Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 1 maja 2012

Polska - kraj wielkich, niespełnianych obietnic...


Nasze Państwo szczyci się mianem opiekuńczego. Zatem czytając poniższą notkę prasową, powinienem być spokojny i opanowany. Jednakże tak nie jest. Ciekawe dlaczego?

Resort pracy kończy prace nad nowelizacją ustawy o świadczeniach rodzinnych, która przewiduje podwyższenie kryterium dochodowego uprawniającego do korzystania z zasiłków.
– Zostanie ono zwaloryzowane od listopada o wskaźnik inflacji czyli 2,1 proc. – mówiła Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
To oznacza, że wysokość kryterium wzrośnie z 504 zł do 514,5 zł miesięcznie w przeliczeniu na osobę w rodzinie, natomiast gdy w rodzinie wychowuje się niepełnosprawne dziecko, kryterium wzrośnie o 12,2 zł (czyli do 595,24 zł). Nie wzrośnie jednak wysokość zasiłków rodzinnych ani dodatków do nich.
Ponadto waloryzacja kryteriów dochodowych będzie przeprowadzana co roku, a nie tak jak dotychczas co trzy lata. Na podwyższenie kryteriów od listopada, czyli rozpoczęcia nowego okresu zasiłkowego budżet przeznaczy 200 mln zł, w następnym roku na ten cel potrzebne będzie ponad 1 mld zł.
Rząd zdecydował się na podwyższenie kryteriów, które nie były zmieniane od 2004 roku, ze względu na systematycznie malejącą liczbę dzieci, które otrzymują pomoc. Siedem lat temu prawo do zasiłku miało 5,3 mln dzieci, a w ostatnim kwartale 2010 roku liczba dzieci z zasiłkiem wynosiła już tylko 2,7 mln. Dzięki podwyżce kryterium uda się zahamować ten spadek, a zasiłek zyska kilkadziesiąt tysięcy dzieci.
– W tym samym czasie rosły koszty utrzymania i wysokość minimalnej płacy – mówi Bożena Kołaczek z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
Dodaje, że waloryzacja jest niezbędna bo świadczenia rodzinne w przeciwieństwie do pomocy społecznej nie są przeznaczone dla rodzin o niskich dochodach, ale dla tych, które wychowują dzieci. Dlatego powinny trafiać do jak największej ich liczby.
Jolanta Fedak zapowiedziała też podwyższenie progów dochodowych uprawniających do świadczeń z pomocy społecznej. Tu również wzrost wyniesie 2,1 proc. To oznacza, że kryterium dla osoby samotnej wzrośnie z 477 zł do 487 zł, natomiast dla rodziny wyniesie 358,37 zł w przeliczeniu na osobę w rodzinie (obecnie jest to 351 zł). Wysokość tych progów wzrośnie od września.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

I nie wiem - śmiać się czy płakać?
Komentarz w zasadzie wydaje się tu zbyteczny, wstawię więc tylko poniżej tabelę uzyskaną <tu>, z której wynika, że jesteśmy na szarym końcu, jeżeli chodzi o politykę prorodzinną - tylko w trzech krajach nakłady są niższe niż u nas. Można by zarzucić, że na przykładzie wielu Państw, większe nakłady na politykę prorodzinną nie przekładają  się na wzrost dzietności, ale nie ma też dowodów, że owe wyższe nakłady nie zdecydowały, że współczynnik dzietności drastycznie nie spadł.
A nawiasem mówiąc - dlaczego Państwo ma dawać więcej tylko dlatego, żeby coś z tego mieć ( większa ilość obywateli, większe podatki, więcej osób w wieku produkcyjnym, utrzymujących system emerytalny )? Może Państwo powinno zadbać o swoich obywateli nie patrząc na nich li tyle perspektywicznie jak na tą krowę, której daje się dużo paszy, bo jest rewelacyjną "mlekodajką" - przepraszam w tym miejscu wszystkie krowy.

 Poniżej zdjęcie, na którym porównałem zasiłki rodzinne w kilku europejskich krajach ( aby je powiększyć, po kliknięciu na nie, trzeba nacisnąć prawy przycisk myszy i wybrać opcję "pokaż obrazek", a następnie kliknąć lewy przycisk myszy gdy pokaże się "+" )
 

Norwegia:
Szacunkowo najniższa średnia stawka godzinowa w Norwegii wynosi ok. 65 zł brutto na godzinę. Warto wspomnieć, iż praca w nadgodzinach należy do najlepiej wynagradzanych na świecie. Nadgodziny są w Norwegii traktowane bardzo poważnie, mając na uwadze dobro pracownika. I tak, za pierwsze dwie nadgodziny pracodawca musi zapłacić pracownikowi plus 50% ustalonej płacy, a za każde następne 100%. Natomiast aż 200% obowiązuje po godzinie 21.00, oraz w soboty i niedziele. Można zatem sporo zyskać korzystając z nadgodzin. Niektóre średnie miesięczne zarobki przedstawiają się następująco (ze Statistic Norway):

- Budowlaniec: 11 000 zł
- Lekarze: 28 000 zł
- Pielęgniarki: 15 000 zł
- Fryzjer: 13 000 zł
- Stomatolog: 27 000 zł
- Elektrycy: 14 000 zł
- Recepcjoniści: 13 000 zł
- Kelnerzy: 12 000 zł

Litr benzyny kosztuje w Norwegii dokładnie tyle samo, co litr benzyny nad Wisłą. Norweg kupi 522 opakowania 6 sztuk jajek – Polak kupi już tylko 252 takie opakowania. Polak za swoje fundusze kupi również 369 bochenków chleba gruboziarnistego, a Norweg takich bochenków kupi o 200 więcej.
Niejeden obcokrajowiec wpada w osłupienie, gdy za piwo w norweskim pubie musi zapłacić równowartość ok. 40 zł. Jednak przybysze muszą pamiętać, że dla przeciętnego Norwega jest to wysokość wynagrodzenia za zaledwie 20 minut jego pracy.

Niemcy
Wysokość wynagrodzenia w Niemczech, podobnie jak w Polsce, kształtuje się w zależności od stażu pracy pracownika, a także zdobytego doświadczenia i poziomu umiejętności. Niemniej duże różnice w zarobkach pomiędzy Polską a Niemcami można dostrzec m.in. w początkowym wynagrodzeniu nauczyciela. W Polsce wynagrodzenie stażysty utrzymuje się na poziomie 21,6 tys. zł brutto rocznie (ok. 5,5 tys. euro przy kursie 3,95 zł/1 euro), podczas gdy w Niemczech zawód ten oferuje zarobki na poziomie 36 tys. euro brutto. Różnica jest diametralna. Najwyższe średnie wynagrodzenie otrzymuje lekarz (4 560 euro, ok. 18 000 zł ), a także informatyk (3.820 euro), Najniższą średnią pensję otrzymują kelnerzy (1 200 euro).
Ceny? Cukier w Polsce 3,80 zł w Niemczech 2,80 zł, wino w Polsce 10,00 zł w Niemczech 7,00 zł, ser mozarella w Polsce 3,00 zł w Niemczech 2,00 zł.

Holandia
Jak w wielu europejskich państwach, holenderskie władze corocznie wprowadzają tak zwaną pensję minimalną. Jej otrzymywanie zagwarantowane jest także obcokrajowcom. W tym roku zarobić więc można nie mniej niż 8,35 euro za godzinę. Zarobki murarza, operatora maszyn czy stolarza to ok. 2500-3500 euro miesięcznie. Recepcjonista i sekretarka zarobią natomiast ok. 1500-2200 euro miesięcznie. Pielęgniarka i kierowca zrobić mogą ok. 2300 euro.
Minimalna płaca w Holandii wynosi 1446,60 euro, czyli ponad 6000 zł, kiedy w Polsce to raptem 1500 zł, czyli aż czterokrotnie mniej. Przy takiej olbrzymiej dysproporcji w zarobkach mogłoby się wydawać, że w naszych sklepach będzie taniej. Nic z tego! "Super Express" porównał ceny zamieszczone w aktualnych gazetkach polskiej i holenderskiej sieci Lidl. Te same produkty kuchni włoskiej, ta sama waga, a nawet identyczne opakowania. Tylko ceny są różne. Niestety, na naszą niekorzyść. Dlaczego w polskim Lidlu jest drożej niż w bogatej Holandii?


Austria
W Austrii stolarz zarabia przeciętnie 17 580 EUR, pielęgniarka 29 388 EUR. Wynagrodzenie dla osób rozpoczynających pracę na stanowiskach inżynierów oprogramowania i mechaniki wynosi od 1 930 EUR do 2 040 EUR miesięcznie. Dla porównania fryzjerka zarabia 1 100 EUR.

Przykładowe ceny:
kawa expresso 1,80 – 2 EURO
kawa cappucino 2 EURO
1,5 l woda mineralna 0,50 – 1,5 EURO
bułka 0,40 EURO
kostka masła 1 EURO
1 l mleka 0,70 EURO
butelka wina od 3 EURO
100 g szynki od 0,80 EURO
czekolada 0,90 EURO
pocztówka 0,30 – 0,80 EURO
obiad w restauracji dla 3 osób od 25 EURO
zupa ok. 2,50 EURO
kebab 3,5 EURO
Komunikacja we Wiedniu: bilet jednorazowy – 1,8 EURO

Więc jeżeli ktoś Wam powie, że zasiłki są wyższe, bo życie jest droższe, to poproście, aby to udowodnił. Nawet nie przeliczając na złotówki: rozpoczynający w Austrii pracę mają zarobki w granicach 2000 EURO, a płacą za kawę 2 EURO, ja zarabiam niecałe 2000 złotych, a za kawę w restauracji płacę 6 zł. Nie mówiąc o innych produktach jak kostka masła czy litr mleka…

POLSKA – KRAJ WIELKICH, NIESPEŁNIANYCH OBIETNIC 
I BIEDNYCH, ODARTYCH Z MARZEŃ LUDZI

Gdzie są Ci ludzie, którzy obiecywali nam godne i dostatnie życie???
 
OBUDŹMY SIĘ !!!!!! 
NIECH CHOCIAŻ NASZE DZIECI MAJĄ SZANSĘ NA LEPSZE ŻYCIE
Tata Adam

18 komentarzy:

  1. Adasiu czytając to co powyżej tylko jedno przychodzi mi na myśl ale nie będę mówiła o tym publicznie, bo niezbyt cenzuralne. A poza tym mimo wszystko mam nadzieję, że w końcu Polski rząd i wszyscy Ci, którzy decydują w dużym stopniu o naszych finansach zmienią się na tyle, że będzie można jakoś żyć i spełniać marzenia nie tylko swoje lecz przede wszystkim marzenia dzieci.Chyba za bardzo optymistycznie chcę to widzieć tyle, że inne myślenie na tyle mnie dołuje, że po prostu nie daję nim zawładnąć, bo totalne załamanie by mnie czekało. Jeśli sobie sami nie pomożemy to inni za nas tego na pewno nie uczynią jeśli w ogóle znajdą się tacy.A rząd nasz jak do tej pory pokazał, że "syty głodnego nigdy nie zrozumie". Chętnie zamieniłabym się z tymi rządzącymi choć na miesiąc na pensje i wydatki, które mamy. Życie, życie...ja mam nadzieję , że w końcu Polacy się obudzą po to by pokazać, że za to co rząd proponuje nie da się nawet egzystować a co dopiero mówić o marzeniach i życiu na normalnym poziomie.Pozdrwaiam ciepło i mimo wszystko bardzo optymistycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam dopiero 19 lat. Zdaję maturę, planuję pójść na studia itd. itd.
    Jednak patrząc na to, co się dzieje w naszym państwie bardzo bym chciała wyjechać. I na pewno zrobię to jeżeli tylko się uda. Życie na dobrym poziomie w Polsce jest praktycznie nierealne. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem tego, co się tutaj dzieje. Jeżeli to się nie poprawi to większość młodych ludzi będzie wyjeżdżała zagranicę. Tam są o wiele lepsze warunki do rozwoju, pracy itd. Mam starsze rodzeństwo. Brat siedzi w Brukseli, a siostra w Danii. To chyba o czymś świadczy? Jest im tak dobrze, nie zamierzają wracać. Nie dziwię się.
    Pozdrowienia dla całej rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mieszkam w Norwegii i czytajac Twoje zebrane informacje w wielu kwestiach sie zgadzam. Z nadgodzinami trzeba jednak uwazac, bo jest limit a po jego przekroczeniu trzeba zwrocic duzy podatek.
    Musze przyznac, ze kiedys wracajac do Polski kupowalo sie duzo rzeczy na zapas, ciuchy byly tansze. Teraz nie ma takiego sensu, ceny sa niemal rowne. Tutaj przynajmniej nikt nie boi sie placic podatkow, bo widac na co one ida. I oczywiscie, Norweg ponarzeka na swoj kraj, bo chce zeby byl jeszcze lepszy, ale porownujac widac duze roznice. Przykro jest patrzec ile sie w Polsce pozmienialo na gorsze przez rzad. Nie wiem gdzie ta demokracja, bo politycy na pewno nie sluchaja glosow wiekszosci, a jedynie chca napelnic wlasne kieszenie. Nadziei nie mozna jednak nigdy tracic :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uważam, że każdy jest kowalem swojego losu i tylko niezaradni życiowo ludzie, którzy skończyli mierne studia narzekają teraz na prace i zarobki. Chcesz mieć dużo peiniędzy to je zarób a nie czekaj z założonymi rękami bo coś ci się od państwa należy. wkurza mnie taka roszczeniowa postawa. Ja również mieszkam i pracuje w Polsce i nie czekałam aż rząd mi da prace i zarobki, tylko tak pokierowałam swoją edukacją i pracą że teraz stać mnie na wszystko i żyje mi się świetnie w kraju. Nie rozumiem ludzi, którzy myślą, że jak już mają dzieci to państwo powinno te dzieci utrzymywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że każdy jest kowalem swojego losu. Tak więc życzę Ci, aby nie spotkało Cię to nieszczęście, które dotyka dziesiątki tysięcy rodzin w Polsce, w których rodzice muszą wychowywać niepełnosprawne dziecko. Przecież to oni są winni według Ciebie, prawda?

      Jakim prawem oceniasz to, kto jakie studia skończył i czy są one mierne czy nie? Gwarantuję Ci, że 90% osób czytających tego bloga narzeka na zarobki i narzekać będzie nie dlatego, że czeka z założonymi rękami, ale dlatego, że ich praca jest nagradzana nieporównywalnie mało w stosunku do tego, co oferuje im sąsiedni kraj/kraje. Jeżeli ludzie ciężko zarabiają, to mają postawę roszczeniową. Nie każdemu płacą kilka tysięcy za siedzenie na stołku...
      Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że jeżeli mieszka się w Polsce, to nie należy od nikogo niczego wymagać. Jeżeli rządy innych państw dają horendalne sumy swoim obywatelom, aby pomóc im w wychowaniu i utrzymaniu dzieci, to dlaczego nie ma tego robić Polska? Ten kraj może się utrzymać tylko i wyłącznie dzięki rodzinom myślącym o dzieciach. Jeżeli nie będzie dzieci, to za naście lat nie będzie komu utrzymać takich jak Ty. I nie pisz mi bzdur, że odłożysz, że nie będziesz musiała korzystać ze świadczeń emerytalnych. Pierwsza po nie pobiegniesz. Bo Ci się należą! Ale to nie będą pieniądze Twoje/zarobione przez Ciebie, gdyż będą już dawno przejedzone przez system. To będą pieniądze zarobione przez dzieci tych rodziców, którzy dziś wychowają je w duchu miłości do tego kraju. Jeżeli te dzieci nie wyjadą, nie uciekną z Polski, to może swoją wysoką emeryturkę otrzymasz...
      Więcej szacunku i mniej zajadłości życzę. Tym bardziej, że piszesz o "kierowaniu swoją edukacją". Wydaje się, że uczelnia, która Cię kształciła wykształciła Cię edukacyjnie i gdzieś po drodze zapomniała o wychowaniu. Adam

      Usuń
    2. Ależ mnie wkurzyła ta wypowiedź! Więc wg Ciebie każdy powinien być inżynierem, lekarzem czy prawnikiem lub mieć własną firmę, tak? Jakim prawem oceniasz, które studia są mierne a które nie i dlaczego wartościujesz w taki sposób ludzką pracę? Każdy, kto ciężko i uczciwie pracuje powinien otrzymywać takie wynagrodzenie, aby wystarczało na godne życie. A Twój zarzut wobec Adama jest już szczytem absurdu! Proponuję, abyś poszła popracować do szkoły na miesiąc i wtedy wypowiedz się jeszcze raz. Nauczyciele powinni zarabiać moim zadaniem tyle, co lekarze.
      Krew mnie zalewa, gdy uczciwych ludzi nazywa się nieudacznikami!

      Pozdrawiam

      P.S Państwo jest od tego, aby opiekować się UCZCIWYMI obywatelami.

      P.S.2. Życzę Ci, aby żadne nieszczęście, które kazałoby Ci zmienić poglądy, Cię nie spotkało!

      Usuń
    3. w Polsce niestety taka postawa dominuje.. ale nie da się ukryć że każdy sam wybiera co w życiu chce robić.. a skończyć wyższą szkołę humanistyczną kierunek socjologia/filozofia w Pcimiu dolnym każdy może tylko szkoda, że potem ma pretensje że ma dyplom a pracy nie ma.. A no i cudów nie będzie, z takim wykształceniem 10000 nie zapłacą.
      no cóż, polityka edukacyjna prorodzinna, jak również opieka zdrowotna w tym kraju rozkłada na łopatki. niestety żyjemy w kraju absurdu z którego trzeba - mimo szczerej miłości do ludzi i miejsca - opuścić jak najszybciej!!
      Nie do końca zgadzam się z Pańskimi poglądami, chociażby takimi jak te powyżej, jednakowoż - pozdrawiam
      agata

      Usuń
  5. No wlasnie... Mieszkam w USA od 8 lat. Moja mama caly czas namawia mnie na powrot do kraju, mezowi rowniez marzy sie powrot do Polski, a ja pytam: do czego? Do minimalnej placy, zycia od 1-ego do 1-ego, mieszkania katem u rodzicow? Tutaj tez kolorowo nie jest, to nie Europa, macierzynskiego mialam tylko 3 miesiace i to bezplatne, zeby w przyszlosci moc poslac corke na uniwersytet zalozylismy specjalny fundusz, inaczej nie byloby nas stac... Ale, pracujac oboje, utrzymujemy bez wiekszego problemu dom, dwa auta, jezdzimy na wakacje. Jedzenie jest tu w miare tanie, artykuly dzieciece rowniez i choc nie ma zadnej pomocy finansowej dla rodzin z dziecmi (mowie o normalnych rodzinach, a nie niepracujacej patologii), to przynajmniej na koniec roku ze wzgledu na dziecko dostaje sie duuuzy zwrot podatkow.
    Oczywiscie, ze chcialabym wrocic do Polski, chocby po to, zeby byc blizej rodziny, zeby moje dziecko mialo dziadkow, ciocie, kuzynostwo... Ale wlasnie ze wzgledu na corke zostane gdzie jestem. Zeby chociaz ona miala jakies perspektywy i nadzieje na przyszlosc...
    Pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  6. Opieka socjalna w naszym kraju to w istocie temat niezwykle ciekawy, ale i bardzo kontrowersyjny. Jestem jak najbardziej za tym Panie Adamie, aby nasze państwo wspierało osoby potrzebujące pomocy w takim stopniu w jakim jest im to niezbędne, ale moim zdaniem nie jest to możliwe z kilku bardzo istotnych powodów. Pierwszym i bezdyskusyjnym jest taki,że z pustego i Salomon nie naleje... Podana jako przykład Norwegia, skądinąd z rodzinnych powodów doskonale mi znana nie jest tu dobrym lustrem. Trudno porównywać nas z krajem niezwykle zamożnym i to bynajmniej nie z powodu mądrości jego rządu czy obywateli - tylko z powodu posiadanych bogactw naturalnych i bardzo małej gęstości zaludnienia.
    Drugim istotnym według mnie powodem ubóstwa polskiego systemu socjalnego i chyba ważniejszym jest całkowity brak jego szczelności. Sam Pan wie na pewno o istnieniu wielu osób, które bez mrugnięcia okiem oszukują system wyłudzając bezprawnie zasiłki i działając na niewątpliwą szkodę osób faktycznie potrzebujących np. wspomnianych przez pana mam niepełnosprawnych dzieci, których de facto system nie zauważa w ogóle. Co Pan powie na pseudo-samotne matki,żyjące ze swoimi konkubentami i śmiejące się nam w twarz? Albo o tych mamusiach, które przekalkulowały swoje szanse na znalezienie dobrze płatnej pracy i pomniejszywszy dochód o ewentualny koszt opieki nad dzieckiem doszły do radosnego wniosku- po co iść do pracy??? Lepiej wyłudzać zasiłki i siedzieć "pardon" na dupie w domu... A reszta niech buli, a co tam! Jestem mamą dwójki dzieci, bogu dziękować są zdrowe. Jestem także legalną, poślubioną żoną, co jest faktem nie bez znaczenia. Pracuję bardzo dużo i bardzo lubię swoją pracę. Mąż również ciężko pracuje. Oboje płacimy podatki i nie korzystamy z żadnej formy pomocy od państwa. Nasza młodsza latorośl nie dostała się w tym roku do państwowego przedszkola, ponieważ dostały się TYLKO sic! dzieci (pseudo) samotnych matek. Moja siostra mieszkająca w stolicy stwierdziła ostatnio, że statystyczna "samotna matka" z jej przedszkola przyjeżdża po dziecko "wypasionym" SUVem i prowadzi solarium lub salon kosmetyczny piorąc brudne pieniądze swojego gacha. Pytam zatem co teraz? Czy powinnam rzucić pracę, czym prędzej załatwić rozwód z mężem i szpula po zasiłki...
    Wracając do głównej myśli, chciałabym dodać,że w innych krajach przyznane zasiłki są często monitorowane a przyłapanie na ewentualnym oszustwie kosztownie karane. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozsądna wypowiedź. Zgadzam się z nią w 100%! Państwo jest nieszczelne, a co gorsza wydaje się, że takowym być chce...

      Usuń
  7. Smutne, ale prawdziwe, takie są realia. Później politycy dziwią się, że w Polsce góruje model rodziny 2+1 lub rodziny w ogóle nie decydują się na potomstwo. Podobno wszystko po to, by żyło się lepiej - ale komu? Bo raczej nie nam...

    Macie śliczne dzieci, tylko pozazdrościc ;o) Zapraszamy do nas:
    http://amisiowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Adamie , My to wszystko wiemy ale czy mamy wpływ na to ? Niestety nie .....Prawda jest taka , że dobrze się żyje tym co korzystają z Opieki ( pracując dodatkowo na czarno ) Moja znajoma pracuje OPS i mówi ,że te osoby mają wiecej pieniędzy niż ona . Smutne , ale prawdziwe. My z mężem oboje pracujemy i ciężko jest się opłacić i godnie żyć :( POLSKA ......
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, coś o tym wiem. Widziałem w szkole taką mamusię, która żywiła dwójkę swoich dzieci, taka biedna i w ogóle. W tym roku podjechała do szkoły, żeby wziąć papiery, gdyż wyjeżdża za granicę. Gdy zobaczyłem jak wsiada do samochodu ( jakiego samochodu! )i zakłada ciemne okulary, myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok. Za granicą dostała jeszcze lepsze warunki, gdyż mamusie samotnie wychowujące dzieci mają tam ogromne dofinansowania do czynszu... ( tatuś jest razem z nimi, ale oficjalnie go nie ma ).

      Usuń
  9. temat rzeka...nie raz rozmawialam z Zanetką o polityce prorodzinnej naszego kraju.Czujemy się niczym bohaterowie fantastycznego filmu,skoro przy czwórce dzieci jeszcze tu z głodu nie pomarliśmy:) Nie korzystamy z żadnych zasiłków,pomocy itp...zawsze wydawało mi sie,że są bardziej potrzebujący.A często jest tak,jak napisałeś w komentarzu-po zasiłek podjezdzają takie bryki,że w oczy razi:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jest taka rodzina-mama,tata,4 dzieci. tatuś ma firmę,dom stoi jak nie wiem,samochody,lokaty w banku.ale dochody mają 2 tys :D a mamusia to by w opiece o każdy grosz zabiła,o każdy ''ołówek do szkoły rozdawany'' masakra po prostu. a ten najbardziej potrzebujący to często nie pójdzie

      Usuń
    2. Aniu właśnie o tym napisałam wyżej:) ech,szkoda słów...ja dopóki mam co do gara włożyć,nie proszę nigdzie o nic za darmo.Nie potrafię,po prostu...

      Usuń
  10. Dzień dobry! Ja chciałam tylko poinformować, że Onet również mnie zdenerwował i przeniosłam się na Bloog.pl
    Mój adres strony to teraz: www.lalucci.bloog.pl
    Proszę zmienić adres mojego bloga w Państwa linkach.
    Pozdrawiam serdecznie całą Rodzinkę, Lalucci :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zacznijmy od tego, że nasi politycy robią z Polską wiele dziwnych rzeczy. Mnie osobiście strasznie drażni funkcjonowanie Opieki Społecznej. Stosunkowo rzadko spotykam się z sytuacjami, w których owa OS udzielała pomocy ludziom i rodzinom, które tak naprawdę tego potrzebują.

    Znam wiele rodzin, które jakoś wiążą koniec z końcem, a oboje dorośli pracują. Niestety na zasiłek nie mają szans, bo przekraczają (minimalnie) wszystkie możliwe progi. Istnieje też duża część społeczeństwa, która za najniższą krajową robić nie będzie, bo takie same pieniądze wyciągną od państwa, nie będą musieli wychodzić przy tym z domu, a dodatkowo otrzymają od różnych stowarzyszeń wyprawkę dla dzieci do szkoły, paczki żywnościowe itd. I gdzie tu jest jakaś logika? Nie mówię, że nie można pomóc ale w tego typu przypadkach, nóż mi się w kieszeni otwiera. Zamiast pogonić ludzi do pracy, to lepiej ich utrzymywać, niż wspierać osoby, które naprawdę tego potrzebują ;/

    Podobnie zresztą jest z refundacją leków przez NFZ. Żałują pieniążków na leki potrzebne do walki z rakiem i inne potrzebne sprzęty, a jeśli chodzi o osoby uzależnione od alkoholu, to mają zapewniony pełen kompleks zapomóg. Począwszy od rent "pijackich" (są ona sporo większe od tych, które dostają osoby poważnie chore), poprzez zapewnienie bezpłatnego zakwaterowania, a skończywszy na turnusach leczniczych. Alkoholicy mają możliwość wyjazdu do takiego ośrodka 3 razy do roku. Każdy z nich trwa około 6tyg. i kosztuje 12-16tys.

    Pewnych rzeczy nigdy nie będę w stanie zrozumieć ;(

    OdpowiedzUsuń