Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 19 maja 2009

Lalala czyli jak wtórowałam Rodzicom

Wczoraj Tatuś wyciągnął takie duuuże "coś" i zaczął na nim hałasować rękami. Po chwili dołączyła do niego Mamusia, a ja patrzyłam na nich i nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Kompletnie nie rozumiałam o co tyle hałasu. Dopiero po chwili załapałam, że Rodzice nie mówią zwyczajnie, ale jakoś inaczej, jakby ton ich głosu był raz wyższy raz niższy. A do tego się kołysali... i uśmiechali. Zdziwienie moje uchwyciła Mamusia na zdjęciu.
 No i jak już zrobiła zdjęcie, to wtedy mi powiedzieli, że to na czym Tatuś szarpie, to jest gitara - taki instrument do grania. Aaaaaauuuu - teraz rozumiem! I nie można było tak od razu? A te kartki są do czego? - zapytałam Mamusi. Odpowiedziała, że na nich są słowa piosenki, którą śpiewają i nuty - takie śmieszne wygibasy na pięciu drążkach - żeby Rodzice wiedzieli czy śpiewać wyżej czy niżej. Ahhaaaagugugugug - to w takim razie ja też poproszę taką kartkę...
 ...a jakąś mniejszą, żebym mogła sobie sama trzymać? :P
 No i od razu lepiej.
Próbowałam zrozumieć te nuty, ale stwierdziłam, że co ja się będę wysilać. "Poproszę o gitarę, zagram Wam ze słuchu!" - powiedziałam. No i sobie pograłam :)
 
Troszkę podpytywałam, czy szarpię za odpowiednią strunę, ale w końcu jestem jeszcze mała. I tak w ogóle to ta gitara mogłaby być mniejsza. Będę walczyła o równouprawnienie w tym zakresie! Mniejsze gitary dla niemowlaków!!!!!!! :)
Misia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz