Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 28 lutego 2012

Chorowite dni




Dziś krótko. Dzieci od kilku dni nam chorują. Katar i kaszel dominują. Gorączki brak. Michałek zaraził Michalinkę, dlatego też szybciej wydobrzał. Śpi spokojnie w nocy, czasem jeszcze mu się luzuje w gardełku, noski zapchane mają, ale jest lepiej niż było. Michasia jednej nocy kaszlała bardzo, że się w ogóle nie wyspaliśmy z Adamem. Misia śpi z nami dopóki nie będzie miała nocnych napadów kaszlu. Ostatnie dwa dni były spokojne, nie kaszlała przez sen, za to rano nie potrafiła przestać.  Dziś od razu zadzwoniłam do Adama i mówię "idziemy do lekarza" ale okazało się, że lekarz był krótko i właśnie kończył pracę. Była 11 godzina! Przepisujemy się do przychodni blisko nas, żeby w razie czego iść od razu. Tym bardziej, że nasza lekarka już nie pracuje, to i łatwiej jest się przenieść. Kaszel ustąpił, zrobiłam domowy syrop z cebuli, czosnku i miodu, według wskazówek Adama. Razem zawsze damy radę, jesteśmy jak zgrany zespół, który razem podejmuje decyzje. Poczekamy do jutra, jeśli Misia będzie miała znowu napad kaszlu, który powoduje wymioty, pójdę z nią od razu. Może konieczny będzie antybiotyk? Spróbujemy na razie domowych sposobów, bo syropki nie pomagają. Poprawa jest znaczna, gdyż w dzień dzieci czują się dobrze. Niestety pogoda jest zdradliwa, wiał wiatr, i tak pewnie wirusa złapał Michaś. Tak więc odpędzamy choroby. Chcę już wiosnę! A tu znowu sypnęło....

P.S. Niebawem notka ze zdjęciami Misiaczków. 
Pozdrawiam Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz