Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 28 lutego 2010

Po spacerku mam apetyt

 Uwielbiam wychodzić na spacerki z Mamusią i Tatusiem.
Tatuś robi piękne zdjęcia
 Po powrocie zazwyczaj jem obiadek - tak, tak ten talerzyk jest dla mnie. Zazwyczaj zjadam do końca. Nie widać po mnie? :)
 3 godziny później czas na deserek :) czekoladowa panienka ze mnie :P
A po deserku drugi deserek :PRóżnie to bywa, czasem mam większy apetyt, czasem mniejszy, ale coraz bardziej lubię jeść sama. W końcu jestem coraz starsza! Misia

sobota, 27 lutego 2010

Gdy bije w Tobie drugie serduszko

Zaczyna się kolejny etap w naszym życiu, zaczną się zmiany. Nasze życie nabrało nowych barw gdy pojawiła się Michalinka, a teraz czekamy na drugi cud narodzin.
Niestety mam taką wadę, że ciągle myślę i się zamartwiam, mam obawy, czy podołamy finansowo. Oczywiście wiem, że będzie teraz łatwiej, bo to drugie dziecko i jesteśmy już można powiedzieć doświadczeni, więc nie boję się o to, że sobie nie poradzimy z wychowaniem tylko o to, by dzieciom niczego nie brakowało. Już teraz myślę o tym, że serce mi pęknie, bo będę musiała wrócić do pracy. Ale usprawiedliwiam się tym, że dla naszych skarbów trzeba czasem się poświęcić, bo są dla nas całym światem.
Jestem obecnie na L4 do niedzieli z powodu mojej długo ciągnącej się choroby gardła. Złapałam jakąś infekcję. Adam mnie w końcu zmusił i poszliśmy razem do lekarza. Od około 12 dni mam kaszel i dusi mnie w okolicach krtani. No cóż, ciężko to wyleczyć, bo nie ma czym, ale zobaczymy, może ten antybiotyk w sprayu coś pomoże. Dobra, koniec z żaleniem się!
Ogólnie czuję się dobrze, nie mam praktycznie żadnych objawów ciąży, jedynie częściej korzystam z toalety :) Nie ukrywam - podoba mi się to i chciałabym aby tak zostało.

Dawno nie pisaliśmy co u naszej Misi. A bardzo dużo się zmienia, szybko łapie i się uczy. Sama pije z kubeczka, przechyli nawet pełny kubeczek, ze szklanki też potrafi się napić, a nawet ze zwykłej butelki czy ze słomki. Wchodzi sama na łóżko i fotel, wspina się po wszystkim co się da :) Rozmawia jak najęta, dużo rozumie, pięknie sama się bawi i coraz piękniej tańczy, nawet jak nie ma muzyki to porusza ramionkami. Rośnie nam wesoła i bystra dziewczynka.
Michasia dużo chodzi w ciągu dnia i chyba to jest powodem jej zmęczenia około godziny 19, a nawet 18. Ma jedną drzemkę w ciągu dnia około 2 godziny. Spać chodzi między 20 a 21.00, a budzi się po godzinie 7. Nasza panna kąpię się w dużej wannie i chodzi z nami na spacerki za rączkę. Wkracza powoli w świat dorosłych... Tak w skrócie chciałam opisać najważniejsze rzeczy, możliwe, że coś mi umknęło.

Nie obędzie się beż zdjęcia naszej królewny :)
Jedna z dziwniejszych pozycji spania.
Mama Żaneta 

czwartek, 18 lutego 2010

Badania

Byliśmy dziś na badaniach.

Po powrocie:
- Misiu, będziesz miała braciszka lub siostrzyczkę!
- ( mina ) To znaczy?
- To znaczy, że zamieszka z Tobą w pokoju nasz drugi skarb, taki malutki. Ty też byłaś kiedyś taka malutka.
- ( uśmiech ) Ok, ale jak coś to zabawki są moje! :)

A więc to prawda! Jestem w 4 tygodniu ciąży :) PTP wstępnie określono na 24 października, więc kruszynka urodzi się najprawdopodobniej w pierwszych dniach znaku skorpiona. Badania wyszły ok. Misię też zbadaliśmy. Co prawda nie udało się nam zbadać grupy krwi Misi, gdyż według służby zdrowia jest to niepotrzebne, ale morfologia wypadła dobrze i to najważniejsze. Tak więc niedługo na rodzinny statek zawita nowy członek załogi i mamy nadzieję, że będzie to kruszynka z ptaszynką :P. Adam mówi, że wolałby nie mieć babińca, ja też myślę, że równowaga byłaby lepsza. Ale zdajemy się na los. Według programu "Narodziny", który jest powszechnie znany i często prawidłowo trafia wyniki, powinien urodzić się chłopak ( jeżeli do zapłodnienia doszło w styczniu, a wszystko  na to wskazuje ). Styczeń był według tego programu ostatnią szansą na chłopaka, gdyż po 8 miesiącach męskich, od lutego miał się zacząć czas żeński. Tak więc jeżeli test krwi pomylił się o kilka dni i jestem w 3 tygodniu ciąży, to może się okazać, że do zapłodnienia doszło w pierwszych dniach lutego i wtedy będzie układ 3:1. Zobaczymy... ale nie umiemy się doczekać badań USG w 2 trymestrze. Dobrze, że planując drugie dziecko, zostawiliśmy wszystkie ubranka, zabawki, butelki, smoczki itp. Mniej wydatków nas będzie czekało :). W pracy u Adama kilka osób powiedziało, że przy takim pierwszym grzecznym dziecku, drugie zapewne będzie przeciwieństwem. A my myślimy, że to kolejny przesąd tak jak 13 w piątek i że to od przebiegu ciąży i warunków w jakich jest kobieta, zależy częściowo zachowanie małego smyka. Wiele zachowań zapewne zapisane jest też w genach.
P.S. Dziękujemy wszystkim za ciepłe słowa. Całuski dla wszystkich.

P.S. 2 : MARTUSIU - jesteśmy z Tobą. Uściskaj trzech muszkieterów od Misi :)
Mama Żaneta

środa, 17 lutego 2010

Minął rok...




Minął rok, a my nie wiemy czy nie pomyliliśmy pociągów i nie wsiedliśmy do pospiesznego, który nie zatrzymuje się na każdej stacji. Czas płynie tak szybko, że strach pomyśleć, co będzie dalej...

niedziela, 14 lutego 2010

Roczek, masakra i chyba jeszcze ktoś

 Dziwny tytuł - wiemy, jednak dzisiejszy dzień nie da się inaczej zatytułować. Pozwólcie jednak, że odwrócimy kolejność wydarzeń i zaczniemy od tego, co się wydarzyło wieczorem. Około 21.00 przygotowywaliśmy Michalinkę do spania. Były wtedy jeszcze u nas ciocia Kasia i ciocia Celina, więc powiedzieliśmy Misi, żeby pożegnała się z ciociami. Później nastąpił następujący dialog:
- ( ja ) Dziś moja kolej na usypianie
- ( Żaneta ) A ja myślałam, że ja dziś będę usypiała.
- ( ja ) No, ale jednak to moja kolej
- ( Żaneta )  Ok
- ( Misia ) Masakra
 Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak śmialiśmy. Misia nie zna oczywiście tego słowa, ale tak się wkomponowała w dialog, że ktoś postronny mógłby pomyśleć, że dziecko zareagowało w ten sposób na wiadomość, że będzie usypiane przez tatę. Komedia! Nie potrafiliśmy opanować wybuchu radości chyba z 10 minut. Mam nadzieję, że sąsiedzi sobie o nas źle nie pomyśleli :).
Dzień rozpoczął się od przygotowań do pierwszych urodzin Michalinki. Kupiliśmy tort, balony i przygotowywaliśmy obiad. Później przyszli goście i nie wiemy nawet kiedy minęło 8 godzin wspólnej zabawy. A że Misia jest bardzo otwarta i rozrywkowa, pokazał tradycyjny wybór jednej z trzech rzeczy położonych na stole przed dzieckiem, które obchodzi roczek. Misia wybrała... kieliszek. Być może będzie gwiazdą muzyki rozrywkowej :P.  Poniżej kilka zdjęć. Przy okazji dziękujemy wszystkim, którzy pamiętali i złożyli Michalince życzenia. Cieszymy się, że mamy takich znajomych!
 
 
 
 
 Na koniec to co się wydarzyło wczorajszego ranka. 13 lutego o 7.45 dowiedzieliśmy się, że na 99,9% zostaniemy po raz drugi rodzicami. Wykonaliśmy dwa testy i obydwa potwierdziły ciążę.
Planowaliśmy dwójkę dzieci, planowaliśmy je w odstępie jednego roku, planowaliśmy też dziewczynkę i chłopca. Dwie pierwsze rzeczy są bliskie realizacji ( czekamy na potwierdzenie ciąży z badania krwi, które przeprowadzimy w czwartek ), mamy nadzieję, że i trzecia się spełni i na świat przyjdzie MICHAŁ. Widać dotykanie brzucha innej kobiety w ciąży ( nawet poprzez internet ) skutkuje :P Całuski Martusiu :):):) Ale czekamy spokojnie do czwartku. Niepokój nasz budzi tyko fakt, że w nieświadomości ciąży Żaneta zażywała Tabcin przez trzy dni. Oby nie wpłynęło to na naszą kruszynkę ( inne objawy poza testem również potwierdzają ciążę, ale dopóki nie ma 100% pewności, to nie przesądzamy ).
Tata Adam

niedziela, 7 lutego 2010

Pierwszy strój, samodzielność i komunikacja czyli dorastanie Michalinki

W sumie dalej nie mam ochoty pisać, ale wiem, że są osoby, które odwiedzają nas i czekają na wiadomości. Dziękuję za e-maile i ciepłe słowa w komentarzach. Wiele się u nas działo, ale to blog prowadzony dla Michalinki i pozwólcie, że na niej się dzisiaj skupię. Wczoraj Misia podeszła do mnie, podała mi poduszkę, którą dostała od babci i dziadka ( poduszka ma wmontowany głośniczek z którego wydobywają się dźwięki szumu morza i "krzyk" mew ) i zaczęła robić "szszszsz" pokazując, że chce abym włączył dźwięk. Gdy już usłyszała kojący dźwięk fal, położyła poduszkę na ziemi i wtuliła się w nią jak do snu. Jak już skończyła swoje tuli tuli, podała mi ją, robiąc yyy, co miało oznaczać "wyłączyć". Później podeszła do swojej limuzyny, wzięła sznurek i podreptała w moją stronę z miną "a teraz do roboty - trzeba powozić córeczkę". Po czym podała mi sznurek i usiadła na samochodzik. Kolejne 10 minut słabo pamiętam, bo chodziłem od drzwi wejściowych do okna, tam i z powrotem, że nawet nie pamiętam ile to było razy. Po przejażdżce i obejrzeniu swojego terenu z góry, Misia zsiadła i wzięła do ręki zabawkę z lusterkiem, żeby porobić świetlne zajączki na ścianie. Nawet nie wiedziałem, że tego się nauczyła.
Misia potrafi odbijać światło z żarówki i kierować nim po ścianie i suficie, kontrolując ruch ręki - powiedziałem Żanecie, gdy wróciła z pracy.
Tak wiem - odpowiedziała.
A ja myślałem, że spadnę z krzesła gdy to zobaczyłem. Nie nadążam za Nią. Misia już bez problemu operuje słowami mama, tata, baba, dada, papa, tak i nie ( kiwa głową ), tam, dam, rozumie tuli, moja moja, chodzić, jeść. Rozpisałem się. Pozwólcie, że dodam trochę zdjęć, żeby skrócić ten post. A więc:
 uczymy Misię samodzielnie jeść i idzie Jej to coraz lepiej
 wiemy, że uwielbia jajecznicę, najlepiej, żeby była z szyneczką :)
 Misia uwielbia się kręcić na obrotowym krześle
 nasza córcia zaczęła pomagać w obowiązkach domowych
 książeczki nie służą już do gryzienia ale do marszczenia kartek :) no chyba, że to książeczka z grubymi kartkami, to już trzeba przeglądnąć :P
 ulubiony przedmiot Michalinki to pilot, gdyby mogła to by wszystko nim włączała i wyłączała
 Misia przekroczyła 80 cm i to był jedyny sposób zatrzymania Jej w jednym miejscu na dłuższą chwilę
 nasza córcia rozbraja nas swoim uśmiechem
 będąc na naszym łóżku robi przeróżne akrobacje, ale ta ze zdjęcia jest Jej ulubioną. Jak już tą pozycję osiągnie, to jedną ręką zaczyna machać, podpierając się tylko głową i drugą ręką.
 
 Misia dostała sanki, które bardzo się Jej spodobały
 zaliczyła także pierwszy spacer poza domkiem
 
a dziś otrzymała od nas swój pierwszy strój kąpielowy. Niedługo wybieramy się na basen!

P.S. Kobieta, która nam sprzedawała strój nie mogła uwierzyć, że Misia jeszcze nie ma roczku. My z kolei nie możemy uwierzyć, że już niedługo minie roczek...
Buziaki od Misi dla wszystkich odwiedzających!!!
Tata Adam