Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 4 lutego 2012

Media kreują rzeczywistość

Dzisiejszy post jest wyłącznie dla osób pełnoletnich!


Dziś, pomimo to, że jest to blog rodzinny, postanowiłem się odnieść do tekstu zamieszczonego niedawno na <LINK>.
Jest sobie pewna osóbka, która regularnie odwiedza pewne miejsce. I w drugim zdaniu pana sakramentalne: "takich jak ona jest wielu". Wielu, to znaczy ilu? 100? 1000? a może 10 000? Może jednak 100 000? Powiem Wam tak, nawet jeżeli to byłby milion, to i tak byłaby to 1/24 ludności Polski w wieku produkcyjnym. Ale o takich sumach autor reportażu może sobie pomarzyć, gdyż samych klubów jest zapewne jak na lekarstwo. Ciekawe czy doliczyłbym się 60 klubów w całej Polsce... Kolejne zdanie w krótkim tekście: "Coraz większe zainteresowanie, może świadczyć o rewolucji seksualnej Polaków". Pani lub Panie JS ( bo tak się podpisał autor/ka ), a może świadczy to o zatraceniu wartości części społeczeństwa? Mam 37 lat i nie potrzebuję rewolucji seksualnej - mam wspaniałą żonę i dwójkę cudownych dzieci i nie potrzebowałem do tego pomocy kolegów! A może ma Pan/i problem ze swoim ego?
Z kolei właściciel jednego z takich klubów wypowiada się, że dzięki temu, iż kluby te są coraz częściej odwiedzane, ludzie mogą mówić częściej o swoich pragnieniach. No to Panie właścicielu zdziwiłby się Pan - ja codziennie wieczorkiem rozmawiam z żoną o swoich pragnieniach i mnie to wystarczy. I nie pojawia się tam nikt poza naszą dwójką. Jeżeli najpierw jest miłość, a później seks to seks jest elementem miłości, jeżeli najpierw jest seks, a później miłość, to najpierw był sport, a później ewentualnie uczucie ( czasami na sporcie się kończy, czasami fascynacja ciałem przechodzi w coś głębszego ). Na końcu tekstu pada zdanie: "Seks już dawno przestał być tematem tabu, ale wciąż musimy się wiele nauczyć".
Przepraszam, kto się musi nauczyć? Ja? Nie, ja nie muszę. Ja wiem "jak to się robi". Może autor ma z tym problemy, radzę zatem udać się do seksuologa.
Zobaczcie blogowicze, dochodzimy do sytuacji, gdzie media starają się nam wmówić, że my, normalni jesteśmy nienormalni, że jesteśmy w mniejszości, a tłumy "walą" drzwiami i oknami do domów sportowego seksualnego wyżycia, bo miłością grupową nijak się tego nie da nazwać. Mam nadzieję, że za "x" lat, gdy nasze dzieci przeczytają tego posta, będą tego samego zdania. Inaczej nie będę potrafił spojrzeć w lustro na swoje odbicie, bo co będzie ze mnie za rodzic, który źle wychował swoje dzieci, który nie dał im tego co najważniejsze - zasad moralnych i prawdziwych wartości. Jak dziś zapytacie młodych ludzi, co jest dla nich wartością, to padają takie słowa jak pieniądze, komórkowy telefon, złoto, czasami usłyszę przyjaźń, miłość, zaufanie. Gdzie zatraciliśmy własną tożsamość? Czy media już aż w takim stopniu kreują rzeczywistość, że poza polityką i kulturą, wchodzą z butami do wszystkich dziedzin naszego życia?
W 2008 roku napisałem tekst, który niestety jest coraz bardziej aktualny, a "rewolucja seksualna" kreowana przez niektóre media kontynuowana... Za mało mamy rozwodów, nieślubnych dzieci i nieszczęśliwych, żyjących bez celu ludzi? Ludzie pracujący w mediach - opamiętajcie się! To Wy kreujecie rzeczywistość! To Wasze teksty czytają miliony, to Wasze dzienniki oglądają starzy i młodzi. To Waszych audycji słucha się w domu, pracy, a nierzadko i na ulicy w słuchawkach na uszach ( choć tego nie popieram, ze względu na nieustalony wpływ muzyki dousznej na słuch ). I wiecie czego oczekują ludzie włączając telewizor, radio lub otwierając gazetę? Ucieszycie się - w większości szukają sensacji, tragedii, intryg, wiadomości, które nimi wstrząsną. Ktoś mi zarzuci, że piszę nieprawdę? To pomyślcie, czy jest wydawana codzienna gazeta, w której piszą tylko o dobrych rzeczach - że ktoś komuś pomógł, że ktoś wygrał w jakimś konkursie, że gdzieś, jakiś człowiek wygrał w lotto i co z wygraną zrobił. Nie ma takiej gazety. Dlaczego? Bo wydawcy wiedzą, jakie wiadomości "schodzą", jakie wiadomości są czytane. Autorzy tekstów wiedzą za jakie wiadomości dostaną najwyższą wypłatę. Właściciele mediów wiedzą, jakie dochody dostaną od reklamodawców za największą ilość wejść na dany artykuł ( na onecie najczęściej czytany to ten pierwszy pogrubiony po prawej stronie - dziś o tragedii śp. Madzi z Sosnowca ). Media robią to co chcą, bo wiedzą, że społeczeństwo jest już ustawione, że jest gleba, na którą pada ich często "brudne" słowo.

„Kiedyś”



Kiedyś się śmiałem
Kiedyś
Śmiałem się z tego
Co niektórzy zapowiadali
Cywilizacja śmierci nadchodzi!
        Zepsucie moralne!
        Przesuwanie granic przyzwoitości
        Pieniądz na czele hierarchii wartości


Śmiałem się z tego
Kiedyś
Kiedyś się śmiałem
Dziś uwierzyłem
Zrozumiałem
Złą drogę wybraliśmy
Otwierając drzwi wolności narodu
Nie zabezpieczyliśmy ich przed nieproszonymi gośćmi


Śmiałem się z tego kiedyś
Teraz
Przemoc się śmieje
Zbyt wcześnie rozbudzona seksualność rechoce
Prawdziwa przyjaźń przegrywa wyścig z mamoną
A ja nie wierzę
Że to się naprawdę dzieje…”


                                                              26 listopad 2008, Katowice

Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz