Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

środa, 30 grudnia 2009

Z erką na ustach i czołem po ścianie

Michalinka od dłuższego czasu, w chwilach wyjątkowej koncentracji, patrzyła nam na usta jak wypowiadamy poszczególne wyrazy. Dało się to odczuć, bo widać, że dziecko nie patrzy w oczy, tylko na wargi. Po takim "lustrowaniu"ruchu warg, wyciągała palec i wkładała nam do buzi, czekając, aż zaczniemy mówić. Była tak zafascynowana tym czymś co mamy w buzi, że nie mieliśmy nawet ochoty Jej odmówić. Efektem Jej "badań" było"klaskanie" językiem, a od poniedziałku jest wypowiadanie wyraźnej litery "r". Mówi to na okrągło - albo sama erka, albo w połączeniu z literą "g" i wtedy sobie grucha jak gołąbek. Brzmi przecudnie :) Michalinka polubiła też zabawy z lustrem - albo tańczy sobie kucając i wstając na przemian, albo chowa się i wychyla, bawiąc w a kuku z samą sobą :). Jednak najbardziej uradowaliśmy się tym, że wczoraj, gdy była z Adamem, zrobiła sama 5 kroczków! Szkoda, że mnie przy tym nie było -pracowałam do późna :(. Ale udało się Adamowi nagrać końcówkę Jej tuptania i kilka innych nabytych umiejętności ( mówienie "r", zabawę w"a kuku", siadanie na krzesełku i tupanie nóżkami )
Tosio, ten filmik dedykuję Tobie :)
Wczoraj miały też miejsce trzy niedobre zdarzenia. Jedno z nich dotyczy Misi -koło 16.30 nasza córcia ma drzemkę, zazwyczaj godzinę, półtorej. Około 17.00 nasi sąsiedzi z góry zaczęli się głośno zachowywać, ale Misia się nie obudziła. Około 17.15 Adam znów usłyszał dudnienie, ale tym razem zza ściany, jakby od sąsiadów z boku. Gdy poszedł po cichu do pokoju Misi, zobaczył jak ta bije czołem w ścianę. Oczywiście odsunął łóżko, powiedział, że "nie wolno" ( Misia już to polecenie rozumie ), ale pytanie dlaczego tak robiła pozostało. Z internetowej lektury wynika, że może to być po prostu zabawa ( dopóki dziecko nie płacze przez to ), rozładowanie emocji lub pierwszy z objawów choroby autystycznej ( o czym nawet nie myślę ). Tak więc dopóki się to nie powtórzy, nie będziemy się tym martwić. Dwa pozostałe zdarzenia to niedoszłe na szczęście wypadki samochodowe. Najpierw rano, gdy Adam jechał do pracy ( niepotrzebnie, bo osoba, która miała coś przygotować do podpisu tego nie zrobiła ) wpadł w poślizg, jadąc 30 km/h. Na drodze była typowa szklanka i samochodem obróciło dwa razy. Dobrze, że nikogo nie było na drugim pasie. Po południu z kolei, gdy Adam wracał z Misią ze sklepu (zawoził mnie do pracy ), jadąc swoim pasem, zauważył pędzący z przeciwka w swoją stronę jeep. Samochody jadące w przeciwną stronę stały w korku, więc kierowca jeepa chciał zapewne skrócić sobie czas i przez dwie ciągłe zaczął wyprzedzać. Adam widząc co się dzieje zatrzymał powoli samochód, tak, żeby z tyłu osoby miały czas na wyhamowanie. Kierowca jeepa zjechał na ... chodnik i dalej kontynuował jazdę.  Czasami żegnamy się z kimś na chwilę, a życie ( czy też nieodpowiedzialny drugi człowiek ) może napisać inny scenariusz...  
Na koniec dwie fotki z zabaw tatusiowo-córeczkowych :)
 ( okulary były tylko na sekundę, więc wzroku Misi nie zepsuliśmy )
( widok pokoju po całym dniu zabaw tatusiowo-córeczkowych :) )
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz