was szkoda. Zycze Wam aby wszystko jak najszybciej sie ulozylo!!!! Trzymam kciuki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę tylko napisać, że rozumiem to doskonale, bo moja rodzina jest w niemal identycznej sytuacji, tyle że moi rodzice są już brutalnie mówiąc za starzy, aby wyjeżdżać a ja nie rzucę studiów, żeby ich wspomóc.

    Szlag mnie trafia, gdy słyszę w telewizji i radiu, że Polacy się bogacą. Ciekawe tylko którzy i za czyje pieniądze są te bogactwa? Bo mnie się zdaje, że właśnie za zagraniczne.
    Biedny niestety zawsze ma gorzej, a równe szanse dla wszystkich to tylko mit.
    Państwo sprzyjające rodzinie - tak, na pewno!

    Łączę się z Wami i pozdrawiam serdecznie z nadzieją, że pojawi się u Was światełko w tunelu.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Polsce strasznie ciężko jest żyć bez pożyczek...a z nimi,prawdę mówiąc jeszcze gorzej,gdyż tak jak napisałeś od tego zaczynają się problemy.Żeby utrzymać rodzinę,trzeba mieć stałe źródło dochodu, nie obciążone długami.Bo potem masz wybór-oddać dług?czy nakarmić dzieci.Szlag mnie trafia,gdy widzę ile godzin dziennie Karol musi pracować,byśmy mogli żyć na średnim poziomie.Gdy kupując jedno,musimy rezygnować z drugiego.Cieszę się,że mieszkamy nad zalewem, bo odmawianie sobie wiecznie urlopu nie jest aż tak dotkliwe.To chore,że kształcimy się,a później chwytamy pracy,która nie ma nic wspólnego z naszym wykształceniem.Niestety liczą się te większe pieniądze,które pozwolą na życie od pierwszego do pierwszego.Gdzie te czasy,kiedy spokojnie można było coś bez zarzynania,odłożyć?
    Myślę,że sami mając taką szansę,wyjechalibyśmy z kraju.Choćby po to,by po ciężkiej pracy,którą wykonujemy codziennie,poczuć,że się ona naprawdę opłaca.
    Ludzie popełniają błędy,nie zawsze wybiorą dobrą drogę,nie ma ludzi nieomylnych....nie znaczy natomiast,że są gorsi.Z tym nie mogę się zgodzić.A przyjaciele pozostają przyjaciółmi na dobre i złe.Od tego przecież są.
    Myślami i sercem jestesmy z Wami:*

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem pewna, że Wam się uda!!! Głęboko wierzę w to, że już niedługo spłacicie długi i będzie coraz lepiej!
    Rozumiem Was doskonale i wiem, co to znaczy.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też chcę wyjechać, rozglądam się za tym intensywnie. Otworzyłam firmę która mi się nie udała, i zostałam z długami również (2kredyty, Zus, telefon.. uzbierało się tego od cholery). Aż mi niedobrze jak o tym pomyślę... nie mam teraz pracy, mieszkam kątem u rodziny, nie mam nic... Też nie chciałabym wyjeżdżać ale już za chwilę naprawdę nie będę miała wyboru...Tutaj nie znajdę pracy, by opłacać zaległości i wyżyć z tego, nie ma takiej opcji.. Więc Was rozumiem. Trzymam za Was i za samą siebie kciuki, by do nas w końcu zaświeciło słońce! Dacie radę! I ja też sobie dam, mam nadzieję... A dom? Ojczyzna? Dom jest tam gdzie jestem ja i moi najbliżsi, nie ważne czy w Polsce czy na Biegunie!
    Chciałabym mieć rodzinę, dzieci... w Polsce mogę o tym zapomnieć. Nie poddam się tak łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo państwu współczuję. Niestety w Polsce jest jak jest a w tv cały czas się chwalą,że jest coraz lepiej. Osobiście tego nie zauważyłam. Mam przykład mamy która jest nauczycielem i wiem,że u nas w gminie nie jest najlepiej. Burmistrz każe zwalniać albo obcina do minimum godziny, a potem mówi,że to nie on zwalnia tylko dyrektor, ale wszyscy wiedzą,że z jego polecenia. Życzę oby wszystko się u państwa jak najszybciej ułożyło:)Panie Adamie proszę się tak nie obwiniać z tego co czytam bo nie znam pana osobiście jest pan wspaniałym ojcem i mężem a to jest bardzo ważne:)Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo państwu współczuję. Niestety w Polsce jest jak jest a w tv cały czas się chwalą,że jest coraz lepiej. Osobiście tego nie zauważyłam. Mam przykład mamy która jest nauczycielem i wiem,że u nas w gminie nie jest najlepiej. Burmistrz każe zwalniać albo obcina do minimum godziny, a potem mówi,że to nie on zwalnia tylko dyrektor, ale wszyscy wiedzą,że z jego polecenia. Życzę oby wszystko się u państwa jak najszybciej ułożyło:)Panie Adamie proszę się tak nie obwiniać z tego co czytam bo nie znam pana osobiście jest pan wspaniałym ojcem i mężem a to jest bardzo ważne:)Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutne to co opisujesz, ale wierzę, że Ci sie uda:) Macie siebie, cudowne zdrowe dzieci więc dacie radę. Z pewnością wyjazd nie jest niczym przyjemnym, ale może dzieki temu będziecie mogli pozbyć się chociaż części problemów finansowych. I nie pisz o sobie,że jesteś nieudacznikiem. Nieudacznik siedziałby na przysłowiowej d. i nic nie robił a Ty przecież ze swoją żoną starasz się poprawić sytuację. Nie Twoja wina, że żyjemy w kraju, w którym pomoc socjalna jest równa zeru, nie ma dobrej pracy, pracuje się na czarno albo czesto za marne grosze itd itd i jest coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Adamie, bardzo lubie i sznuje Ciebie Zanetke i Wasza rodzine wiem ze rozlaka jest trudna ale jest wiele rodzin takich jak twasza. Szukaj pozytywnej strony tej sytuacji bedziecie mieli lepsza sytuacje finansowa splacisz dlugi a nie musisz tam byc dlugo. A moze wrecz przeciwnie spodoba Ci sie tam i sciagniesz Zanete i dzieci. Tyle Polakow wyjechalo. Czytacie inne blogi i tam macie przyklady. Rozumiem ze wolalbys Polske ojczyzne ale niestety w naszym panstwie jest jak jest i czsem trzeba wyjechac aby bylo lepiej.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was caluski.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze jest mi przykro wtedy, gdy słyszę, że ktoś mi znany MUSI opuścić kraj, aby zarobić na rodzinę... W takich chwilach wstydzę się tego, że jestem Polką... Że politycy nie robią nic, aby szarym obywatelom żyło się lepiej... Że ojczyzna nie potrafi wyżywić tych, którzy ją kochają... :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej :( To smutne bardzo...Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutne;/ Życzę dużo siły, która mam nadzieje da Panu Pana wspaniała Rodzina.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co raz więcej ostatnio słyszę o takich pomysłach wyjazdu. Czy się dziwię?- Nie, bo i dlaczego. Co teraz ten kraj może nam pomóc już nie mówiąc zagwarantować?! Zabierają wszystko, zresztą jakby dawali grube tysiące każdego roku!
    My nie narzekamy, wiadomo człowiek coś ma-chciałby więcej, ma to więcej- chce jeszcze, fakt-chciałabym mieć jeszcze raz tyle, ale grunt, że dajemy radę. Póki co nie myślimy o żadnym wyjeździe ( na poważnie, bo tam jakieś wyobrażenia są na ten temat), ale boję sie takiej chwili jak Wy teraz macie. I boję się jeszcze jednego-co będzie potem? Teraz jest w miarę ok, ale za 10 lat, za 20?
    Nie nazywaj się nieudacznikiem! Nawet jeżeli się pomyliłeś z tym kredytem-to nie brałeś go na głupie zachcianki albo pobyt w SPA, tylko na coś poważnego, potrzebnego! Trzymam kciuki za rozwój pomysłu, ale przede wszystkim za to by wszystko Wam się udało tak jak planujecie!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja kolezanka długo w Danii (pakowała tam ryby)była i wróciła bardzo zadowolona. Dostawała tam nawet socjal na dzieci w Polsce.Pozdrawaiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  16. A na wakacje nad morzem to kasa się znalazła...
    Jak komuś jest naprawdę ciężko to nie jeździ na wczasy.
    Pozdrawiam i życzę ustabilizowania sytuacji materialnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opublikowałem żeby nie było mowy że moderujemy komentarze i puszczamy te wygodne dla nas. Z mojej strony - nie komentuję tego co napisałaś. To są nasze sprawy skąd mieliśmy i na co przeznaczyliśmy pieniądze. Pozdrawiam :K

      Usuń
  17. Panie Adamie,przeczytalam pana wpis i komentarze.Wszyscy tak pana zaluja ale przeciez kazdy jest kowalem swego losu.Po co brac tak wysokie kredyty kiedy ma sie male dzieci,kiedy sie nie jest pewnym ze mozna je splacic.Wszyscy w komentarzach narzekaja na Polske,jak to jest zle-typowo po polsku.Mieszkam od 86 roku za granica,wtedy w Polsce bylo zle,dlatego tyle ludzi wyjechalo.Jestem w Polsce przynajmniej raz w roku i wiem ze tak zle niema.Nigdzie na swiecie nikt ci kredytu nie zaplaci,tutaj tez ludzie pracuja na dwa etaty by sie szybciej dorobic lub splacic kredyt w dodatku polowa pensji idzie na oplaty czynszu,pradu i.t.d.Dlatego niech pan "nie placze" tylko do pracy-swoje piwo wypic.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - kredyt wziąłem przed narodzinami dziecka, więc nie było wówczas mowy o "dzieciach", ale oczywiście było drugie dziecko w planach. Co do pewności w spłatach - a kto może być pewnym ich spłacania? Nikt - każdego może trafić piorun. Piszesz Anonimie że wyjechałeś - skoro jest tak dobrze to może warto było zostać? Poza tym pada z Twoich ust że "połowa pensji idzie na opłaty czynszu, prądu itp." To właśnie dzieli Polskę i inne kraje - u nas cała pensja nie starcza w wielu przypadkach na opłaty, nie mówiąc o jedzeniu i przyjemnościach. Znam już sytuację z kilku krajów, więc się nie wymądrzaj że nie ma różnicy, bo jest ogromna.
      Uważasz że w Polsce nie ma tak źle? Ok, zapraszam do Polski. TYLKO - zostaw swoje oszczędności zarobione za granicą od 86 roku i przyjedź bez niczego - na rok. Porozmawiamy po 365 dniach ciągłego pobytu w RP. Co Ty na to?

      Usuń
  18. Życzę wam szczęścia
    sama wiem jak ciężko odłożyć w Polsce jakieś pieniądze, gdy pracuje tylko jednej członek rodziny, a drugi zajmuję się domem,

    A nie myślała Żaneta żeby iść do pracy chociaż na pół etatu, ja właśnie tak zrobiłam i te 500 zł, co miesiąc to jednak coś,niema mnie dziennie 4 godziny ( a mały w tym czasie jest u dziadków)

    OdpowiedzUsuń
  19. Adamie, nie nazywaj siebie nieudacznikiem. Po prostu wpadles w pulapke kredytowa, jak wielu przed Toba. A z niej nielatwo sie potem wydostac... Zreszta, ja mieszkam za granica, mamy z mezem kredyty na dom i samochody i tez splacamy je tylko dzieki temu, ze oboje pracujemy. Jesli jedno z nas straci prace natychmiast bedziemy musieli sprzedac nasz ukochany domek. I tez zlosci mnie, ze zadne z nas nie moze zrezygnowac z pracy i zostac z dziecmi w domu, bo zwyczajnie nas nie stac. Ale nie znam kraju, gdzie czteroosobowa rodzina utrzyma sie bez problemu i wyrzeczen z jednej pensji i bedzie zyla na w miare wysokim poziomie.
    Adamie, postaraj sie myslec pozytywnie. Moze rzeczywiscie spodoba Ci sie za granica. Ja ponownie radze wyjechac cala rodzina albo przynajmniej sprowadzic Zanetke i dzieci jak tylko znajdziesz prace i mieszkanie. Inaczej rozlaka moze okazac sie dla Ciebie nie do zniesienia. I kto wie, moze znajdziecie w tym obcym (teraz) kraju nowa ojczyzne? Jestescie mlodzi, dzieci male, macie czas na zaczecie wszystkiego od nowa!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiadomo czy to koniec marzen,moze wszystko co najlepsze dopiero przed Wami! Czasem trzeba zacząć od początku, ale to wcale nie oznacza ,że jesteś gorszy. Jesteś bardzo wartościowym czlowiekiem i nie daj sobie wmówić ,że jest inaczej. Wszystkiego dobrego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Adamie
    niech pan na siebie nie mowi nieudacznik...Pan cały czas działa ,robi coś i nawet ten kredyt wzial DLA RODZINY -zeby dzieci mialy lepsze warunki!
    PRAWDZIWY NIEUDACZNIK to taki co wcalne nic nie robi a pan jest aktywną osobą , ktroej niestety los rzucil pare kłód pod nogi . Wierze,ze uda je sie usunąć spod tych nóg .WIECEJ OPTYMIZMU :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. cieszę się, że umieściłeś mój komentarz.Mnie też nie jest łatwo-kredyt na mieszkanie zjada całą moją pensję, ZUS męża zabiera 1/3 Jego zarobków,na 3 osobową rodzinę zostaje nam 600, 700 zł. Koszmar. Mogę Ci doradzić, abyś poszukał pracy w Irlandii w Fundacji Cheshire jako opiekun osób niepełnosprawnych lub mogę spytać znajomego o pracę w Niemczech. Napisz w komentarzach, czy jesteś zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma...piszesz ze zagranica bedzie latwiej ale chyba zyjesz opowiesciami a nie tamtejszymi realiami.np kolezanka od paru lat mieszka w Angli,pracuje w banku za niecale 1100£ na nasze reali suma ogromna ale doliczajac koszt utrzymania na miejscu czyli wnajecie pokoju ok 300£ miesiecznie plus oplaty za wode,prad internet to robi sie kwota ok 200£,jesc tez cos trzeba,dojechac do pracy takze a to kolejny wydarek rzedu 150-200£.do Polski przylatuje 2-3razy do roku w zaleznosci od promocji biletow i gdyby nie to,ze jej facet jest szkotem to pewnie juz dawno wrocilaby i niewykluczone ze niedlugo zhedzie do Polski na stale.zagranica skonczylo sie eldorado.coraz wiecej krajow pograzonych jest w kryzysie,ciezko jest znalezc normalna prace obywatelom a co dopiero emigrantom.nie chce Cie zniechecic,ale pomysl czy nie latwiej byloby gdyby Zaneta poszla do pracy?sam z jednej pensji nawet wyplacanej w€czy w £ mozesz miec problemy z utrzyaniem rodziny w Polsce.pomysl troche o tym pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. jesteś zbyt surowy dla siebie. Nie zawsze wszystko idzie tak jakbyśmy chcieli.
    Zobaczycie, że po tych ciężkich chwilach w końcu zaświeci słońce.
    Wiem z doświadczenia, że najgorsze to długi pokrywać długami. Wiem, że czasami nie ma innego wyjścia, ale to droga donikąd. My w taki sposób właśnie zadłużyliśmy się bardzo i odkąd jesteśmy małżeństwem zawsze brakowało pieniędzy przez długi. Dopiero, gdy wróciłam do pracy i gdy mąż znalazł lepszą pracę stajemy na nogi.
    Trzymam za was kciuki.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Panie Adamie!
    Przesyłam pozytywne i ciepłe myśli,chociaż to mogę zrobić. Strasznie mi przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Obawiam się, że mój mąż też będzie musiał wyjechać, zatem stawiam się w Waszym położeniu.Proszę być dobrej myśli, wiem, że łatwo powiedzieć, trudniej wykonać:)Będzie dobrze...póki macie siebie nawzajem..:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Panie Adamie bądźmy dobrej myśli u mnie w domu też kiedyś była ciężka sytuacja pamiętam,że jeszcze byłam małą dziewczynką. Uważam jednak,że Państwa dzieci są już na tyle duże zwłaszcza Michalinka,że może warto posłać je do przedszkola lub żłobka a P. Żaneta spokojnie by mogła poszukać jakiejś dobrej pracy. Nie jest Pan nieudacznikiem, każdy popełnia błędy a Pan i tak daje sobie radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej pracy? A kto da młodej dziewczynie z dwójką małych dzieci i niemal bez doświadczenia (wiem tylko, że Zaneta pracowała jako kasjerka - jesli się mylę, to mnie poprawcie) dobrą pracę? Myślę, że w tym wypadku każdą pracę za 1000 - 1500 można uznać za dobrą. Nie wiem, jakie jest wyksztalcenie Żanety, ale jeśli jest po liceum, to tym gorzej.

      Cieszę się Żaneto, że będziesz wkrótce pracować - mam nadzieję, że to Wam pomoże i będziesz zadowolona!

      pozdrawiam i komentującą i Autorkę bloga!:-)

      Usuń
    2. posłanie dwójki dzieci do przedszkola nie jest takie prosty, tym bardziej opłacalne. Koszta są kolosalne, czasami na tyle wysokie, że pensja matki idzie tylko na przedszkole, co mija się z celem. Także , jak wyżej Żanetka pisze, łatwo jest mówić, jak się w takiej sytuacji nie jest.
      Moi chłopcy chodzą do przedszkola, ale muszę robić nadgodziny często do 2 w nocy, bym zarobiła tyle, by po za opłaceniem przedszkola zostało coś jeszcze.

      Usuń
  27. Ja też trzymam za Was mocno kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeczytałam i się zatrwożyłam.NIE JEST PAN NIEUDACZNIKIEM!!!!!!
    To nasz kraj,jego włodarze powinni się wstydzić,że TACY ludzie,TAKA rodzina musi żyć w upokorzeniu.
    Tworzycie wzorcową rodzinę,żyjecie jak P.Bóg przykazał.
    Właśnie tacy ludzie,jak Wy tworzą trzon narodu.To dzięki właśnie takim ludziom świat jeszcze istnieje.To właśnie Wy powinniście móc godnie żyć,by wychować swoje dzieci na porządnych ludzi.
    Niestety "elity" naszej ojczyzny zadbały o to,żeby było inaczej.
    Wstyd mi za moje pokolenie,bo to przedstawiciele mojego rocznika tak rządzą,że wygrywa tylko cwaniak,oszust i przekręt.Reszta drży.Drży o pracę,drży o opiekę medyczną,drży o szkołę,o przedszkole...
    Dobrze,że Pan napisał o swoim problemie.Nawet jeśli są niekomfortowe komentarze,nalezy je potraktować jako niebyłe,albowiem piszą je ludzie z gruntu źli,no i nie dostali jeszcze od życia kuksańca.
    Większość ludzi z pokorą i pocieszeniem dla Was się do tego odnosi.
    Jesteście jeszcze tak młodzi i jak tylko bedziecie działać razem,tak pięknie jak do tej pory,z pewnościa szybko się z długami uporacie.DO DZIEŁA!!!Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Szanowny Panie, wspolczuje , niestety PL to kraj w ktorym takie sa realia przecietnego czlowieka( przecietnego w sensie finansowym). Nie majac jeszcze dziecka mieszkalismy z mezem w UK, decyzja o powrocie do PL to najgorsza jaka podjelismy. Zycze powodzenia tu, ale od serca doradzam szukanie alternatywy za granica, majac dwoje dzieci warto wziac pod uwage UK, nie wiem jaki zawod Pan wykonuje bo pierwszy raz weszlam na tego bloga, ale tam nawet przecietna pensja plus pomoc Panstwa pozwala na godne zycie, dziecku da sie wszystko tam zapewnic( tyle ze szkoly gorsze bo za dobra trzeba duzo placic malo kogo srednoi zarabiajacego tam na to stac). Moja kolezanka ktora jest sprzataczka ,a jej maz dekarzem maja dziecko , stac ich na wynajecie mieszkania w Londynie i zapewnienie dziecku i sobie podstawowych rzeczy. Moj maz pracowal jako projektant i programista maszyn cnc, ja jako kelnerka a potem pracownik biurowy, a wrocilismy tu z powodu jego tesknoty za krajem i patriotyzmu z ktorego powoli sie leczy jak we wlasnym kraju tylko klody pod nogi rzucaja. My nie dostalismy mieszkania od kogos , sami kupilismy, czesciowo na kredyt, jedna pensja pozwala na w miare spokojne zycie, ale bez fajerwerkow, jak przyjdzie oplacic zlobek prywatny (bo nie mam umowy o prace) to juz nie bedzie tak wesolo,nawet jak ja zaczne prace, ale coz, tu nie ma pomocy panstwa. Prosze nie zakladac ze bedzie Pan nieszczesliwy jesli trzeba bedzie wyjechac, rozlaka z rodzina jest ciezka, dla nas nawet tygodniowa delegacja to za duzo czy oddzielne wakacje 2 tyg, ale z drugiej strony jak sie Panu uda to rodzine Pan szybko sciagnie do siebie, a codziennosc i zycie na lepszym poziomie wynagrodza i Panu i rodzinie rozlake z Polska. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. realia naszego kraju. Nic się nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń