Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 23 maja 2011

Prawdy zakneblować się nie da czyli szczepionki cz.2

Poproszony przez mamę dziecka autystycznego o przybliżenie tematu szczepionek po raz kolejny, postanowiłem zebrać najnowsze informacje, na podstawie publikacji i wypowiedzi jedynej znanej mi rzetelnej osoby w naszym kraju - dr Majewskiej. Zanim przejdę do kolejnej części, najpierw odnośnik do wcześniejszego postu:

PIERWSZY POST

Dzisiejszy post będzie trochę przydługi, ale zainteresowanych rodziców stojących przed trudnym wyborem, proszę o przeczytanie do końca i podjęcie samodzielnych decyzji.


PRAWDY NA TEMAT SZCZEPIEŃ ZAKNEBLOWAĆ SIĘ NIE DA
W artykule z Nieznanego Świata ( lipiec 2010 ) znajduje się komentarz Marii Majewskiej do "Oświadczenia Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny (PZH) w sprawie szczepień", które pojawiło się 25 listopada 2009 r. na stronie internetowej PZH.
Oświadczenie to, skierowane ogólnie do osób z tzw. ruchu antyszczepionkowego, usiłuje przekonywać o bezpieczeństwie masowych szczepień u niemowląt krytykując  stanowisko dr Majewskiej oraz sponsorowane przez UE, kierowane przeze nią badania nad związkiem autyzmu ze szczepieniami. Zdaniem dr Majewskiej, są oni w błędzie. Albo nie wiedzą o poważnych zagrożeniach dla życia i zdrowia dzieci ze strony wielu szczepień, albo tę wiedzę świadomie bagatelizują.
Według autorów oświadczenia, szczepionki są najlepiej przebadanymi lekami i są całkowicie bezpieczne. Skąd bierze się taki pogląd? Ano stąd, że w Polsce praktycznie nie rejestruje się powikłań i zgonów poszczepiennych, albo informacje o nich są skrzętnie ukrywane przed społeczeństwem, na co jest wiele dowodów. Przykład? Proszę bardzo:
Polska nie zgłosiła do WHO ani jednego przypadku powikłań lub zgonów poszczepiennych, mimo że na podstawie różnych danych można sądzić, że mogą ich być w naszym kraju corocznie tysiące. To naprawdę "wspaniałe osiągnięcie" polskiej wakcynologii. Dzieje się tak w sytuacji, gdy w 2008 r. Szwecja zgłosiła Światowej Organizacji Zdrowia 1222 przypadki powikłań poszczepiennych, Norwegia 542, Finlandia 604, Niemcy 2273, Francja 1006, Wielka Brytania 1872, Czechy 504, a Rosja 644. Polska - 0. To wręcz rekord Guinnessa!
Skąd takie świetne wyniki? Nasze zerowe konto bierze się stąd, ponieważ normą jest, że lekarze szczepiący, jak i Sanepid, odmawiają przyjmowania zgłoszeń o powikłaniach i zgonach poszczepiennych lub je najzwyczajniej w świecie lekceważą.

<LINK DO STRONY WHO> Z informacji zawartych w powyższym linku WHO można się dowiedzieć, że Polska posiada system rejestrowania PP (Monitoring of Adverse Events Following Immunization), ale nigdy nie zgłosiła ani jednego przypadku, równocześnie raportując 98-99 % wyszczepienia dzieci. Bez wątpienia są to całkowicie niewiarygodne informacje, podawane przez te same osoby, które są odpowiedzialne za dopuszczenie szczepionek "wtłaczanych" naszym dzieciom.

O tym, jakie jest prawdziwe bezpieczeństwo szczepionek najwięcej możemy się dowiedzieć z publicznie dostępnej amerykańskiej bazy danych VAERS (Vaccine Adverse Events Reporting System). Pod naciskiem organizacji rodzicielskich w 1986 r. Kongres USA przegłosował Narodową Ustawę o Okaleczeniach Poszczepiennych Dzieci <LINK DO STRONY VAERS>
Szacuje się, że do VAERS zgłaszanych jest jedynie około 10% wszystkich prawdopodobnych przypadków powikłań poszczepiennych i zgonów poszczepiennych, mających zarówno przyczynową jak i tylko czasowy związek ze szczepieniami. Ale to i tak lepiej niż gdyby tych zgłoszeń miałoby być zero.
Z danych zebranych w VAERS dowiadujemy się, że wskutek powikłań poszczepiennych od r. 1990 do 2009 zmarły w USA tysiące osób. Do bazy tej zgłoszono 4 282 potencjalne przypadki zgonów poszczepiennych, z czego 2 630 dotyczyło dzieci do 2 roku życia. (Zgony dotyczyły osób zamieszkałych w USA jak i Amerykanów czasowo przebywających poza krajem). To znaczy, że w ciągu 19 lat dla USA prawdopodobna liczba zgonów podejrzanych o to, że wynikły z powikłań poszczepiennych może wynosić ok. 42 000, w tym dzieci do 2 roku życia ok. 26 000 (zgony zgłoszone x 10, bo do bazy zgłaszane jest około 10% przypadków). Z VAERS można też dowiedzieć się, które szczepionki powodują najwięcej powikłań. W załączonych tabelkach 1 i 2 pokazane są liczby podejrzanych zgonów poszczepiennych oraz ciężkich powikłań poszczepiennych dotyczące najważniejszych szczepionek.

Tabela 1
 Tabela 2
Najwięcej zgonów zgłoszono po szczepionkach przeciw polio (IPV i OPV), Hib (haemophilus inluenzae b), DTP (komórkowej i bezkomórkowej), WzwB, oraz przeciw pneumokokom. Wiele przypadków zgonów niemowląt klasyfikowanych jest jako śmierć łóżeczkowa (SIDS) i one na ogół nie są zgłaszane. Kiedy podsumuje się podejrzane zgony dzieci do 2 r. życia tylko po głównych szczepionkach obowiązkowych w Polsce, otrzymamy (dla USA w ciągu 19 lat) liczbę ponad 50 000 (Tabela 1). Dodatkowo po szczepionkach przeciw pneumokokom, meningokokom i rotawirusom(zalecanych w Polsce) mogło umrzeć w USA ponad 9 800 dzieci do 2 r. życia (Tabela 2), co razem daje ok. 60 000 podejrzanych zgonów.
Do bazy VAERS zgłoszono też przez 19 lat 44 092 przypadki podejrzanych ciężkich powikłań poszczepiennych, z czego 18 698 dotyczyło dzieci do 2 r. życia. Prawdopodobne liczby podejrzanych ciężkich powikłań poszczepiennych dla wszystkich grup wiekowych wynoszą ponad 440 920, a dla dzieci do 2 roku życia – ponad 186 980 (zgłoszone x 10). Powikłania te włączają uszkodzenia neurologiczne (encefalopatie, zapalenie i obrzęki mózgu, choroby demielinizacyjne, padaczkę, porażenie mózgowe, autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe i inne), reakcje anafilaktyczne, choroby autoimmunologiczne, cukrzycę, uszkodzenie wątroby i nerek, tarczycę, astmę i inne. Szczepienia mogą także zwiększać ryzyko groźnych chorób zakaźnych. Np. po masowych szczepieniach dzieci przeciw pneumokokom w Wielkiej Brytanii zaobserwowano znaczny wzrost zachorowań na zagrażające życiu zapalenie płuc < LINK DO ARTYKUŁU ŹRÓDŁOWEGO>

Z danych VAERS dowiadujemy się też, że wprowadzone w 2006 r. i agresywnie promowane szczepionki przeciw wirusowi brodawczaka (HPV) są podejrzane o spowodowanie w USA od 2006 r. blisko 630 zgonów dziewcząt i młodych kobiet oraz około 23 000 ciężkich powikłań poszczepiennych. Z kolei szczepionki przeciw wirusowi „świńskiej” grypy H1N1 prawdopodobnie zabiły w ciągu paru miesięcy co najmniej 550 osób, a ciężko okaleczyły ponad 6 840.
Dane dotyczące potencjalnych zgonów i powikłań poszczepiennych niepokoją, zwłaszcza, że od 40-50 lat choroby zakaźne, przeciw którym masowo szczepi się dzieci, są skutecznie leczone i w krajach rozwiniętych bardzo mało ludzi dziś na nie umiera, chodź osoby szczepione jak i nieszczepione nadal na nie chorują. Dla przykładu w 2006 r. na krztusiec zachorowało w USA 15 632 osób, w tym 5 400 to niemowlęta (ok. 35%), a zmarło na tę chorobę 14 osób, przypuszczalnie w wyniku zaniedbania leczenia. Natomiast po szczepionce DTP w tym roku mogło umrzeć w USA ok. 360 osób, głównie dzieci do 2 roku życia. Na świnkę chorowało 6339 osób, na odrę – 55, lecz nikt nie umarł z powodu tych chorób, zaś po szczepionce MMR (przeciw tym chorobom) mogło umrzeć w tym roku ok. 90 osób (WHO, VAERS, US Statistics). W UE w ciągu 5 lat (2003-2007) zachorowały na krztusiec 43 482 osoby, a zmarło 27 osób (ok. 5 na rok). Te liczby mówią same za siebie.

W świetle powyższych danych masowe szczepienia niemowląt coraz większą liczbą szczepionek jawią się w najlepszym przypadku jako wielka pomyłka medycyny, tym bardziej, że w krajach rozwiniętych umieralność z powodu chorób zakaźnych jest dziś znikoma. Poszczepienne zgony dzieci są szczególnie tragiczne, ponieważ przed szczepieniami były one zdrowe (tylko takie powinno się szczepić) i większość z nich zapewne nigdy by nie zachorowała na chorobę, której szczepionka je zabiła. Deklaracje establishmentu szczepionkowego o rzekomym “bezpieczeństwie” szczepionek mijają się z prawdą i wydają się przejawem ignorancji oraz arogancji, bo ci ludzie mają obowiązek znać te dane i informować o nich społeczeństwo. Jak można się domyślać, autorzy Oświadczenia czerpią swą wiedzę o szczepionkach głównie z publikacji sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne, których celem jest promowanie farmaceutyków.

Następną kluczową sprawą jest zapewnienie o rzekomym bezpieczeństwie organicznego związku rtęci, tiomersalu, dodawanego do niektórych szczepionek. Nie ma na to żadnych dowodów. My zaś przeprowadziliśmy wiele doświadczeń i jesteśmy pewni, że związek ten w dawkach stosowanych w szczepionkach jest neurotoksyczny. Nie możemy bezpośrednio sprawdzić ile szczepionkowej rtęci trafia do mózgu dziecka. Możemy to zbadać jedynie posługując się modelem zwierzęcym. Badanie przeprowadzone na niemowlętach małp ujawniło, że drugiego dnia po podaniu serii 4 szczepionek z dawkami tiomersalu zbliżonymi do podawanych dzieciom, poziom rtęci w mózgu był czterokrotnie wyższy niż we krwi, i że szczepionkowa rtęć utrzymywała się będzie w mózgu przez wiele miesięcy i prawdopodobnie lat.
Prace o rzekomym szybkim wydalaniu tiomersalu z organizmów niemowląt są absolutnie niewiarygodne, a wspomniany związek rtęci, tak jak i same szczepienia, mogą powodować choroby neurologiczne, autoimmunologiczne, astmę, cukrzycę, choroby tarczycy, alergie i inne, które stanowią dziś prawdziwe, narastające lawinowo epidemie wśród dzieci.
Usunięcie tiomersalu ze szczepionek powinno nastąpić natychmiast, bo nic nie przywróci zdrowia okaleczonym  w ten sposób dzieciom. Jeśli Polski nie stać na szczepionki bez rtęci, bezpieczniejsze wydaje się całkowite zaprzestanie ich stosowania, jak uczyniły to niektóre kraje.
Wzrost wiedzy odnośnie toksyczności tiomersalu sprawił, że kraje Europy zachodniej usunęły ten związek ze szczepionek dla dzieci już w latach 1980, lub wczesnych latach 1990. Fakt, że polscy wakcynolodzy do tej pory tolerowali rtęć w pediatrycznych szczepionkach nie ma wytłumaczenia poza ignorancją lub korupcją. Gdy w 2006 r. dr Majewska dzwoniła do PZH prosząc o informacje, czy w polskich szczepionkach znajduje się tiomersal, uzyskała odpowiedź, że usunięto go w 2004 r. Okazało się to nieprawdą. W r. 2008 nadal stosowano w Polsce kilka szczepionek dla niemowląt z dużą zawartością rtęci - były to głównie szczepionki z grup DTP i WzwB. Obecnie rtęć w znacznej ilości (25 mikrogramów na 0,5 ml dawkę) znajduje się w co najmniej dwóch przebadanych przez nas szczepionkach pediatrycznych - DTP firmy Biomed oraz Euvax (WzwB) prod. koreańskiej. Szczepionki BCG zawierają 1,3 mikrograma Hg/ml, szczepionki: Infanrix-DTPa, Prevenar, Pedvax-Hib, Synflorix, Hiberix, Pentaxim, Imovax Polio, Engerix, Hepavax-Gene, Havrix Junior od 0,3 do 0,7 mikrograma Hg/ml. Ponieważ do 18 miesiąca życia typowe polskie niemowlę dostaje 1 dawkę BCG, 4 dawki DTP i 3 dawki WzwB, może ono otrzymać sumarycznie ponad 175 mikrogramów rtęci z tiomersalu. (Niemowlęta wcześniejszych roczników mogły otrzymać jeszcze więcej rtęci w szczepionkach). Są to bez wątpienia neurotoksyczne dawki, chodź rozmiary i formy toksycznych efektów mogą być u różnych dzieci różne. Tiomersal jak i same szczepienia mogą powodować choroby neurologiczne, choroby autoimmunologiczne, astmę, cukrzycę, choroby tarczycy, alergie i inne, które są dziś prawdziwymi, narastającymi lawinowo epidemiami wśród dzieci.

Kolejną karygodną rzeczą jest szczepienie noworodków - zwykle bez zgody rodziców - już w pierwszych godzinach życia, przed poznaniem stanu ich zdrowia, i że szczepiący lekarze nie udzielają opiekunom pełnych informacji o możliwych powikłaniach i zgonach poszczepiennych. Jest to niedopuszczalne naruszenie praw człowieka - zarówno noworodka jak i jego rodziców - tak też było w naszym przypadku, gdy urodziła się Michalinka ( przy drugim porodzie byliśmy już świadomymi rodzicami i nie pozwoliliśmy na szczepienie )
W obowiązującym w naszym kraju kalendarzu szczepień już w pierwszych godzinach życia noworodkom podawane są dwie szczepionki - WzwB i BCG; w 6-8 tygodniu życia - szczepionki DTP, Hib, WzbB przeciw 5 chorobom naraz; na przełomie 3 i 4 miesiąca życia - szczepionki DTP, IPV, Hib przeciw 5 chorobom naraz; na przełomie 5 i 6 miesiąca - szczepionki DTP, IPV, Hib; w 7 miesiącu - Wzw B; w 13 miesiącu - szczepionkę MMR zawierającą żywe wirusy świnki, odry i różyczki; w 16 miesiącu - szczepionki DTP, IPV, Hib. Szczepienia różnymi skojarzonymi szczepionkami powtarzają się wielokrotnie aż do 19 roku życia.
Przyznawanie państwu lub jakimkolwiek organizacjom prawa zmuszania do szczepień i narażania na możliwą śmierć bądź upośledzenie tysięcy ludzi w imię abstrakcyjnego zdrowia publicznego jest przejawem totalitaryzmu. Szczepienia powinny być w Polsce dobrowolne, gdyż wiążą się z istotnym zagrożeniem dla życia i zdrowia. W większości krajów Europy Zachodniej są one tylko zalecane.
Zdrowie to przede wszystkim brak okaleczających, chronicznych chorób, a nie gwarancja, że nigdy nie zachoruje się na chorobę zakaźną. Wiele chorób przeciwko którym masowo szczepi się dzieci, w krajach rozwiniętych już nie istnieje (np. polio, błonica), ewentualnie są one bardzo rzadkie albo mają łagodny przebieg i są łatwo uleczalne.
Statystyki pokazują, że istotny spadek zachorowalności nastąpił na wiele lat przed wprowadzeniem szczepionek i najważniejszą rolę odegrała tu higiena oraz poprawa warunków życia i odżywiania. Prościej, bezpieczniej i taniej leczy się dziś przejściową chorobę zakaźną, niż trwałe poszczepienne kalectwo.
W 2008 r. grupa wakcynologów (włączając autorów Oświadczenia) przypuściła atak na projekt badawczy dr Majewskiej, oburzając się publicznie, jak to możliwe, że Komisja Europejska i Ministerstwo Zdrowia zezwoliły na badanie związków szczepionek z autyzmem.
Podobnie próbowano niszczyć różnych niezależnych badaczy, którzy prowadzili badania odnoszące się do drażliwego tematu szczepień.
Jednak coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że ciągłe wprowadzanie na rynek nowych szczepionek nie wynika z zagrożenia niebezpiecznymi chorobami, lecz z żądzy wielkich zysków firm farmaceutycznych. W wielu krajach UE monitorowanie i raportowanie powikłań poszczepiennych jest szczątkowe, nadzorowane przez pojedyncze osoby, często bez medycznego wykształcenia. Wyraźnie kontrastuje to z tysiącami doskonale opłacanych lobbystów, agresywnie reklamujących szczepionki wśród lekarzy i pacjentów, także poprzez media.
O nadużyciach do jakich zdolne są na skale globalną firmy farmaceutyczne, można było się przekonać na przykładzie wykreowanej przez nie pandemii świńskiej grypy oraz wymuszenia na rządach krajów zakupu za miliardy euro zbędnych, toksycznych szczepionek, które okaleczyły bądź zabiły tysiące ludzi. Na szczęście prawda zwyciężyła, a społeczna świadomość dotycząca szczepionek i ryzyka stosowania ich cały czas wzrasta.

Kilka słów o prof. dr hab. n. med. Marii Dorocie Majewskiej
( Profesor Katedry Marie Curie, UE )
Od 2006 do 2009 pracowała w IPiN jako wizytujący profesor, prowadząc sponsorowane przez UE badania dotyczące związków szczepień z autyzmem. Ten projekt badawczy był możliwy do zrealizowania tylko dzięki temu, że była Ona finansowo niezależna od jakiejkolwiek polskiej instytucji oraz układów personalnych w środowisku szczepionkowców, lobbystów itp. Gdyby była etatowym pracownikiem IPiN, zapewne zostałaby zniszczona już na starcie. W 2008 r. grupa wakcynologów przypuściła psychologiczny atak na Jej projekt badawczy, oburzając się publicznie - jak to jest możliwe, że Komisja Europejska i Ministerstwo Zdrowia zezwoliły na badanie związków szczepionek z autyzmem. Podobnie próbowano niszczyć innych niezależnych badaczy, którzy prowadzili badania w tym drażliwym temacie. Ostatnie brutalne ataki na dr Andrew Wakefielda, pioniera badań nad związkiem autyzmu ze szczepieniami, wyglądają jak próby zdyskredytowania go i uciszenia, aby nie dopuścić do publikacji jego pracy o dewastującym wpływie szczepionkowego tiomersalu na rozwój niemowląt małp.


I KILKA SŁÓW OD DR MAJEWSKIEJ:
"Wartość naukowców mierzy się przede wszystkim wagą ich odkryć i wkładem w rozwój nauki, którego bezpośrednim miernikiem są publikacje naukowe oraz liczby ich cytowań przez innych niezależnych naukowców. W nauce liczą się tylko te prace, które są cytowane w literaturze naukowej, bo uznane są za ważne, pionierskie, otwierające nowe horyzonty, rozwijające naukę oraz – a jakże - rzetelne. W międzynarodowej bazie danych „ISI Web of Science”, dostępnej w bibliotekach naukowych, można znaleźć liczby cytowań wszystkich liczących się w świecie publikacji naukowych. Widzimy tam, że moje publikacje z neurobiologii uzyskały (na dzień dzisiejszy) 5551 cytowań w międzynarodowym piśmiennictwie biomedycznym (jestem jednym z dwóch najbardziej cytowanych w świecie polskich naukowców). Prof. L. Brydak ma 88 cytowań (prawie wszystkie są to autocytowania przez nią samą lub jej współpracowników); prof. A. Zieliński publikuje prawie wyłącznie we własnym czasopiśmie, którego jest redaktorem - Przegląd Epidemiologiczny - które nie figuruje na liczącej się w świecie tzw. Liście Filadelfijskiej, i ma kilka cytowań; doc. Bucholc ma 3 autocytowania; prace prof. M.J. Wysockiego mają zero cytowań. Pozostawię to bez komentarza."

Z ostatniej chwili:
Zagrożenia ze strony nowych adjuwantów szczepionek
Szczepionkowcy niedawno ogłosili z fanfarami na Światowym Kongresie Szczepień (kwiecień 2011), że  opracowali nowe „wspaniałe” adjuwanty do szczepionek dla noworodków i starszych niemowląt,  które wywołają  super silny huragan cytokin zapalnych w ich organizmach.  Dzięki temu można będzie podawać noworodkom  po kilka lub kilkanaście szczepionek na raz (normalnie ich  organizmy są zbyt oporne i nie produkują dostatecznej ilości  przeciwciał i cytokin).  Najbardziej  „obiecujące” adjuwanty to takie, które najsilniej aktywują  tzw. receptory TLR  (zwłaszcza TLR8),  co skutkuje pobudzeniem produkcji cytokin prozapalnych.   Wygodnie dla siebie  (bądź z ignorancji) szczepionkowcy nie  wspominają,  że pobudzenie tych receptorów w mózgu hamuje rozwój neuronów i wręcz je zabija.  Razem z rtęcią i aluminium, te nowe adjuwanty stworzą więc mieszankę  piorunującą  prawdopodobnie  dla większości zaszczepionych nią dzieci.   Cudem będzie, jeśli  jakieś niemowlę  zachowa zdrowie (lub ujdzie z życiem) po takich szczepieniach.  Szczepionki z tymi adjuwantami mają być kierowane głównie do krajów rozwijających się, więc należy oczekiwać,  że pojawią się także w Polsce.  Nie można wykluczyć, że już są testowane gdzieś w naszej części Europy.

Korzystamy z Artykułu 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, który stanowi, iż "Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swojej osoby." i w imieniu naszych bezbronnych dzieci, narażonych na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia -
 MÓWIMY SZCZEPIONKOM "NIE"!!!!
Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz