Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

czwartek, 19 listopada 2009

Podsumowanie wolnego dnia

Misia wykąpana i najedzona poszła spać, więc skrobnę coś na szybko....

Miałam dzisiaj wolne. W pracy idzie mi dobrze, co raz to lepiej. Podoba mi się ta praca i czuję się bardziej dowartościowana, czuję, że robię coś dla mojej rodziny, choć troszkę ich kosztem, ale cieszę się, że trafiłam na taką pracę. Jak na moje początki i brak doświadczenia to jestem bardzo wdzięczna tym ludziom za szansę, którą mi dali. Wszyscy są bardzo sympatyczni, mili i uśmiechnięci. Pracuję 6 godzin dziennie, a tęsknię niesamowicie i ściskam się z moimi skarbami jakbym ich z tydzień nie widziała :) Ale do rzeczy...

Adama nie ma dziś z nami cały dzień, gdyż nagrywa w Krakowie odcinek do Detektywów. Jak wróci o 23 to będzie dobrze, bo ostatnią scenę zaplanowaną ma na 21 - masakra. Cały tydzień biedak mój haruje jak wół! Należy mu się odpoczynek, mam nadzieję, że w sobotę odpocznie, a jutro nie ma jak, bo po pracy znowu na plan jedzie. Co za tydzień...

Dziś troszkę odpoczęłam. Mimo obowiązków, pracy i innych rzeczy, mam w sobie siłę i energię. Poszłam na 15 do fryzjera podciąć końcówki i zafarbować włoski ( bardzo podobają mi się pasemka i ten kolor czekoladowy ), pochwalę się kiedyś :) W końcu w niedzielę mamy chrzest i trzeba jakoś wyglądać. Adam był wczoraj. Niestety Misia nie dała mnie i babci zjeść, bo zaczęła straszne płakać, a wręcz krzyczeć. Dostała napadu. Widać było,że jest bardzo zmęczona, więc szybko wepchnęłam w siebie zapiekankę i ubrałyśmy się do wyjścia. Michalinka od razu usnęła na świeżym powietrzu i tak w 25 min doszliśmy do domu, odprowadzając jeszcze babcię na przystanek.

Miało być krótko, a się rozpisałam. Z góry przepraszam za błędy, ale oczy mnie tak pieką i bolą ( uczulenie z kredki do oczu ),że nie mam już sił. Może w sobotę tatusia namówię to coś napisze. Teraz nie ma na to wszystko czasu. Rano staram się do Was zaglądać. Pozdrawiam!

Zdjęcia robione przez Adasia wstawiam jako urozmaicenie tej notki :
 Cel swój osiągnąć każdy chce...
 Każdy w swoją stronę...
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz