Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 13 maja 2012

Nad życie

Wczoraj był jeden z tych niewielu magicznych dni, w których mieliśmy "chwilę dla siebie". Po ciężkim tygodniu pracy z obydwu stron, przyszedł czas na zasłużony odpoczynek. W piątek, gdy brałem udział w drugim dniu zdjęciowym do jednego z odcinków serialu "Malanowski i partnerzy", zauważyłem, że tego dnia ma miejsce premiera filmu "Nad życie" opowiadającego historię wielkiej miłości i życia Agaty Mróz. Decyzja mogła być jedna - komórka w dłoń i rezerwacja biletów na sobotę w Cinema City. Byliśmy bardzo ciekawi jak został zrealizowany film, do którego choć w ułamku się dołożyliśmy. A w sumie raczej nie my, lecz nasz malutki synek, którego płacz podczas porodu był nagrywany 22 października 2010 r. w krakowskim szpitalu "Ujastek". Pamiętam, jak tuż po zważeniu, gdy Michał "śpiewał" piękne arie ( nazywałem je dwutaktem, bo dwa razy zapłakał, potem chwila przerwy i znowu dwie syreny :) ), powiedzieliśmy sobie z Żanetą "teraz chwila ciszy, żeby było co wstawić do filmu". Wtedy Michaś tak pięknie "śpiewał"...

Zdjęcie z http://www.parafia-leszno.com

Film urzekł nas swoją prostotą i przekazem. Nie był gloryfikacją kogokolwiek, pomnikiem stawianym na czyjąś cześć. Przedstawia typowe ludzkie emocje, wahania i decyzje. Aczkolwiek bardzo porusza. Wychodząc z sali kinowej z chusteczkami w dłoniach, dziękowaliśmy Bogu, że nas nie doświadczył w ten sposób, że mamy siebie, że jesteśmy zdrowi i mamy radosne, zdrowe, szczęśliwe dzieci. Agata Mróz nie miała takiego daru od losu, minęła się z Lilianną na drodze życia. Mama i córeczka miały chwilę by na siebie spojrzeć, przez chwilę poczuć, ale choroba odarła ich z pozostałych wspólnych dni. To najgorsza rzecz, jaka może spotkać rodzica - nie zobaczyć jak dorastają jego dzieci, jak pierwszy raz stawiają kroki, robią pierwsze siku do nocnika, idą do szkoły, przeżywają pierwszą miłość itp. Ale to był wybór Agaty. Zaryzykowała, by dać życie, bo pokochała swoje dziecko nad życie, nad swoje życie... Lilianna tego jeszcze nie rozumie, ale jak będzie starsza, zrozumie, że Jej mama oddała dla niej to, co miała najcenniejszego... 
Cieszę się, że ma kochającego ojca, który robi wszystko, żeby była szczęśliwa. 
Zdjęcia z www.polki.pl
fot. Krzysztof Opaliński

Codziennie można usłyszeć o ludzkich tragediach, nieszczęściach. Często są ludzie którzy tego nie dostrzegają, albo próbują nie widzieć. Bo gdy ktoś ma miękkie serce, nawet słysząc o ludzkim nieszczęściu, przeżywa je w sobie. Są też ludzie, którzy próbują pomóc, nagłośnić takie historie, aby "obudzić" innych do działania. Takim człowiekiem jest nasza internetowa znajoma Longina, która prowadzi swojego bloga. Często na nim oraz Facebooku apeluje do innych o pomoc, przedstawiając historie dotkniętych przez ludzi. Chciałoby się pomóc każdemu, ale to nie w ludzkiej mocy... Jednak takie działania oraz filmy są potrzebne. Bez nich nie bylibyśmy ludźmi. Dzięki temu świat zmienia się na lepsze i podtrzymujemy wiarę w dobro człowieka. A przy okazji znajdują się Ci, którzy mają pieniądze i chętnie je ofiarują...

Wracając do "odejścia" Agaty. Czasami zadaję sobie pytanie "dlaczego?". Nie znajduję właściwej odpowiedzi. Wierzę, że Bóg powołał Agatę do swojej reprezentacji. Teraz rozgrywa swoje najlepsze mecze w niebie, patrząc z góry na ukochanego Jacka i Liliannę...

W dniach 13 - 15 lipca 2012 roku, odbędzie się w Katowicach IV Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej. Jeżeli macie czas i chcielibyście przyjechać, to szczegółowe informacje uzyskacie już niedługo pod tym adresem: www.memorialagaty.pl
Każdy kto kupi bilet, przyczyni się do propagowania inicjatywy krwiodawstwa oraz transplantacji i przeszczepu szpiku kostnego.
http://www.wiadomosci24.pl
Fot. Dziennik Łódzki
Tata Adam

21 komentarzy:

  1. ehhhh zły ma człowiek w oczach. Smutne to ze Lilianka nie ma mamy, ale smutne jest tez jak Matka traci dziecko mój Kubuś odszedł 5 miesiecy temu. I trudne to wszystko jest niezaleznie czy dziecko straci matke czy na odwrót. A wy macie wspaniałe dzieci i SIebie, macie naprawdę prawdziwe szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ehhhh zły ma człowiek w oczach. Smutne to ze Lilianka nie ma mamy, ale smutne jest tez jak Matka traci dziecko mój Kubuś odszedł 5 miesiecy temu. I trudne to wszystko jest niezaleznie czy dziecko straci matke czy na odwrót. A wy macie wspaniałe dzieci i SIebie, macie naprawdę prawdziwe szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna notka - super wyszła Ci ta niespodzianka Adam. Myślę, że nie jedna osoba patrząc na ten film wyszła z kina zmieniona wewnętrznie. Wydaje mi się, że pytanie dlaczego? w takich chwilach zawsze jest zadawane ...tyle, że nigdy nie uzyskamy na nie odpowiedzi. To tak jak wówczas, gdy umiera dziecko i rodzic nie potrafi realne podejść do tej śmierci. Dzięki za te słowa - teraz tym bardziej postaramy się na niego wybrać.Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!

    Pewnie włożę teraz kij w mrowisko i wiele osób się oburzy, ale uważam, że p.Mróz była zwykłą egoistką. Osoby, które wiedzą, że są obciążone tak poważną chorobą, nie powinny decydować się na dziecko.
    Smutna to historia...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widzę tutaj ani trochę egoizmu szczerze mówiąc. Agata Mróz stwierdziła, że skoro już jest w ciąży musi urodzić swoje dziecko. Dzięki temu zostawiła na tym świecie nie tylko wspomnienia po sobie, ale również "kawałek siebie".
    Popłakałam się jak czytałam tą notkę. Dobrze pamiętam, jak dowiedziałam się, o jej śmierci. Najpierw odszedł Arek Gołaś, później Agata Mróz, Kamila Skolimowska...
    Ja jeszcze nie miałam okazji zobaczyć filmu. Mam nadzieję, że przed wyjazdem uda się. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Igo - to wszystko zależy od punktu widzenia. Ja sądzę, że skazanie dziecka na bycie sierotą jest gorsze niż aborcja.
      Wiele osób mówi, że ta dziewczynka zapewne doceni to, że matka ją urodziła. A ja nie byłabym tego do końca pewna. Gdyby to chodziło o mnie jestem przekonana, że miałabym do swojej matki żal, że mnie zostawiła. Nawet z kochającym ojcem.

      Usuń
    2. Może i masz rację. Trudno to teraz stwierdzić, czy dziecko będzie miało żal, o to. Tylko widzisz ona miała zamiar żyć. Bardzo, bardzo mało brakowało, żeby wszystko ułożyło się po jej myśli.
      Ja też wychowywałam się w niepełnej rodzinie. Ale nigdy nie mam żalu do mojego Taty o to, że odszedł z tego świata. W jednym i drugim przypadku to była choroba, na którą nie ma się większego wpływu.
      Może z drugiej strony Agata Mróz nie potrafiła "usunąć" własnego dziecka. Wiedziała, że gdyby wyzdrowiała, nie mogłaby z tym żyć. Wybrała życie Liliany, a nie swoje, ponieważ dobrze wiedziała na co się decyduje.
      Każdy człowiek jest inny, każdy ma swoje racje, ale to była jej decyzja i trzeba ją uszanować.

      Usuń
    3. Myślę Dziewczyny,że obydwie macie rację.Oczywiście zgadzam się z Zuzaną,ze świadome zajście w ciążę w trakcie tak strasznej choroby zakrawa na egoizm.Iga świetnie napisała,że każda kobieta ma prawo do własnych decyzji.Jeśli chodzi o mnie,na pewno nie zaplanowałabym takiej ciąży,ale też na sto procent bym jej nie usunęła,gdyby już się "przydarzyła".I myślę,że nie powinnyśmy uogólniać,bo przecież jest tysiące samotnych matek,które wychowują wspaniałe,szczęśliwe dzieci i za brak ojca nikt nie powie:"powinna usunąć ciążę,bo została sama".Znam samotnego ojca,który nie jedną matkę moglby nauczyć miłości do dziecka i cudownego wychowywania.Dlatego nie poddawajmy się stereotypom.Tu płeć gra drugorzędną rolę.Pierwsze skrzypce wiedzie umiejętność kochania i stwarzania ciepła oraz bezpieczeństwa.
      Myślę,że żalu Lila mieć nie będzie o to,że dostała najcenniejszy z darów,jakim jest życie.A tęsknota za mamą,to już zupełnie inna sprawa....
      Ja też wybrałabym życie dziecka

      ważne,że potrafimy wyrazić swoje opinie w kulturalny i niekrzywdzący nikogo sposób;)pozdrawiam

      Usuń
    4. Ładnie napisałyście:-) A co do samotnego macierzyństwa czy też ojcostwa nie z wyboru - to insza inszość i oczywiście przyznaję Wam rację.

      Usuń
    5. nie ma to jak znaleźć złoty środek:)

      Usuń
  6. Mysle, ze wazny fakt zostal pominiety. Agata Mroz nie zmarla ze wzgeldu na prod, a przez sepse. To duza roznica. Gdyby nie sepsa byc moze Agata nadal by zyla. Sam porod nie zagrazal jej zyciu. O tym mowi maz Agaty, Jacek. Mozna wywiad obejrzec na stronie dzien dobry tvn.
    Co nie zmienia faktu iz strata bliskiej osoby w tak mlodym wieku jest nielatwym przezyciem.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Jednak decyzja o przełożeniu chemii i opóźnieniu leczenia spowodowała dalsze osłabienie organizmu Agaty. Tak więc nie bezpośrednio, ale jednak ciąża wpłynęła na rozwój dalszych wypadków. Gdyby nie było zależności, nie byłoby też dylematu czy donosić ciążę. Dlatego uważam, że Agata oddała to, co miała najcenniejszego. Liczyła się z tym, że może nie przeżyć leczenia...

      Usuń
  7. Jestem Waszą stałą czytelniczką, ale nigdy nie komentuję. I przepraszam że nie nawiążę do notki w żaden sposób, bo chodzi mi o Waszą przyjaźń z tosinkowem. A tak konkretniej co się dzieje z ich blogiem? Ostatnio nie ma na nich żadnych notek, archiwum jest puste... Marta się przenosi czy może zrezygnowała z pisania?
    Jeszcze raz bardzo przepraszam, ale jesteście dla mnie jedynym łącznikiem z jej blogiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to pytanie do Onetu. Ja po dziesiątym odświeżeniu strony załapałem się na archiwum i wszystkie notki. Nie mam pojęcia co z tym portalem się stało...

      Usuń
  8. Ewo z blogiem wszystko po staremu,niestety onet jest straszny.Nic się nie otwiera,wpis uczynić to dopiero sztuka.Szukam sposobu wydrukowania w formie książki bloga (do szuflady),jak znajdę przenoszę się na blogspot.Skopiować tych wszystkich notek na nowy blog w życiu nie zdołam,zwyczajnie czasu nie starczy.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam obojgu za odpowiedź. Czekam niecierpliwie aż się uporasz ze wszystkim i wrócisz do nas Marto.
      I jestem wdzięczna Adamie za wszelkie Twoje notki odbiegające od tematyki Waszego bloga. I nie zrozum mnie źle - uwielbiam czytać o Waszych pociechach, ale czasem człowiekowi się wydaje że tylko on widzi te wszystkie absurdy codziennego życia, na które my, zwykli szarzy ludzie jesteśmy skazani.
      Pozdrawiam obie rodzinki

      Usuń
    2. Ewo cały czas funkcjonuję jeszcze na onecie,więc zapraszam,może się uda wejść:/
      pozdrawiam Cię ciepło

      Usuń
  9. Kochani u nas we wsi:p jeszcze filmu nie ma.Jak tylko się pojawi,lecimy obejrzeć....nie powiem,że ogromne znaczenie tu ma płacz Misia;))))) nie można tego przegapić!
    całuję:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie uwazam, ze Agata byla egoistka. Podejrzewam, ze swiadomie nie zdecydowala sie na dziecko, ze to byl przypadek. I na jej miejscu rowniez bym nie usunela ciazy. Jak przyjmie to mala Lilianka jak podrosnie na tyle, zeby zrozumiec? Nie wiadomo. Duzo bedzie zalezalo od tego jak wplynie na nia srodowisko, w ktorym sie obraca. Mysle, ze wiekszosc ludzi bedzie ja wspierac i tlumaczyc, ze mama wybrala jej zycie nad swoje. Moze sie jednak zdarzyc "zyczliwa" osoba, ktora powie jej, ze w pewnym sensie zabila swoja matke. Ludzie bywaja okrutni...
    A tak przy okazji to nurtuje mnie mysl, ze Agata zmarla nie przy porodzie, nie w wyniku odrzucenia przeszczepu, leczna infekcje. I choc nigdy nikt no tym nie wspominal, to zastanawiam sie czy nie nie bylo tam jakiegos bledu lekarskiego, jakiegos niedopatrzenia... Moze ta dzielna dziewczyna mogla zyc do dzis i cieszyc sie coreczka...
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  11. przeszczep szpiku wiąże sie z pozbawieniem jakiejkolwiek odporności Bo to krwinki odpowiadają za tworzenie przeciwciał a po zabiegu po prostu ich nie ma Dlatego izoluje sie popszczepieńców od jakichkolwiek kontaktów z innymi osobami. Niestety wiele osób jest tak wyczerpanych chorobą (a w przypadku Agaty i ciążą która jakby nie było jest ogromna rewolucja nawet dla zdrowej kobiety)ze najmniejsza infekcja której zdrowy nawet by nie poczuł u takich osób prowadzi do sepsy czyli do ogólnoustrojowego zakażenia co konczy wiadomo jak niestety......Podobnie jest przy poważnych oparzeniach - umiera sie na sepsę..

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama mam chęć obejrzeć ten film, ale niestety w moim budżecie brakuje miejsca na kino :( Pocieszam się, że za rok albo dwa "Nad życie" będę mogła zobaczyć w TV

    OdpowiedzUsuń