Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 20 lipca 2011

Dni mijają zbyt szybko

Kochani! Bywamy tu troszkę rzadziej ze względu na brak czasu. Od 1 lipca wróciłam do pracy. Dni wolne chcieliśmy maksymalnie wykorzystać dla rodziny, więc myślę, że zrozumiecie naszą nieobecność. Miło nam, że o nas myślicie i chcecie wiedzieć co u nas słychać.
Adam raz czuje się dobrze, a raz źle. Często niestety miewa osłabienia, ciśnienie skacze, ale nie jest źle. Niedługo ma rezonans magnetyczny głowy i musi zbadać nadnercza. Ogólnie coś u nas zdrowie szwankuje, lecz najważniejsze, że nasze skarby są zdrowe.

Z Michalinką pięknie się można dogadać, wymądrza się czasem i rozkazuje :) Na przykład jak wsiadaliśmy do samochodu, robiłam herbatkę dla Michałka a Misia mówi - " zamkni drzi  mamusiu! ". Posłusznie zamknęłam. Za chwilę mówi do taty - " Tatuś teraz jedź! ". I pojechaliśmy... Podobnie jest z oglądaniem telewizora - " teraz ja patrze, ty nie, odróć gowe".
Niestety Misia ostatnio jest surowa dla braciszka. Wyrywa mu zabawki, na nic nie pozwala i zbyt mocno go przytula. Z chęcią by się na Michałku położyła, dlatego często trzeba ją upominać. Zrobiła się taka odkąd Michaś raczkuje i sam potrafi się bawić. Misia widzi, że nie jest to już ten sam dzidziuś, któremu zabawki przynosiła. Oby jak najszybciej zmieniła nastawienie. Staramy się jak możemy, by rodzeństwo się szanowało i kochało. Równo traktujemy dzieci, chcemy by byli dla siebie dobrzy, to chyba oczywiste :) Myślę, że z czasem jej stosunek do braciszka się poprawi.
Michałek raczkuje, a raczej pędzi jak wiatr i zdobywa szczyty fotelów i szafek. Staje gdzie tylko może i z chęcią uczy się nowych rzeczy. Jest radosnym, czasem marudzącym pączusiem. Bo waży już około 10 kg! Coraz częściej chce chodzić za rączki, nie da się go wtedy posadzić, gdyż pręży się jak słup! Uwielbia otwierać szuflady, nauczył się nawet otwierać lodówkę ( niższą część ). Bawi się drzwiami, raz zamyka, raz otwiera. A gdy tylko zapalimy światło w łazience startuje jak z armaty, by tylko zdążyć do celu - normalnie jakby tam jedzenie rozdawali :P Jest słodkim łobuziakiem :)
Mamy dużo ładnych zdjęć dzieciaczków z dwóch wycieczek. Byliśmy w Bielsku- Białej na Szyndzielni i w centrum, a także w Pszczynie. Zostawiam Was z relacją foto :) Pozdrawiamy! 

W pożyczonym wózku (dziękujemy sąsiadce :) ), nasz się kupował :p
 nie ma to jak łyk źródlanej wody
 W drodze do Bielska mieliśmy takie widoki...
 jedziemy wagonikiem na górę, dzieci zachwycone ( mama już trochę zmęczona)
 Pszczyna
 
W poszukiwaniu motylka

Niestety Żubrów nie zastaliśmy
 A tu już w nowym własnym wózku ( stary sprzedany)
Kaczuszki chciały przejść przez most
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz