Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

sobota, 28 listopada 2009

Mostek, 4 śląskie kluski i "nowe życie" czyli chrzest Michalinki

 Wierzycie w anioły? Bo ja tak. A dokładniej wierzę w to, że Bóg stawia na naszej drodze ludzi, dzięki którym życie staje się lepsze. Gdy stykamy się z "dobrymi" ludźmi, gdy doświadczamy pozytywnych emocji, zmienia się nasz świat wartości i sposób odbierania rzeczywistości.
Tak też się stało 22 listopada 2009r., gdy nasza córeczka o godzinie 12.21 przyjęła chrzest z rąk wspaniałego kapłana, ks. Jacka. Spotkaliśmy się z Nim już wcześniej, podczas nauk dla rodziców i chrzestnych, gdzie swoją postawą zyskał sympatię wszystkich uczestników tego przygotowania do chrztu. Ks. Jacek to kapłan z powołania, co dało się odczuć w każdym zdaniu przez Niego wypowiedzianym. Nie oceniał nikogo, nie obrażał, nie osądzał, lecz uczył i tłumaczył, okazując nam - rodzicom i chrzestnym - szacunek.
Dlatego, gdy zobaczyliśmy, że to ks. Jacek schodzi do nas, aby ochrzcić Michalinkę, bardzo się ucieszyliśmy.
Pomimo wielu obaw, ta piękna listopadowa niedziela była wspaniała - wszystko się układało po naszej myśli. A co najważniejsze, główna osoba tych wydarzeń czyli nasza córeczka, była bardzo, bardzo grzeczna i w trakcie mszy ( przez większą część słodko spała ),
samego chrztu ( gdy wręcz zachowała się jak aktorka i w momencie polewania wodą głowy, wygięła się do tyłu tworząc mostek i patrzyła księdzu głęboko w oczy ) i podczas poczęstunku w restauracji, gdzie przeglądała kartę dań i była duszą towarzystwa.
 
 
 
 
 
 
 
 Mieliśmy pomysł, aby przyjęcie było bezalkoholowe i dziś z perspektywy czasu wiemy, że była to dobra decyzja. Dobre samopoczucie i miłe wspomnienia są tego dowodem. Michalinka była bardzo wytrwała i zainteresowana otoczeniem oraz gośćmi - nie miała czasu się nudzić. A że w pewnym momencie zgłodniała, to poza wypiciem standardowej butelki mleka, zjadła 4 kluski śląskie, czym rozbawiła wszystkich gości.

Wracając do chrztu - można powiedzieć, że Michalinka rozpoczęła nowe życie. Cieszę się, że Bóg postawił na naszej drodze księdza Jacka. To człowiek uśmiechnięty, otwarty, przeplatający swoje wypowiedzi opowiadaniami i żartami ( np. gdy chrzestny nie umiał zapalić świecy od paschału, stwierdził, żeby próbował spokojnie, bez pośpiechu, bo mamy czas do 15.30 ). Taki właśnie powinien być ksiądz - dobry jak chleb, niezarozumiały, przyciągając każdym słowem ludzi do wiary. Dziękuję.
Dziękuję również wszystkim gościom oraz tym, którzy o nas pamiętali, pomimo tego, że nie mogli być na uroczystości ze względu na obowiązki lub dzielącą nas sporą odległość. Serdecznie Was pozdrawiamy!

P.S. Michalinka coraz bardziej nas zadziwia - tak prezentuje się nasze 9,5 - miesięczne dziecko
 
Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz