Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 15 listopada 2009

Czas rozstania...

Tak, tak, będę musiała się rozstawać z moimi skarbami na czas kiedy będę w pracy. Właśnie znalazłam pracę. Musiałam podjąć tę trudną decyzję, gdyż nasza sytuacja finansowa jest zła, nie ma co ukrywać, a ja nie mogłam na to patrzeć. Razem zdecydowaliśmy, że jest taka potrzeba. Gdy ja będę w pracy, Adam będzie z Misią, bo będę pracowała popołudniami, a gdy Adamowi coś wypadnie ( konferencja, zajęcia popołudniowe z dzieciakami ), to z Michalinką zostanie babcia. Serce mi się kraje, że nie będzie mnie w domu, stracę tyle pięknych chwil... A co najgorsze to najmniej czasu będę spędzała z moim ukochanym mężem. W czwartki będę miała wolne ( zamiast soboty ), a pracować będę 5 dni w tygodniu, w tym niektóre niedziele. Nie jest to pełny etat, ale i tak czuję, że teraz dużo się zmieni...
Doceniam każdą chwilę z moją rodziną i są one dla mnie najcenniejsze! W pracy będę myślała tylko o nich....
Praca na kasie nie jest szczytem moich marzeń, lecz teraz to nie ma znaczenia. Na pewno gdy będzie już lepiej i staniemy mocno na nogi, to może kiedyś uda mi się spełnić marzenie i otworzę coś własnego :)

Dzięki mojej wspaniałej rodzinie wiem, że dam radę. Nie myślę o tym non stop, wystarczy mi cudowny uśmiech Michasi, a problemy znikają - nie myśli się wtedy o nich... Nasz promyczek rozświetla nasze serca, a uśmiech powoduje lekkość na duszy. Nie da się tego opisać, ale Misia tak pięknie się śmieje patrząc prosto w oczy, że serce mięknie...
 
 
 Cieszę się z tego, że będę pracować, bo często narzekałam, że nie mam wkładu finansowego, a wszystko spoczywa na barkach Adama - ale jest ten niedosyt, że nie będzie mnie w domu i muszę się teraz przestawić psychiczne.  Mam cudownego męża, który mnie wspiera, pociesza i zawsze jest przy mnie. Wiem jak bardzo mnie kocha... To mi pomaga, a co najważniejsze będę spokojna o Misię. Wiem, że tatuś da sobie radę. Wystarczy popatrzeć jak się razem bawią, jak się kochają i uwielbiają. A i Michalinka ostatnio się zmieniła na lepsze - nie płacze już jak nas nie widzi lub gdy wychodzę z pokoju, jest grzeczna, sama usypia i ma wielki apetyt :) To wszystko mnie bardzo cieszy, a serce mam spokojne, więc jestem jakby przygotowana na to rozstanie. Zobaczymy jak będzie kiedy zacznę, wszystko okaże się " w praniu ".
 
 Zaczynam jutro od szkolenia dwugodzinnego, we wtorek to samo, a potem już normalne godziny pracy.
Kocham Was rodzinko! Dziękuję, że jesteście! 
Mama Żaneta

1 komentarz:

  1. Pamiętam jak wróciłam do pracy. W tym dniu moje dziecię zrobiło kolejny krok milowy i odnalazło swoje rączki, tak że jedna drugą łapała, a nie jak wcześniej - każda żyła "swoim życiem". Musiałam iść do pracy, ale nigdy nie zapomnę tego smutku, że nie było mnie w tym najważniejszym momencie.

    OdpowiedzUsuń