Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Na tropie piękna przyrody

Wczoraj wykorzystaliśmy z rodzicami piękną pogodę i wyruszyliśmy do parku, żeby poobserwować piękno przyrody. Był to mój pierwszy spacer po prawdziwym parku!
 Już od rana byłam uśmiechnięta...
 ...ale tuż przed wyjściem nie mogłam powstrzymać radości!!!
 Do parku wyruszyłam w moim pięknym kabriolecie :)
 Co jakiś czas odpoczywaliśmy, bo Mamusię i Tatusia bolały nogi. Dziwne, mnie nie bolały :)
 
 W trakcie poszukiwania piękna przyrody, Tatuś nie mógł oczywiście nie uchwycić pięknej Mamusi :):):)  
 
 Rodzice fotografowali, nawet takie mało zauważalne dla innych, piękne kwiatuszki i gałązki drzew

Poniżej najpiękniejsze zdjęcia ptaszków i zwierzątek, które mnie się bardzo spodobały
 
 
 
 
Te wszystkie zwierzęta ( flamingi, lamy i owieczki ) były w ZOO, ale do środka nie wchodziliśmy.  Mamusia i Tatuś obiecali, że już niedługo wybierzemy się zobaczyć jakie inne zwierzątka mieszkają w ogrodzie zoologicznym. Rodzice twierdzą, że nie popierają trzymania w zamknięciu zwierząt, ale mają świadomość, że czasami, jako zwykli ludzie, nie mamy  na niektóre rzeczy wpływu...
Misia

piątek, 24 kwietnia 2009

Wsłuchiwać się w "mowę" dziecka

Wprawdzie moja ukochana żona napisała już post o "wyczynach" naszej córeczki, jednakże i ja postanowiłem dorzucić swoje pięć groszy.
Kochani Rodzice - jak każda mama i każdy tata, którzy po raz pierwszy stają się rodzicami, zastanawialiśmy się nad wszystkim co nas czeka - nad pielęgnacją kikuta pępowiny i pępuszka, sposobami karmienia, przewijaniem, kąpaniem etc. Gdyby ktoś powiedział nam, że będzie to wyglądało tak, jak teraz wygląda, w życiu nie uwierzylibyśmy w ani jedno słowo.
 Czujemy się najszczęśliwszymi rodzicami na Ziemi. "Po drodze" były oczywiście problemy - głównie z pępuszkiem i jego "otwarciem się", ale to wszystko odeszło w niepamięć.
Jakieś 4 tygodnie temu, gdy jak co noc oczekiwaliśmy "pobudki" na jedzenie i przewijanie ( Misia budziła się średnio dwa razy każdej nocy ), nasza córeczka spała, spała i spała. Jako, że karmimy Ją na żądanie ( wbrew infantylnej kobiety ze szkoły rodzenia oraz wbrew przekonanym o swoich najwyższych umiejętnościach i wiedzy pielęgniarkom ze szpitala w Ujastku ), postanowiliśmy zaczekać do momentu, aż Michalinka nas "zawoła".
 Trochę się baliśmy, gdyż ciągle tłoczono nam do głowy, że trzeba regularnie, że co trzy godziny, bo się odwodni, bo zachoruje itp. Minęło 9 godzin. Misia obudziła nas cmokaniem i ssaniem rączki. Sprawdziliśmy pampersa - sucho! Zdziwiliśmy się i pomyśleliśmy - jakby to było pięknie, gdyby Michalinka nauczyła się takiego rytmu nocy i dnia. Nasze życzenie się spełniło. Od tego dnia Misia przesypia całe noce, kładzie się ok. 20.00 - 20.30 i budzi się ok. 5.30 - 6.00. Regularnie! W nocy nie je, nie pije, nie załatwia potrzeb fizjologicznych. Natomiast słodko śpi. To niesamowite, że po ukończeniu 45 dnia życia, nasza córeczka zaczęła rozróżniać dzień od nocy i dostosowała organizm do tego. Teraz w dzień "woła" o jedzenie co 2 godziny, czasami częściej, systematycznie przybiera na wadze i jest uśmiechnięta, ciągle uśmiechnięta. Czasami czegoś się wystraszy - wówczas płacze przeraźliwie i płyną Jej łezki - ale takie sytuacje są rzadkością -na przykład wtedy, gdy sąsiad za ścianą puści na full muzykę i w pokoju Misi dudnią same basy...Misia pochlipuje też żałośnie, gdy jest już bardzo zmęczona - wówczas kładziemy Ją do łóżeczka, a Ona prawie natychmiast zasypia.
Pragniemy polecić wszystkim rodzicom metodę karmienia "na żądanie". Wystarczy sobie wyobrazić, jak czuje się dziecko, które słodko śpi, a nagle "ktoś" ( mama, tata... ) je wybudza, rozbiera, przewija, karmi na siłę - nie dziwne, że wtedy płacze i jest rozdrażniona. Ja, osoba dorosła, nie chciałbym, aby mnie tak traktowano, a co dopiero małe dziecko! Ono też czuje i rozumie - takie jest moje zdanie.
Nie przypuszczamy, że nasza córka jest jakimś wyjątkiem - takie efekty daje właśnie karmienie na żądanie i wieczorne rytuały - kąpiel, jedzonko, "odbicie" i spanko :)
 Jeżeli już wspomniałem o kąpieli - Michalinka jeszcze nigdy podczas kąpania nie zapłakała. Ostatnio nawet zaczęła radośnie pluskać nóżkami w wodzie. Popłakiwać zaczyna tylko wtedy, gdy wyjmujemy ją z wody - jest to zapewne związane ze zmianą temperatury, gdyż po chwili w ręczniku się uspokaja.
Michalinka ma jeszcze jedną wspaniałą cechę - szybko się uczy. Od tygodnia poznaje matę edukacyjną i wiedzę na temat, która zabawka wydaje jakie dźwięki ma opanowaną już do perfekcji :)
Życzymy wszystkim Rodzicom jak najmniejszych "problemów" z dziećmi, a jeżeli już się pojawią, to aby były to tylko "szczęśliwe problemy". I radzimy Wam - karmcie na żądanie - przynajmniej spróbujcie. To nic nie kosztuje, a może być właściwym rozwiązaniem także dla Waszego maleństwa.
I jeszcze mała myśl - żadna szkoła rodzenia nie nauczy Was tego, czego się nauczycie obserwując własne dziecko, wsłuchując się w Jego "mowę". Ono samo wie najlepiej czego potrzebuje. I chociaż na początku trzeba znaleźć "wspólny język", to nawet nieudolne próby ( mowa ciała ) przekazania przez dziecko czego potrzebuje, można zrozumieć. Pozdrawiamy.
Tata Adam

czwartek, 23 kwietnia 2009

Anielskie dziecko

Mówi się: "nie chwal dnia przed zachodem słońca", lecz ja muszę pochwalić się jaką mamy grzeczną córeczkę. Chciałabym żeby tak już pozostało, ale zobaczymy jak to będzie za parę miesięcy...
 Po pierwsze Michalinka pięknie w nocy śpi - nawet nie wiem czy to normalne, żeby takie małe dziecko umiało już odróżnić dzień od nocy. Misia jednak potrafi. Kąpiemy ją o stałej porze - lubi się kąpać, trochę na nas narzeka gdy ją z wody wyciągniemy, ale potem się szeroko uśmiecha. Około godziny 20 jest już zmęczona i po kąpieli, gdy ją karmimy usypia tak mocno, że nie zjada całości. A co najlepsze budzi się dopiero po 9 lub 10 godzinach spania! Dziś na przykład wstała o 6.30( zasnęła o 20.30) - może troszkę wcześniej i nie dawała znaku płaczem, że jest głodna tylko słychać było cmokanie tych słodziutkich paluszków. Po przebudzeniu oczywiście je większą porcję mleczka niż zazwyczaj i jeśli są jeszcze zasłonięte zasłony to po godzince odpoczynku po jedzonku znowu zasypia na godzinę lub dwie. Uważamy, że karmienie na żądanie jest najlepsze dla dziecka. Misia się wysypia i jest później radosna w ciągu dnia. Sen ma twardy, chyba po mamusi, która też lubi spać :P . Z dnia na dzień jest co raz to ciekawsza, mądrzejsza i przeważnie bardzo grzeczna. Nawet jeśli nasz skarbuś ma zły dzień ( choć ona miewa czasem złe chwile),  jak każdy z nas, to wynagradza nam to swoim uśmiechem lub gaworzeniem. Mogłabym tak pisać i pisać... :) Jestem taka szczęśliwa... Z Misią w domku mogę wszystko zrobić - posprzątać, ugotować obiad. Ona wtedy leży w bujaczku i bawi się wiszącymi zabawkami ( a właśnie, to jej nowa umiejętność - uderzanie w wiszące zabawki), lub bawi się na swojej macie edukacyjnej którą bardzo lubi, bo te zabawki oddają głosy, gdy się w nie uderza,a gdy znudzi jej się to, wtedy sobie rozmawiamy i bawimy się. Zawsze jest też oczywiście drzemka- w dzień śpi tak około co 4 godzinki na przeważnie godzinne drzemki, a je co 2, 3 godzinki. Zawsze gdy coś robię ( prasowanie , gotowanie itp.) ona z uwagą na mnie patrzy i nie raz coś skomentuje po swojemu ( aaaoeee). Jest małą obserwatorką. Gdy tatuś ją karmi nie spuszcza z niego wzroku, patrzy jak na obraz :)
Misa uwielbia swoje łóżeczko, zawsze się w nim szeroko uśmiecha i jest spokojna. Rozpoznaje swój pokój i ogólnie mieszkanko - wie, że to jej azyl, nasz azyl. Jest nam dobrze i wiem, że może być tylko lepiej. Brakuje nam rano tatusia, ale gdy przychodzi razem się kładziemy w łóżku i odpoczywamy. Tatuś zabawia małą, a potem wszyscy ucinamy sobie drzemkę. Kruszynka ogólnie mało płacze. Nawet jak ma pełnego pampersa, nie zamierza o tym nas powiadomić :) Płacze tylko wtedy gdy się czegoś wystraszy lub jest bardzo zmęczona i czasem popłakiwaniem daje znać o swoim głodzie. Tak ją chwalę i chwalę, ale nic innego mi nie pozostało :) MAMY NAJWSPANIALSZĄ CÓRECZKĘ NA ŚWIECIE! MICHALINKO KOCHAMY CIĘ! 
 
Pozdrawiamy wszystkich :*
Pędzę do małej, bo się obudziła i wcina swoje paluszki :) Oczywiście grzecznie czeka w łóżeczku.
 Lubię się bujać - Misia
Widać skupienie na twarzy Michalinki :)  
Mama Żaneta

sobota, 18 kwietnia 2009

Rodzinne pogaduchy :)

Uwielbiamy rozmawiać na temat minionego dnia, o tym co było dobre, a co złe, o miłych i tych mniej miłych sytuacjach, o tym co zjedliśmy i co wypiliśmy. Zresztą co tu dużo mówić - wystarczy obejrzeć film o naszych pogaduchach :)




środa, 15 kwietnia 2009

Wracamy!!!

Kochani! Dziękujemy Wszystkim za ciepłe słowa oraz świąteczne życzenia. Cieszymy się, że pomimo tego, iż jest to wirtualny świat, mogliśmy spotkać takich ludzi jak Wy :)

Wreszcie mamy internet i możemy na stałe powrócić do blogowania. Dziś jeszcze "odpoczniemy" sobie od poważnych tematów i pokażemy Wam, jak wygląda nasze prawie skończone mieszkanie. Jesteśmy dumni, że wszystko zrobiliśmy sami, bez niczyjej pomocy. Trwało to trochę czasu, ale teraz wiemy, że podjęliśmy słuszną decyzję. Opinie nam nie straszne - wiadomo, że ocena internatów może być bardzo różna - gdyż punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia. Nie zaliczamy się do ludzi bogatych, ale chcieliśmy mieszkać "na swoim", czysto i schludnie i chyba się nam to udało.
 
 
 
 
 
 
 Misia była początkowo zszokowana zmianami ...
 ... ale już następnego dnia na Jej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.
 
Tata Adam