Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 20 czerwca 2010

W Tosinkowie - czyli chrzest Franciszka Jana

Pewnego dnia otrzymaliśmy list z takim oto zaproszeniem:
 Oczywiście, nie można było zrezygnować z takiego zaproszenia :)
 Tosio był od samego początku radosny i chętny do zabawy
 Dwie Mamusie przez dwa dni miały niestety mało czasu na pogaduchy - do nadrobienia :)
 Dzieciaki z kolei gadały jak najęte, Misia w swoim języku oczywiście. Nawet Lubek miał problemy z Jej zrozumieniem :)
 "Chłopcy, uśmiech" :)
 "Franiuuuuu" no i fotka pstryknięta :)
 Chrzestny przypadł  jak widać Franiowi do gustu :)
 "Chodź, pobawimy się..."
 " Ok, chodźmy"
 I jak już skończyli się bawić, a rodzice rozmawiać, była godzina 22 albo i później. Misia w hotelu usnęła prawie momentalnie...
 Drugiego dnia nadszedł ważny dzień w życiu Frania
 Gdy rodzice przygotowywali się do chrztu, Lubek opiekował się Michalinką. Czytał jej książeczki...
 ... i grał na gitarze.
 Marta, pomimo wielu obowiązków, była wciąż uśmiechnięta. Nosiła Frania i Tosia na zmianę, a Tosio uwielbiał się tulić do Marty i szukać "cysia" :)
 Franio od rana w dobrym humorku :)
 "Proszę Tosiu"
 "Proszę Misiu"
 "No wujku, już tak nie pstrykaj :)"
 "Chodź się pobawimy. Jeszcze jest  dużo czasu do wyjścia."
 "Połóż się, ja posprzątam"
 "No dobrze, Ty poodkurzaj, a ja umyję ściany"
 "A pod samochodzikiem odkurzyłaś?"
 Czas na chrzest
 "Ładnie wyglądam?"
 "Tak dużo gości! Czy ja sobie poradzę?"
 "No chyba tak, przecież teraz mam podwójnych rodziców :)"
 "Siedź Tosiu, my Cię powozimy"
 "O czym pogadamy?"
 "Na zdjęciu z ciocią Martą trzeba wyglądać "dostojnie"
 Franio i Jego wspaniali Rodzice
 "Dobra, nie chcę już pić z kubka. Szklanka za duża, niech będzie kieliszek. Tylko herbatkę proszę. "
 Dwie okazje, dwa torty...
Oprócz chrztu Frania, obchodziliśmy drugie urodziny Tosia :)
 Mina Frania bezcenna
 "Huśtawka - to jest to!"
 "Misia zostaje u mnie na dłużej..."
 Byłoby jeszcze kilka cudnych zdjęć, ale aparat odmówił posłuszeństwa...
 Marto i Karolu - tak jak w sentencji... :*
Zaczęliśmy od zdjęć, bo ich pomniejszanie i wrzucanie zajmuje sporo czasu, nie mówiąc o wyborze tych najlepszych, bo na wszystkie nie byłoby miejsca.
Teraz trochę tekstu...dla tych co potrafią czytać ze zrozumieniem.

Marta i Karol, u których gościliśmy, to ludzie szczerzy, o dobrych, wrażliwych sercach, zawsze uśmiechnięci i otwarci dla innych. Oni nie zajmują się dziećmi - Oni im się całkowicie poświęcają, bez reszty. Będąc w Ich domu, czuje się ciepło i miłość przepełniającą wszystko i wszystkich. To dzięki Nim Lubek - ich najstarszy syn, jest mądrym i wrażliwym chłopcem, jak również opiekuńczym bratem dla Tosia i Frania ( czego doświadczyła również Misia, gdy z przyjemnością słuchała, jak Lubek czytał Jej książeczkę lub grał na gitarze ). To zasługa Marty i Karola, że Tosio jest grzecznym i ułożonym dwulatkiem. Ujęła nas Jego wrażliwość i delikatność - to jak głaskał Michasię po główce i przytulał ją. Na początku był trochę nieśmiały, ale Misia reaguje tak samo w pierwszej chwili. Najmłodszy z rodziny - Franciszek - to mały śmieszek, uwielbia być kołysany ( co Marta czyni prawie w każdym momencie, wykonując wiele czynności z Franiem na rękach ) i ogromnie się cieszy, kiedy się do niego czule mówi. Jest prześlicznym bobaskiem, lubiącym pozować do zdjęć :). Warto dodać, że u wujka Adama ( taty chrzestnego ) Franuś nie zapłakał ani razu. Cieszymy się, że mieliśmy zaszczyt gościć w Tosinkowie i że jedno z nas mogło zostać rodzicem chrzestnym Frania. Cieszymy się, że dzięki naszym dzieciom, dzięki temu, że założyliśmy bloga, poznaliśmy tak wspaniałych ludzi jak Karol i Marta. Może się powtarzamy, ale nie można ani jednego złego słowa powiedzieć na tą Rodzinę. Są cudownymi i troskliwymi Rodzicami, wychowującymi wspaniale swoje dzieci. Już od dłuższego czasu wiele dla nas znaczą, są jak bliska rodzina. Nasze spotkanie udowodniło, że nie wszyscy ludzie są źli, kłamliwi itp. To, jak sobie wyobraziliśmy Ich na podstawie bloga, postów, zostało potwierdzone w prawdziwym życiu.
Marta i Karol zgotowali nam królewskie przyjęcie, przygotowali wszystko od A do Z i jesteśmy Im za to wdzięczni. Ale nie dlatego nazywamy Ich Przyjaciółmi. Są naszymi Przyjaciółmi, gdyż wiele nas łączy, gdyż mamy podobne podejście do życia, do ludzkich zachowań. Brzydzi nas kłamstwo i ludzka zawiść...
Kochani Przyjaciele - koniec spotkania, to nie koniec znajomości, to Jej początek. Będziemy się spotykać tak często jak tylko pozwoli czas i pieniądze. Bo nasze myśli będą wędrować do Was - do Marty, Karola, Lubka, Tosia, Frania codziennie...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz