Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

TATA! I tak o wszystkim...czyli gadu, gadu z nogą

Od jakieś już czasu Michalinka mówi TATA! Na początku myśleliśmy, że sobie to wmawiamy lub źle słyszymy. Ale potem i dziadkowie potwierdzili. A Misia zaczęła mówić coraz bardziej wyraźnie. Oczywiście nie używa tego bezpośrednio do taty, bo nie wie jeszcze jak się "posługiwać" językiem, ale wie kto z nas to Mama, kto Tata, a kto Misia, bo codziennie Jej to mówimy i pokazujemy. Dużo więcej zaczęła "mówić" i widać, że bardzo by chciała coś więcej, ale nie potrafi. A już myśleliśmy, że to ciągłe piszczenie się nie skończy ;). Najpiękniejsze jest to, że Misia słowo Tata powtarza bardzo często jako ciąg tatatatatata lub normalnie tata i mówi zarówno szeptem, normalnym tonem i " piszcząc", a w dodatku robi świetne minki - dowodem na to jest filmik :)

Co nowego poza tym? Nic. Misia coraz częściej na dobrych kilka minut wstaje w łóżeczku - najchętniej to stałaby cały dzień. Sprawia Jej to ogromną radość,  ze szczęścia kreci pupką :) Bardzo trudno jest Ją ubrać, zmienić pampersa, bo non stop siada, łapie się za cokolwiek i podciąga, a jak już siedzi to chce wstać ciągnąc za moją koszulkę i wspina się... To co było na początku ( obracanie na boki i dotykanie ściany na przewijaku ) to pikuś. Teraz ją muszę z 10 razy kłaść na plecy, żeby Ją szybko przebrać lub ubrać. Zazwyczaj dajemy Jej coś do rączki, ale to działa tylko na chwilę...  Często pomaga nam karuzela przymocowana do łóżka, dzięki czemu córcia interesuje się wiszącymi zabawkami. Bystra i mądra ta nasza pociecha, tyle radości nam daje...
Przechodzimy teraz czas, że płacze przeraźliwie kiedy wychodzę na chwilę z pokoju. Troszkę ostatnio ucichło, więc może nie będzie to trwało tak długo...
Mieliśmy 3 bardzo ciężkie dni, bo Misia ciągle marudziła i wszędzie było Jej źle, na huśtawce, w łóżeczku, na bujaku i tylko u nas na chwilę podczas zabawy było dobrze. Okazało się, że wyrzyna się Michasi górna dwójka,  na szczęście te gorsze dni są za nami. Wreszcie mamy radosne i zadowolone dziecko gdziekolwiek by się znajdowało :) Uff

Michalinka uwielbia jeść z łyżeczki. Raz dziennie dostaje  kaszę i raz słoiczek. Sama nas pogania, bardzo szybko je ( po tatusiu ) :) Wkłada wtedy paluszek i mówi yyyyy lub aaaa jakby Jej się płakać chciało, a ona po prostu domaga się następnej łyżeczki :)

Wygląd i smak zabawek ma opracowany do  perfekcji, każdą grzechotkę, zabawkę oblizała i zobaczyła z każdej strony. Trzeba się będzie zaopatrzyć w jakieś nowe zabawki, bo te są już nudne. Wzięła się więc za nasze telefony. A najbardziej lubi zimne rzeczy w szczególności puszki np. pepsi. Jak się do takiej Dorwie to przez 10 min. nie odstąpi jej na krok. Kruszynka lubi także patrzeć na swoje rączki i ruszać paluszkami - odkrywa, że to ona nimi kieruje :) Poza tym uwielbia oglądać się w lustrze i je palcować :) Zawsze się wtedy głośno śmieje.
Można by tak pisać w nieskończoność o naszej perełce, ale chyba już wystarczy. Zostawimy coś na następny raz :)

Teraz zobaczcie, jak nasza córcia słodko mówi TATA :
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz