Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 1 lutego 2012

Tata na chwilę

Ostatnie tygodnie były szalone. Dzieci chore, ja zapracowany pracoholik, a Żaneta samotna, obrobiona po łokcie matka. Tak to wyglądało z zewnątrz, tak też to odbierałem. Oczywiście moja cudowna żona nie dała mi nigdy tego zbyt odczuć, ja jednak miałem tego świadomość. Bolało, boli i będzie boleć to, że pomimo wkładania całego serca w pracę, nie daję rady utrzymać rodziny. Że musimy żyć z dnia na dzień, od złotówki do złotówki. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Trzeba się cieszyć z tego. że nie musimy żyć w rozłące, z dala od siebie. Tak wiele rodzin rozpada się, przez zagraniczne wyjazdy jednego z małżonków. I nie chodzi tu bynajmniej zawsze o zdradę, ale o rozbieżności w postrzeganiu świata, o zwykłą ludzką zazdrość, która urasta do rangi problemu, o odejście w niebyt rzeczy, które kiedyś łączyły, a zaczęły dzielić. W takich momentach logika i myślenie o dobru dzieci schodzi na drugi plan...
Gdy wracam do domu, czasami znajduję chwilę, by przeczytać blogi innych internautów, rodziców. Wówczas często łzy same znajdują ujście. Szczególnie wtedy, gdy czytam o problemach, poważnych problemach zdrowotnych, które dotykają wielu z nich. I wtedy wszystkie nasze kłopoty finansowe, rozłąka, brak czasu, przestają mieć znaczenie. Gdy patrzę na śpiące maleństwa, to jestem szczęśliwy, że pomijając ospę, mały katar, suchy kaszel, trzydniówkę, nie mamy większych problemów. Teraz, gdy piszę ten tekst na planie filmowym, wyobrażam sobie, jak Michałek szaleje po mieszkaniu, jak wspina się po meblach, jak bawi się swoimi ulubionymi zabawkami, jak otwiera buzię, w oczekiwaniu na ulubiony syropek. Widzę oczami duszy Michalinkę, która zabiera z zazdrości zabawki braciszkowi, która patrzy z otwartą buzią na bajki na ulubionym kanale TV, która otwiera jajko niespodziankę z nadzieją na ciekawą zabawkę ( w sumie w jajku nie liczy się czekolada, ale środek ), która pyta, gdzie jest tata. A przede wszystkim widzę Żanetę, która ogarnia nasze dwa złotka, która jedną ręką trzyma Michałka, drugą miesza zupę, a nogą trzyma krzesło, które do kuchenki dostawia Michalinka. Widzę, że pomimo zmęczenia, jest uśmiechnięta i cierpliwa. Jej dobroć i miłość jest tak ogromna, że porównując ją do naczynia, mogę śmiało stwierdzić, że nie ma dna. Teraz mam tylko zdjęcia w telefonie, ale za kilka godzin będę już z moją rodziną i choć przez chwilę będę mógł znów czuć się mężem i tatą. Kocham Was.
 " Uwielbiam czyścić szybki... "
 " ...a ja uśmiechać się "
" Jest mój syropek ! "
Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz