Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 16 marca 2010

Nasze centrymetry szczęścia

"Nasze centymetry szczęścia" - tak powiedziała Mamusia i Tatuś, gdy przyszli do domu i pokazali mi ten obrazek:
Ja tam żadnego szczęścia nie widziałam, tylko jakieś czarno-białe plamy. Dopiero Mamusia wytłumaczyła mi, że ten podłużny obiekt w tej czarnej dziurze to jest mój młodszy braciszek ( lub siostrzyczka - ale Tatuś powiedział, że 100% braciszek ), który będzie tam mieszkał przez następne 7 miesięcy, a później przeprowadzi się do mojego pokoju. I miałam w to uwierzyć! :) Przecież już jestem duża i wiem, że ja też mieszkałam w tym otworze, którym jest brzuszek mamy i też się przeprowadzałam czyli rodziłam. Ja nie wiem, traktują mnie jak noworodka normalnie :P. Ale ale, czy ja mam się cieszyć? Przecież teraz wszystkie zabawki, które miałam dla siebie będę musiała pożyczać, dzielić się słodyczami, prezentami, Mamusia i Tatuś będą dzielić swój czas między nas...
Jasne, że tak! Będę się miała z kim bawić, grać w różne gry, będę pomagać rodzicom w opiece nad młodszym braciszkiem ( lub siostrzyczką ). Tatuś mówi, że bycie jedynakiem jest nie fajne. No to suuupeeer, że będę miała rodzeństwo!
Misia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz