Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 15 lutego 2012

Hop do łóżeczka i takie tam

Kochani! Dziś notka nieco humorystyczna.  Jako ,że wczoraj mieliśmy Dzień Zakochanych, obdarowaliśmy się z mężusiem drobnymi prezentami. Nie zabrakło wśród nich tych śmiesznych :). Ja dostałam kuszącego lizaka wiadomo w jakim kształcie, a Adamowi dałam dzwonek i tu się zaczyna historyjka właśnie związana z tym przedmiotem. Na dzwonku widnieje napis " Zadzwoń jeśli masz ochotę na SEX ".
Misia podchodzi do tatusia i pyta ( Adam był w trakcie otwierania prezentu )
- co to?
- dzwonek
- a co on robi?
- dzwoni, i jak tatuś nim zadzwoni to mamusia wskoczy szybko do łóżeczka... ( śmiejąc się non stop )

Następnego dnia Michalinka wspina się po ów dzwonek. Bierze do ręki i dzwoni po całym mieszkaniu, po czym przychodzi do mamusi i mówi - " mama! Do łózka! " i wszystko jasne, tylko tatusia w domu nie było...

 Teraz z innej beczki. Michalinka nie umie powiedzieć "Twój", więc przeczytajcie czym zastępuje to słowo.
Rozmowa z mamusią :
- mamusiu? To chój telehon?
- tak
- zaraz ci pozyce ( zabierając ze stołu )
- chyba zaraz mi oddasz?
- a moze pozyce?

I tak pożyczam swój telefon.


Część trzecia to opis Misi jako małej mamusi.

Pewnego ranka Michalinka bawi się maskotką i mówi : "Ma kupe!". Poszła więc do pokoju szukać po szufladach pieluszki. Dałam jej i zaczęła się zabawa w małą mamuśkę. Słuchałam jej, obserwowałam i z dumy pękałam jaka potrafi być opiekuńcza.
Kiedy ubrała misiowi pieluszkę ( pokazałam jej , która strona idzie pod pupę ) , Michasia jeszcze 7 razy mu ją przebierała. Po kupce, zrobił siku po raz kolejny, na co Misia - " Mamusiu chce krem, ten do pupy", poprosiłam, żeby posmarowała miśka na niby. I tak smarowała delikatnie paluszkiem, potem zamykała pieluszkę, chwilę ponosiła i... powąchała pluszaka stwierdzając " znowu ma kupę" i powtórka - przewijanie i smarowanie. Miała niezłą frajdę. Jak już misio miał sucho można go było położyć spać. Michasia urządziła mu wspaniałe łoże i przykryła "kocykiem". Przychodzi po mnie i ciągnie mnie do pokoju " chodź coś zobacys" i widzę jak pięknie ułożyła swoją maskotkę do snu. Michałek nagle woła "am! " ( mama robi zdjęcie Misi ) , a Miśka do brata - " nie ma am! jadłeś już!"
 

I jak tu być poważnym? 

Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz