Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Buty a zdrowie dziecka


 ARTYKUŁ SPONSOROWANY
                
            Dokonując wyboru butów dla swojego dziecka za każdym razem masz niemały kłopot. Współczesny asortyment jest szalenie różnorodny i bogaty, a producenci nieustannie prześcigają się w coraz to nowszych rozwiązaniach technologicznych. Z jednej strony cieszy cię, że bezpowrotnie minęły czasy sztywnych i twardych bucików z wysoką cholewką, a z drugiej marzysz o prostszym wyborze.
            Jeśli zastanawiasz się nad przekazaniem dziecku butów po starszej siostrze, czy bracie, to stanowczo odradzamy. Każde dziecko jest inne, tak samo każda stopa jest odmienna i układa się w charakterystyczny dla siebie sposób. Używane buty uniemożliwiają prawidłową pracę mięśni, a tym samym poprawne wysklepienie łuku stopy. Innym poważnym błędem popełnianym przez rodziców jest zakup modnych butów, które niekoniecznie spełniają powyższe wymagania.
            Zakup butów będzie znacznie prostszy jeśli weźmiesz pod uwagę w pierwszej kolejności zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. Powinna to być przemyślana decyzja, gdyż może zaważyć na rozwoju dziecka. Dobrze dobrane buty umożliwią pracę mięśni i prawidłowe ukształtowanie stopy.
           
Twój wybór powinien paść na buty Primigi. Są nie tylko modne, ale i posiadają walory zdrowotne, a do tego stuprocentowo bezpieczne. Wykonane w całości ze skóry najwyższej jakości o podeszwie z wysokogatunkowego tworzywa. Buty Primigi dobrze dopasowują się do długości stopy, są lekkie, niepotrzebnie nie obciążając stopy dziecka, obejmują kostkę, jak i stopę, szczególnie w okolicach śródstopia. Czubek mają na tyle szeroki i wysoki, że umożliwiają swobodne poruszanie palcami. Elastyczna i antypoślizgowa podeszwa zapewnia stopom odpowiednie zabezpieczenie przed zimnem. Buty Primigi ponadto zapewniają  prawidłową postawę, odpowiednią cyrkulację powietrza w bucie, doskonałą przyczepność, oraz amortyzację wstrząsów dzięki posiadanym antybakteryjnym wkładkom, podeszwie tłumiącej mikrowstrząsy, oraz systemowi odpowiadającemu za giętkość podeszwy
            Buty Primigi to szybki i najlepszy wybór dla rodzica, który ma na celu przede wszystkim dobro swojego dziecka. 



 ARTYKUŁ SPONSOROWANY

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Zabawa, samodzielność i radość dzieci - bezcenne chwile


Kochani! Długo nas nie było, więc mamy wiele do opisania i nadrobienia. Jest u nas dużo zmian. Zaczęłam pracę ( o tym innym razem ), a Michalinka dostała się do przedszkola ( oczywiście nie na naszym osiedlu ). Bardzo się cieszymy, choć obawy również są, ale małe, gdyż wiemy, że Miśka jest osobą bardzo otwartą. Myślimy, że sobie poradzi i nie będzie problemu z rozłąką chociażby. 

Michałek ładnie się usamodzielnia. Załatwianie swoich potrzeb do toalety już opanował, z pampersa korzysta jeszcze na wyjścia i do spania. Idzie mu na prawdę świetnie. Po za tym, lubi sam jeść ( Misia w jego wieku była leniuszkiem do jedzenia ), grać w kręgle na telefonie a czasem nawet zadzwonić do kogoś i robić zdjęcia samemu sobie oraz innym :) 

Wspólne zabawy są urocze, czasem dojdzie do spięć, które szybko eliminujemy i później znowu bawią się jak najlepsi kumple. Najlepsze są zabawy w berka, w ducha, rzucanie piłką, piknik, sklep ( sprzedajemy na zmianę lody ),  oraz karmienie lalek. To ostatnie zademonstrujemy na zdjęciach, gdyż Misia opiekuje się lalką jak prawdziwym dzieckiem, bierze do odbicia, kołysze do usypiania, śpiewając jej "aaa kotki dwa", i kładzie do łóżeczka. Buzia sama się śmieje, takie to urocze...

Michaś " Tiger "
 Nawet oko ma podbite.. ( no dobra- to siostra kredką przejechała )
 Wspólne zdjęcie z przyszłym Mistrzem ?
 Zagadka - kto robi Młodemu zdjęcie ? ( szyba w tle nosi ślady użytkowania małych psotników :P )
 Okupuję toaletę :D
" meksykańską uwielbiam "
 Podpatrzeni i przyłapani - zabawy dywanowe
 " zaraz zaraz tylko zapiszę numer mojego menadżera "
 Kubusia Puchatka oglądamy na komputerku (Michał jak zwykle za światełkiem z aparatu się ogląda)
 Wcinaj lala
 Misia to się wcześniej namieszała, żeby lali smakowało
 Uśmiech pełną gębą! Z zaskoczenia zawsze najlepiej wychodzi :)
 Po jedzeniu należy odbić - uwielbiamy to zdjęcie! Ta delikatność
 Kołysanie i usypianie
" A teraz ja dorwałem lalkę i będę powtarzał rytuał po siostrze " :P

środa, 15 sierpnia 2012

Niech Anioły zabiorą Cię do Raju

 ...Życie choć piękne tak kruche jest
Wystarczy jedna chwila by zgasić je
Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć ...


Odszedł tata chrzestny Michalinki. W sobotę miał cieszyć się 50 rocznicą ślubu... a naszą 5.

Człowiek umiera... Znowu za szybko!
Człowiek umiera... Razem z nim wszystko..
Tylko wspomnienia po nim zostają,
Które wciąż mgliste z czasem się stają,
Których tak wiele, jednak za mało...
Znowu za szybko wszystko się stało!
Czasu nie było na pożegnanie...
Teraz zostało tylko płakanie.
Teraz ten smutek w garści Cię trzyma,
Trzyma za szyje, dusić zaczyna...
Póki ktoś żyje, to go kochamy,
Lecz to po śmierci go doceniamy.
wtedy widzimy jaki był cenny,
Wtedy ogarnia smutek brzemienny,
Wtedy to rozpacz, wtedy tęsknota,
Jakże naiwna życia prostota.....
Wtedy wyrzuty nami władają,
Wtedy uczucia hołdy składają...
Wtedy za późno na przeprosiny,
Jedno, co możemy - wciąż się modlimy...
W daleką podróż zabrał Cię Bóg
Jedną nadzieję nam dając,
Że kiedyś przekroczą też Niebios próg,
Ci, którzy tutaj w bólu zostali...


Spoczywaj w pokoju wujku...

niedziela, 12 sierpnia 2012

Z nocnikiem za pan brat?

Nie do końca niestety. Michałek zaczął naukę sikania do nocnika. Minęło parę dni odkąd w domu chodzi w majteczkach. Woła "juju", sygnalizuje już swoje potrzeby związane z sikaniem. Mimo, iż na spacery zakładamy mu pieluszkę ( na te dłuższe i dalej od domu ) to i tak woła. Gorzej jest niestety z kupką. Może ze dwa razy zdarzyło się, że zrobił do nocnika, ale większość razy niestety robi w majtki, a co gorsza, jak nie ma nic na sobie robi na dywan! I tak wczoraj po raz kolejny musieliśmy prać dywan, tylko tym razem był to chodnik z przedpokoju :/ , a nie dywanik dziecięcy. Synuś wysiusiał się ładnie, po czym uciekł do pokoju, pomyślałam wysikał się to za chwilę w piżamkę go przebiorę. A tu klops. No cóż. Michaś woła, ale po wszystkim i bywa nie za ciekawie. Wspomnę jeszcze,że kupę robi czasem 3 razy dziennie :P Mimo tych wpadek, jesteśmy bardzo dumni  z niego, że tak szybko uczy się nowych rzeczy. Sam zdejmuje sobie ubranko, nawet wylewa siku :) Robi się z niego już taki chłopczyk....

Jeżeli jesteśmy już przy Michałku wspomnę także o jego postępach w mowie. Zaczął odmieniać - "z tatom ", " z mamom ", "ja", "ti". 

Inne słówka, powiedzonka :
"Nie ten?" - kiedy nadjeżdża autobus
"na" - autobus
"mama" - tramwaj - woła wtedy do mnie "mambu mama"
"tatam" - przepraszam
"pi" - pić oraz piłka
"pipe" - picie
"pipa" - Peppa
"nie auto/ nie brum brum" - na przejściu dla pieszych ( nie jedzie auto, można iść ) :)
"titit" - majtki z autkiem
"balo" - balon
"ju" - już
i dużo innych...
Mówi też zdaniami typu - "nie ma ata ", "mamu am jajo"





P.S. Proszę zapoznajcie się z tą stroną http://www.gamonie.com/  - Bartuś potrzebuje Waszej pomocy. Nie bądźmy obojętni. Każda złotówka jest na wagę złota. Z góry dziękuję.



środa, 8 sierpnia 2012

Łatwo mówić...

Mój post postanowiłam napisać pod wpływem przeczytanych komentarzy pod notką Adama. Nie wiem co sobie niektórzy myślą, ale na to wychodzi, że ja to siedzę na tyłku i nic nie robię. Ale zacznę od przedszkola, jak to u nas wygląda. W kwietniu były zapisy, jako jedni z pierwszych, zaraz pierwszego dnia wypełniliśmy zgłoszenie przez internet i wybraliśmy 5 przedszkoli, do których chcemy posłać Michalinkę. Do żadnego się nie dostała,( na naszym osiedlu to jest bardzo trudno o miejsce w przedszkolu ) pewnie głównym powodem było to, iż ja nie pracuję w chwili wypisywania wniosku, tylko mam zamiar iść do pracy. Jednak my nie rezygnowaliśmy, dzwoniliśmy z pytaniem, czy aby ktoś nie zrezygnował i mówiliśmy jak bardzo nam zależy. Dyrektorka przedszkola, prosiła by zadzwonić kolejny raz we wrześniu, bo wtedy okazuje się, że może ktoś zrezygnuje. To nie wszystko. Gdy już wiedziałam, gdzie będę pracować, obdzwoniliśmy z Adamem wszystkie przedszkola w tej okolicy i tylko w jednym było miejsce, jednak tam przyjmowanych osób było 200 i renoma tego przedszkola troszkę nas odstraszyła. Liczymy nadal, że we wrześniu coś się znajdzie i Misia będzie mogła być przedszkolakiem. 
Ja niedługo idę do pracy, ale nie chcę tu nic opisywać więcej na ten temat, zostawię to dla siebie na razie, ale trzymajcie kciuki. Ostatnio jestem przesądna :P Zbyt wielkiego pecha mieliśmy ostatnio. Ratujemy się jak możemy, jeżeli nie wyjdzie tu w Polsce, nic nas tu nie trzyma. Długi trzeba spłacić, na czym bardzo nam zależy. I to nie jest wszystko takie proste jak niektórzy w komentarzach piszą. Nie mamy osoby w 100 % dyspozycyjnej, która zostawałaby z dziećmi. Z Michałkiem będzie babcia, jednak problem pojawia się co z dniami kiedy babcia nie może, a dziadek nie czuje się na siłach, i z tym uporać się musimy i jakoś rok przetrwać, dopóki Michaś nie pójdzie do przedszkola, a z tym powinno pójść już łatwiej, bo oboje będziemy ( mam nadzieję ) pracować. 

Dziękujemy wszystkim za ciepłe słowa otuchy, może czasem narzekamy, ale każdy miałby dość. A co do wakacji, te z pewnością były ostatnie i nie powinno nikogo obchodzić dlaczego i za co na nie pojechaliśmy. Adam pracował przez dwa lata na dwóch etatach i miał prawo do odpoczynku. Nie znając człowieka osobiście łatwo jest stawiać wyroki...
 Teraz musimy stanąć na nogi... I wierzę w nasz sukces, gdyż jestem optymistką, dopiero rzeczywistość sprowadza mnie na ziemię. Ale miło jest mieć czasem głowę w chmurach, a nie zawsze umoczoną w błocie.  
Pozdrawiam, Żaneta

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Tak kończą się marzenia

W zasadzie nie wiem od czego zacząć. Tyle myśli kłębi się w głowie, tyle słów ciśnie się do ust, ale nie słyszę żadnego dźwięku. Czuję tylko słone krople wody płynące po policzkach... Chciałbym wrócić czas, zmienić przynajmniej jedną rzecz, żeby "dziś" było trochę lepsze, żeby "jutro" nie było jeszcze gorsze. Zrozumiałem dziś, że od jakiegoś czasu odsunąłem się od Przyjaciół, odsunąłem się od wielu osób. Dlaczego? Bo czuję się gorszy...

Kilka lat temu sprowadziłem naszą rodzinę na manowce, wpadliśmy przeze mnie w tarapaty gdyż wziąłem kredyt na urządzenie mieszkania, które dostaliśmy od urzędu miasta oraz na wyprawkę dla dziecka. Dziś wiem, że była to decyzja, która tak naprawdę była pierwszym elementem układanki, który pociągnął nas na "dno" w którym dziś się znajdujemy. I wiem, że jest to wyłącznie moja wina. Nic tego nie zmieni. Mam świadomość, że jestem nieudacznikiem, który nie potrafi utrzymać Rodziny, którą kocha nad życie. Przestało mnie obchodzić zdanie innych i słowa "co ludzie pomyślą". To, co inni powiedzą, to jedno, to co sam myślę o tym co się dzieje, to drugie.

Chcieliśmy się ratować wspólnie, otworzyć sklep, już nawet znaleźliśmy i wynajęliśmy lokal wpłacając kaucję, jednak zabrakło nam pieniędzy na otwarcie. Tak więc kaucja przepadnie, praca, którą włożyliśmy w odświeżenie lokalu także...

Bez działalności Żanety, nie wystarczy nawet na same opłaty, nie mówiąc o codziennym życiu, zakupach itp. Moja praca, którą bardzo cenię, nie jest opłacana tak, jak podają media. A poza tym blisko połowę pensji zabiera komornik, więc decyzja może być tylko jedna. Będę musiał się rozstać z moją cudowną żoną i dziećmi i wyjechać. Na razie nie mam nawet na to pieniędzy, ale muszę je uzbierać. Chcę spłacić długi i zacząć żyć normalnie. Przerasta mnie świadomość, że mamy tyle zaległości i jesteśmy nawet dłużni osobie, która jest nam bliska, a której nie mamy jak oddać pieniędzy. Uprzedzę pytanie o pomoc Rodziny - nie mamy Rodziny, która mogłaby nas wesprzeć finansowo w tej sytuacji. W sumie chyba nawet honor by nam nie pozwolił na to.
Chyba każdy człowiek ma marzenia. Ja również. Miałem. Skończyły się z chwilą ostatniej szansy na lepsze jutro tu, w Polsce. Jeżeli nawet uda mi się wyjechać, to już nie będzie to samo. Może znajdę tam nową Ojczyznę, dostatek, ale nie będę szczęśliwy. To jedno wiem na pewno...
Modlę się tylko, aby nasza Rodzina przetrwała rozłąkę. I to nie jest kwestia zaufania...

piątek, 3 sierpnia 2012

Wypadek w parku

Nie pisaliśmy o tym zdarzeniu od razu, bo to było jakieś dwa dni po naszym powrocie z wakacji. Wybraliśmy się do Parku na akcję "Z Kujawskim pomagamy pszczołom". Była fajnie, poszliśmy na lody, byli z nami dziadkowie. Dzieci biegały obok nas, szliśmy po bezpiecznej drodze, gdzie szło jeszcze dużo ludzi i pech chciał, że na nas trafiło. Rozpędzony rowerzysta, młody chłopak, wjechał w Michałka. Wyglądało to strasznie! Pisk opon i duży ślad hamowania. Michaś biegł w naszą stronę, a ten pii... zamiast go wyprzedzić z tyłu, to on skręcił i wtedy nastąpiło zderzenie. Michaś upadł mocno na kolanka i głową uderzył w nogi tego chłopaka. Myślałam, że go zabije własnymi rękami. Ciężko mi nawet opisać strach jaki czułam i czarne myśli jakie miałam. Serca mieliśmy w gardle. To było szczęście w nieszczęściu, gdyż Michałkowi poza obtarciami nic nie było. Oczywiście pojechaliśmy na pogotowie na zdjęcie główki i kolanka. Mały usnął w karetce, był zmęczony i zapłakany. Policja zjawiła się szybko, gdyż akurat przejeżdżali ( tą drogą rowerową, którą miał jechać ten chłopak ). Nie miał prawa jechać tą drogą, którą szliśmy i to z taką prędkością, w dodatku z butelką w ręce. Tłumaczył się, że głupota, nie pomyślał. Adam czekał jeszcze na drogówkę, musiał zeznać wszystko, a później zjawili się wszyscy w szpitalu. Michalinka bardzo płakała za Michałkiem jak odjeżdżałam z nim karetką. Stres przeżywaliśmy wszyscy. I nawet nie chcieliśmy myśleć co mogłoby się stać... Rowerzysta dostał mandat, lecz nie wiem jakiej wysokości.
Uraz mam po tym wypadku, boje się jak widzę rower, że zaraz Misia lub Michaś zrobią o krok za dużo i wpadną pod koła rowerzysty, który jedzie po chodniku. Tak niedawno było z Misią jak staliśmy na przystanku. Dobrze, że stała przy wózku, a nie biegała jak zawsze, bo młody chłopak pędził jak szalony po chodniku. I właśnie Ci młodzi chłopcy jeżdżą tak nierozważnie nie patrząc na to kto idzie. Starsi jadą ostrożnie i dużo wolniej. Wystarczy chwila, a może stać się tragedia, dlatego takie rzeczy uświadamiają nam jak bardzo trzeba mieć "na oku " nasze pociechy.


Ślady hamownia


Zdjęcia z akcji " Z Kujawskim pomagamy pszczołom"







środa, 1 sierpnia 2012

Z wizytą u stomatologa



Wybraliśmy się dziś z Michalinką do dentysty na Jej pierwszą wizytę. Obiecała, że nie będzie się bać i tak też było. Miła Pani pokazała Michasi wszystkie przyrządy, jak działa fotel i rozmawiały o myciu ząbków. Misię najbardziej interesowało kiedy dostanie nagrodę, choć jeszcze buźki nie otworzyła. Ząbki ma piękne, zgryz dobry, ładne przerwy między ząbkami, z czwóreczką coś zaczyna się dziać, ale za pół roku mamy przyjść, gdyż nie ma potrzeby leczenia. Michalinka dzielnie buzinkę otworzyła, dała sobie "podmuchać" w ząbki i każde po kolei były sprawdzane. W nagrodę dostała pudełeczko na mleczne ząbki, które wypadną. Ale wtedy to Misia będzie czekać na wróżkę, która zabierze ząbka a w zamian da pieniążek :)