Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 29 czerwca 2010

O blogowaniu, przyjaźniach i skarbach czyli nasze wirtualne "podwórko"

Zawsze się zastanawiałem, czy powinno się pisać w internecie o sobie, o swojej rodzinie, o prywatnych sprawach, o radościach i smutkach, o codziennym życiu. Pytałem siebie jakie są tego korzyści, a jakie może to wywołać reperkusje. Po blisko 18 miesiącach funkcjonowania w tym równoległym do rzeczywistego świecie, czas na podsumowanie. Gdybym miał jednym słowem odpowiedzieć na pytanie, czy dobrze zrobiliśmy, zakładając tego bloga, odpowiedziałbym, że tak. Ale słowo "tak", nie jest w stanie przekazać tego, co "nam w duszy grało" przez te minione półtorej roku, gdy raz na jakiś czas odwiedzaliśmy nasz internetowy pamiętnik lub czytaliśmy blogi naszych znajomych. Dlaczego uważam, że dobrze postąpiliśmy? Dlatego, że nasza córka będzie miała wspaniałą pamiątkę i zobaczy jak krok po kroku, rok po roku, toczyło się Jej ( nasze ) życie. Ani ja, ani moja ukochana żona Żaneta, nie mamy takiej możliwości jaką będzie miała Michalinka i druga kruszynka, nie potrafimy odtworzyć naszych pierwszych lat życia, czasami nawet brakuje zdjęć, aby przypomnieć sobie kolejne lata życia. A chcemy to umożliwić naszym dzieciom. Kiedy już jednego z nas zabraknie ( lub oboje ), jeżeli Onet ( od 20.04.2012r. Blogspot ) nie skasuje tego bloga, będą miały pamiątkę. Po drugie, poznaliśmy w tej wirtualnej przestrzeni wielu wspaniałych ludzi, a z niektórymi z nich zobaczyliśmy się w rzeczywistości i nasze kontakty zbudowały nić przyjaźni pomiędzy całkiem obcymi sobie niedawno osobami. Wiele Rodzin, których blogi czytamy ( choć nie zawsze się wpisujemy, ze względu na brak czasu ), jest wspaniałych, kochających, tworząc ciepłe, bezpieczne domy. To piękne, że są na tym świecie wrażliwi i pełni dobroci ludzie, że są na tym świecie rzeczy, uczucia, których nie można kupić... Jakie są minusy pisania blogowego pamiętnika? Jedni nazywają ich trolami, inni wrednymi ludźmi. Pozwólcie, że ja nazwę ich ludźmi nieszczęśliwymi. Kim oni są? To ludzie, którzy często nie dostrzegają własnego szczęścia, którzy żyją życiem innych, czerpią siłę z obgadywania, obmawiania, rejestrując losy innych ludzi niczym kamera filmowa. Nierzadko są oni bardziej poinformowani o ostatnich wydarzeniach, niż sami zainteresowani. Często też wpisują swoje niewybredne komentarze, które mają za zadanie ranić do szpiku kości adresatów. To nie są komentarze, które wyrażają własny pogląd, to są komentarze, które zawierają w sobie ocenę, obelgę itp. Owi "nieszczęśliwi" są jedynym minusem, z którym spotkałem się przez ostatnie 18 miesięcy blogowania. Nigdy nie bałem się publikowania zdjęć, opisywania prawdziwych faktów ( choć nie raz mówiono mi, że ktoś może nas urzec, że nie powinno się mówić o ciąży, bo ktoś może spowodować, że Żaneta poroni itp. ) oraz pisania o naszym szczęściu. Tak, jesteśmy szczęśliwi! I żaden komentarz, żadna osoba nam tego szczęścia nie odbierze. Mamy siebie, mamy dziecko, a niedługo będziemy mieć drugiego smyka. Mamy rodzinę, choć nie na wszystkich możemy polegać. Ale tak się zdarza w wielu rodzinach, że nie wszyscy mają podobny pogląd na życie. Mamy wreszcie przyjaciół-mamy Celinę, Kasię, Grażynę, Magdę, mamy Martę i Karola oraz wielu innych znajomych, którzy są nam bliscy. Ktoś niedawno napisał nam w komentarzach, że się chwalimy rodziną, dzieckiem. Nigdy nie napisaliśmy, że uważamy się za wspaniałych, idealnych, najlepszych itp. Opisujemy fakty z rodzinnego życia oraz rozwój naszego dziecka. Oczywiście, że ów opis nacechowany jest emocjami, ale to chyba jest normalne, że cieszymy się z postępów Michalinki, z radosnych chwil itp? Przecież, jeżeli kogoś razi w oczy nasze szczęście, nie musi czytać naszego pamiętnika. To wolna wola każdego. No chyba, że są to owi nieszczęśliwi, którzy każdego poranka klikają na www.michalinka.blog.onet.pl ( od 20.04.2012r. na www.naszemm.blogspot.com ), aby sprawdzić, czy nie stało się nic złego, czy nie będą się mieli z czego cieszyć. Niestety kochani, u nas jest ciągle wspaniale. Jedyny brak, który nas martwi to brak pieniędzy. Jeżeli chcecie nas wspomóc, to piszcie na e-mail, podamy numer bankowy :) A tak na poważnie, to mamy w domu dwa skarby. W sumie nie powinienem o tym pisać, żeby nikt mi ich nie skradł, ale co tam :P
Pierwszy skarb to moja żona, kocham ją nad życie, ale to już wiecie :) Nie przypuszczałem, że znajdę tak niesamowitą kobietę, która będzie uosobieniem wszystkich pozytywnych cech. Nie znam osoby bardziej wrażliwej, ciepłej i dobrodusznej. Nie kłamię i nie koloryzuję. Kto zna Żanetę, wie, jaka jest na prawdę. Myślę, że ma to po św. pamięci babci Łucji, która była do niej bardzo podobna z charakteru - wspaniały człowiek, choć nie miałem niestety okazji Jej bliżej poznać.
Na zdjęciu mój skarb w sukience od Martusi. Dziękujemy :*
 Mój drugi skarb to Michalinka, dziecko Anioł, grzeczne, uczuciowe ( głaszcze małe bobaski ), prawie wcale nie płacze ( nawet jak się mocno uderzy - co nas trochę martwi ), bardzo często się śmieje. Jest pogodnym i otwartym dzieckiem. Każdemu spotkanemu przechodniowi mówi "Cze" lub "papa" i chce pomachać. Czasami od niej za dużo wymagam, ale staram się to kontrolować. Kiedy się zapomnę i mówię np. "chciałbym, żeby Misia już więcej mówiła", Żaneta zawsze mi o tym przypomina, że ma ona dopiero 16 miesięcy :)
 Misia często nas zaskakuje
 i rozśmiesza :)
I tak toczy się nasze życie, w spokoju, szczęściu i miłości. Tak jak w normalnych, zwykłych, Waszych Rodzinach. Pozdrawiamy i życzymy Wam udanych i słonecznych wakacji, urlopów itp. Nie będzie nas jakiś czas. Pamiętajcie o nas, my także o Was myślimy :*
Tata Adam

środa, 23 czerwca 2010

Najmłodsza kobieta w ciąży

Wczoraj przypadł termin drugiego badania prenatalnego. Pojechaliśmy więc do ginekologa, z nadzieją, że dowiemy się płci dzidziusia. Byliśmy bardzo przejęci, Żaneta wręcz nie myślała o niczym innym od samego poranka. Weszliśmy więc do recepcji. Pielęgniarka poprosiła o kartę czipową, Żaneta wyjęła portfel, podała kartę i usiedliśmy, czekając w kolejce. Po mniej więcej pół godziny pielęgniarka woła: M. Michalina. My w słup. No dobra, widocznie pomyliła imię Żanety z imieniem Michasi. Wchodzimy do środka. Lekarz patrzy na nas i pyta, co nas sprowadza. Mówimy więc, że badanie prenatalne w drugim trymestrze. Lekarz mówi więc, proszę usiąść Pani Michalino. Patrzymy na siebie. Ale przecież Michalina to nasza córka - mówię. A gdzie jest - pyta lekarz. W domu - odpowiadamy. A ile ma lat?- dopytuje lekarz. 16 miesięcy - odpowiadamy. I wtedy dociera do mnie co się stało. Żaneta nosi w portfelu obie karty czipowe - swoją i Michalinki. Roześmialiśmy się, a lekarz podsumował, że byłaby to najmłodsza mama na świecie, a sprawa zakończyłaby się zapewne w prokuraturze, gdyby taka informacja poszła do NFZ. język2

Co do samego badania to wykazało, że dzidziuś jest zdrowy. Płci się nie dowiedzieliśmy, gdyż dziecko było do nas odwrócone pośladkami, tak więc czeka nas niespodzianka. Choć jako tata mam przeczucie, że będzie to chłopak, tak jak sobie zaplanowaliśmy. Zresztą lekarz podczas badania powiedział, że wydaje mu się, że dzidzi ściska coś między nogami, ale to tylko jego wrażenie. Podobnie powiedziała lekarka w pierwszym trymestrze. A gdy robiliśmy test domowy ( który sprawdził się w przypadku Michasi ), także wypadło, że będzie chłopiec. Zobaczymy :) 
Tata Adam

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat - słuchowisko dla przyszłych rodziców

Nie wiem czy ktokolwiek pamięta, ale było swego czasu przepiękne słuchowisko radiowe, emitowane bodajże w pierwszym programie Polskiego Radia pt. "Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat". Na przełomie lat 80-tych i 90-tych,  telewizja nie była tak popularna jak dziś i często słuchało się również radia. I właśnie w tamtych latach po raz pierwszy ( o ile mnie pamięć nie myli ) wyemitowano wspomniane wyżej słuchowisko. Udało się mi je wówczas nagrać na kasetę magnetofonową, która przeleżała w szafie kilkanaście lat. Dwa tygodnie temu trafiłem na nią przypadkowo, odsłuchałem i postanowiłem przegrać jej zawartość do komputera i opublikować, aby dzisiejsza młodzież miała możliwość poznania wartości płynących ze słuchowisk radiowych. Nagranie nie jest pierwszej jakości - pod koniec dźwięk spowalnia, chwilami przerywa, jednak można wszystko usłyszeć i zrozumieć. Trzeba tylko znaleźć trochę czasu i chęci. Polecam wszystkim przyszłym rodzicom. 
Tata - Adam



niedziela, 20 czerwca 2010

W Tosinkowie - czyli chrzest Franciszka Jana

Pewnego dnia otrzymaliśmy list z takim oto zaproszeniem:
 Oczywiście, nie można było zrezygnować z takiego zaproszenia :)
 Tosio był od samego początku radosny i chętny do zabawy
 Dwie Mamusie przez dwa dni miały niestety mało czasu na pogaduchy - do nadrobienia :)
 Dzieciaki z kolei gadały jak najęte, Misia w swoim języku oczywiście. Nawet Lubek miał problemy z Jej zrozumieniem :)
 "Chłopcy, uśmiech" :)
 "Franiuuuuu" no i fotka pstryknięta :)
 Chrzestny przypadł  jak widać Franiowi do gustu :)
 "Chodź, pobawimy się..."
 " Ok, chodźmy"
 I jak już skończyli się bawić, a rodzice rozmawiać, była godzina 22 albo i później. Misia w hotelu usnęła prawie momentalnie...
 Drugiego dnia nadszedł ważny dzień w życiu Frania
 Gdy rodzice przygotowywali się do chrztu, Lubek opiekował się Michalinką. Czytał jej książeczki...
 ... i grał na gitarze.
 Marta, pomimo wielu obowiązków, była wciąż uśmiechnięta. Nosiła Frania i Tosia na zmianę, a Tosio uwielbiał się tulić do Marty i szukać "cysia" :)
 Franio od rana w dobrym humorku :)
 "Proszę Tosiu"
 "Proszę Misiu"
 "No wujku, już tak nie pstrykaj :)"
 "Chodź się pobawimy. Jeszcze jest  dużo czasu do wyjścia."
 "Połóż się, ja posprzątam"
 "No dobrze, Ty poodkurzaj, a ja umyję ściany"
 "A pod samochodzikiem odkurzyłaś?"
 Czas na chrzest
 "Ładnie wyglądam?"
 "Tak dużo gości! Czy ja sobie poradzę?"
 "No chyba tak, przecież teraz mam podwójnych rodziców :)"
 "Siedź Tosiu, my Cię powozimy"
 "O czym pogadamy?"
 "Na zdjęciu z ciocią Martą trzeba wyglądać "dostojnie"
 Franio i Jego wspaniali Rodzice
 "Dobra, nie chcę już pić z kubka. Szklanka za duża, niech będzie kieliszek. Tylko herbatkę proszę. "
 Dwie okazje, dwa torty...
Oprócz chrztu Frania, obchodziliśmy drugie urodziny Tosia :)
 Mina Frania bezcenna
 "Huśtawka - to jest to!"
 "Misia zostaje u mnie na dłużej..."
 Byłoby jeszcze kilka cudnych zdjęć, ale aparat odmówił posłuszeństwa...
 Marto i Karolu - tak jak w sentencji... :*
Zaczęliśmy od zdjęć, bo ich pomniejszanie i wrzucanie zajmuje sporo czasu, nie mówiąc o wyborze tych najlepszych, bo na wszystkie nie byłoby miejsca.
Teraz trochę tekstu...dla tych co potrafią czytać ze zrozumieniem.

Marta i Karol, u których gościliśmy, to ludzie szczerzy, o dobrych, wrażliwych sercach, zawsze uśmiechnięci i otwarci dla innych. Oni nie zajmują się dziećmi - Oni im się całkowicie poświęcają, bez reszty. Będąc w Ich domu, czuje się ciepło i miłość przepełniającą wszystko i wszystkich. To dzięki Nim Lubek - ich najstarszy syn, jest mądrym i wrażliwym chłopcem, jak również opiekuńczym bratem dla Tosia i Frania ( czego doświadczyła również Misia, gdy z przyjemnością słuchała, jak Lubek czytał Jej książeczkę lub grał na gitarze ). To zasługa Marty i Karola, że Tosio jest grzecznym i ułożonym dwulatkiem. Ujęła nas Jego wrażliwość i delikatność - to jak głaskał Michasię po główce i przytulał ją. Na początku był trochę nieśmiały, ale Misia reaguje tak samo w pierwszej chwili. Najmłodszy z rodziny - Franciszek - to mały śmieszek, uwielbia być kołysany ( co Marta czyni prawie w każdym momencie, wykonując wiele czynności z Franiem na rękach ) i ogromnie się cieszy, kiedy się do niego czule mówi. Jest prześlicznym bobaskiem, lubiącym pozować do zdjęć :). Warto dodać, że u wujka Adama ( taty chrzestnego ) Franuś nie zapłakał ani razu. Cieszymy się, że mieliśmy zaszczyt gościć w Tosinkowie i że jedno z nas mogło zostać rodzicem chrzestnym Frania. Cieszymy się, że dzięki naszym dzieciom, dzięki temu, że założyliśmy bloga, poznaliśmy tak wspaniałych ludzi jak Karol i Marta. Może się powtarzamy, ale nie można ani jednego złego słowa powiedzieć na tą Rodzinę. Są cudownymi i troskliwymi Rodzicami, wychowującymi wspaniale swoje dzieci. Już od dłuższego czasu wiele dla nas znaczą, są jak bliska rodzina. Nasze spotkanie udowodniło, że nie wszyscy ludzie są źli, kłamliwi itp. To, jak sobie wyobraziliśmy Ich na podstawie bloga, postów, zostało potwierdzone w prawdziwym życiu.
Marta i Karol zgotowali nam królewskie przyjęcie, przygotowali wszystko od A do Z i jesteśmy Im za to wdzięczni. Ale nie dlatego nazywamy Ich Przyjaciółmi. Są naszymi Przyjaciółmi, gdyż wiele nas łączy, gdyż mamy podobne podejście do życia, do ludzkich zachowań. Brzydzi nas kłamstwo i ludzka zawiść...
Kochani Przyjaciele - koniec spotkania, to nie koniec znajomości, to Jej początek. Będziemy się spotykać tak często jak tylko pozwoli czas i pieniądze. Bo nasze myśli będą wędrować do Was - do Marty, Karola, Lubka, Tosia, Frania codziennie...




poniedziałek, 14 czerwca 2010

16 miesięcy!

Ale ten czas szybko mija! Dziecko nam się szybko zmienia... Rozczula nas swoją delikatnością i poczuciem humoru ;) Głaszcze nas po twarzy bez powodu, wtula się ... Wystarczy Michalinkę lekko wystraszyć, zrobić minkę, a ona już się śmieje, a potem sama zaczepia.
Misia biega jak szalona, kolanka i łokcie odrapane, a ona chwilkę pojęczy, że poczuła ból i znowu zaczyna się szaleństwo. Uwielbia przebywać wśród dzieci i na podwórku, a my "skaczemy z radości " kiedy ona jest zadowolona i taka uśmiechnięta. P
apuguje po nas lub innych wszystko co się da, chce robić to co my.
Wczoraj byliśmy na zakupach i kupiliśmy klapki na balkon dla tatusia. Michasia ubrała te wielkie lacie ( rozmiar 46 ) i tak sobie dreptała - ubaw był po pachy! Później poszła je położyć na stojak razem z innymi butami. A w sobotę bawiąc się świecowymi kredkami, pięknie malując po kartce jak i po swojej koszulce, Misia zaczęła chować kredki do pudełka - tak sama od siebie. Cieszą nas takie drobnostki, małe postępy, kroczki w drodze do samodzielności i dorastania tak kochanej małej istoty. Cudownie jest podziwiać rozwój własnego dziecka.
Miśka dalej ma obsesję na punkcie wspinania się po wszystkim, siadania na piłce, nawet balonie. Jakby chciała poczuć się wyższa, popatrzeć na nas z góry :) Słownictwo też szybko rozwija, próbuje powtarzać. Śmieszy nas kiedy mała myśli, że ją rozumiemy i opowiada nam coś całymi zdaniami, bardzo rozbudowanymi, zawsze tak samo kończąc - tą samą tonacją głosu.
Michasia uwielbia zabawy w piasku...
 
 Podczas spacerku na karuzeli
 Mama na balkonie, a Misia w domu - mina " mamusiu weź mnie ze sobą"
 Córeczko! Kochamy Cię z każdym dniem co raz bardziej! Jesteś naszym najwspanialszym skarbem. Będziesz cudowną siostrzyczką! 
 Kochani! Maleństwo w brzuszku daje o sobie znać od dwóch tygodni. Na początku 20 tygodnia poczułam ruchy i tak zostało. Dziś kruszynka miała nawet dwa razy czkawkę :) Piękne uczucie - delikatne kopniaki, uwielbiam je, są bardzo przyjemne i takie wyczekiwane. Mam nadzieję, że na USG ( genetycznym ) dowiemy się, "kto" zamieszkuje brzusio, tzn. przedstawiciel jakiej płci :). Ale to 22 czerwca, więc czekamy. Może wreszcie jakieś ładne i wyraźne zdjęcia będą. 

Maleństwo słucha muzyczki
Teraz czekamy na spotkanie z niezwykłymi ludźmi. Ale tego dowiecie się za tydzień w poniedziałek. Od piątku nas nie będzie. Pozdrawiamy!
P.S. Zdjęcia robione są telefonem komórkowym, bo zapominam brać aparat ze sobą, wiec jakoś nie jest zbyt dobra. 
Mama Żaneta

wtorek, 8 czerwca 2010

Specjalnie dla Tosia i Marty

Michalinka chciała zadedykować poniższy  film Tosiowi ( z oczywistych powodów ), natomiast my chcieliśmy zadedykować film Marcie ( z powodu "miny kosmitki" :) ). W związku z tym, że nie doszliśmy do porozumienia, film dedykujemy Tosiowi i Marcie :)



Dla Ciebie! Urodziny tatusia

Kochanie! Z okazji Twoich urodzin życzymy Ci z Michalinką wszystkiego najlepszego! Zdrowia - żebyś zawsze był z nami, po kres dni, szczęścia - bo uwielbiamy Twój uśmiech i spełnienia wszystkich marzeń!

Jesteś cudownym ojcem i mężem, pragniemy byś nigdy się nie zmieniał i zawsze był sobą. Dziękujemy za każdą chwilę spędzoną wspólnie, mamy szczęście, że jesteś z nami, to wyjątkowe wyróżnienie mieć takiego wspaniałego mężczyznę blisko siebie. Tylko Ty się dla nas liczysz - Kochamy Cię Adasiu!
Żaneta i Michasia

Adasiu jesteś wspaniałym tatusiem, te zdjęcia na pewno są tego dowodem. Jestem szczęśliwa, mając Was...

Sto lat!