Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 31 maja 2009

Mały smakosz i pomocnica :)

 Nasz mały brzdąc od jakiegoś czasu pije soczki, je deserki i zupki ze słoiczka ( Gerber ). Ku naszemu zdziwieniu Misia szybko zaakceptowała łyżeczkę, nawet sama próbowała ją złapać i sobie wkładać do buźki to pyszne jedzonko. Teraz oprócz mleczka dostaje dwa razy dziennie soczek marchwiowy, deserek lub zupkę jarzynową - co jakiś czas coś nowego, żeby urozmaicić Jej menu. Oczywiście po wprowadzeniu nowego składnika przez kilka dni sprawdzamy czy nie powoduje on uczulenia.
Cieszymy się, że Misi smakują nowe dania. A smakują na pewno, bo się sama do łyżeczki wyrywa i nie umie się doczekać następnej. Czytaliśmy, że jeżeli małe dziecko nauczy się przyjmować szybko różne posiłki, to gdy już będzie starsze, także nie będzie problemu z urozmaicaniem menu.
 Co jeszcze nowego? Misia nałogowo łapie się za stópki. Bardzo lubi to robić, a przy zmienianiu pieluszki jest to nawet pomocne, sama sobie trzyma stópki, a my wtedy możemy jej posmarować pupcię kremem. Córcia po prostu nieświadomie pomaga rodzicom :) Gorzej jest później, gdy zakładamy pampersa, bo woli dalej trzymać się za stópki -  ale gdy ją ładnie poprosimy i pokażemy o co nam chodzi, to nam ustępuje ;)
Kruszynka jest bardzo ruchliwa, co chwilę się przewraca na boki, na brzuszek i potrafi przeczołgać się na pleckach z jednego końca łóżeczka do drugiego. Jest bardzo pogodna i lubi się bawić naszymi twarzami, ciągnie nas za wargi, nos, włosy i wkłada palce do oczu. Wszystko chce dotknąć, zobaczyć. Przy tych wszystkich zabawach często sobie gaworzy i opowiada :)
Nasze dzieci tak szybko rosną ... dojrzewają... To piękne , a zarazem smutne, że czas płynie w tak zawrotnym tempie. Gdy wracamy do zdjęć z porodu, łezka nam się w oku kręci i nie możemy uwierzyć, że już minęło ponad 3 miesiące i jak w tym czasie Michalinka się zmieniła...
Mama Żaneta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz