Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Dziecięca czułość a łobuzowanie

Nasze dzieci zmieniają się bardzo szybko, potrafią przejść metamorfozy własnego zachowania. My - Rodzice dostrzegamy każde najmniejsze zmiany w zachowaniu dzieci. Dlatego też chciałam opisać jak zmieniają się nasze dzieci i jaka jest różnica między chłopcem a dziewczynką w "naszym wydaniu". Od razu, bez chwili zastanowienia, mogę stwierdzić, że przy chłopcu jest znacznie trudniej. Michalinka przy Michałku to Anioł! Różni ich też to, że Misia w wieku Michałka nie chciała się przytulać, była taka na dystans, samodzielna, nie potrzebująca czułości. Mimo to okazywaliśmy i pokazywaliśmy, że jest bliskość, wrażliwość, czułość są bardzo ważne, potrzebne. Dziecko w ramionach rodziców czuje się bezpiecznie, czuje się kochane i powinniśmy w ten sposób jak najczęściej okazywać miłość dzieciom. Gdy byłam na L4 i nie pracowałam, bo byłam wtedy w ciąży z małym, Misia bardzo się zmieniała. Teraz wiem jak dużo jej to dało - okazywanie miłości, czułości i dobroci. Każdemu rozdawała buziaki, chciała tulić i uwielbiała być masowana po pleckach :) Teraz kiedy jest już starsza i wszystko rozumie, sama nam pokazuje kiedy chce i ma ochotę na przytulańce. Okazuje nam wdzięczność, nawet za najmniejszą drobnostkę. Jest energicznym i kochanym dzieckiem, czasem niezdarnym :)

Michałek to urwis do potęgi. Jednak ostatnio dopiero daje popis. Byliśmy w dwójkę w domu i oboje byliśmy wykończeni jego zachowaniem. Jest małym łobuzem, a w dodatku marudzącym łobuzem z wyrzynającymi się ząbkami, więc można zwariować! Co go ściągniemy z krzesła, to on do lodówki, jak nie do lodówki to zaraz przy szufladzie wszystko wyrzuca, wszędzie się wspina, a jak damy mu zabawkę to na parę minut się pobawi, lecz musi to być bardzo interesująca zabawka. Nie wiem skąd on bierze na to siły - bo tak jest cały dzień. Jak psuje coś bezpiecznego bądź wysypuje zabawki to pozwalamy mu z nadzieją, że się wyszaleje i przestanie. Oczywiście potrafi być grzeczny. Za to  bardziej lgnie ( chyba jak wszyscy chłopcy ) do rodziców, by się przytulić, poleżeć na ramieniu. Ciągle chce na ręce. Piszę to z naszych doświadczeń i obserwacji, bo oczywiście nie zawsze tak musi być, nie jest to regułą. 
 Wiemy, że trzeba uzbroić się w zapasy energii i dzielnie stawiać czoła przeciwnościom. Ciągle sobie powtarzamy, że to tylko dzieci, które muszą się wyszaleć, choć nie ukrywam, że staramy się je tak wychować, by wiedziały, że złym zachowaniem nic nie wskórają, a dobre zachowanie będzie nagradzane, choćby drobnostką, dobrym słowem.

Jeżeli chodzi o mnie, to dam dzieciom to czego mnie brakowało w dzieciństwie. Będę chwalić i okazywać dzieciom tyle miłości ile mam w sercu i muszę się jeszcze nauczyć być bardziej stanowcza. Uczę się na błędach, więc myślę, że bycie matką będę w sobie doskonalić każdego dnia.

Życzymy wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
Zdrowia, pogody ducha oraz zrealizowania marzeń i planów!

Dziękujemy, że jesteście z nami. Minęły już trzy lata odkąd prowadzimy bloga. To wspaniały pamiętnik! Miło jest cofnąć się w czasie i wspominać to co już było z łezką w oku. 
 
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz