Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 20 września 2010

Nowinki Michalinki. W oczekiwaniu na drugie dziecko...

 Dużo się ostatnio u nas dzieje, a naajwięcej zmieniło się w pokoiku Michasi. Nasza córcia bardzo dobrze reaguje na wszystkie zmiany. Michalinka ma odnowiony pokój, nową meblościankę, nowe łóżko a już niedługo zostanie siostrzyczką :) Został miesiąc do porodu, zleci pewnie tak szybko jak cała ciąża... Długo zastanawialiśmy się nad łóżeczkiem dla Kruszynki w brzuszku. Chcieliśmy kupić turystyczne, jednak poczekaliśmy z kupnem i obserwowaliśmy poczynania Misi w Jej łóżeczku, wyjęliśmy Jej szczebelki, by mogła sama wchodzić i wychodzić. Baliśmy się na początku czy nam w nocy nie wyleci przez tą dziurę, ale na szczęście nasze obawy się nie potwierdziły. Michasia była w siódmym niebie, a co najdziwniejsze, ona sama nie wyjdzie z łóżeczka dopóki my nie wejdziemy do pokoju, czeka na nas i gdy tylko otworzymy drzwi z pokoju wtedy sama wychodzi. To jest naprawdę niespotykane, że takie małe dziecko, ma takie zachowania. Bo przecież mogłaby wyjść rano, kiedy w pokoju jet widno i zacząć się bawić... Ale skąd! Nie nasza Misia. Kiedy składaliśmy szafę (co zajęło nam dwa dni ), Michasia spała w naszym pokoju. Chcieliśmy jej założyć szczebelki (gdyby tak miała wyjść w nocy, bo u nas jest dużo kantów, o które mogłaby zrobić sobie krzywdę ), lecz szybko musieliśmy je zdjąć, bo Misia strasznie się rozpłakała, że nie może sama wyjść! A rano kiedy tatuś był już w pracy, obudziłam się i słyszę, jak mała się rusza i ssie paluszki, Misia wstała i popatrzyła na mnie, a ja udałam, że śpię, więc ona także się położyła, kiedy wstałam i z uśmiechem ją przywitałam, ona radośnie wyszła i zaczęła krzątać się po domu. Niesamowita jest. Zmienia się bardzo. Mija prawie tydzień od kiedy mała śpi w nowym łóżku, kupiliśmy takie z barierką, bo jednak w nocy to Misia się wierci, ale zdaje sobie sprawę, gdzie jest wyjście z łóżka. Śpi jej się tak samo dobrze jak w starym, więc jesteśmy zadowoleni i dumni z naszej dorastającej córci. Z tego wynika, że maleństwo będzie spało w łóżeczku po Misi. Boimy się tylko czy Myszka nie będzie zazdrosna o to, że Dzidzia będzie spała z nami w pokoju, ale to tylko pierwsze miesiące, więc jakoś damy radę.
biurko po prawej już sprzedane ( uff )
 "moje nowe łóżeczko"
 druga strona pokoju - miejsce zabawek :)
 pierwsza drzemka - "kłapouszek często służy za podusię"
 Nigdy nie mieliśmy problemów z usypianiem Michaliny. Około godziny 13 mówię małej idziemy spać ( "nyny "), odpocząć, zasłaniam zasłony, daję maskotkę, a ona grzecznie sama usypia - zrobi jeszcze papa i wyśle buziaczka :) Śpi przeważnie około 1,5 h i wstaje w dobrym humorku. Nasz cukiereczek! Tak samo jest wieczorem. Mamy zasadę, że do godziny 21 kładziemy małą spać ( bywają wyjątki - wycieczka, gdzieś się zasiedzieliśmy, itp. ). Kolacyjka, potem kąpiel a następnie spanie. Zaśpiewamy jeszcze coś na dobranoc, gasimy światło, a Misia zapada w błogi sen :) Pożegnamy się czule i wychodzimy z pokoju. Uwielbiam te chwile, są wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju...
Ciągle sobie powtarzamy, by nie zapomnieć poświęcać po porodzie tyle samo czasu Misi jak dotychczas, nie chcę by poczuła się odrzucona. Myślę, że Ona dobrze wie jak bardzo Ją kochamy. Michasia bardzo przepada za dzieciakami,  wskazuje na każdy wózek mówiąc "Dzidzi". Ale uwielbia także się do nas przytulać -lubi jak ją głaszczemy po pleckach - jest takim małym pieszczochem, dlatego troszkę obawiamy się jak będzie reagować kiedy będziemy nosić maleństwo. Zauważyłam ostatnio, że częściej chce żebyśmy wzięli ją na ręce, tylko po to by położyć główkę na ramieniu i się wtulić. Jakby czuła, że ją na parę dni zostawimy ( pod dobrą opieką babci oczywiście).
Byliśmy ostatnio w kinie i zostawiliśmy małą babci. Kiedy wychodziliśmy Michalinka chciała iść z nami, zaczęła płakać tak jakbyśmy mieli już nie wrócić, jakby bała się, że ją opuszczamy. Inaczej by nas pożegnała u siebie w domu, ale jako, że byliśmy u babci w mieszkaniu, reakcja była inna. Zawsze pięknie się żegna, macha i daje buziaczki. Było nam jej bardzo żal, ale tym samym pokazała nam jak bardzo nas kocha, a my pokazaliśmy jej, że zawsze wracamy... Niestety ma teraz taki okres, że wszędzie musi być tata lub mama, nawet na chwilkę do cioć nie chciała iść na ręce, zaczynała płakać... Mam nadzieję, że jej to szybko minie, bo zdajemy sobie sprawę, że jest wtedy smutno rodzinie lub przyjaciołom, gdy Ona tak reaguje i od razu wtula się do nas. Wcześniej to by nas sprzedała za lizaka... Teraz jak zostaje pod opieką Babci, pamięta o nas i często nas woła, na zmianę - mama, tata.

Nasza 19 - miesięczna córeczka coraz więcej mówi. Praktycznie każdego dnia powie nowe słówko, powtórzy po nas, a po jakimś czasie go używa, jak zapamięta o co chodzi. A więc woła pić, jak wchodzimy do windy, mówi - dinda, a także miś, masz ( maś ), idzie, idź, tam, baja, Bambo ( murzynek z czytanki ), Pani, ciocia, jeden ( jydyn ), dwa ( da ) , trzy ( trzi ), kot ( kok ), krem ( kem ), nie ma ( ni ma ), halo, gol, lala, jajo, patrz ( pać ), moje, puk puk, hop, si si, tatuś, oko, nos ( nus ), udo ( udu ), koło, auto ( ato ), ała ( aja ), brawo ( bawo ), banan, dom, myć.  To tyle co zapamiętałam i oczywiście te słówka co kiedyś pisałam. Ostatnio też zaczyna łączyć słowa - np. chce baje, nie ma ko ko, gdzie ko ko ( kura ).  Bardzo lubi malować, układać klocki - potrafi sama zbudować wieżę z około 10 klocków lego, a także takich drewnianych kostek, dając jeden klocek na drugi, a następnie burzyć ;) Z nią mogę posprzątać, bo lubi gdy odkurzam lub wycieram podłogę. Jest zadowolona kiedy daję jej także troszkę posprzątać.  Misia jest grzeczna również na spacerkach - nie ucieka, choć uwielbia się gonić i kręcić w kółko... Bardziej słucha tatusia, gdyż ja muszę jeszcze troszkę popracować nad bardziej stanowczym tonem głosu, żeby go nie podnosić, na szczęście nie jest to zbyt często konieczne, bo mamy w domu Aniołka z malutkimi ( i to bardzo ) różkami :)
Rozpisałam się, mam nadzieję, że uda nam się nagrać jakiś filmik ( co jest teraz bardzo trudne ) i pokazać Wam jaką mamy w domu dużą Pannę :) Pozdrawiamy! 
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz