Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 26 grudnia 2009

Rozmowy bobasa w 10 miesiącu


Jeszcze 10 miesięcy temu nie przypuszczaliśmy, że podczas Świąt Bożego Narodzenia w 2009r. nasze maleństwo będzie na takim etapie rozwoju psychoruchowego, który dzisiaj obserwujemy. Michalinka wręcz rwie się do mówienia i chodzenia. Dzień dla Niej jest udany wtedy, gdy może przespacerować się trzymana za jedną rączkę tam i z powrotem kilkaset razy, opowiadając przy tym głośno, co mija po drodze, jak się czuje, co by dzisiaj zjadła i jaka jest pogoda na dworze :) (oczywiście żartuję - jeszcze nie rozumiemy większości Jej monologu, ale pracujemy nad tym ). Myśleliśmy, że do roku poza tradycyjnymi słowami jak mama, tata, baba, dada, nasza córeńka nie będzie się spieszyła z rozwojem swojego słownika, ale gdzież tam! Nie tylko mówi coraz trudniejsze wyrazy takie jak "cześ" ( bez "ć" ), "co to?", ale zaczyna melodyjnie powtarzać to co my mówimy, stawiając również na końcu znaki zapytania ( słychać to na filmie ) i co najpiękniejsze - potrafi już od kilkunastu dni odpowiadać na pytania "tak" lub "nie" ruszając głową lub pokazywać paluszkiem czego chce. Na początku myśleliśmy, że to przypadkowe ruchy, ale z czasem zrozumieliśmy, że nasza córeczka sama chce już decydować czy chce coś zjeść czy nie i czy np. mamy ją utulać do snu na rękach czy od razu położyć do łóżeczka. Pierwszy raz widziałem zdumienie w oczach Żanety, gdy po minucie wróciła z pokoju Misi i stwierdziła, że nasza córcia pokazała palcem na łóżeczko i  gdy się Jej zapytała czy chce do łóżeczka, Misia pokiwała twierdząco głową. Wczoraj Ja poszedłem utulać Michalinkę i ... zrobiła to samo. Nie wiemy czy się cieszyć z tego, że Ona tak szybko się zmienia. Przyznam się nawet, że gdy dłużej pracuję, to nie nadążam za Jej postępami... Dzisiaj puściliśmy film nagrany dwa tygodnie po porodzie. Łzy zaczęły płynąć same ...
Co do minionych świąt - to pierwsze święta spędzone przez nas na  "swoim". To także pierwsze święta przeżyte tak spokojnie, radośnie i rodzinnie. Wypoczęliśmy. Jesteśmy pełni sił i pozytywnych emocji. Jeszcze w Wigilię mieliśmy sporo obowiązków, Żaneta kończyła pracę o 16.30, ja opiekowałem się Michalinką, a jednocześnie zrobiłem kilka rzeczy w domu - do kolacji wigilijnej zasiedliśmy po godz. 17.00. Drugiego dnia świąt przyjechała do nas Rodzina. I mimo tego, że sami byliśmy tylko w Boże Narodzenie, to był to spokojny, świąteczny czas, w którym można było odpocząć i wsłuchać się w głos serca np. przy dźwiękach kolęd. Bo przecież święta to nie tylko zakupy, gotowanie, prezenty i choinka. Święta to czas, w którym mamy stawać się lepsi i ładować "akumulatory dobroci" na kolejne dni, w których nie będzie już takiej atmosfery, a będą za to obowiązki, praca itp.
Na koniec kilka zdjęć Misi z mijających już Świąt Bożego Narodzenia. 
 
 
 
 
 Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz