Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

piątek, 27 stycznia 2012

28.01.2006r. - PAMIĘTAMY !

28 stycznia 2006 roku w hali MTK w Katowicach znajdowało się blisko 700 zwiedzających oraz wystawców gołębi. W  wyniku zawalenia się dachu zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych, w tym około 13 cudzoziemców - Niemcy, Belgowie, Czesi oraz Słowak, Holender i Węgier.  Była to największa katastrofa budowlana we współczesnych dziejach Polski... jutro mija 6 rocznica. Wspomnijcie o nich tego dnia. Już dziś o 22.00 na Discovery Chanel film "Ocaleni" o ludziach, którzy przeżyli katastrofę budowlaną.




"Winni niewinni"

My nie jesteśmy winni!
Nie jesteście

My też straciliśmy bliskich!
Straciliście

Dlaczego?
Przez głupotę

Czyją?
Tych dla których mamona była wyznacznikiem

To dlaczego nas obwiniają?
Bo byliście w centrum uwagi

I co z tego?
Na zawsze będziecie symbolem tej tragedii
ale pozostaniecie też symbolem pokoju

 Tata Adam

środa, 25 stycznia 2012

Narodziny Anielki

25.01.2012 roku o godzinie 17.30
na świat przyszła Anielka ( 3100g i 50cm )



Marcie i Karolowi, którzy po raz czwarty stali się szczęśliwymi rodzicami,
z całego serca gratulujemy!!! 

"Pod koniec stycznia, w małej mieścinie,
w szpitalnym łożu, cudnej Rodzinie
narodzić się zechciała Anielka mała,
która w brzuszku Marty często szalała.

Cudna kruszynko, śliczna dziecinko
życzymy Tobie niech świat się dowie -
dzieciństwa beztroskiego,
błogosławieństwa Bożego,
 bezmiaru Miłości,
życiowej Mądrości,
 a na sam koniec jeszcze jednego -
- wszystkiego najlepszego!!!"

Tata Adam

czwartek, 19 stycznia 2012

Zimowe szaleństwa - korzystamy z białego puchu


 Jest! Wreszcie zima! Michasia jak tylko wstała, podchodzi do okna i mówi : " Jak dużo śniegu! Idziemy na dworek? ". Po śniadanku lub po obiedzie ( pora bez znaczenia ), na sanki i ślizgawkę wybrać się musieliśmy. I tak prawie codziennie. Wczoraj Michaś miał gorączkę, cały dzień był płaczliwy (ząbki), więc sobie podarowaliśmy, a dziś mimo mżawki i deszczu ze śniegiem wyruszyliśmy nakarmić kaczuszki. Zdjęcia są pomieszane z różnych dni. Bałwanek także ulepiony, lecz rękami rodziców, bo księżniczka wolała obserwować dzieci :P  (pomagała  dekorować ).  I jak się mówi święta, święta i po.... , tak też z zimą. Kilkudniowa była, ale się zmywa :) Odwilż. W każdym razie cieszyć się trzeba z tego co było i że w ogóle było.
Najmilej będę wspominać dzień kiedy wybraliśmy się całą rodzinką i obrzucaliśmy się kulkami śnieżnymi. Tatuś zjeżdżał na ślizgawce Misi, zresztą ja też, ale była frajda, uśmialiśmy się za wszystkie czasy! :)
Pozdrawiam! I miłego oglądania fotek.
 I Misi należy się odpoczynek, a Michałkowi było cieplutko i usnął
 Michałka wołaliśmy z dziesięć razy, ale ciekawsze miał widoki :P
 Łysy i bez buzi, ale co tam...
Mama Żaneta

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Co z tą zimą? Podwórkowa sesja

Pogoda za oknem dziwna jak na styczeń, sanki dalej leżą w piwnicy, i tylko raz był śnieg może z dwa dni, co ulepiłyśmy małego bałwanka przed domem :) Mimo iż wolę wiosnę, tęsknię za taką prawdziwą zimą, za śniegiem, drzewami pokrytymi białym puchem. Każda pora roku jest piękna na swój sposób, a my nie mamy zimy tego roku :/. Śnieg cieszy, można wyjść nawet gdy pada. Kojarzy się z dobrą zabawą, śnieżkami i sankami. Chciałabym choć tydzień mieć białe podwórko. Teraz za oknem ponuro i ciemno, głowa boli, ciśnienie dziwne i nic się nie chce. Tęskno mi za zimą, aż dziw bierze, ale tak jest. Macie podobne odczucia?

Pozdrawiam z ciemnego mieszkanka i zostawiam Was ze zdjęciami. 

 
 A to zdjęcie dla Cioci Marty - nawet poważny jestem do schrupania :P
Mama Żaneta

piątek, 6 stycznia 2012

"Wehikuł czasu" czyli jak dałam się nabrać

W środę Tatuś zaprosił mnie z Mamusią do swojej pracy. Gdy weszłam, to otoczyła mnie grupa aniołków, diabełków, jakiś król i dzieci. Bardzo się przestraszyłam, bo do tej pory nie widziałam takich postaci ( tylko aniołki widziałam na obrazkach ). Dopiero Tatuś i Mamusia wytłumaczyli mi, że to są dzieci przebrane w kostiumy. Niesamowite! Ale się dałam nabrać :) Później dzieci zaczęły coś mówić ( Mamusia powiedziała, że rozpoczęło się przedstawienie pt. „Wehikuł czasu”), które trwało ponad godzinę. Trochę się już znam na zegarku :P Na scenie ( bo tak się nazywa miejsce, gdzie grały te dzieci ) działo się wiele ciekawych rzeczy. Tak się zapatrzyłam, że zapomniałam trochę poprzeszkadzać. Poza tym, tam gdzie siedziałam z Mamusią były wystrojone stoły pełne ciast, ciastek i herbatka. Więc byłam zajęta. Z przedstawienia dużo nie zrozumiałam, wiem tylko tyle, że złe diabły chciały wysłać w przyszłość królów, aby Panu Jezusowi stała się krzywda. Na szczęście trafili do rodziny, w której był Dziadek o imieniu Władek i dzięki temu dziadkowi, Pan Jezus został uratowany, a diabły przegrały. Z Dziadka wszyscy się śmiali, szczególnie gdy wymachiwał jakimś biało-czerwonym szalikiem i wołał „Polska, biało czerwoni”.

 
 Po przedstawieniu rozległy się długie brawa, a Tatuś i Pani Basia wszystkim dzieciom dziękowali i chwalili za grę. Mówili, że to było bardzo trudne przedstawienie, z dużą ilością rymowanego tekstu i że te dzieci zagrały bardzo dobrze ( Tatuś mówił, że zagrali „profesjonalnie” czy jakoś tak ) i kiedyś będą aktorami. Jak to usłyszałam, to zaraz pobiegłam na scenę. Ja też chcę być aktorką! Zrobiłam sobie zdjęcie z królem o imieniu Herod i poprosiłam aniołki, żeby moje skrzydła i aureola były widzialne. I zaczęłam tańczyć. Było pięknie!
W przyszłości zostanę aktorką, tak jak dzieci, które widziałam. Grały prześlicznie. No może zostanę też lekarzem, bo chcę leczyć ludzi. Chyba, że będę piosenkarką. Sama nie wiem…Jutro wymyślę coś nowego :)
Misia
P.S. Buziaki dla Anielki, Frania i Lubka
P.S 2. Buziaki dla Tosia. Masz śliczny uśmiech na blogowym zdjęciu :* Kiedy się zobaczymy?

P.S. 3 PONIŻEJ FILM NAGRANY PODCZAS PRÓBY 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Dziecięca czułość a łobuzowanie

Nasze dzieci zmieniają się bardzo szybko, potrafią przejść metamorfozy własnego zachowania. My - Rodzice dostrzegamy każde najmniejsze zmiany w zachowaniu dzieci. Dlatego też chciałam opisać jak zmieniają się nasze dzieci i jaka jest różnica między chłopcem a dziewczynką w "naszym wydaniu". Od razu, bez chwili zastanowienia, mogę stwierdzić, że przy chłopcu jest znacznie trudniej. Michalinka przy Michałku to Anioł! Różni ich też to, że Misia w wieku Michałka nie chciała się przytulać, była taka na dystans, samodzielna, nie potrzebująca czułości. Mimo to okazywaliśmy i pokazywaliśmy, że jest bliskość, wrażliwość, czułość są bardzo ważne, potrzebne. Dziecko w ramionach rodziców czuje się bezpiecznie, czuje się kochane i powinniśmy w ten sposób jak najczęściej okazywać miłość dzieciom. Gdy byłam na L4 i nie pracowałam, bo byłam wtedy w ciąży z małym, Misia bardzo się zmieniała. Teraz wiem jak dużo jej to dało - okazywanie miłości, czułości i dobroci. Każdemu rozdawała buziaki, chciała tulić i uwielbiała być masowana po pleckach :) Teraz kiedy jest już starsza i wszystko rozumie, sama nam pokazuje kiedy chce i ma ochotę na przytulańce. Okazuje nam wdzięczność, nawet za najmniejszą drobnostkę. Jest energicznym i kochanym dzieckiem, czasem niezdarnym :)

Michałek to urwis do potęgi. Jednak ostatnio dopiero daje popis. Byliśmy w dwójkę w domu i oboje byliśmy wykończeni jego zachowaniem. Jest małym łobuzem, a w dodatku marudzącym łobuzem z wyrzynającymi się ząbkami, więc można zwariować! Co go ściągniemy z krzesła, to on do lodówki, jak nie do lodówki to zaraz przy szufladzie wszystko wyrzuca, wszędzie się wspina, a jak damy mu zabawkę to na parę minut się pobawi, lecz musi to być bardzo interesująca zabawka. Nie wiem skąd on bierze na to siły - bo tak jest cały dzień. Jak psuje coś bezpiecznego bądź wysypuje zabawki to pozwalamy mu z nadzieją, że się wyszaleje i przestanie. Oczywiście potrafi być grzeczny. Za to  bardziej lgnie ( chyba jak wszyscy chłopcy ) do rodziców, by się przytulić, poleżeć na ramieniu. Ciągle chce na ręce. Piszę to z naszych doświadczeń i obserwacji, bo oczywiście nie zawsze tak musi być, nie jest to regułą. 
 Wiemy, że trzeba uzbroić się w zapasy energii i dzielnie stawiać czoła przeciwnościom. Ciągle sobie powtarzamy, że to tylko dzieci, które muszą się wyszaleć, choć nie ukrywam, że staramy się je tak wychować, by wiedziały, że złym zachowaniem nic nie wskórają, a dobre zachowanie będzie nagradzane, choćby drobnostką, dobrym słowem.

Jeżeli chodzi o mnie, to dam dzieciom to czego mnie brakowało w dzieciństwie. Będę chwalić i okazywać dzieciom tyle miłości ile mam w sercu i muszę się jeszcze nauczyć być bardziej stanowcza. Uczę się na błędach, więc myślę, że bycie matką będę w sobie doskonalić każdego dnia.

Życzymy wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
Zdrowia, pogody ducha oraz zrealizowania marzeń i planów!

Dziękujemy, że jesteście z nami. Minęły już trzy lata odkąd prowadzimy bloga. To wspaniały pamiętnik! Miło jest cofnąć się w czasie i wspominać to co już było z łezką w oku. 
 
Mama Żaneta