Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 8 sierpnia 2010

"Zmieniam się cały czas" - czyli szybkie kroki dorastania

Dziś postanowiłam napisać, o zmianach w zachowaniu naszej córci i troszkę o tym co u nas słychać.

Od powrotu z wakacji Michalinka bardzo się zmieniła i wciąż się zmienia.Troszkę bardziej "łobuzuje" - np. uwielbia nam uciekać na spacerach. Wystarczy, że ruszę w Jej stronę, żeby złapać ją za rączkę, gdyż blisko jeżdżą samochody, Ona odwraca się i z wielkim piskiem radości ucieka. Potrafi w dalszym ciągu ładnie się sama bawić w pokoju, ale  musi mieć towarzysza, więc ciągnie nas za ręce i mówi głośne „tam”. Nie zawsze mam na to siły, by z nią iść posiedzieć na dywanie i pobawić się klockami, bo akurat się położyłam, proszę wtedy Misię by przyniosła książeczkę i Jej czytam. Ma swoją ulubioną lekturę - o "Psotnym piesku", którą prawie recytuję z pamięci. Lubi też książeczki ze zdjęciami zwierzątek, bardzo dużo potrafi ich naśladować, a i pytać milion razy „co to”, mimo iż sama to wie. Taka z niej mała agentka :P Kazała ostatnio usiąść Babci Gabi na dywanie w siadzie skrzyżnym ( pokazała ) i usiadła Babci na nogach z książeczką w ręce –tak w końcu czyta z mamusią
 Uwielbia stać na głowie :)
Nasza mała pannica dalej wchodzi nam na głowę - dosłownie. Gdy leżymy na łóżku, ona to wykorzystuje i na nas siada – najbardziej cierpi tatuś. Michasia uwielbia skakać mu po brzuchu lub siadać, a następnie spadać na łóżko, najlepiej jak się nią podrzuca, rzucana łóżko, huśta za rączki itp. Zrobiła się trochę strachliwa. Jak jesteśmy same w domu, a Misia usłyszy jakiś niepokojący dźwięk zaraz biegnie do mnie i tuli się do nogi. Nawet jak niespodziewanie psiknę, to się wystraszy. Misia była zawsze twardzielką, upadki nie robiły na niej żadnego wrażenia, teraz gdy lekko się uderzy przez swoją niezdarność, przychodzi by Jej pomasować i podmuchać "bolące miejsce", nie płacze tylko jęczy, a raczej udaje, że Ją boli. Nasza córcia umie świetnie udawać i naśladować. Oczywiście najczęściej łobuzuje w domu, buntuje się jak nie jest po Jej myśli. Na szczęście szybko Jej przechodzi. Wie, że u nas nie ma ustępstw.
 Mamusiu, czy ta część kosza na śmieci jest Ci potrzebna?
Co najbardziej podoba nam się w naszej myszce? Jej czułość. Okazuje uczucia jak nigdy dotąd! Wyciąga do nas rączki, żebyśmy zbliżyli do niej główkę, a Ona nas mocno łapie za szyję,całuje, przykłada policzek do naszego, wtula się mocno, a na koniec jeszcze nas głaszcze. Robi przy tym cudowne „mmmm”. Rozpływamy się wtedy! To najpiękniejsza nagroda za trud jaki wkładamy w wychowanie naszej córeczki.
Znalazłam nowe zastosowanie dla nocnika :P
Dla nas Michasia ta mądra i wspaniała dziewczynka - nasz największy skarb. Nie stwarza problemów, jest naszą słodką „kosmitką”. Jej gorszy dzień wynika albo z nudów, albo z niewyspania - wtedy jest troszkę marudna. Pogada też ma na nią wpływ. Ale które dziecko nie ma gorszego dnia? Wystarczy wymyślić dobrą zabawę, która poprawi Jej humorek.
Misia wszystko rozumie co do niej mówimy, uczymy Ją sprzątać zabawki i świetnie Jej idzie. Niestety "nocnikowaniu" powiedziała stop. Tak ładnie zaczęła szybko robić siku do nocnika, tak teraz nie chce siedzieć, więc czekamy aż znowu to polubi. Podkładka pod sedes też się na razie nie sprawdza. Dajemy Jej czas, będziemy próbować co jakiś czas.

A jak Misia reaguje na maleństwo w brzuchu mamy? Mówimy Jej, że w środku mieszka Dzidzi ( pięknie to brzmi w jej wykonaniu ). Myszka widząc jak Adam słucha maleństwa też przykłada ucho, głaszcze mnie po brzuchu.  Jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że ta dzidzia z nami będzie mieszkać, lecz o to jesteśmy spokojni, bo Michasia bardzo lubi małe dzieci, chce zaglądać do wózków i głaskać, jest delikatna, nie popycha, nie zaczepia innych. Znaczy zaczepia,ale poprzez wyciąganie ręki, żeby dać "cześć", ostatnio też zagaduje do kogoś po swojemu. Dalej się wstydzi, gdy jest w wózku, jak jakiś Pan lub Pani na nią spojrzy i się uśmiechnie. Rozwija swój niepowtarzalny język, dużo już powtarza, szczególnie z końcówką „ć” – np. wzbogaciła się o takie słowa jak „pić”, „pać”( patrz ). Chcielibyśmy żeby mówiła już wyraźnie, ale to Ona sama wie najlepiej kiedy zacznie  mówić. Jej sprawność fizyczna też idzie do przodu - żeby wejść po schodach nie potrzebuje naszej ręki, jednak nadal jest uważna i odpowiedzialna. Pięknie tańczy twista i podskakuje – na razie z jednej nogi. Misia wreszcie woła na mnie „mamo”, bo wcześniej na mój widok wołała „tata” – na wakacjach ją olśniło.
Ludzie, którzy nas spotykają myślą, że Michasia ma przynajmniej dwa latka. Nie ma się co dziwić, bo znowu nam urosła – ma już 87,5 cm. A waży 11 kg. Może to nie dużo, ale je tyle ile ma miejsca w brzuszku i jak ma dość, to wyraźnie mówi "nie" i kręci głową, wysuwając język tak, żeby łyżka nie trafiła do Jej buzi:)

Co jeszcze? Mamy troszkę problemów finansowych, ale o tym nie będę pisać, bo taki problem jest w wielu rodzinach. Poza tym Adam się odchudza i nieźle mu idzie. Schudł już 11 kg ( 4 dni temu było 8 )  i waga dalej idzie w dół. Muszę go przypilnować, żeby mi za bardzo nie schudł, bo według mnie wygląda bardzo dobrze. Ubiera już ciuchy, w które się nie mieścił od dawna. Ja za to z wagą stoję. Zobaczymy ile wskaże waga u lekarza, ale według naszej jestem raz 1 kg do tyłu, a raz na równi z wagą przed ciążą. Maleństwo mocno kopie - nawet widać jak brzuch się rusza, a czasem zaboli.  Nie pamiętam, żeby Misia w tym czasie tak mocno kopała. To już 7 miesiąc, ale to zleciało….
Czekają nas wydatki związane z kupnem łóżeczka i szafką na ubranka, bo nie mamy gdzie dać ubranek dla maleństwa. Chcemy kupić łóżeczko turystyczne, gdyż przyda się bardziej, gdybyśmy gdzieś wyjeżdżali, a potem Dzidzia będzie spała w łóżeczku Michasi. Na razie boimy się  kupować Misi zwykłe dorosłe łóżeczko, wolimy troszkę poczekać. A jak dzieciaczki nam podrosną to czeka nas w dziecięcym pokoju przemeblowanie. Jedna duża szafa dla dwojga, zamiast tych małych komód i dwa łóżka. Biurko będą mieć nasze, bo my zmieniamy na małe i tanie. U nas w pokoju trzeba zrobić jeszcze małe przemeblowanie przed narodzinami, bo jak na razie to nie ma miejsca na łóżeczko, ale zorganizujemy to, wystarczy trochę poprzestawiać i pomyśleć. Jak o tym wszystkim myślę jestem przerażona, szczególnie wydatkami, bo jeśli chodzi o drugiego bobaska jestem pewna, że dam radę. Jedyne o czym marzę to by móc karmić piersią, bardzo bym chciała jak najdłużej, przynajmniej do czasu pójścia do pracy, czyli przez pół roku, a potem zobaczymy. Tym razem się nie poddam, wiadomo, że przy pierwszym dziecku jest największy stres, teraz będzie inaczej. Jestem przygotowana też na to, że nie będzie tak łatwo jak z Michalinką. Ciekawe czy dowiemy się przed porodem jakiej płci jest maleństwo… Wolelibyśmy wiedzieć, ale to nie od nas zależy. Pozdrawiam
Zdjęcie z Tour de Pologne - etap 3 w Katowicach
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz