Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 28 sierpnia 2010

Sonda

Kochani - mamy do Was ogromną prośbę.

Jako, że ostatnie badanie USG ( 4 z kolei ) nie pozwoliło stwierdzić płci maleństwa, jesteśmy zmuszeni przygotować się na narodziny chłopca bądź dziewczynki. O ile imię dla chłopca jest dla nas oczywiste ( będzie to Michał - zawsze chcieliśmy mieć "parkę" o różnicy 1-2 lata o takich właśnie imionach ), o tyle dla dziewczynki zawęziliśmy wybór do pięciu imion. I na tym pozostaliśmy. Wiemy, że w internecie mamy wielu przyjaciół, znajomych - to właśnie do Was się zwracamy z prośbą o wyrażenie swojej opinii na temat podanych niżej imion. Nie ukrywamy, że mamy już swój typ, ale nie chcemy go zdradzać, aby nie wpłynąć na wyniki sondy.
Informujemy, że nie interesuje nas opinia osób negatywnie nastawionych do wszystkich i wszystkiego i komentarze w stylu "te imiona są takie i owakie". Jeżeli ktoś nie chce się wypowiadać i żadne imię mu nie pasuje, to niech nic nie pisze. Posty w stylu "takie imię nadaje się tylko w rodzinach patologicznych" będą kasowane.
Wszystkim którzy pomogą nam w wyborze ( kierując się tym blogiem, znajomością naszej rodziny, tym jaki mamy styl życia i wychowywania ), z góry serdecznie dziękujemy.
1. Wiktoria
2. Natalia
3. Nikola
4. Agnieszka
5. Magdalena
Tata Adam

środa, 25 sierpnia 2010

"Kinder Niespodzianka"

Standardowe pytanie kierowane do kobiet w ciąży brzmi : " a co to będzie? co się urodzi?". Odpowiedź jest prosta - urodzi się dziecko :) Ale jakiej płci? A no tego nie wiemy i się już nie dowiemy do dnia porodu. Niektórym aż ciężko w to uwierzyć, że nie mamy pojęcia jaka płeć zamieszkuje mój brzuch. Może pora robić zakłady? Dla nas nie ma to znaczenia, marzeniem było mieć parkę, ale jak będzie druga dziewczynka nie będzie źle. My widzimy wszędzie pozytywy, niezależnie od płci naszego drugiego dziecka.
Wczoraj mieliśmy ostatnie badanie USG w 3 trymestrze. Trwało godzinę, myślałam, że przykleję się na dobre do tej "kozetki"... Ale po kolei. Byliśmy u Doktor Romany ( zapraszam do przeczytania notki z 5 lutego 2009 "Czekaj czyli terapia śmiechem" ), u której byliśmy także na badaniu USG 8 dni przed narodzinami Michasi. Nie powtórzyła się historia sprzed 18 miesięcy, ale także było śmiesznie. Czekaj, czekaj mówione do maleństwa Pani Romanie pozostało, lecz nie było tak często używane. Żelu nałożyła tym razem mało i zaczęło się badanie. Ja nic nie widziałam, bo ekran był skierowany w stronę lekarki, więc Adam wszystko obserwował, ja byłam słuchaczką. Adam nawet znalazł wspólny język z Panią Doktor i zgadzali się co do wymiarów główki i tego co tam widać. Wyszło,że dzieciątko waży prawie 2 kg, ma oczywiście długie nóżki, tak jak to było u Misi, dużą główkę po mamusi, a reszta w jak najlepszym porządku. Jedyne czego kruszynka nie chciała pokazać, to właśnie płeć. Przez cały czas badania zasłaniała okolice krocza nogami i nie pomagało przewracanie się na boki, wciskanie w mój brzuch pięści Pani Romany ani też prośby kierowane przeze mnie i Adama do kruszynki. To będzie uparta Kinder Niespodzianka :).
Niedługo zaczynamy 32 tydzień - czas szybko leci. Powoli pakuję torbę do szpitala. Swoje rzeczy już spakowane, zostały ciuszki dla maleństwa wyprać i wyprasować. Coś czuję, że ten poród będzie dużo szybszy :)
Zdjęć kruszynki niestety nie mamy zbyt ładnych i wyraźnych więc nie wrzucamy, za to jest dużo nowych zdjęć Michasi. Wreszcie dała się namówić na noszenie gumeczek i robienie kucyków. Spodobało jej się i wygląda w naszej ocenie słodziutko! Ale tak o swoim dziecku mówi każdy rodzic :)
 Poniżej zdjęcia z Krakowa. Zabraliśmy się z tatusiem, który jednego dnia miał próbę, innego już nagranie do odcinka Detektywów.
 Z babcią Gabrysią na Rynku
 Misia sama wchodziła na ławki lub murki i ustawiała się do zdjęć
 Dobra jest ta ICE TEA
 Sesja tatusia :)
 Michasia uwielbia dzwony - jak widzi lub słyszy dzwon mówi "bim bam"
( w Krakowie Łagiewnikach )
Mama Żaneta

niedziela, 8 sierpnia 2010

"Zmieniam się cały czas" - czyli szybkie kroki dorastania

Dziś postanowiłam napisać, o zmianach w zachowaniu naszej córci i troszkę o tym co u nas słychać.

Od powrotu z wakacji Michalinka bardzo się zmieniła i wciąż się zmienia.Troszkę bardziej "łobuzuje" - np. uwielbia nam uciekać na spacerach. Wystarczy, że ruszę w Jej stronę, żeby złapać ją za rączkę, gdyż blisko jeżdżą samochody, Ona odwraca się i z wielkim piskiem radości ucieka. Potrafi w dalszym ciągu ładnie się sama bawić w pokoju, ale  musi mieć towarzysza, więc ciągnie nas za ręce i mówi głośne „tam”. Nie zawsze mam na to siły, by z nią iść posiedzieć na dywanie i pobawić się klockami, bo akurat się położyłam, proszę wtedy Misię by przyniosła książeczkę i Jej czytam. Ma swoją ulubioną lekturę - o "Psotnym piesku", którą prawie recytuję z pamięci. Lubi też książeczki ze zdjęciami zwierzątek, bardzo dużo potrafi ich naśladować, a i pytać milion razy „co to”, mimo iż sama to wie. Taka z niej mała agentka :P Kazała ostatnio usiąść Babci Gabi na dywanie w siadzie skrzyżnym ( pokazała ) i usiadła Babci na nogach z książeczką w ręce –tak w końcu czyta z mamusią
 Uwielbia stać na głowie :)
Nasza mała pannica dalej wchodzi nam na głowę - dosłownie. Gdy leżymy na łóżku, ona to wykorzystuje i na nas siada – najbardziej cierpi tatuś. Michasia uwielbia skakać mu po brzuchu lub siadać, a następnie spadać na łóżko, najlepiej jak się nią podrzuca, rzucana łóżko, huśta za rączki itp. Zrobiła się trochę strachliwa. Jak jesteśmy same w domu, a Misia usłyszy jakiś niepokojący dźwięk zaraz biegnie do mnie i tuli się do nogi. Nawet jak niespodziewanie psiknę, to się wystraszy. Misia była zawsze twardzielką, upadki nie robiły na niej żadnego wrażenia, teraz gdy lekko się uderzy przez swoją niezdarność, przychodzi by Jej pomasować i podmuchać "bolące miejsce", nie płacze tylko jęczy, a raczej udaje, że Ją boli. Nasza córcia umie świetnie udawać i naśladować. Oczywiście najczęściej łobuzuje w domu, buntuje się jak nie jest po Jej myśli. Na szczęście szybko Jej przechodzi. Wie, że u nas nie ma ustępstw.
 Mamusiu, czy ta część kosza na śmieci jest Ci potrzebna?
Co najbardziej podoba nam się w naszej myszce? Jej czułość. Okazuje uczucia jak nigdy dotąd! Wyciąga do nas rączki, żebyśmy zbliżyli do niej główkę, a Ona nas mocno łapie za szyję,całuje, przykłada policzek do naszego, wtula się mocno, a na koniec jeszcze nas głaszcze. Robi przy tym cudowne „mmmm”. Rozpływamy się wtedy! To najpiękniejsza nagroda za trud jaki wkładamy w wychowanie naszej córeczki.
Znalazłam nowe zastosowanie dla nocnika :P
Dla nas Michasia ta mądra i wspaniała dziewczynka - nasz największy skarb. Nie stwarza problemów, jest naszą słodką „kosmitką”. Jej gorszy dzień wynika albo z nudów, albo z niewyspania - wtedy jest troszkę marudna. Pogada też ma na nią wpływ. Ale które dziecko nie ma gorszego dnia? Wystarczy wymyślić dobrą zabawę, która poprawi Jej humorek.
Misia wszystko rozumie co do niej mówimy, uczymy Ją sprzątać zabawki i świetnie Jej idzie. Niestety "nocnikowaniu" powiedziała stop. Tak ładnie zaczęła szybko robić siku do nocnika, tak teraz nie chce siedzieć, więc czekamy aż znowu to polubi. Podkładka pod sedes też się na razie nie sprawdza. Dajemy Jej czas, będziemy próbować co jakiś czas.

A jak Misia reaguje na maleństwo w brzuchu mamy? Mówimy Jej, że w środku mieszka Dzidzi ( pięknie to brzmi w jej wykonaniu ). Myszka widząc jak Adam słucha maleństwa też przykłada ucho, głaszcze mnie po brzuchu.  Jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że ta dzidzia z nami będzie mieszkać, lecz o to jesteśmy spokojni, bo Michasia bardzo lubi małe dzieci, chce zaglądać do wózków i głaskać, jest delikatna, nie popycha, nie zaczepia innych. Znaczy zaczepia,ale poprzez wyciąganie ręki, żeby dać "cześć", ostatnio też zagaduje do kogoś po swojemu. Dalej się wstydzi, gdy jest w wózku, jak jakiś Pan lub Pani na nią spojrzy i się uśmiechnie. Rozwija swój niepowtarzalny język, dużo już powtarza, szczególnie z końcówką „ć” – np. wzbogaciła się o takie słowa jak „pić”, „pać”( patrz ). Chcielibyśmy żeby mówiła już wyraźnie, ale to Ona sama wie najlepiej kiedy zacznie  mówić. Jej sprawność fizyczna też idzie do przodu - żeby wejść po schodach nie potrzebuje naszej ręki, jednak nadal jest uważna i odpowiedzialna. Pięknie tańczy twista i podskakuje – na razie z jednej nogi. Misia wreszcie woła na mnie „mamo”, bo wcześniej na mój widok wołała „tata” – na wakacjach ją olśniło.
Ludzie, którzy nas spotykają myślą, że Michasia ma przynajmniej dwa latka. Nie ma się co dziwić, bo znowu nam urosła – ma już 87,5 cm. A waży 11 kg. Może to nie dużo, ale je tyle ile ma miejsca w brzuszku i jak ma dość, to wyraźnie mówi "nie" i kręci głową, wysuwając język tak, żeby łyżka nie trafiła do Jej buzi:)

Co jeszcze? Mamy troszkę problemów finansowych, ale o tym nie będę pisać, bo taki problem jest w wielu rodzinach. Poza tym Adam się odchudza i nieźle mu idzie. Schudł już 11 kg ( 4 dni temu było 8 )  i waga dalej idzie w dół. Muszę go przypilnować, żeby mi za bardzo nie schudł, bo według mnie wygląda bardzo dobrze. Ubiera już ciuchy, w które się nie mieścił od dawna. Ja za to z wagą stoję. Zobaczymy ile wskaże waga u lekarza, ale według naszej jestem raz 1 kg do tyłu, a raz na równi z wagą przed ciążą. Maleństwo mocno kopie - nawet widać jak brzuch się rusza, a czasem zaboli.  Nie pamiętam, żeby Misia w tym czasie tak mocno kopała. To już 7 miesiąc, ale to zleciało….
Czekają nas wydatki związane z kupnem łóżeczka i szafką na ubranka, bo nie mamy gdzie dać ubranek dla maleństwa. Chcemy kupić łóżeczko turystyczne, gdyż przyda się bardziej, gdybyśmy gdzieś wyjeżdżali, a potem Dzidzia będzie spała w łóżeczku Michasi. Na razie boimy się  kupować Misi zwykłe dorosłe łóżeczko, wolimy troszkę poczekać. A jak dzieciaczki nam podrosną to czeka nas w dziecięcym pokoju przemeblowanie. Jedna duża szafa dla dwojga, zamiast tych małych komód i dwa łóżka. Biurko będą mieć nasze, bo my zmieniamy na małe i tanie. U nas w pokoju trzeba zrobić jeszcze małe przemeblowanie przed narodzinami, bo jak na razie to nie ma miejsca na łóżeczko, ale zorganizujemy to, wystarczy trochę poprzestawiać i pomyśleć. Jak o tym wszystkim myślę jestem przerażona, szczególnie wydatkami, bo jeśli chodzi o drugiego bobaska jestem pewna, że dam radę. Jedyne o czym marzę to by móc karmić piersią, bardzo bym chciała jak najdłużej, przynajmniej do czasu pójścia do pracy, czyli przez pół roku, a potem zobaczymy. Tym razem się nie poddam, wiadomo, że przy pierwszym dziecku jest największy stres, teraz będzie inaczej. Jestem przygotowana też na to, że nie będzie tak łatwo jak z Michalinką. Ciekawe czy dowiemy się przed porodem jakiej płci jest maleństwo… Wolelibyśmy wiedzieć, ale to nie od nas zależy. Pozdrawiam
Zdjęcie z Tour de Pologne - etap 3 w Katowicach
Mama Żaneta