Wszystkie posty oraz zdjęcia w postach na tym blogu są naszą własnością! Nie wyrażamy zgody na kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez naszej zgody. W wypadku naruszenia praw autorskich, na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

wtorek, 10 marca 2009

Życie toczy się dalej - czyli niezwykła codzienność

Za trzy dni Michalinka skończy pierwszy miesiąc. Tak się składa, że także ten dzień ( podobnie jak dzień narodzin ) wypada trzynastego w piątek. Bardzo się z tego faktu cieszymy, gdyż jest to nasza szczęśliwa data. Dwa piątki trzynastego z rzędu!!! Super!!!
W sobotę założyliśmy Misi nowe ubranko firmy F.X.N. ( wykropkowaliśmy co drugą literę, żeby nie robić kryptoreklamy ) - te w którym miała sesję zdjęciową ( poprzedni post ). Po południu zauważyliśmy na Jej rękach i stopach delikatne zaczerwienienia, które wieczorem zamieniły się w potężne bordowe bąble uczuleniowe.
 Jako, że nie zmienialiśmy jadłospisu i nie stosowaliśmy żadnych nowych kosmetyków, proszku etc., byliśmy przekonani, że alergenem jest nowe ubranko Michalinki. Tym bardziej, że uczulenie wyskakiwało tam, gdzie skóra Misi dotykała śpioszków, a w miejscu kaftanika ( ręce, brzuszek, plecy ) tych plam nie było. Natychmiast zmieniliśmy ubranko.
W ciągu 24 godzin uczulenie znikło jak ręką odjął. W sklepie powiedziano nam, że to pierwszy taki przypadek w stosowaniu ubranek firmy F.X.N. -  mamy nadzieję, że zarazem ostatni. Podejrzewamy, że śpioszki, które miały dwudziestoprocentowy dodatek poliestru, właśnie w zakresie tego składnika spowodowały uczulenie.
Dzisiejszy dzień minął nam na załatwianiu formalności związanych z zasiedleniem nowego mieszkania. Misia przez cztery godziny jeździła z nami od urzędu do urzędu, od okienka do okienka i cały ten czas spała lub drzemała, nie roniąc ani jednej łzy. Byliśmy z Niej bardzo dumni. Po powrocie do domu, gdy Michalinka dorwała się do smoka, to myśleliśmy, że oprócz pokarmu zje całą butelkę :)
Teraz odpoczywamy i odliczamy dni do przeprowadzki, robiąc przy okazji listę potrzebnych rzeczy i spraw do załatwienia. Pomimo zmęczenia, jesteśmy szczęśliwi. Michalinka sprawia, że każdy z pozoru podobny dzień jest cudowny, niezwykły, inny. Niesamowite uczucie. Życie jest piękne! Pozdrawiamy!
Tata Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz