Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Przegrywam z alergią

Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa,że najgorszy tydzień za mną. Od poniedziałku do piątku byłam sama z dziećmi do godziny 20 albo dłużej. Oczywiście dla Adama był to równie ciężki tydzień przygotowań, bo miał tylko 2 tygodnie na napisanie scenariusza przedstawienia i wyreżyserowanie go. Prowadzi wyjątkową grupę filmowo - teatralną " Szansa" i wszystkich bez wyjątku uwielbiam. To wspaniała młodzież, pełna zaangażowania, chęci oraz pasji. I jeszcze raz gratuluję występów, bo byliście świetni! Ale przejdźmy do meritum postu. Trochę się wyżalę to będzie mi lżej. Jako, że w sobotę odbywał się finał "Siemianowickiego talentu" wybraliśmy się z Misią na tą imprezę.  Niedziela miała być już tylko nasza, Adam wymyślił wypad do ZOO i wyruszyliśmy. I się zaczęło... Kichanie co chwila, okropne swędzenie w nosie, oczy opuchnięte i zalane łzami. Chusteczka ciągle w pogotowiu, wieczorem to mnie nawet już z kichania bolało gardło. Jednym słowem - masakra! A przecież tak uwielbiam tę porę roku, wypady, spacery i to, że tak mało na siebie wkładamy ubrań a dzieci przede wszystkim. Zabiera mi to całą radość! I wkurza okropnie. Do alergologa na razie nie umie się dodzwonić, podobno rewelacyjny lekarz. Muszę w końcu się dowiedzieć z czego to jest. Pewnie pyłki, ale dobrze mieć pewność i wiedzieć jak to zwalczać. Nigdy ta alergia się aż tak nie ujawniała, nie była tak silna. Biorę specjalne wapno, lecz poprawy nie widzę.  I teraz doskonale rozumiem osoby uczulone na cokolwiek, wiem jak to przeszkadza i dokucza... No i jakoś trzeba z tym żyć...
Mama Żaneta

niedziela, 29 kwietnia 2012

Chwilo trwaj


Pogoda była dziś znakomita, więc nie zastanawialiśmy się długo i już po 9.00 byliśmy w drodze do pobliskiego parku. Mijając stoiska znajdujące się przy wejściu do WPKiW zahaczyliśmy o te na których sprzedawali balony wypełnione helem. Już dawno Michalinka prosiła o taki balon, więc nawet nie czekaliśmy na moment, gdy zacznie nam przypominać o obietnicy, tylko od razu kupiliśmy balonik :). Radości było co nie miara. W ZOO zobaczyliśmy wiele gatunków zwierząt, na dotarcie do wszystkich zabrakło nam po prostu sił. W kilku momentach wydawało mi się, że Michalinka ma dar "przywoływania" zwierząt - bocian, wąż, struś i wielbłąd wręcz podchodzili do Niej, mimo, że nic im nie dawała do jedzenia. Najśmieszniej było przy wielbłądzie, myślałem, że zacznie za chwilę przed Misią tańczyć :)
W trakcie zwiedzania zrobiliśmy sobie mały odpoczynek, tzn. odpoczywaliśmy my - Żaneta i ja - a dzieci w tym czasie szalały na placu zabaw. Gdy Misia podeszła do ścianki wspinaczkowej pomyślałem sobie, że zaczepi się o pierwszy uchwyt i puści. To co zrobiła, przeszło moje najśmielsze oczekiwania...
Po wyjściu z ZOO spotkaliśmy Dziadzia i Babcię i poszliśmy z nimi na krótki spacerek. Gdy Dziadzio szedł z naszymi smykami po dwóch stronach, cisnęły się na usta słowa: "Dziadzio na etacie" :)
Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru po ZOO w Chorzowie w filmowej wersji...



Tata Adam

środa, 25 kwietnia 2012

Złotka w akcji

Witajcie! Dziś będzie taki miszmasz, ale oczywiście w roli głównej wystąpią Misiaki. Podczas niedzielnego obiadku Michałek nas zaskoczył - sam nabijał jedzenie na widelec i zjadał wszystko z talerzyka. Z Nim to jest tak, że jak podajemy Mu danio, bądź kaszkę czy zupkę, On również musi mieć w rączce łyżkę lub widelec i jeść. Dlatego zjada dużo szybciej, gdyż nie dość, ze je sam to my jeszcze pomagamy. Michalinka jest powolna, ale są na to sposoby :)
Po obiadku, na kawkę i ciacho wpadła w odwiedziny Babcia Sylwia. Nie widujemy się zbyt często, gdyż moja mama pracuje i jeszcze remontuje mieszkanie, ale raz w miesiącu się widzimy, kontakt telefoniczny też mamy, więc nie narzekam. Dzieci lubią się bawić z Babcią, na początku zawsze są zawstydzeni, a potem buzia Misi się nie zamyka. Z tatą kontakt jest mniejszy, ciągle obiecuje, że przyjedzie, ale na tym się kończy. Po rozwodzie rodziców kontakt się troszkę nam urwał, no cóż. Babcia Sylwia jest w szczęśliwym związku z nowym parterem, a ja cieszę się Jej szczęściem, bo wyszło Jej to na dobre. Babciu czekamy na kolejne odwiedziny i parapetówę
Ostatnie cztery zdjęcia to dzień dzisiejszy. Dzieci jak tylko wyjdą z łóżek napiją się i chcą bajkę. Wpadają jak torpedy do pokoju i dalejże na stół ( no przecież taki pusty stać nie może ) i podano danie główne... a miało być śniadanie. Tak więc, gdy maleństwa zapatrzone, ja w spokoju mogę przygotować posiłek. Choć nie zawsze jest "spokojnie", jak się tylko Im przypomni o mamusi, zaraz przychodzą, podsuwają krzesła i wspinaczka i popychanie, kto bliżej, kto zajmie czołowe miejsce. Najlepsze widoki są z góry, dlatego myślę, że powinniśmy mieszkać na jakiś stoku i widok z okna byłby lepszy... Na parapecie bite pół godziny potrafią "podziwiać" autka, ludzi, pieski i chmurki. Ech..
Michasia wymyśliła, że wrzuci "kilka" zabawek do łóżka Michałka i tam sobie będą siedzieć i jeść ciasteczka/lizaki, co mama wyjęła, zaraz pojawiało się z powrotem, odpuściłam, złapałam za odkurzacz i w 5 minut czyste mieszkanko z okruchów itp.  To się nazywa wykorzystać sytuację i to, że Misiaczki postanowiły bawić się w jednym miejscu, nie rozsypując nic dookoła.
Inaczej było, kiedy wzięłam się za mycie naczyń. Michalinka postanowiła wyjąć swoją ulubioną grę, a Michaś rozsypał po całym pokoju wszystkie karty - były dosłownie wszędzie! Dwa kochane złotka - razem to zbóje, a osobno Aniołki ( dosłownie ).

 Michaś poszedł w ślady siostry, odrzucił smoczek, wolał kciuk i tak pozostało do dziś i podejrzewam, ze jeszcze z rok będzie usypiał ssąc paluszek.  Najlepsze jest to, że jak tylko złapie za swoją podusię, z którą śpi zaraz automatycznie paluch ląduje w buźce. Zastałam go w pozycji leżącej, ale do zdjęcia postanowił usiąść ( na stole ). 
Mama Żaneta

niedziela, 22 kwietnia 2012

Pola Nadziei 2012


 AKCJA POLA NADZIEI 2012
22.04.2012r. - SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE







Zbieraliśmy pieniądze na rzecz Śląskiego Hospicjum dla Dzieci w Tychach. Przez cały dzień młodzież z koła wolontariatu za dobrowolną ofiarę wręczała mieszkańcom Siemianowic Śląskich własnoręcznie wykonane żonkile z bibuły. W kweście uczestniczyli pracownicy hospicjum - p. Sebastian oraz p. Marta, którzy zabezpieczali całą akcję od strony logistycznej, tzn. przygotowali zaplombowane skarbonki, jak również wyposażyli wolontariuszy w koszulki oraz identyfikatory. Przygotowania do kwesty trwały kilka tygodni, wykonano blisko 500 żonkili, które rozeszły się do ostatniej sztuki. Wszystkim, którzy włączyli się w jakikolwiek sposób w akcję - Dziękuję! Adam


sobota, 21 kwietnia 2012

Muzyka na dziś

Jak już wiecie, przenosimy się na blogspota i po całym dniu ślęczenia nad obydwoma blogami zadaję sobie pytanie: "co ja robiłem przez ostatnie lata, że nie widziałem, jak żałosny był poprzedni portal"? Szkoda, że nie zdecydowałem się wcześniej ( nie piszę o Żanecie, gdyż raczej sprawy techniczne należą do mnie ), bo teraz mam o kilkadziesiąt, jeśli nie ponad sto, postów więcej do przeniesienia. Tak więc zakasałem rękawy z nadzieją, że w dwa tygodnie dam radę :)
Miłego wekendu i dla wszystkich lubiących chwile zadumy, polecam:


piątek, 20 kwietnia 2012

Przenosiny

Witamy. Jest to pierwszy post na portalu blogspot.com. Wcześniej spędziliśmy na "onecie" 3 lata, napisaliśmy w tym czasie blisko 250 postów, mieliśmy 1 mln 200 tys. wejść na stronę i otrzymaliśmy ponad 4 tysiące komentarzy. Niestety czas biegnie do przodu, a poprzedni portal nie umożliwiał nam rozwoju, a co gorsza nie pozwalał na bezpieczeństwo w sieci. W związku z tym decyzja o przenosinach. Przeanalizowaliśmy kilka portali i blogspot wygrał bezapelacyjnie. Witamy więc w naszym nowym internetowym pamiętniku. Będziemy systematycznie dodawali stare posty, aby uzupełnić braki. Pozdrawiamy wszystkich blogowiczów. Żaneta i Adam oraz M&M.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Urodziny Dziadzia

Wczoraj były urodziny Dziadka Stasia. Urządziliśmy je dziadziowi u nas. Bawiliśmy się w pokoiku, czytaliśmy książeczki, grałam z Babcią Gabrysią w memory (pamięć) - bardzo lubię tę grę i jedliśmy pyszne dania. Było wspaniale! Babcia zrobiła roladki, mama upiekła dwa ciasta ( murzynek i jogurtowe z truskawkami ), a tatuś przygotował kolacyjkę. Niestety ja po obiedzie nie chciałam już więcej jeść, dlatego kolacji nie tknęłam i nazwano mnie Michalinka Niejadek :) Dziękuję Dziadkowi i Babci za miły dzień! Mam nadzieję, że niedługo odwiedzi mnie też druga Babcia z Dziadkiem :)

A oto karteczka jaką przygotowałam z tatusiem dla Dziadka
Tatuś wymyślił życzenia
Słodkości spróbowałam
Sto lat!

MISIA

sobota, 14 kwietnia 2012

Skacz wysoko

Dawno nie było filmiku. Dziś wstawiam z ostatnich zabaw taneczno - ruchowych. Jak dzieci włączą muzykę to musi lecieć bardzo głośno, albo wcale, więc sąsiedzi się z nami mają nie ciekawie :) Zapraszam do obejrzenia  :) W pierwszej części uwagę przyciąga Misia swoją "solówką", a w drugiej rządzi już Michaś - mnie rozbawia bardzo swoimi ruchami :) 



MAMA ŻANETA

piątek, 13 kwietnia 2012

I po świętach

Minęły nam spokojnie na obżarstwie i chwytaniu pięknych chwil z dziećmi. Choć pogoda nie nastrajała, my bawiliśmy się przednio. Bo inaczej przy naszych kosmitach się nie da :)

  Nie zdążyliśmy jeszcze usiąść, a już podjadają ze stołu :)

Jajeczka były pyszne!   
Już chcemy jechać do Babci i Dziadzia!
 

"Podziwiał dekoracje i czekałam na Zajączka" 

Jajeczna zabawa :) Michaś też ją uwielbia

"A ja mam dwa duże jaja" ( Facet z jajami) :P
Po naszych brzuszkach widać ile zjedliśmy
 


Pozdrawiam wszystkich! Do napisania. Żaneta

piątek, 6 kwietnia 2012

Wesołych Świąt !!!

Życzymy Wam i Waszym Rodzinom, aby na co dzień w waszych sercach odradzała się miłość do najbliższych i wzrastała wiara w potęgę i trwałość uczucia.
Niech czas wielkanocny utrzyma marzenia w mocy, niech wszystkie życzenia okażą się do spełnienia i niech ludzie zawsze okazują Wam życzliwość i chęć pomocy.

Wesołych Świąt!
Żaneta i Adam oraz Michalinka i Michał